sobota, 20 maja 2017

#144 Pierworodna - Tosca Lee + ZAPOWIEDŹ!


★★★★☆☆☆☆☆☆
POTOMKOWIE | PIERWORODNA

Kolejna część przygód Audry Ellison, dziewczyna, która wstrząsnęła całym światem Potomków i Dziedziców. Nie znacie jej? To naprawdę nie wiem, co tu robicie, zasuwać czytać pierwszą część, ale już! Przeczytane? Okej, to możemy przejść dalej. Wracamy do Europy Środkowej, do pięknych krajów jak Słowacja czy Węgry. Znów spotykamy znajomych nam bohaterów. Niby wszystko takie samo, ale jednak coś mi tu nie gra... Co? Zapraszam do dalszej recenzji :)

Pewnie pamiętacie, jak w recenzji pierwszego tomu zachwycałam się, tekst pełen był "ochów i achów", a ja nie mogłam nachwalić się lekkości pisania autorki. Co się więc stało? Gdzie jest ten mój entuzjazm? Jak zwykle spisywałam sobie w notatniku moje odczucia z lektury i muszę wam powiedzieć, że były to same negatywne rzeczy. Dlaczego akurat tę serię musiał dopaść Syndrom Drugiego Tomu? Dlaczego?! Była bardzo, bardzo obiecująca i niestety muszę mieć nadzieje (a powinnam mieć w tym wypadku pewność), że trzeci tom (o ile to nie była duologia, bo jeśli to się okaże prawdą, to będę podwójnie zła) będzie lepszy.

Ale pewnie chcecie konkretów - ej, Julka, co ci się właściwie nie podobało, ciągle narzekasz. Już odpalam mój notatnik i mówię. Pierwsze, co zaczęło razić mnie w oczy to styl pisania autorki. Tosca Lee była bardzo obiecująca, jej pióro naprawdę lekkie i przyjemne do czytania, a w "Pierworodnej" przebrnięcie przez początek to była masakra. Co idzie za kiepskim stylem - kiepsko opisane relacje między bohaterami. Czułam, że ich przyjaźń opiera się tylko na słowach "kocham cię, pamiętaj o tym" i na zapewnieniach bohaterki, że oddałaby dla nich życie. Ale w trakcie czytania po ludzku nie czuć między nimi najmniejszej więzi.

Mam wrażenie, że w parze ze słabymi relacjami zawsze musi się znaleźć bohaterka, którą otacza się zbyt wielkim "podziwem". Ja rozumiem, że ona jest ważna, wyjątkowa itd. (kolejny banał), ale żeby z laską, która ma supermoce obchodzić się jak z jajkiem to już trochę przesada. Poza tym robi duuużo "złych" rzeczy, a każdy wybacza jej, jakby bał się nie wiem czego. Jak już mówimy o tym, Luka, mąż Audry, był tak wyidealizowany, że aż bolą mnie oczy. Kolejny schemat, w który wpadła autorka. 

Kolejny aspekt, który łączy się ze stylem - sztuczne dialogi oraz słabo opisane wątki. Dwoje kochanków (okej, właściwie to małżonków) zwraca się do siebie, jakby byli załatwiać pozwolenie na budowę garażu w urzędzie. Naprawdę, może to aż tak nie razi w oczy, bo w sumie w dużej ilości książek te dialogi nie są realistyczne, ale irytowało mnie to przez cały czas trwania powieści - byłam chora kiedy widziałam jakiś dialog. Niestety z opisami nie było lepiej. Nie wiem, czy to przez mój brak skupienia, ale w jednej chwili znajdowałam się w ciężarówce razem z głównymi bohaterami, nie było nic o wyjściu z niej, a ja już biegłam w krzaki. Audra ma lepsze supermoce niż myślałam.

Jedyna rzecz, która była tu dobra, to według mnie fakt, że autorka użyła trochę wyobraźni i stworzyła świat, który jest bardzo oryginalny. Poza tym akcja nie dzieje się w USA (tylko na początku pierwszego tomu), jak to ma w zwyczaju każda młodzieżówka, ale w Europie. Dodatkowo wszyscy bardzo dużo tam podróżują i strasznie podoba mi się ten wątek. Niestety jedna, tak mała rzecz, nie naprawi tej masakry, która działa się na kartach "Pierworodnej".

Autor: Tosca Lee
Tłumaczenie: Anna Bereta-Jankowska
Oryginalny tytuł: The Firstborn
Data wydania: 26.04.2017
Strony: 384
lubimyczytać

Dziękuję za książkę wydawnictwu IUVI! :)

ZAPOWIEDŹ!

Znalezione obrazy dla zapytania miłość, która przełamała świat
Natalie spędza lato w swoim rodzinnym miasteczku w Kentucky. To ostatnie tak leniwe wakacje przed rozpoczęciem studiów. Dzień za dniem toczy się bez żadnych ciekawych wydarzeń, dopóki dziewczyna nie zacznie obserwować dziwnych rzeczy. Zielone drzwi do jej pokoju nagle stają się czerwone, znika ogród, który rozciągał się obok przedszkola. W miejscu miasteczka znikąd pojawiają się wzgórza. Natalie czuje, że dzieje się coś niepokojącego. Wtedy odwiedzą ją sympatyczna, ale tajemnicza postać, która ostrzega: "masz tylko trzy miesiące, aby go uratować". Następnej nocy Natalie spotyka na boisku szkolnym pięknego chłopca imieniem Beau, a czas i przestrzeń przestają dla niej istnieć. Istnieją tylko Natalie i Beau…
Przepiękna opowieść o słodko-gorzkim końcu dzieciństwa, gdy marzymy nie tylko o naszej przyszłości, lecz także o tysiącach dróg, którymi nie odważyliśmy się podążyć.
Wyczekujcie premiery od wydawnictwa YA! już 14.06.2017!

piątek, 12 maja 2017

#143 Królowa cieni - Sarah J. Maas + ZAPOWIEDZI!

★★★★★★★★★★
SZKLANY TRON | KORONA W MROKU | DZIEDZICTWO OGNIA | KRÓLOWA CIENI | IMPERIUM BURZ

Po raz czwarty już mamy okazję śledzić losy Aelin (dla niewtajemniczonych Celaeny, ale podejrzewam, że takowych tu nie ma, bo to recenzja czwartego tomu, więc możecie ociupinkę sobie coś <wszystko> zaspojlerować). Z każdą nową historią spotykaliśmy nowych bohaterów, nowe problemy i przeszkody, które nasze ulubione postacie musiały pokonać. Jednocześnie coraz bliżej nam do końca, z każdą kolejną stroną mamy przeświadczenie, że do końca niewiele już zostało...

Aelin coraz wyraźniej widzi swój cel - szklany zamek, a przez jego przezroczyste ściany wroga, króla Adarlanu, przy którego boku stoi opętany Dorian. Dziewczyna razem z przyjaciółmi (i momentami nawet z wrogami) próbuje znaleźć drogę, którą powinna pójść jako przyszła królowa Terrasenu. Zastanawia się, czy podoła w nowej roli, czy będzie w stanie pogodzić się ze stratą ludzi, których kocha i za kogo tak właściwie jest w stanie się poświęcić. Postawia sobie dodatkowo nowe cele, aby zniszczyć wieżę blokującą moc, uwolnić księcia i zniszczyć ciemne siły, które zaczynają rozprzestrzeniać się w królestwie.

Kiedy mam napisać recenzję którejkolwiek książki z tej serii, siedzę przynajmniej dwadzieścia minut przed pustą ścianą i patrzę się w jej środek, aby oczyścić umysł. Czuję się, jakbym w każdej książce Sarah J. Maas pisała tylko i wyłącznie, jaka to ona jest cudowna, fantastyczna, zapierająca dech w piersiach - w kółko to samo! Ale, kochani, nie możecie winić mnie tylko autorkę, że najwidoczniej nie jest w stanie napisać czegoś, co chociaż w jednej tysięcznej byłoby złe.

Jak w poprzedniej części na pierwszy plan wybiła się wielowątkowość, tak tutaj, kiedy myślę o tej książce, mam w myślach rozwój głównej bohaterki, który Sarah cały czas podkreślała przyrównując ją do młodszej Celaeny. Mimo że od pierwszej części aż do teraz, na palcach jednej ręki mogę policzyć momenty, kiedy dziewczyna faktycznie mnie trochę irytowała, to zawsze miałam do niej sympatię. Tutaj jednak zobaczyliśmy, jak faktycznie bohaterka zmieniła się na przestrzeni tych dwóch lat trwania powieści. Jak inaczej ustawiła hierarchię ważności, swoje priorytety, uspokoiła swój temperament i stała się po prostu dojrzalsza.

Troszkę nie pasował mi tutaj jeden wątek miłosny, ale to tylko i ze względu na to, że kocham tę męską postać i bardzo chciałabym, żeby ostatecznie był z kimś innym. Ale nie wdrażam was w szczegóły, bo przecież nie chcę wam spojlerować :) Generalnie nie obejdzie się w recenzjach książek Sarah J. Maas bez zachwalania w niebiosa jej cudownego stylu pisania, czego również nie zabraknie u mnie. Z każdą kolejną częścią chłonę coraz bardziej tę cudowną lekkość, z jaką autorka posługuje się piórem. Jej warsztat pisarski i to, z jaką łatwością przychodzi jej napisanie postaci, którą my raz dwa pokochamy.

Pełno zwrotów akcji, niespodziewanych wydarzeń i cudownych bohaterów - tylko tak mogę opisać ten tom "Szklanego Tronu". Wybaczcie, że wyszło to trochę chaotycznie, ale inaczej nie potrafię jeśli chodzi o "Królową cieni", bo wzbudziła ona we mnie tyle emocji, a czasami skłaniała do czytania w środku nocy. Serdecznie wam polecam.

Autor: Sarah J. Maas
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Oryginalny tytuł: Queen of Shadows
Data wydania: 02.06.2016
Strony: 848
lubimyczytać

Dziękuję za książkę wydawnictwu Uroboros! :)
Znalezione obrazy dla zapytania uroboros wydawnictwo

ZAPOWIEDZI!
(Kliknijcie na interesującą was książkę, aby przeczytać o niej więcej! Polecam, bo naprawdę warto :)

  

czwartek, 4 maja 2017

#142 Podsumowanie marca i kwietnia 2017

https://1.bp.blogspot.com/-ikFQ-7mqcVs/V548OWFaO5I/AAAAAAAAEz0/OP0W1Qyd668j9r7pfXh-j1Bxp2_Yo7JPwCLcB/s640/wp.jpg
MARZEC:
1. Spójrz mi w oczy, Audrey - Sophie Kinsella ★★★★★★★★☆☆ - egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Media Rodzina, bardzo fajna, lekka książka, którą każdemu serdecznie polecam :) Więcej w recenzji!

2. Mechaniczny Książę - Cassandra Clare ★★★★★★★★☆☆ - kolejna część "Diabelskich maszyn" i (choc nie chcę tego mówić) muszę powiedzieć, że - jak dla mnie - widać tu spadek formy. Może to faktycznie to, a może po prostu czytałam to w nieodpowiedni czas. Mimo że wciąż jestem pod wrażeniem tej serii, poprzedni tom był lepszy, a przy czytaniu tego po prostu się męczyłam.

3. Duma i uprzedzenie - Jane Austen - jestem oficjalnie w połowie tej książki. Mam z nią mały problem, bo na początku szło mi gładko i język w ogóle mi nie przeszkadzał. Ale kiedy zaczęłam czytać dalej, to było dla mnie coś ciężkiego. Podejrzewam, że po prostu musi poczekać na lepszy czas i wtedy ją dokończę.


KWIECIEŃ:
1. Wyścig Śmierci - Maggie Stiefvater ★★★★★★★☆☆☆ - recenzent od GW Foksal, książka do poczytania, ale jeśli chcecie koniecznie przeczytać coś tej autorki, to nie polecam zaczynać od tej własnie powieści, bo według mnie stać ją na coś lepszego. Po więcej zapraszam do recenzji :)

2. Dziedzictwo Ognia - Sarah J. Maas ★★★★★★★★★★ - jak wyżej, powieść fenomenalna, jak na tą serię przystało. Bardzo się cieszę, że im dalej w las, tym lepiej, bo na półce czekają na mnie dwie kolejne (i ostatnie!) części, także mam nadzieję, że zasłużą na jedenaście gwiazdek!

3. Siedem minut po północy - Patrick Ness ★★★★★★★☆☆☆ - w pewnym sensie moje rozczarowanie. Słyszałam dużo o tej pozycji, jak to zmienia światopogląd i sposób myślenia. Rozumiem, jest bardzo mądra i naprawdę daje do myślenia, ale czuję, że w moim przypadku szybko o niej zapomnę.

Najlepsza książka: Dziedzictwo ognia
Najgorsza książka: Siedem minut po północy
Ilość przeczytanych stron: 1936
Ilość stron na dzień: 32
Dotychczas przeczytane książki w 2017: 12,5


W MARCU NIC NIE KUPIŁAM, TAKŻE ZDOBYCZE KSIĄŻKOWE SĄ TYLKO Z KWIETNIA ;)

1. Wyścig Śmierci - Maggie Stiefvater - paczka od Grupy Wydawniczej Foksal, za którą serdecznie dziękuję :)
2. Dziedzictwo Ognia - Sarah J. Maas - j.w.
3. Królowa Cieni - Sarah J. Maas - j.w.
4. Porwana pieśniarka - Danielle L. Jensen - wynik przeceny na stronie Galerii Książki. Każda książka tylko 10 zł!
5. Ukryta łowczyni - Danielle L. Jensen - j.w.
6. Waleczna czarownica - Danielle L. Jensen - j.w.
7. Quidditch przez wieki - J. K. Rowling - paczka-niespodzianka od wydawnictwa Media Rodzina, która totalnie mnie zaskoczyła. Dodatkowo przyszła w środkowy dzień egzaminów, także idealnie, aby poprawić mi humor. Bardzo dziękuję! 
8. Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć - J. K. Rowling - j.w.
9. Baśnie Barda Beedle'a - J. K. Rowling - j.w.
10. Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz - J. K. Rowling - j.w.
11. Pierworodna - Tosca Lee - recenzent od wydawnictwa IUVI, dziękuję!
12. Imperium burz - Sarah J. Maas - kolejna paczka od GW Foksal :)


MARZEC:
1. Przełęcz ocalonych ★★★★★★★★★★ - tu chyba dużo tłumaczyć nie muszę... Kolejny. Zakichany. Raz.
2. Aladyn ★★★★★★★★☆☆ - może was to zdziwić, ale tą bajkę oglądałam po raz pierwszy. Moich ulubionych Disneyowskich produkcji nie pobiła, ale, kiedy się nudzicie, a macie na coś takiego ochotę, to serdecznie polecam.
3. Dziewczyna z pociągu ★★★★★★★★☆☆ - thriller, który opowiada o kobiecie, która po rozwodzie z mężem nie może się pozbierać. Nie będę wam spojlerować, ale nie wszystko jest takie, jakie się wydaje.
4. 3096 dni ★★★★★★★★★☆ - to również może być wciśnięte do thrillerów, do tego tych opartych na faktach. Opowiada o Nataschy Kampusch, która w wieku 10 lat została uprowadzona i przetrzymywana w piwnicy przez 8 lat. Naprawdę polecam, trochę działa na psychę, ale myślę, że jest warty poznania.
5. Tokio Drift ★★★★★★★☆☆☆ - moja obsesja na punkcie tych filmów nie ustaje, przed ósmą częścią trzeba było sobie zrobić maraton :) Tokio Drift to według mnie najsłabsza część, ale wiecie, praktycznie nowi aktorzy, zupełnie inna fabuła.
6. Szybko i wściekle ★★★★★★★★★☆ - tu już lepszy poziom, choć w danej chwili nawet nie pamiętam o czym była ta część xD
7. Szybcy i wściekli 5 ★★★★★★★★★★ - nie będę się dalej rozwodzić, wiadomo, świetny, pełen akcji i... Po prostu genialny, kocham tą serię <3
8. Szybcy i wściekli 6 ★★★★★★★★★★ - j.w.

KWIECIEŃ:
1. Szybcy i wściekli 7 ★★★★★★★★★★ - oczywiście kontynuuje obsesję marca, która stała się już obsesją na całe życie. Poważnie.
2. Sala Samobójców ★★★★★☆☆☆☆☆ - film, który musieliśmy obejrzeć na rekolekcjach. Oczywiście milion razy puszczany nam przez nauczycieli, osobiście go nie lubię, ale końcówka rusza i wzrusza, także...
3. Jak Bóg da ★★★★★☆☆☆☆☆ - włoska komedia, również obejrzana na rekolekcjach. Była okej, ale jednak nic specjalnego.
4. Piraci z Karaibów: Czarna Perła ★★★★★★★★★★ - musiałam czymś zająć moje uszy podczas robienia pracy na technikę, także postanowiłam włączyć mojego ukochanego Johnny'ego Deppa. Kto wie, może podzieli losy "Szybkich i wściekłych" i zrobię sobie maraton?
5. Niezłomny ★★★★★★★★★☆ - tutaj obejrzałam go na religii (ale religijny ten kwiecień). Jest naprawdę godny uwagi, opowiada o pewnym lekkoatlecie, który zaciąga się do sił powietrznych podczas wojny. Samolot zostaje jednak zestrzelony, a rozbitkowie wzięci do japońskiego obozu. Oparty na faktach, serdecznie polecam. Chociaż myślę, że zrobiłby na mnie większe wrażenie, gdybym oglądała go jednym ciągiem, a nie urywkami.
6. Szybcy i wściekli 8 ★★★★★★★★★★ - czyli tak wyczekiwana przeze mnie premiera tego miesiąca. Na seansie w kinie byłam dwa razy, dzień po dniu. Jak dla mnie najlepsza część ze wszystkich, szkoda mi trochę, że już bez niektórych aktorów, ale to z wiadomego powodu. Pełny zaskoczeń, zwrotów akcji, niesamowitych scen i dobrej muzyki. Bo wiecie, z S&W jest tak, że wiecie, że dana akcja w prawdziwym życiu nie miałaby prawa bytu, ale jest tak świetnie zrobiona, że nie patrzycie na wiarygodność i po prostu patrzycie na to z otwartą buzią. Dodatkowo, jeśli dla was Deckard Shaw w poprzednich częściach był obojętny, to teraz pokochacie go całym sercem tak jak ja. Jason Statham & Dwayne Johnson trafiają do moich ulubionych filmowych duetów, a sam Statham do ulubionych aktorów. Szykujcie się w maju na maraton "Transportera"!

O serialach nie będę długo rozprawiać. W marcu oglądałam Riverdale i powiem szczerze, że jest dość przyjemny w oglądaniu, na początku bardzo się wkręciłam, ale w chwili obecnej mój entuzjazm się trochę zmniejszył. Niby miał to być serial, którego głównym wątkiem była śmierć młodego Blossoma, a wątek ten został zepchnięty na dalszy plan i w ogóle mi się to nie podoba. Następnie dokończyłam pierwszy sezon Stranger Things. Może nie jest to serial mojego życia, ale zdecydowanie do polecenia - ma trochę osobliwy klimat, ale generalnie polecam się z nim zapoznać, bo warto :) Jestem ciekawa co nas czeka w drugim sezonie po tym finale. Następnie oglądałam sobie kawałek Gry o Tron, ale ten miesiąc zdecydowanie do niej nie należał, także obejrzałam bodajże jeden odcinek. Do GoT'a po prostu muszę mieć humor, bo się nie skupię, a jak się nie skupię, to nie będę w ogóle wiedziała, o co chodzi. Co do seriali, których obejrzałam jeden odcinek - Sposób na morderstwo. Nie oglądałam go wcześniej i nadal nie jestem do niego przekonana. Nie spodobał mi się pilotażowy odcinek, ale tak wiele osób go poleca, że dam mu chyba następną szansę, ale trochę później. Moja absolutna obsesja tego miesiąca - Reign! Boże, czy tylko dla mnie Bash jest cudowny? Niby nie jest jakoś bardzo przystojny, ale wystarczy jedno spojrzenie w jego błękitne oczy (oczywiście na ekranie :/) i się rozpływam. Jeśli jeszcze nie znacie losów serialowej Marii Stuart to koniecznie zacznijcie oglądać. Jako że często ulegam hypom, musiałam skusić się na 13 powodów. Tutaj jest znacznie lepiej od Riverdale, ale ja nadal nie rozumiem tego fenomenu. Faktycznie, bardzo, ale to bardzo fajnie się go oglądało i ma bardzo ważny, przejrzysty przekaz, ale... Nie zrozumcie mnie źle, ja po prostu uważam, że jest dużo więcej lepszych seriali. Później SKAM z czwartym sezonie (przeczuwałam, że to będzie Sana!). Co tu dużo mówić, SKAM zawsze będzie dobry. Ma swoje lepsze i gorsze sezony, ale czuję, że z Saną na pierwszym planie to będzie mieszanka wybuchowa! No i na zakończenie premierowe odcinki PLL, bo przecież to ja... :)
Znalezione obrazy dla zapytania hannah baker gif

niedziela, 30 kwietnia 2017

#141 Dziedzictwo Ognia - Sarah J. Maas


★★★★★★★★★★
SZKLANY TRON | KORONA W MROKU | DZIEDZICTWO OGNIA | KRÓLOWA CIENI | IMPERIUM BURZ

Oto, po długiej przerwie, wracam do świata Zabójczyni. Do świata, w którym po dziesięciu latach na nowo obudziła się magia. W którym ludzie zaczynają powoli, małymi krokami uwalniać się spod tyranii króla Adarlanu. Do świata, nad którym wisi widmo wojny, przeszłej i tej, która dopiero będzie. Zapraszam was na recenzję tego świata, pełnego cudownego klimatu, świetnych bohaterów i fenomenalnego stylu pisania.

Celaeny Sardothien nikomu nie trzeba przedstawiać. Największa Zabójczyni Adarlanu, kobieta, która przeżyła rok w kopalni w Endovier... Aelin Ashryver Galathynius, która musi poznać swoje dziedzictwo, jak najszybciej. Zostaje wysłana do Wendlyn, gdzie odnajduje ją Rowan, niezwykle intrygujący, silny, z tatuażem o tajemniczym znaczeniu... dupek. Dziewczyna będzie musiała nauczyć się panować nad żywiołem, który jak na razie kontroluje ją. Przy okazji do jej obowiązków dopisze się walka z koszmarami przeszłości oraz z potworami zrodzonymi z ciemności.

Ciężko opisać powieść, która bardzo nam się podobała, bo kiedy o niej myślimy, od razu nasuwają nam się na myśl tak proste przymiotniki jak "niewiarygodna", "niezwykła", "cudowna", "wspaniała", "jedyna w swoim rodzaju". Z ręką na sercu mogę poświadczyć, że wszystkie powyższe określają "Dziedzictwo Ognia". Coś, co wyróżniało tę część na tle innych to, moim zdaniem, wielowątkowość, która tutaj wybiła się na pierwszy plan. Także możemy podzielić powieść na kilka części.

Część Doranelle - czyli wątek, w którym główną rolę odgrywa Celaena oraz jej nowy kompan, Rowan (którego osobiście ubóstwiam). Jest to wątek moim zdaniem najciekawszy, który przysporzył czytelnikom najwięcej emocji, bezdechów i zdziwionych min. Jak zwykle Sarah J. Maas pokazała się z najlepszej strony i wszystko dopięła na ostatni guzik - emocje Zabójczyni były opisane w sposób, który do mnie jak najbardziej trafił, przez który w czasie, kiedy Celaena wstrzymywała oddech, ja czułam, że również to robię. Zżyłam się z nią jak nigdy dotąd, nawet zważywszy na to, że to już trzeci tom. 

Część Adarlanu - część poświęcona problemom dziejącym się na dworze królewskim, gdzie jak dotąd przebywała również morderczyni. Teraz w Adarlanie pierwsze skrzypce odgrywają chłopcy - ukochani przez nas Chaol i Dorian. Witamy na planie kilka nowych postaci, które nieźle namieszają, wplotą wątek buntu, ale i miłości. Dowiadujemy się więcej o samym księciu i muszę wam szczerze powiedzieć, że moja sympatia do niego nieco wzrosła. Dużo przewrotów, zasadzek, spisków... Jednym słowem dzieje się.

Część Wiedźm - czyli coś, czego absolutnie się nie spodziewałam i szczerze mówiąc byłam lekko zdezorientowana, kiedy autorka pierwszy raz wplotła nam ten wątek. Czytam sobie jak Celaena kradnie chleb w Wendlyn, a tu nagle przenosimy się w góry, a na pierwszym planie mamy wiedźmy, o których nawet nie słyszałyśmy. Jednak im dalej w las tym lepiej - poznajemy wszystkie sabaty, dowiadujemy się, jaka jest ich rola w powieści i jak bardzo mogą namieszać.

Przemiana zarówno bohaterki jak i całej serii jest niewiarygodna. Celaena, z agresywnej, humorzastej nastolatki przemienia się w kobietę, która dojrzała już do bycia królową. Cała akcja wychodzi poza mury zamku króla Adarlanu, zagarnia całe królestwo. Jak na razie "Dziedzictwo Ognia" to najbardziej wzruszająca, wzbudzająca emocje i najlepsza książka w całej tej serii. Jeśli jeszcze nie znacie historii dziewiętnastoletniej Zabójczyni, koniecznie nadróbcie, albo przyjdę po was i sama rzucę w was pierwszym tomem i nie odejdę, aż go nie skończycie.

Autor: Sarah J. Maas
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Oryginalny tytuł: Heir of Fire
Data wydania: 23.09.2015
Strony: 658
lubimyczytać

Za możliwość przeczytania tej cudownej powieści dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal :)
Znalezione obrazy dla zapytania grupa wydawnicza foksal

piątek, 21 kwietnia 2017

#140 Wyścig Śmierci - Maggie Stiefvater

★★★★★★★☆☆☆

Dla wielu z nas pojęcie "rodzina" równoznaczne jest z całym bożym światem. Nie wyobrażamy sobie życia bez mamy, która codziennie budzi nas o 6 rano i zrywa z naszego ciała pościel, bo znowu nie chcemy wstać z łóżka. Bez taty, który woła nas z dołu, żebyśmy poszli z nim do garażu obejrzeć nowe dzieło, które wyszło spod ręki tego zapalonego Pana Robótki. Za rodzeństwem też byśmy tęsknili, bo mimo to, że czasami zjedzą coś słodkiego, co należało to nas, albo jesteśmy zmuszeni oddać im swój większy pokój. Co więc zrobiłby każdy z nas, gdyby tych osób zabrakło?

Domem Kate Connolly od zawsze była i na zawsze będzie wyspa, na której urodziła się i wychowała. Miasto, w którym mieszka, emanuje inną energią od wielkich metropolii Ameryki. Każdy każdego zna, wiedzą o sobie wszystko. Mieszkańcy żyją jazdą konną, chociaż nie w zwykły, stałolądowy sposób. Na wyspie (a właściwie w morzu) mieszkają each uisce, ogromne konie wodne, które dosiadają tylko śmiałkowie. Konie te są bowiem niebezpieczne, potrafią jednym ruchem rozszarpać komuś gardło i pohasać spokojnie z powrotem do wody.

Co roku, wraz z nadejściem listopada, na wyspie organizowany jest Wyścig Skorpiona. Rywalizacja jest zacięta, a niektórzy jeźdźcy są gotowi posunąć się do haniebnych czynów. Sean Kendrick kompletnie nie wdraża się w ducha rywalizacji, startując w Wyścigu bardziej dla uczczenia pamięci swojego ojca niż dla wygranej. W tym roku ma jednak cel - tak samo jak rudowłosa Connolly, która, nie dość, że jest pierwszą kobietą biorącą udział w zawodach, ale też startuje na zwykłej klaczy Dove. 

Jeśli nie wiecie, jestem wielką fanką "Króla Kruków" Maggie Stefvater (taaak, taka ze mnie fanka, a nie tknęłam jeszcze drugiego tomu). Ucieszyłam się, kiedy miałam możliwość przeczytania kolejnej książki tej fantastycznej autorki. Mimo tego, że Kruczy Cykl zachwyca mnie milion razy bardziej, tej książce też nie brakuje plusów. Styl pisania jest jednym z nich, choć tutaj muszę przyznać, że bardziej zachwycił mnie we wcześniej wspomnianej powieści. Z tego co mi wiadomo, "Wyścig Śmierci" ukazał się pierwszy, także nic dziwnego, a wręcz cieszę się, że język okazał się w tej książce słabszy, bo to znaczy, że autorka cały czas się rozwija.

Jej kreacja bohaterów to rzecz, którą najbardziej sobie w niej cenię, także i tu nie mogło zabraknąć kilka słów pochwały. Sean i Puck są bardzo unikatowymi, o ściśle określonym charakterze postaciami, o uwypuklonych niektórych cechach, aby jeszcze bardziej podkreślić ich rolę w całej książce. Niektórym może się to podobać, niektórym wręcz przeciwnie, ja jestem jak najbardziej za. Cały ten wyspiarski klimat również bardzo mnie do siebie przekonał, to, jak wszyscy się tam znali w ten dobry i ten zły sposób. Dodatkowo autorka bardzo dobrze ukazała trudność relacji rodzinnych, czy też to, że niektóre dobre osoby potrafią zrezygnować z rzeczy naprawdę ważnych dla ukochanej osoby. Pokazuje, jak bardzo można zżyć się ze zwierzęciem.

Żeby nie było, że mówię w samych superlatywach - trochę ponarzekać trzeba. Niektóre postacie były niezwykle wkurzające i przez nie irytowałam się przez cały czas czytania. Rozumiem, że trzeba powtykać trochę czarnych charakterów, ale kurczę, nie tak, żeby zirytować czytelnika. Dodatkowo, co jest chyba największą zarazą jaka może spotkać książkę, czyli akcja rozgrywająca się w tempie ślimaczego spaceru. Wszystko usłane jest tą otoczką Wyścigu, jakie to niebezpieczne, bla, bla, bla, ale taka prawda, że tego tam prawie nie ma i wcale nie jest on taki przerażający. Słowem podsumowania, warto poczytać jako czytadło zapychające wolny czas, warto dla bohaterów i stylu pisania, ale niekoniecznie dla rozgrywającej się tam akcji. Więc jak najbardziej polecam, jeśli nie nastawicie się na wybuchy i dużo krwi. Będzie tylko odrobinka krwi.

Za możliwość przeczytania dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal! :)

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

#139 Ulubione postacie Disney'a!

Cześć i czołem!

Dawno mnie tu nie było, wiem i przepraszam, ale ostatnimi czasy mam niesamowicie złe samopoczucie, a ostatnią rzeczą, którą chciałam robić było (niestety) blogowanie i czytanie książek (o czym przekonacie się w bardzo lichym podsumowaniu miesiąca). Mam jeszcze kilka zaległych recenzji do napisania, ale postanowiłam, że po tym moim małym spadku aktywności warto wkroczyć znowu na luźno, z czymś niezobowiązującym. Jak pewnie wiecie, jestem ogromną fanką produkcji Disney'a. Jak na disneyfreaka przystało, mam i swoje ulubione postacie, które w tym poście postaram się wam przedstawić! :)


Nie wiem, czy wiele innych osób postawiłaby tę postać na jakimkolwiek podium, ale dla mnie Mike jest najlepszy! Ta bajka to część mojego dzieciństwa, pamiętam, jak razem z bratem włączaliśmy ją z płyty i oglądaliśmy we dwójkę. Do tej pory - choć jesteśmy już dorośli - mówimy do siebie tekstami z tej właśnie bajki. Jest to raczej film stworzony do rozbawienia widza, ale i tak oryginalni bohaterowie zapadają w pamięć (szczególnie Mike)!


Czy jest tu ktoś, kto by nie oglądał w życiu "Króla Lwa"? Nie ma? W takim razie bardzo się cieszę, bo jest to bajka, którą każdy powinien poznać. Cudowni bohaterowie (jak widzicie, moje serce skradł Simba, ale równie dobrze mogłabym wstawić tu mój ulubiony team wszech czasów czyli Timona i Pumbę) i jeszcze ta muzyka! 


Pocahontas mogę oglądać w kółko i w kółko, i wiem, że nigdy mi się nie znudzi. Kocham ten film głównie ze względu na ścieżkę dźwiękową, ale sama historia jest również inspirująca. Uwielbiam ship Johna i Pocahontas, ale sama Indianka jest również świetną bohaterką, bardzo odważną i niezwykle mądrą.


Nie mogę stwierdzić, która disneyowska produkcja jest moją ulubioną, ale wiem, że "Mulan" jest w tym rankingu bardzo, bardzo wysoko. Samą tytułową bohaterkę podziwiam za spryt, odwagę i męstwo, którego u większości mężczyzn brakuje. "Mulan" sama w sobie łączy nutkę humoru, ale jest przede wszystkim dająca do myślenia i pouczająca.


Jeśli już o nutce humoru w "Mulan" mówimy, to przedstawiam wam mój numer jeden w ulubionych postaciach Disney'a - Mushu. Jedyna w swoim rodzaju smoko-jaszczurka, która swym niezwykłym poczuciem humoru potrafi zjednoczyć sobie całą armię. Wiadomo, nie zawsze jego pobudki są dobre, ale zawsze jego egoistyczne decyzje w ogólnym rozrachunku ratują całe Chiny ;)

wtorek, 21 marca 2017

#138 Nowości od Grupy Wydawniczej Foksal!

Nie wiem jak to się dzieje, ale większość książek, które darzę wyjątkową sympatią (m.in. "Król Kruków", "Szklany Tron", "Tancerze burzy") są wydawane właśnie przez Grupę Wydawniczą Foksal. Uwielbiam książki, które wydają i dlatego właśnie dzisiaj opowiem Wam o dwóch nowościach (z czego jedna nie do końca jest nowością, ale to później ;), które oferuje nam właśnie ta grupa. Mam nadzieję, że tak jak ja jesteście okropnie ciekawi!


Jedni ścigają się by wygrać, inni by przeżyć…
Listopad to wyjątkowy miesiąc na klifach Skarmouth. To czas Wyścigu Skropiona, w którym liczy się tylko to aby dojechać na grzbiecie dzikiego wodnego konia do mety. Niektórym się to udaje. Inni umierają.
Dziewiętnastoletni Sean Kendric jest niezwyciężony. Jeśli się czegoś boi to na pewno nie pozwoli sobie na okazanie lęku.
Puck Connolly jest zupełnie inna. Nigdy nie chciała się ścigać, jednak los nie zostawił jej wielkiego wyboru. Jest pierwszą w historii dziewczyną, która bierze udział w wyścigu. I zupełnie nie spodziewa się tego, co się wydarzy…
~***~
Jestem bardzo ciekawa tej premiery. "Wyścig Śmierci" został już wcześniej wydany, ale z tego, co się orientuję, w chwili obecnej jest nie do zdobycia. Dużo osób go chwali, także koniecznie muszę przekonać się na własnej skórze!


Imperium burz to piąty tom bestsellerowej serii Szklany tron, która podbiła serca milionów czytelników na całym świecie.
Prawa do adaptacji „Szklanego tronu” wykupiło studio Mark Gordon Company (m.in. „Ray Donovan” i „Grey’s Anatomy”). Ekranizacją serialu zajmie się Mark Gordon Company. Autorką scenariusza ma być Kira Snyder, pilotażowy odcinek wyreżyseruje Anna Foerster.
~***~
Dla dobra własnego i waszego użyłam opisu, który nie zdradza ani krztyny tego, co znajdziemy w "Imperium Burz". Przede mną jeszcze tom 3 i 4, ale myślę, że zdążę nadrobić! :) Tak btw, możemy poświęcić chwilkę i pogadać o tym, jak świetnie będzie zobaczyć "Szklany Tron" na ekranie? Mam nadzieję, że nie zepsują aktorów i całej akcji, tak jak to zrobili w "Shadowhunters". 

A wy, na co czekacie najbardziej? :)