piątek, 18 sierpnia 2017

#162 Kształt twojego głosu - Yoshitoki Ooima

★★★★★★★☆☆☆

Popkultura japońska od kilku lat podbija Europę i inne kontynenty. Ludzie wyjeżdżają ze swoich krajów na rzecz Tokio albo tworzą w naszym kraju namiastkę tej kultury. Mimo że stała się takim hitem i dla wielu jest praktycznie całym życiem, ja od tego się odcięłam i jedyną interakcją z tym zagadnieniem była przez "Naruto", które z moim bratem oglądaliśmy kiedy byłam dzieckiem. Jednak zobaczyłam na półce mojego kolegi jedną mangę, zainteresowana nią przeczytałam opis, a on pożyczył mi ją na dosłownie pół godziny, w jakie ją przeczytałam.

Shoya Ishida jest uczniem ostatniej klasy podstawówki. Za cel stawia sobie ucieczkę od nudy i razem z kolegami robią różne szalone rzeczy, jak na przykład skok z mostu do rzeki. Jako chłopiec z podstawówki wiadomym jest, że kolejnym z jego celów jest unikanie dziewczyn i zmniejszenie interakcji z nimi do absolutnego minimum. Ishida lubi podkreślać swoją wyższość, także kiedy do klasy dołącza niesłysząca Shoko Nashimiya, ma pole do popisu. Znęca się nad nią, do czego zachęca również swoich kolegów, ale kiedy uczniowie przekraczają granicę, wszystko obraca się do góry nogami.

Nie będzie to długa recenzja, bo i ja nie mam zbyt dużo do powiedzenia o tej mandze. Była to pierwsza obrazkowa historia, jaką czytałam i niestety nie podobała mi się tak bardzo, jakbym chciała. Może fakt, że bohaterowie są uczniami podstawówki i ich zachowania są niezwykle dziecinne, sprawił, że nie polubiłam tej mangi aż tak. Ich reakcje były przesadzone, choć niektóre bardzo okrutne. Myślę, że jeśli jakaś młodsza osoba lubuje się w japońskich historiach graficznych, to powinna jak najbardziej sięgnąć po "Kształt twojego głosu".

Oczywiście jest to swego rodzaju powieść graficzna, także wypadałoby coś powiedzieć o kresce. Na tym jako tako się nie znam jeśli patrzeć przez pryzmat mang, ale od dzieciństwa dosyć mocno interesowałam się rysunkiem, także umiem docenić kawał dobrej sztuki. Kreska bardzo, ale to bardzo mi się podobała i chyba głównie dla niej ocena jest aż tak wysoka. Podczas czytania cały czas z tyłu głowy miałam myśl, jak bardzo ktoś się napracował nad tym, co ja czytałam przez bodajże pół godziny. Rysunki są świetne, autorka ma naprawdę niesamowity talent.

Jednak jest aspekt, przez który naprawdę warto przeczytać "Kształt twojego głosu". Są to wartości i lekcje, które ona przekazuje. Dowiadujemy się trochę o osobach niesłyszących, o prześladowaniu, jak może daleko zajść i jak tragicznie się skończyć. Ta manga pokazuje również, jak jedna zła decyzja może zaważyć na naszych dalszych losach. Czy przeczytam jeszcze jakąś mangę w swoim życiu? Nie wiem. Ta mnie nie przekonała i może na dzień dzisiejszy sobie odpuszczę, ale nie wiem, może powrócę do tego gatunku za jakiś czas.

Autor: Yoshitoki Ooima
Tłumaczenie: Opracowanie zbiorowe
Oryginalny tytuł: Koe no Katachi
Data wydania: 09.05.2017
Strony: 192
lubimyczytać

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

#161 Wróć za mną - A. Meredith Walters

★★★★★★★☆☆☆
Twoim śladem | Wróć za mną

"Wróć za mną" to kontynuacja "Twoim śladem", jeśli nie widzieliście recenzji, serdecznie was do niej zapraszam. Po raz kolejny mamy szansę zagłębienia się w świat Aubrey i Maxxa, gdzie życiami tych dwojga zaczynają kierować nieznane im dotąd uczucia. Maxx zmienił na dobre poukładane życie Aubrey, a ona zapanowała nad chaosem Maxxa. Jednak, jak wiemy, nie każda historia kończy się happy endem. Czasami musisz przełknąć to, co chciałbyś zrobić, na czym ci zależy, żeby twoje życie wróciło do starego porządku. Ale czy w każdym wypadku warto?

Po tym, jak Maxx zniknął z życia naszej głównej bohaterki, dziewczyna jest rozdarta. Bez przerwy myśli o chłopaku, dla którego jeszcze tydzień temu zrobiłaby absolutnie wszystko. Ale dlaczego chcesz daleko zabrnąć w czyjeś kłopoty, że stają się one częścią twojego życia, a destrukcyjna miłość dosłownie niszczy twoje relacje z innymi. Odpowiedzią jest Maxx, który stał się dla Aubrey obsesją. Jednak nie jest to umowa jednostronna - Aubrey stała się również obsesją Maxxa. Kiedy wychodzi z ośrodka, robi wszystko, żeby odzyskać swoją ukochaną.

Jak wiecie, pierwsza część okropnie mi się podobała. Jako że jest to dylogia (tak, to jest poprawna forma, nie "duologia"), nie myślałam, że "Wróć za mną" może mieć Syndrom Drugiego Tomu. Niestety, okazało się, że kontynuacja nie była tak dobra jak pierwsza część, ale mogę was zapewnić, że nadal nie była to zła książka. Co mi zatem nie pasowało? Zaczął mi przeszkadzać ten ciągnący się w nieskończoność monolog głównej bohaterki. Nie baczyła na nic, tylko na swój związek, który się zakończył. Ja rozumiem, że to jest częścią rozstania, szczególnie kiedy kończy się tak burzliwy związek, ale było to niezwykle nudne i pozbawione jakiejkolwiek akcji.

Jednak "Wróć za mną" zachowało również wszystkie rzeczy, które spodobały mi się w "Twoim śladem" - bardzo łatwy w przyswojeniu styl pisania, dobrze wykreowani bohaterowie i prawdziwość, za którą tak polubiłam jej poprzedniczkę. Myślę, że jest to dobra kontynuacja, ale zdecydowanie główną rzeczą, jaką bym zmieniła, byłoby zakończenie. Tutaj okazało się strasznie przesłodzone i słabo opisane. Jednak mimo to, książka wciąż okazuje się lepsza od innych młodzieżówek i powieści new adult, a to już ogromny komplement. 

Autor: A. Meredith Walters
Tłumaczenie: Dorota Konowrocka-Sawa
Oryginalny tytuł: Follow Me Back
Data wydania: 05.07.2017
Strony: 415
lubimyczytać

Za książkę dziękuję wydawnictwu YA!

czwartek, 10 sierpnia 2017

#160 Twoim śladem - A. Meredith Walters

★★★★★★★★★☆
Twoim śladem | Wróć za mną

Każdy ma jakieś swoje uzależnienie. Zgaduję, że uzależnieniem większości z naszej malutkiej "społeczności" jest kupowanie większej ilości książek niż faktycznie jesteśmy w stanie przeczytać. Inni nie mogą żyć bez czekolady, bez fast-foodów czy innych rzeczy, które nie zagrażają bezpośrednio naszemu życiu. Są jednak uzależnienia, które sukcesywnie nas rujnują. Na początku czujesz się świetnie, później, kiedy już odzyskujesz trzeźwość umysłu, dopadają cię demony, od których próbowałeś uciec. Także uciekasz od nich znowu, zataczając błędne koło. Nie znacie tego uczucia? Oh, Maxx zna je aż za dobrze.

Aubrey Duncan to studentka, która w przyszłości ma wielkie nadzieje na zostanie terapeutką. Chce tego, odkąd jej siostra, wówczas piętnastoletnia Jayme, przedawkowała narkotyki i znaleziono ją, nieżywą, w ciemnym zaułku. Aubrey od tamtego czasu nie dogaduje się z rodzicami, ma manię na punkcie porządku, sama pragnie monotonii w swoim życiu. Żeby nic więcej nie mogło jej w nim zaskoczyć. Cały jej światopogląd zmienia się, kiedy na studenckiej grupie wsparcia spotyka Maxxa Demelo, który uosabia to, od czego próbuje się odciąć. Chłopak ma poważne problemy z narkotykami, a dziewczyna próbuje zrobić to, czego nie zdołała w przypadku młodszej siostry - uratować go.

Podchodziłam do tej historii z nie lada dystansem. Już dawno wybudowałam wokół siebie mur obronny od ckliwych young adult. Dlaczego? Bo kompletnie wszystkie opierały się na tym samym schemacie - dobra, poukładana dziewczyna i zły chłopak, najlepiej cały w tatuażach, który albo bierze udział w nielegalnych wyścigach, albo diluje narkotykami. Czy ta książka wyłamuje się z tych schematów? Absolutnie... nie. Sami możecie to zobaczyć - poukładana dziewczyna i zły chłopiec. Czemu zatem mój detektor nie zapikał? Nie mam pojęcia, ale bardzo się cieszę, że tego nie zrobił.                                                                                                             "Twoim śladem" wciągnęło mnie od pierwszych stron za sprawą fantastycznego stylu pisania A. Meredith Walters, przez co od razu pożałowałam, że zignorowałam jej premierę w zeszłym roku. Zajeżdżała typową młodzieżówką - a jakże się pomyliłam! Zatem co ją wyróżnia? Zdecydowanie prawdziwość. Niełatwo w takim temacie nie dać się ponieść wyobraźni, tu dodać trochę smaczku, tam podkoloryzować... Tutaj autorka nie uległa takiej pokusie. Wszystko konsekwentnie zachowała, nie jest to opowieść o tym, jak miłość ratuje biednego Maxxa od nałogu, bo tak nie jest. I tak nie dzieje się w prawdziwym życiu. Nałóg to cholerstwo, z którego człowiek nie jest w stanie wykaraskać się w kilka dni i zdecydowanie nie następuje potem happy end jak za sprawą magicznej różdżki.

Jest to powieść piękna, nie urocza czy kochana, ale piękna, razem ze swoimi niedoskonałościami i brutalnym realizmem. Walters nie będzie chciała na siłę zadowolić czytelnika, ale prawdziwie przedstawić, jak funkcjonuje człowiek uzależniony, jak wyglądają jego myśli i jak trudno opanować mu żądzę sięgnięcia kolejny raz po narkotyki. Daje jednak nadzieję i pokazuje, że zmiana jest możliwa, jeśli bardzo tego chcemy. Jeśli mamy powód. Bardzo serdecznie zapraszam was do lektury, jeśli przeczytacie, koniecznie dajcie mi znać, co myślicie! 

Autor: A. Meredith Walters
Tłumaczenie: Dorota Konowrocka-Sawa
Oryginalny tytuł: Lead Me Not
Data wydania: 06.07.2016
Strony: 386
lubimyczytać

Za książkę dziękuję wydawnictwu YA!

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

#159 Podsumowanie lipca 2017

https://1.bp.blogspot.com/-ikFQ-7mqcVs/V548OWFaO5I/AAAAAAAAEz0/OP0W1Qyd668j9r7pfXh-j1Bxp2_Yo7JPwCLcB/s640/wp.jpg
1. Do zobaczenia nigdy - Eric Lindstrom ★★★★★★☆☆☆☆ - czytaliście w recenzji, że niekoniecznie spodobała mi się ta historia. Troszkę denny styl pisania, bohaterowie, z którymi nijak się nie zżyłam i kiepski romans połączony z brakiem jakiejkolwiek akcji.
2. Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz - J. K. Rowling ★★★★★★★☆☆☆ - nie jest to arcydzieło i nie będę was co do tego okłamywać, dodatkowo czuję, że sztuki to nie moja bajka. Ale myślę, że to za sprawą kolorowych bohaterów i pięknego wydania mogę powiedzieć, że książka nie była aż tak zła.
3. Poradnik dla smoków. Co zrobić, by twój człowiek zmądrzał - Laurence Yep, Joanne Ryder ★★★★★★★★☆☆ - dla dzieci, ale trafiła w sedno. Dużo lepsza od swojej poprzedniczki (i dużo grubsza!), bardzo zaciekawił mnie wątek szkoły i nowych przyjaciół, których poznała Winnie. Ale po więcej zapraszam do recenzji!
4. Milion odsłon Tash - Kathryn Ormsbee ★★★★★★★★★☆ - zdecydowanie najlepsza książka tego miesiąca. Zabawna, z bardzo ciekawą fabułą, dobrym stylem pisania i przede wszystkim z realnym tokiem wydarzeń, który faktycznie mógłby mieć miejsce w prawdziwym życiu. Koniecznie wyczekujcie premiery!

Najlepsza książka: Milion odsłon Tash
Najgorsza książka: Do zobaczenia nigdy
Ilość przeczytanych stron: 1402
Ilość stron na dzień: 45
Dotychczas przeczytane książki w 2017: 26

1. Twoim śladem - A. Meredith Walters - recenzent od wydawnictwa YA!, który już mam za sobą. Niestety, nie mogę wam nic z tego zdradzać, bo na dniach pojawi się recenzja, także (jeżeli jesteście ciekawi) wyczekujcie!
2. Wróć za mną - A. Meredith Walters - kontynuacja powyższej, której premiera miała miejsce na początku lipca. Powiem wam, że po "Twoim śladem" jestem niezwykle ciekawa, co rozegra się w drugim tomie, także kiedy skończę pisać tego posta, lecę czytać!
3. Milion odsłon Tash - Kathryn Ormsbee - to również już przeczytałam, recenzent od wydawnictwa Otwarte, moja opinia już na blogu. Jak mogliście przeczytać wyżej - bardzo mi się podobała, ale tradycyjnie, po więcej zapraszam do recenzji :)
4. Stealing Snow - Danielle Paige - oto moje dziecko, które przywiozłam ze sobą z wakacji w Wielkiej Brytanii, dokładnie z Oksfordu. Szukałam czegoś, czego nie ma w Polsce, także kiedy zobaczyłam "Stealing Snow" na półce w księgarni, wiedziałam, że musi być moja.
5. A Court of Thorns and Roses - Sarah J. Maas - tutaj podobnie jak wyżej, z oksfordzkiej księgarni. Tym razem jednak postawiłam na Sarah J. Maas, bo nigdy nie miałam okazji czytać jej w oryginale, a bardzo bym chciała.
6. Agonia dźwięku - Jaume Cabre - ostatnia pozycja to wynik biedronkowych zakupów, z czego jestem baaardzo zadowolona. Kupiłam tę książkę za prawie połowę ceny, a ma twardą oprawę i generalnie wydanie jest naprawdę świetne. Dodatkowo słyszałam bardzo dużo dobrych opinii o Jaume Cabre, także czemu by nie spróbować?

1. Edge of Seventeen ★★★★★★★★☆☆ - okej, mam dużo filmów, także spróbuję za bardzo się tutaj nie rozwodzić. Fajny film na nocowanie z przyjaciółką, nic głębokiego czy skłaniającego do myślenia, ale jeden z takich typowych śmiesznych filmów o amerykańskich nastolatkach, który dochodzi do pewnego momentu, gdzie zamienia się w dramat.
2. Ostatnia piosenka ★★★★★★★★★★ - jeden z moich ulubionych filmów, który mogłabym oglądać w kółko. Większość z was pewnie już go widziała, a jeśli nie, serdecznie was do tego zachęcam.
3. Męsko-damska rzecz ★★★★★★★☆☆☆ - jeden z filmów mojego dzieciństwa, bardzo dobra komedia, którą możecie obejrzeć z rodzicami (chociaż...) czy rodzeństwem. Jest to film stosunkowo stary, ale zdecydowanie śmieszny.
4. Autopsja Jane Doe ★★★★★★★★☆☆ - jakby to się mogło obyć bez przynajmniej jednego horroru? Ten był w sumie bardzo dobry, może nie aż tak straszny, ale po obejrzeniu mam ciarki zawsze, kiedy zadzwoni jakiś dzwonek.
5. Pięćdziesiąt twarzy Greya ★★★★★★★★☆☆ - tutaj tym bardziej nie muszę się chyba rozwodzić - dorwałam płytę za bodajże dyszkę i obejrzałam razem z moją mamą (zły pomysł).
6. Ciemniejsza strona Greya ★★★★★★★★★☆ - po moich zapewnieniach, że kontynuacja jest lepsza, mama uparła się, żeby ją obejrzeć. Jeśli wy też odpuściliście sobie po pierwszej części, może warto dać szansę drugiej?
7. Chłopak z sąsiedztwa ★★★★★★★★★☆ - nie oczekiwałam dużo po filmie z Jennifer Lopez, ale (o dziwo) okazała się w sumie dobrą aktorką. Jest to swego rodzaju thriller o nauczycielce, która wdaje się w romans z uczniem (swoim sąsiadem) i jest później przez niego nękana. Zdecydowanie polecam.
8. Harry Potter i Kamień Filozoficzny ★★★★★★★★★★ - brak komentarza.
9. Harry Potter i Komnata Tajemnic ★★★★★★★★★★ - to samo.
10. Harry Potter i Więzień Azkabanu ★★★★★★★★★★ - jak wyżej.
11. Deadpool ★★★★★★★★★★ - zdecydowanie jeden z moich ulubionych superbohaterów jak na razie. Humor to coś, co takowy musi mieć, a w "Deadpoolu" to jest praktycznie podstawa. No cóż, chyba Iron Man będzie musiał podzielić się piedestałem.
12. You get me ★★★★★★★★☆☆ - kolejny swego rodzaju thriller, tym razem bardzo lekki. Opowiada o dziewczynie, która spędza noc z jednym chłopakiem i zakochuje się w nim. On jednak ma dziewczynę, a Holly sabotuje ten związek, w dodatku ma nie po kolei.
13. Deep Horizon ★★★★★★★★★☆ - bardzo lubię filmy katastroficzne, w których coś się dzieje i giną ludzie (tak, moja sadystyczna strona, nie oceniajcie), a ten był naprawdę dobry. Opowiada o morskiej stacji badawczej, w której przez niedopatrzenie i zwykłą niechęć przyznania się do błędu giną niewinni ludzie.
14. Borat ★★★★★★★☆☆☆ - film najgłupszy z najgłupszych, który opowiada o mężczyźnie z Kazachstanu, który udaje się w podróż do Ameryki Północnej, by tamtejsze zwyczaje przenieść do swojego kraju. Jednak różnice kulturowe są w tym wypadku... zbyt wielkie.

Miesiąc zaczęłam od skończenia wreszcie serialu Pretty Little Liars. Wiem, wiem, to zwykły serial, ale łączyło mnie z nim naprawdę bardzo wiele. Był to pierwszy serial, który zaczęłam oglądać w 2011, więc już sześć lat temu. Było mi bardzo, bardzo smutno z tego powodu, że już nie zobaczę tej obsady razem i nie będzie czego wyczekiwać. Wbrew pozorom jestem nawet usatysfakcjonowana z zakończenia, choć niektóre kwestie nadal pozostają dla mnie zagadką. Troszkę też podglądałam The 100 i muszę powiedzieć, że naprawdę się wkręciłam. Bohaterowie są fajni i zupełnie od siebie różni, a fabuła trzyma się kupy. Kolejnymi serialami były Sposób na morderstwo (o którym mówiłam już tyle razy, że go pominę) oraz świeżynka Anne, czyli serialowa adaptacja Ani z Zielonego Wzgórza. Na razie obejrzałam tylko jeden odcinek, ale już nie mogę się doczekać, kiedy obejrzę następny ;)
Znalezione obrazy dla zapytania the 100 gif

środa, 2 sierpnia 2017

#158 Milion odsłon Tash - Kathryn Ormsbee PRZEDPREMIEROWO

★★★★★★★★★☆

Internet to coś, bez czego współczesny świat nie wytrzymałby nawet minuty. Jest wykorzystywany przez nas do wszystkiego - komunikowania się, pracy, nauki, rozrywki. Facebook, Twitter, YouTube. Ja sama przesiaduję w Internecie całe dnie, nie ukrywam, i choć złapać mnie można online praktycznie cały czas (bo nie mam swojego prywatnego życia, duh) to czasami, dla czystości własnego umysłu, wolę zamknąć laptopa, wyłączyć telefon, zabrać książkę wraz z kubkiem ciepłej herbaty i pochillować sobie na podwórku. Dla niektórych jednak Internet, a konkretnie kanał na YouTube to zdecydowanie coś więcej niż sposób na nudę.

Poznajcie Natashę Zelenkę aka Tash, której całe życie ogranicza się do telefonicznych rozmów z Jack, najlepszą przyjaciółką oraz pracą nad internetowym serialem Nieszczęśliwe rodziny, współczesną adaptacją "Anny Kareniny" Lwa Tołstoja. Sprawy nabierają niebotycznie szybkiego tępa, kiedy sławna vlogerka umieszcza produkcję na samym szczycie swojej listy najlepiej zapowiadających się internetowych seriali, a Tash, Jack i cała ekipa Nowalijek patrzą z rozdziawioną buzią na licznik subskrypcji. Lecz, nie oszukujmy się - wraz z liczbą odbiorców wzrasta też liczba hejterów. Czy dziewczyny sobie z tym poradzą?

Uwaga, drodzy czytelnicy, oto przedstawiam wam najsłodszą, najbardziej rozczulającą powieść tego lata, idealną zarówno na upały i te deszczowe dni. Znajdziemy tutaj odrobinkę tej radości, którą mają dziewczyny z kręcenia nowych materiałów, ale też smutek, żal i rozczarowanie, bo przecież żadna powieść dla nastolatków i o nastolatkach, nie może obejść się bez tego. Brak tutaj jednoznacznego wątku miłosnego, co myślę działa tylko na korzyść powieści. Za to wiele tutaj scen zza kulis kręcenia materiałów na kanał dziewczyn, dużo pogadanki na temat, jak radzić sobie z hejtem, fanami i rosnącą sławą.

Na początku, patrząc na okładkę, miałam w głowie obraz głupiutkiej powieści dla młodzieży, która będzie taka sama jak wszystkie, przesłodzona i kompletnie nie w moim guście. Okazała się jednak wybawieniem wśród średniaków, które ostatnio wypełniały mój stos przeczytanych książek. Owszem, była słodka, ale nie była to słodycz, która była totalnie in your face, ale przemykająca się między zdaniami. Nie było tu też nic głupiutkiego, bowiem książka jest swego rodzaju przyjacielem, który poklepie po ramieniu i zrozumie. Mowa tu o radzeniu sobie z rodzicem chorym na raka, przyjaźni nie zawsze zdrowej, o ciąży w późnym wieku, o oddalaniu się od rodzeństwa i miłosnym zawodzie (a także aseksualności).

Jednym słowem w "Milionie odsłon Tash" znajdziemy milion rzeczy, czasami zupełnie od siebie różnych, czasami spójnych, ale to ani przez chwilę nie czyni powieści chaotyczną. Jest słodycz, jest gorycz, jest dobry styl pisania i - co za tym idzie - postacie wykreowane na naprawdę wysokim poziomie. Każdy charakter jest skrajnie inny, wyraźny i to właśnie podobało mi się w tej książce. Absolutnie nie żałuję, że zabrałam się za nią, bo czas spędzony przy jej czytaniu był przepełniony dobrymi uczuciami. Myślę, że my, ludzie, którzy robią coś w Internecie, szczególnie ci narażeni na hejt, powinniśmy odnaleźć cząstkę siebie w milionie odsłon, które są tu przedstawione.

Autor: Kathryn Ormsbee
Tłumaczenie: Zuzanna Bryczek
Oryginalny tytuł: Tash Hearts Tolstoy
Data wydania: 17.08.2017
Strony: 350

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Otwarte!

niedziela, 30 lipca 2017

#157 Poradnik dla smoków. Co zrobić, by twój człowiek zmądrzał - Laurence Yep, Joanne Ryder

★★★★★★★★☆☆ 
Żywienie i wychowanie ludzi | Co zrobić, by twój człowiek zmądrzał

Jestem pewna, że każdy w młodości marzył o posiadaniu jakiegoś zaczarowanego zwierzęta. Dla niektórych była to może mała wróżka, która będzie spełniała nasze najśmielsze życzenia, może ktoś zażyczył sobie domowego skrzata, żeby mu usługiwał. Założę się jednak, że większość z nas marzyła o własnym smoku. "Poradnik dla smoków" jest jednak tego zupełnym przeciwieństwem - to smok ma własnego... człowieka. W pierwszej części poznaliśmy Winnie, która razem z Panną Drake próbowała zagonić małe potwory (no dobra, niektóre nie takie małe) z powrotem do szkicownika. Czym zaskoczyli nas autorzy w tomie drugim?

Winnie nie mogła już dłużej chować się w norze swojej smoczycy, bez różnicy jak bardzo luksusowej. Razem (plus mama) decydują, że dziewczynka powinna udać się do szkoły. Jednak co by to była za frajda, jakby to była normalna szkoła - Winnie zaczyna uczęszczać do akademii magii, w której, mimo że nie jest istotą magiczną, uczy się paru zaklęć i poznaje magiczne istoty. Jednak to nie sprawia, że wszystkie jej problemy znikają. Dziadek nadal próbuje przejąć nad nią opiekę, ale mała Winnie nie ma zamiaru dawać sobą pomiatać i w końcu bierze sprawę w swoje malutkie ręce.

Jak szczerze, z ręką na sercu, po prostu nie lubię czytać książek dla dzieci, to tak seria Yep i Ryder to dla mnie w tym gatunku wybawienie. Pierwsza część podobała mi się, bez szału, autorzy nie pokazali wszystkich swoich możliwości w tych bodajże dwustu stronach. Tutaj mieli więcej pola do popisu i wykorzystali to w stu procentach. Nie jest tego ani za dużo, ani za mało, styl pisania odpowiedni dla osób, dla których ta literatura została przeznaczona. Bardzo podobała mi się wartkość akcji, bo nie wlecze się, ale też nie pędzi na łeb na szyję.

Tutaj już nawet nie powiem, że tę serię powinniście polecić swojemu młodszemu rodzeństwu czy kuzynostwu, bo to raczej oczywiste. W tym akapicie chciałabym zachęcić was, żebyście też przysiedli dosłownie na jeden wieczór i również poznali tę historię o smoku i jej podopiecznej. Wiem, że pewnie jeśli sięgacie po tego typu literaturę, jest to książka z waszego dzieciństwa i ją sobie przypominacie. Gwarantuję wam jednak, że zaczęcia "Poradnika dla smoków" nie pożałujecie, a tylko spędzicie miło czas.

Autor: Laurence Yep, Joanne Ryder
Tłumaczenie: Anna Bereta-Jankowska
Oryginalny tytuł: A Dragon's Guide to Making Your Human Smarter
Data wydania: 10.05.2017
Strony: 400
lubimyczytać

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI!

środa, 26 lipca 2017

#156 Dawca - Lois Lowry

NA POCZĄTKU CHCĘ WAS BARDZO PRZEPROSIĆ ZA MOJĄ DWUTYGODNIOWĄ NIEOBECNOŚĆ - BYŁAM NA OBOZIE, MYŚLAŁAM, ŻE BĘDĘ MIAŁA TAM STAŁY DOSTĘP DO INTERNETU I MOGŁA PUBLIKOWAĆ, NIESTETY TEN DOSTĘP BYŁ BAAARDZO OGRANICZONY. PRZEPRASZAM JESZCZE RAZ, KOCHANI!

 ★★★★★★☆☆☆☆

Nawet nie wiecie, ile czasu zabrało mi napisanie tej recenzji. Może nie tyle pisanie, co rozmyślanie na temat tej powieści. Miałam ogromny dylemat, czy w ogóle robić osobną dla niej recenzję, bo, szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia, co miałoby się w niej znaleźć. Pozwólcie, że podzielę się z wami moimi krótkimi przemyśleniami na temat "Dawcy" Lois Lowry, którą (AŻ) posłużyłam się w jednym z otwartych zadań na egzaminie gimnazjalnym, który niedawno pisałam (może dlatego taki spadek liczby postów... A może to moje lenistwo?).

Jonasz ma zaledwie kilkanaście lat. Żyje w innym społeczeństwie niż nasze - wbrew pozorom pozytywne i pełne dowolności. Świat Jonasza pozbawiony jest czegoś, co dla nas jest codziennością, której nie doceniamy. Ludzie żyjący w tym społeczeństwie są pozbawieni indywidualności, są całkowicie podporządkowani rządowi. Nie istnieje dla nich coś takiego jak wybór zawodu przez daną osobę. To ludzie spoza twojego otoczenia dokonują za ciebie wyboru - tak było też w przypadku Jonasza.

Chłopiec dostał przydział niezwykle rzadki, wyjątkowy i (można powiedzieć na pierwszy rzut oka) ekskluzywny. Zawód ten jest niezwykle istotny dla szarej masy, która chodzi po ulicach, je, pracuje. Dawca Pamięci skupia w swoim umyśle wspomnienia, których nie noszą mieszkańcy. Wspomnienia całkiem nowe, z otaczającego ich świata, ale i takie, które sięgają czasów pradawnych. Rząd uważa, że to, co Dawca ma kolekcjonować, jest źródłem wszelkich nieszczęść i ludzie nie powinni ich posiadać. Dla chłopaka nowa osobowość jest ciężka - kiedy jego mentor pokazuje mu piękny, kolorowy świat, człowieka, który szczęśliwy zjeżdża po śniegu na sankach, czuje nieopisane szczęście, które zmienia się w żal z chwilą, kiedy obraz zamienia się na umierających ludzi.

Coś dziwnego, co zdecydowanie mnie do tej książki zniechęciło - klimat. Nie wiem, czy to styl pisania czy może bohaterowie, z którymi nijak nie idzie się zżyć, po prostu otoczka tej powieści to totalnie nie moje klimaty. Akcja ma niezwykle powolny rytm, który niektórych może usatysfakcjonować, ale dla mnie, osoby z natury raczej niecierpliwej, to była katorga. Nie odmówię autorce dokładności w opisywaniu relacji i świata przedstawionego, ale... coś mi tutaj nie grało.

Jeśli chcecie poznać pierwowzór "Niezgodnej" i innych dystopijnych opowieści, to serdecznie zachęcam do przeczytania. Zdecydowanie ma morał, uczy, ale ja nie dostrzegam w niej nic, co tak bardzo wyróżniałoby ją spośród innych, napisanych w tamtych latach. Jednak polecam wam przeczytać ją, aby po prostu sprawdzić, czy wam przypasuje - ja jestem chyba jedną z niewielu osób, którym "Dawca" się nie podobał.

Autor: Lois Lowry
Tłumaczenie: Piotr Szymczak
Oryginalny tytuł: The Giver
Data wydania: 27.08.2014 (pierwsze w 1993)
Strony: 296
lubimyczytać