wtorek, 30 czerwca 2015

#10 WRAP UP czerwiec & TBR lipiec

Jako że działalność bloga zaczęła się na początku czerwca, nie opublikowałam dla was ani WRAP UP ani TBR. W sumie mogłam to zrobić, no ale cóż. Tym razem jednak mam dla was podsumowanie, jak i moje plany czytelnicze na nadchodzący miesiąc. Muszę jeszcze uprzedzić, że na stosiku brakuje jednej książki, mianowicie "Szukając Alaski", bo niestety była rezerwacja, a termin zbliżał się wielkimi krokami, więc oddałam ją z powrotem do biblioteki. W sumie przeczytałam 6 książek, nad czym strasznie ubolewam. Czerwiec obfitował w różne wycieczki i poprawki, a ja po "Darach Anioła" miałam naprawdę niezłego kaca książkowego, co jeszcze wpłynęło na ilość przeczytanych. 

WRAP UP
~ "Szukając Alaski" - John Green (8/10
Wyzwania: 2,2 cm, Więcej niż 215 str
~ "Księga Cmentarna" - Neil Gaiman (8/10)
Wyzwania: 3 cm, Autorem jest mężczyzna
~ "Proroctwo Sióstr" - Michelle Zink (4/10)
Wyzwania: 3,7 cm, Akcja nie dzieje się w Europie
~ "Dary Anioła: Miasto Kości" - Cassandra Clare (10/10)
Wyzwania: 3,8 cm, W tytule jest nazwa miasta
~ "W 80 dni dookoła świata" - Juliusz Verne (5/10)
Wyzwania: 1 cm, Ma więcej niż 100 lat
~ "Dotyk Julii" - Tahereh Mafi (9/10)
Wyzwania: 2,4 cm, Główny bohater ma imię na tę samą literę co ja (ba, nawet to samo :D)

Łącznie przeczytałam 1568 stron, co daje 52 strony na dzień.


TBR
Książek na TBR jeszcze nie mam, więc nie wkleję wam tu zdjęć stosika :( Na pewno mam zamiar przeczytać "After. Płomień pod moją skórą" Anny Todd. Zapewne większość z was zna tę pozycję, bo jest to książkowa wersja fanfiction o Harry'm Stylesie. Przyznam się, sama czytałam trochę Aftera przed ogłoszeniem, że zostanie wydane. Czuję się taka fab <3 Następnym punktem do odhaczenia będzie "Miasto Popiołów" i "Mechaniczny Anioł" Cassandry Clare. Może wiecie, może nie, ale zakochałam się w stylu pisania tej autorki. No i w Jace'ie, ale co ja poradzę! Do tego moje dwie kieszonki, które już na mnie czekają, czyli "Rok 1984" George'a Orwella oraz "PS. Kocham Cię" Cecelii Ahern. Kto wie, może jeszcze skuszę się na coś od pani Richelle Mead? "Akademia Wampirów"?

Recenzja "Dotyku Julii" już niedługo na blogu ;)

środa, 24 czerwca 2015

#9 "W 80 dni dookoła świata" - Juliusz Verne

Tytuł: W 80 dni dookoła świata
Autor: Juliusz Verne
Tłumaczenie: ?
Ilość stron: 148
Cena: ?
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ocena: 5/10
Wyzwanie wzrostu: 1 cm






Jan Obieżyświat, mimo swojego nazwiska, szukał chlebodawcy, który będzie prowadził osiadły tryb życia. Nie chciał znowu trafić na dziwaka, który nic, tylko będzie podróżował. Cóż, szkoda, że trafił Phileasa Fogga. Angielski dżentelmen wydawał się być normalnym mężczyzną, o ile normalny mężczyzna wychodzi tylko raz dziennie w określone miejsce, jego woda do golenia musi zostać podana równo o dziewiątej trzydzieści siedem, a poprzedniego lokaja zwolnił, bo owa woda była o trzy stopnie za chłodną. Obieżyświatowi to jak najbardziej odpowiadało, bo miał pewność, że panu Foggowi nie zachce się z dnia na dzień dalekich podróży. Nawet nie wiedział, jak bardzo się mylił. Otóż Phileas Fogg założył się z przyjaciółmi z klubu, że dokładnie drugiego października rozpocznie swoją podróż dookoła świata, którą zakończy dwudziestego pierwszego grudnia. W międzyczasie zostaje obrabowany bank, a, sławna już, podróż Fogga i jego sługi wydała się dziwna pewnemu agentowi policyjnemu o nazwisku Fix. Jakby chcieli uciec od odpowiedzialności za przestępstwo.

Tak więc książka opowiada historię, jak już się dowiedzieliśmy, podróżnika. Jest to człowiek bardzo dokładny i pedantyczny, co mogłoby nas do niego zrazić, ale wcale tak nie jest. Podczas trwania ich przygody, dowiadujemy się, jak wielkie serce ma Fogg, na przykład kiedy chce uratować pewną Hinduskę przed spaleniem na stosie pogrzebowym. Jednak coś zraziło mnie w tej książce, uraz, który pewnie ma każdy z nas. Miałam nieomylne wrażenie, że czytam lekturę szkolną (to chyba jest/była lektura, tak mi się wydaje), jak np. Robinsona Crusoe. I przyznam, trochę ciężko się czytało.

Mam dość dziwne "porachunki" z tym autorem, ponieważ Juliusza Verne poznałam już w podstawówce, kiedy to wygrałam szkolny etap konkursu j.polskiego. Dostałam się na rejon i co mnie tam spotkało? Oczywiście lektury, które trzeba znać. Wśród tych była również powieść Juliusza Verne "20 000 mil podmorskiej żeglugi". Dostałam ją od pewnej pani i zaczęłam czytać, ale po pewnym czasie rzuciłam nią w ścianę i poszłam czytać streszczenia (jedyne wybawienie na takich konkursach). Uważam jednak, że ta książka jest o wiele lepsza od 20 bla bla bla. Tym lepiej mi się ją czytało, bo jako dziecko miałam na płycie tą bajkę, wiecie, z tym takim... lwem? W każdym razie nazywała się "W 80 dni dookoła świata z Willym Foggiem. A ja nawet nie wiedziałam, że ta książka leży gdzieś w odmętach biblioteczki (bardzo skromnej) mojego brata...

Podsumowując? Pój na pół. Nie zrobiło szału, ale jak na lekturę (którą czytam z własnej woli!) ujdzie. 

Książka bierze udział w akcji BOOKATHON, DZIEŃ 3 "Przeczytaj książkę z gatunku, po który sięgasz najrzadziej."

wtorek, 23 czerwca 2015

#8 Dary Anioła: Miasto Kości - Cassandra Clare



Tytuł: Dary Anioła: Miasto Kości
Autor: Cassandra Clare
Tłumaczenie: Anna Reszka
Ilość stron: 507
Cena: 35
Wydawnictwo: MAG
Ocena: 10/10
Wyzwanie wzrostu: 3,8 cm








Okej! Zrobiłam to! Przeczytałam całą książkę, ponad 500 stron w równiutki dzień! Jestem z siebie bardzo dumna ;) Kij, że nie szłam do szkoły, żeby przeczytać tą książkę, udało mi się!

Piętnastoletnia Clary Fray to mieszkanka Brooklynu. Jest bezpieczna w swoim azylu, pod opieką matki, Jocelyn i Luke'a, przyjaciela rodziny, oraz z Simonem pod ręką. Pewnego dnia postanawia kolejny raz pójść do jednego ze swoich ulubionych klubów, zabiera ze sobą przyjaciela. Podczas zabawy na parkiecie zauważa coś, czego nie powinna. Dwóch odzianych w czerń mężczyzn śledzi chłopaka, który wpadł dziewczynie w oko. Wychodzi za nimi na magazyn, gdzie jest światkiem całkowicie nierealistycznego morderstwa. Wkrótce dowiaduje się, że świat demonów i Podziemnych wcale nie jest jej obcy, a Nocni Łowcy są jej bardzo potrzebni, jeśli chce jeszcze kiedyś ujrzeć swoją mamę.



Jestem totalnie zaczarowana tą książką i pewnie miałabym po niej ostrego książkowego kaca, ale nie mogę na to pozwolić, bo przecież mam w tym tygodniu jeszcze tyle książek do przeczytania! Autorka świetnie wykreowała świat Nocnych Łowców, Podziemnych itp. Opisy są długie i faktycznie jest ich dość dużo, ale to naprawdę nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, pozwala nam wyobrazić sobie każdy cal tego książkowego świata. Bohaterowie są wykreowani fenomenalnie i to słowo na pewno nie jest na wyrost. Jace jest zdecydowanie moim ulubionym bohaterem, któremu jednocześnie masz współczuć z powodu samotności, jednocześnie ma cię śmieszyć, co naprawdę robi. Jest to jedna z głównych atutów tej powieści - humor, którego ta książka jest pełna, mimo poważnych sytuacji i tematyce porwania, jak i zapachu wojny między światami.




Naprawdę podziwiam autorkę za wyobraźnie, której użyła do stworzenia świata Nefilich. Jednocześnie ma niezaprzeczalny talent pisarki i instynkt, którego czasami brakuje pisarzom. Mianowicie wie, kiedy skończyć opis, kiedy wyjawić rozwiązanie wątku i kiedy takowy zacząć. Jednym słowem ta książka jest IDEALNA.

Wiem, że dość niedawno wyszedł ostatni tom tej serii. Oczywiście, nie mam zamiaru poprzestać na tym pierwszym tomie i z uśmiechem na twarzy sięgnę po kolejne. Mam również plan zacząć czytać trylogię "Diabelskich Maszyn" również Cassandry Clare i już nie mogę się doczekać, bo słyszałam wiele pochlebnych opinii. Tak btw, ktoś już czytał Magisterium? Słyszałam, że podobne do Harry'ego Potter'a i zastanawiam się, czy warto przeczytać. Dajcie znać ;)

Książka bierze udział w akcji BOOKATHON, DZIEŃ 2 "Przeczytaj książkę, która czeka na ciebie już kilka lat".

#7 Proroctwo Sióstr - Michelle Zink


Tytuł: Proroctwo Sióstr
Autor: Michelle Zink
Tłumaczenie: Marta Kapera
Ilość stron: 367
Cena: 39,90
Wydawnictwo: TELBIT
Ocena: 4/10













Alice i Amalia to szesnastoletnie siostry bliźniaczki, które na ogół były zgodne. Jednak pod wpływem czasu widać było, że są kompletnie różne, kłóciły się, ale były to nic nieznaczące przepychanki między rodzeństwem. Cała historia zaczyna się, kiedy w dziwnych okolicznościach umiera ojciec Lii, Alice i Henry'ego. Rodzeństwo przechodzi pod wychowanie ciotki Virginii, siostry ich zmarłej matki. Wkrótce potem, kiedy Lia porządkuje bibliotekę ojca, znajduje pewną książkę. Warto wspomnieć, że na nadgarstku dziewczyny pojawia się bardzo dziwna blizna, nawet nie wiadomo skąd. Okoliczności znalezienia książki są na tyle dziwne, że została ona ukryta za ścianką regału. Sama zawartość jest dziwna, ponieważ jest tam tylko kilka stron, większość pustych. Jedna głosi pewną dziwną legendę, której Lia nie rozumie. Wkrótce jednak okazuje się, że to przepowiednia, a Amalia jest jej najważniejszą częścią.

Nie mam dobrego zdania co do tej książki. Na początku byłam zafascynowana okładką, chyba dlatego ją kupiłam. W sumie to nie wiem, co mi w tej książce nie pasowało, bo uwielbiam historie, których akcja toczy się w XIX wieku. Mimo wszystko, to chyba styl pisania pani Zink najbardziej mnie zawiódł. Kurczę, najbardziej ubolewam nad tym, że miała naprawdę oryginalny pomysł na opowieść, bo i wątki są fajne, ale kompletnie zepsuł to styl pisania i źle rozwinięta akcja. 

Z tego co wiem, to jest debiutancka powieść pani Zink. Oczywiście, poślizgnięcie bardzo często zdarza się debiutantom, co oczywiście jest zrozumiane. Nie wiem dokładnie, co przeszkadza w stylu pisania tej autorki, ale po prostu coraz mniej chciało mi się ją czytać. Opisy były nudne, a akcja taka... dość zawiła. Pani Zink co chwila wplatała nowy wątek, w innych przypadkach uznałabym to za plus, ale po pewnym czasie po prostu zaczęłam się gubić. Bohaterowie są wykreowani szablonowo: jest osoba, w którą masz się wczuć, jest czarny charakter, którego masz nienawidzić i szalona dziewczyna, która ma cię rozśmieszać. Ich zachowania jednak trochę rujnują założenia autorki, takie mam wrażenie. Nie związałam się emocjonalnie z żadnym z bohaterów, szczególnie nie poczułam tej "miłości" między Lią a Jamesem. 

Proroctwo sióstr to bodajże trylogia, ale kompletnie nie mam ochoty sięgać po następne części, choć wiele spraw pozostało niewyjaśnionych. Mogło to być uczucie, że po prostu pani Zink wprowadza nas dopiero w ten świat i historię przepowiedni, ale do mnie to kompletnie nie trafia. "Proroctwo Sióstr" kompletnie mnie zawiodło.

+ ZASZŁA MAŁA ZMIANA W KSIĄŻKACH NA #BOOKATHON, POLECAM ZAJRZEĆ :)

Książka bierze udział w akcji BOOKATHON, DZIEŃ 1 "Dokończ książkę, której nie skończyłeś". 

poniedziałek, 22 czerwca 2015

#6 BOOKATHON NA SZYBKO?!


Cześć!
Boże, ten post jest całkowicie spontaniczny! Przed chwilą oglądałam podsumowania BOOKATHONU u dziewczyn i postanowiłam, że też wezmę udział!

DZIEŃ 1 - Dokończ książkę, której nie skończyłeś.
"Proroctwo Sióstr" Michelle Zink. Skończyłam je DOSŁOWNIE przed chwilą, a recenzja pojawi się jutro, tak więc jutro pojawią się dwa posty z recenzjami - "Proroctwo Sióstr" i "Miasto Kości" ;)

DZIEŃ 2 - Przeczytaj książkę, która czeka na ciebie już kilka lat.
"Dary Anioła: Miasto Kości" Cassandry Clare. Tak, możecie się śmiać, że jestem taką książkoholiczką, a nie czytałam tej książki, ale naprawdę, zabierałam się za nią już kilka razy. Pierwszy raz wypożyczyłam, ale musiałam oddać, bo nie miałam czasu na czytanie, drugi raz w formie pdf i bardzo męczyło to moje oczy, później kompletnie o tym zapomniałam... ale teraz się za to zabieram!

DZIEŃ 3 - Przeczytaj książkę z gatunku, po który sięgasz najrzadziej.
Wstawiłabym tu podręcznik od fizyki, ale że na koniec roku nie chcę się dodatkowo dobijać znienawidzoną książką, wstawię "W 80 dni dookoła świata" Juliusza Verne'a, która jest z gatunku podróżniczo-przygodowego.

DZIEŃ 4 - Książka, którą wybrała dla ciebie inna osoba.
Za wybranie tej wspaniałej pozycji dziękuję mamie. Mowa o "PS Kocham Cię" Cecelii Ahern. Oglądałam już film, który baaardzo mi się spodobał, więc mam co do książki duże oczekiwanie, ale mam pewność, że pani Ahern nie zawiedzie mnie, bo jeszcze nigdy tego nie zrobiła :)

DZIEŃ 5 - Przeczytaj książkę i obejrzyj jej filmową adaptację.
Dla własnej przyjemności wstawię tu Harry'ego Pottera i Kamień Filozoficzny. Ahh, ale ja się stęskniłam za starym, dobrym Potterem. Teraz mam pretekst, żeby znowu obejrzeć i przeczytać ;)
Doszłam do wniosku, że po co mam czytać i oglądać coś, co już oglądałam i czytałam, więc dam tutaj Percy'ego Jacksona Złodziej Pioruna.

DZIEŃ 6 - Bestseller, którego jeszcze nie przeczytałaś.
"Dotyk Julii" Tahereh Mafi. Mam jakieś pojęcie i zarys fabuły w głowie, ale w gruncie rzeczy nie wiem, o czym jest ta powieść, więc jestem jej jeszcze bardziej ciekawa!

DZIEŃ 7 - Przeczytaj w czasie BOOKATHONU przynajmniej 1500 stron.
Po podliczeniu wychodzi ok. 2066 stron! Boże, nie wiem jakim cudem ja to zrobię! Ale postaram się, obiecuję ;)

Chaotyczny ten post, ale jest ;) Mam nadzieję, że wy też bierzecie udział, bo to świetna zabawa. Przypominam, że jutro pojawią się posty DZIEŃ 1 i DZIEŃ 2, ten 1 mam już wykonany, muszę tylko zamieścić dla was recenzję :)

wtorek, 9 czerwca 2015

#5 Księga Cmentarna - Neil Gaiman


Okładka książki Księga cmentarna
Tytuł: Księga Cmentarna
Autor: Neil Gaiman
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Ilość stron: 226
Cena: 35,00
Wydawnictwo: MAG
Ocena: 8/10














Całe miasto wstrząśnięte jest ostatnimi wydarzeniami - potrójnym morderstwem. Raczej nie zdarza się często w małych miasteczkach, prawda? Zamordowano całą rodzinę. No, prawie. Dla mieszkańców największym zaskoczeniem jest fakt, że rodzina miała czterech, nie trzech członków. Mały chłopczyk, bo miał może z rok, ucieka z domu podczas gdy tajemniczy mężczyzna morduje jego matkę, ojca i starszą siostrę. Gdzie się udaje? Na pobliski cmentarz. Tam znajduje się pod opieką dawno już nieżyjących państwa Owensów i dostaje nowe imię: Nikt Owens (w skrócie Nik). W dalszej części książki jesteśmy wprowadzani w świat oczami dorastającego chłopca, który od duchów uczy się umiejętności, które zapewne chciałby posiąść każdy z nas, bo między innymi znikania czy wędrowania po snach. Żyje sobie spokojnie, nie opuszczając cmentarza choćby na krok, nie wiedząc, że gdzieś tam jest pewien mężczyzna imieniem Jack, który koniecznie chce zobaczyć Nika martwego.

Szczerze? Spodziewałam się trochę czegoś innego, ale nie narzekam na to co dostałam. Czytając niekiedy miałam wrażenie, że czytam kolejne przygody Bilbo od Tolkiena. Na książkę składa się osiem rozdziałów, w każdym jesteśmy wprowadzani w nowe przygody ciekawskiego Nika, który coraz bardziej chce wyjść na zewnątrz. Przykładem tu może być jego chęć pójścia do szkoły, ale chłopak wychowywany przez duchy na okolicznym cmentarzu to nie jest dobry materiał do szkolnego życia. Mamy tu naprawdę małą liczbę rozdziałów, za to dosyć długich, może czasami przydługawych, w których autor przestawia kolejne etapy rozwoju Nika. Na początku, kiedy na pięć, osiem, czy dziesięć lat, są to "niewinne" przygody, takie jak przypadkowe wtargnięcie w krainę ghuli czy próby zdobycia nagrobka dla czarownicy. Później jednak, kiedy chłopiec ma około czternastu lat, kiedy już "ma swój rozum" i pojmuje więcej, mamy do czynienia z dużo "poważniejszą" przygodą - starciem z samym Jackiem, a nawet kilkoma.

Opowieść bardzo fajna, ale nie zachwyciła mnie tak, jak miała mnie zachwycić. Myślę, że Neil Gaiman bardzo dobrze się spisał, bo książeczkę czytało się bardzo sprawnie i szybko, a fabuła była bardzo dobrze wymyślona. Mam jednak uczucie, że czegoś mi tam brakowało, ale... nie wiem czego. Może to dlatego, że tak dużo spodziewałam się po tej powieści.

To było moje pierwsze spotkanie z tym autorem, ale mam nadzieję, że nie ostatnie, bo bardzo spodobał mi się sam styl i prostota pisania pana Gaimana. Do tego bardzo spodobało mi się, że wplótł motyw Krakowa, bo zawsze fajnie czyta się o nawiązaniach do polskiej kultury w książce angielskiego pisarza. Z tego, co czytałam, sama rodzina Gaimanów wywodzi się od polskich Żydów. Sama postać Neila jest dość intrygująca, bo z tego, co wyczytałam, zawsze chodzi ubrany na czarno, wielbi koty i Szekspira :)

Podsumowując - książkę polecam, ale trochę młodszym czytelnikom, bo ja chyba nie odnalazłam się w tej historii tak, jakby odnalazło się małe dziecko. Mimo, że mamy tu motyw morderstwa i umarłych, jest to opowieść pisana przystępnym językiem, jak już mówiłam, trochę przypominający Tolkiena (choć sama osobiście uważam, że Tolkienowi nikt nie dorówna). Mimo wszystko, jeśli chcecie się trochę "odmóżdżyć", ale nadal być wkręconym w opowieść sięgnijcie po "Księgę Cmentarną" i przeżywajcie przygody małego, ciekawskiego świata Nika. Do tego dodam, że okładka jest obłędna!

Do usłyszenia!

Jules xx

niedziela, 7 czerwca 2015

#4 Szukając Alaski - John Green

Tytuł: Szukając Alaski
Autor: John Green
Tłumaczenie: Anna Sak
Ilość stron: 320
Cena: 39,90
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ocena: 8/10
Wyzwanie wzrostu: 2,2 cm











Zacznijmy od tego, że dawno, dawno temu poprosiłam panią bibliotekarkę, żeby odłożyła mi na półkę "Szukając Alaski", jak tylko odda ten, kto wypożyczył. W międzyczasie przeczytałam "W śnieżną noc", autorstwa Greena między innymi, i jego opowiadanie kompletnie mi się nie podobało i uważałam nawet, że koleżanki współautorki wykonały dużo lepszą robotę. Przeczytałam też "Gwiazd Naszych Wina" - również mi nie przypasowała. Może byłaby całkiem dobra, ale ja już niestety znałam zakończenie (tak jak już chyba każdy na tym świecie). Wtedy na moją skrzynkę pocztową przyszedł e-mail o dostępności "Szukając Alaski". Mówię dobra, zdeklarowałam się, przeczytam.

I przeczytałam jedną z najlepszych książek, jakie Green kiedykolwiek wydał. Opowiada historię Milesa Haltera, który idzie do nowej szkoły. Nie, nie doznał jakiejś szczególnej przykrości w szkole, nie przeprowadza się, ale szuka Wielkiego Być Może. Miles jest dość aspołeczny, brak znajomych rekompensuje sobie ostatnimi słowami zmarłych, uczy się ich na pamięć i analizuje.

W Culver Creek, szkole z internatem, do której zaczyna uczęszczać, poznaje Chipa, którego wszyscy nazywają Pułkownikiem, tytułową Alaskę, szaloną i żywiołową oraz Takumiego, miłego Japończyka. Wkrótce stają się paczką dobrych przyjaciół, choć najpierw miałam wrażenie, że ich przyjaźń będzie toksyczna ze względu na to, że ciągle wykorzystywali Haltera, ale nie miałam racji. Chłopaka, który nigdy nie miał przyjaciół, połączyło coś z Alaską. Dziewczyna była piękna i impulsywna, ironiczna i parała się filozofią, jak można było odnieść wrażenie. Wkrótce jednak dzieje się coś strasznego.

Książka sama w sobie jest filozoficzna i skłania do refleksji. Porusza temat wykluczenia, ale przede wszystkim temat śmierci. Po śmiertelnym wypadku jednego z uczniów Culver Creek, Miles zaczyna zastanawiać się nad sensem życia, wyjściem z labiryntu cierpienia. Sprawia to, że i czytelnik zaczyna to robić i stawiać hipotezy, próbować odpowiadać na zadane pytania.

W międzyczasie mamy do czynienia z śmiertelnym wypadkiem samochodowym, jak już wcześniej wspomniałam. Pułkownik, Miles i Takumi próbują rozwikłać zagadkę, którą chcą rozwiązać wszyscy - był to wypadek, czy samobójstwo. Prowadzą śledztwo, choć nie mają wielu dowodów i jedynie snują domysły. Ale może lepiej, by ten ktoś pozostał tajemnicą już do końca?

Bardzo spodobało mi się to, że książka podzielona jest na 136 dni PRZED i 136 dni PO. Sam styl pisania autora, który tak drażnił mnie w poprzednich książkach, już nie kuł mnie w oczy. Do oprawy wizualnej też nie mam zastrzeżeń, okładka nie jest jakaś wybitna, ale ładnie wpasowująca się w kanon lektur napisanych przez Greena. Wzruszająca powieść o przyjaźni i miłości, o odrzuceniu, jak i rodzinie.

Polecam każdemu, kto nie lubi typowych romansów, ale nie pogardzi książką o miłości, przy której zakręci się łezka.

Do usłyszenia!
Jules xx

sobota, 6 czerwca 2015

#3 Polscy Booktuberzy Tag

Cześć misie!

Dzisiaj przychodzę do was nie z recenzją (niedługo możecie spodziewać się "Szukając Alaski"), ale z dość luźnym postem, bo z tagiem (spodziewajcie się ich więcej!). Jest to tag wymyślony przez Asię, który uważam jest świetny i bardzo pomysłowy :) Polega on na tym, że mamy tu 11 polskich kanałów booktubowych i do każdego mamy przypisane pytanie. Zapraszam!

1. Książka, która rozpiernicza system! Book Reviews by Anita
Myślę, że w tej kategorii spokojnie mogę pasować "Igrzyska Śmierci" Suzanne Collins. No, błagam, jakiego systemu nie rozpierniczyła ta książka? Mamy Katniss, mamy Peetę, arenę, Igrzyska, czego chcieć więcej. Jeśli nie czytaliście tej książki to nie wiem, gdzie byliście przez ostatnie lata.


2. Książka, w której wszystko było dopracowane, a autor wykazał się wielką wyobraźnią Martha Oakiss Secret Books
Tutaj znowu niestety się powtórzę, bo powiem Igrzyska. No ale pomyślcie, czy ktoś normalny mógłby wymyślić coś takiego, taką przyszłość, niezwykle dopracowaną? Tylko Suzanne.


3. Najbardziej urocza książka? Więcej Książków
Będzie to zdecydowanie "Love, Rosie". Mamy tutaj przecudowną, słodką Rosie, wokół której krąży cała powieść. Jest to naprawdę wyjątkowa i wzruszająca książka. Jeśli jednak nie chcecie przebrnąć przez te 500 stron, zapraszam do obejrzenia filmu, który również jest baardzo uroczy, choć trochę odbiega od książki.


4. Książka, o której później zmieniłaś zdanie? Wielki Buk
Mogę dać tu dwie książki. Pierwszą będzie książka "Wybrani" C. J. Daugherty. Pamiętam, kiedy ją kupiłam z polecenia mojego brata, zagorzałego wroga książkoholików. Na początku bardzo mi się podobała i zarażałam nią caluteńkie moje towarzystwo, ale później główna bohaterka zaczęła naprawdę mnie drażnić, a cała akcja irytować. Drugą książką jest "Szukając Alaski" Johna Greena. Na początku byłam sceptycznie nastawiona do tej powieści, ponieważ nie lubiłam tego autora. Czytając, utwierdziłam się w przekonaniu, że będzie to kolejna książka, która niczym mnie nie zachwyci, a jednak. Książka jest świetna i bardzo filozoficzna, co jest niemal znakiem rozpoznawczym Greena, młodzi ludzie dumają nad sensem życia, labiryntem cierpienia. Ukazuje też, jak młodzi odczuwają w swoim życiu stratę kogoś bliskiego i niespełnione uczucie. Naprawdę skłania do refleksji.


5. Książka, przy której najlepiej pije się herbatkę? Herbatka z książką
Hm... To ciężkie pytanie, bo przy każdej książce najlepiej pije się herbatę. Myślę jednak, że najlepszym z najlepszych będzie stary dobry Harry Potter ;)


6. Ulubiona krótka książka Moje spojrzenie na kulturę
Krótka książka kojarzy mi się z dzieciństwem, a dzieciństwo kojarzy mi się z tylko jedną książką: "Zwierzenia Georgii Nicolson". Jest to powieść dla nastolatek, choć czytałam ją, jak byłam bodajże w trzeciej klasie podstawówki. Jest naprawdę pełna humoru, nastoletnich rozterek i zapewniam, że bez względu na wiek, uśmiejecie się przy niej po pachy.


7. Książka, o której powinni dowiedzieć się wszyscy Caroline352
Żeby się nie powtarzać, powiem o "Hopeless" Coleen Hoover. Jest to pierwsza książka z nurtu NewAdult i bardzo mi się spodobała. Choć coś czuję, że już wiedzą o niej wszyscy, a na pewno wszyscy książkoholicy.


8. Książka, której akcja rozwija się stopniowo CathVanDerMorgan
Dużo książek już nie pamiętam, ale dobrze pamiętam, jak długo rozwijała się powieść Sary Shepard "Kłamczuchy". Uwielbiam ten serial i uważam, że jest świetny, ale cała seria książkowa naprawdę się dłuży (po co ponad 15 części?!). 


9. Ulubiony klasyk Esa Czyta
Bez dwóch zdań "Czarnoksiężnik z Krainy Oz" L. Franka Bauma. 


10. Książka, którą ci zaspojlerowano... towartoczytać
"Gwiazd Naszych Wina". Zostałam zasypana spojlerami przez moją przyjaciółkę, która do dzisiaj ma obsesję na punkcie tego filmu. Sięgnęłam po książkę z ciekawości, ale nie spodobała mi się. Książka była wzruszająca, tak samo jak film, ale styl Greena kompletnie mi nie podpasował. Przekonałam się do niego po Alasce ;)


11. Książka, którą możesz czytać w kółko i nigdy ci się nie znudzi Abigail Jailette
Z przykrością stwierdzam, że muszę się powtórzyć - "Love, Rosie". Naprawdę, ta książka jest świetna. Z akcją jest tak, że od początku wiesz, co się stanie na końcu, ale jednak jest to wielkie zaskoczenie, a środek książki zmusza cię do łez i śmiechu. Cudowna.



To by było na tyle, moi mili. Dziękuję za uwagę i widzimy się w następnym poście, czyli Wrap Up'ie na czerwiec!

czwartek, 4 czerwca 2015

#2 Love, Rosie - Cecelia Ahern

Tytuł: Love, Rosie (pierwotnie wydana pod tytułem "Na końcu tęczy")
Autor: Cecelia Ahern
Tłumaczenie: Joanna Grabarek
Ilość stron: 511
Cena: 39,99
Wydawnictwo: Akurat
Ocena: 10/10






Pierwszą recenzję zaczynamy jak najbardziej pozytywnie, bo jedną z moich ulubionych książek, "Love, Rosie" pióra Cecelii Ahern, autorki "PS Kocham Cię".

Bardzo, ale to bardzo lubiłam aktorkę Lily Collins, praktycznie odkąd zobaczyłam ją na srebrnym ekranie w 2013 roku ("Dary Anioła: Miasto Kości"). Bodajże w wakacje ubiegłego roku przeglądałam sobie jej stronę na Filmweb i znalazłam informację o jej nowej roli w filmie, który ma się ukazać pod koniec roku. Jako zagorzała fanka, którą jestem do teraz, postanowiłam, że koniecznie muszę zobaczyć ten film. Pozostało mi czekać te kilka miesięcy, śledziłam różne portale zamieszczające różnorakie informacje na temat filmu. W międzyczasie POKOCHAŁAM Igrzyska Śmierci, a w szczególności Finnicka. Praktycznie miesiąc przed moją wizytą w kinie na LR dowiedziałam się, że on też gra tam główną rolę!

Tak czekając na premierę Love, Rosie siedziałam sobie w ulubionej księgarni (z ekspedientkami jestem już niemal po imieniu, co bardzo pomaga przy doborze książek :), a tu jedna z pań podsuwa mi grubą jak cegła książkę i mówi "Może ta ci się spodoba". Patrzę na tytuł: Love, Rosie. Wcześniej nawet nie przyszło mi na myśl, żeby przeczytać książkę! Od razu ją zakupiłam i połknęłam w jedną noc (przez napięty grafik tylko noc pozostaje mi na czytanie, niestety).

Love, Rosie to przysłowiowy "wyciskacz łez". Nietypowa forma sprawia, że ta opowieść jest inna niż wszystkie. Książka pisana jest wiadomościami, których autorami są głównie Rosie i Alex, dwójka najlepszych na świecie przyjaciół. Towarzyszymy im od dnia siódmych urodzin głównej bohaterki i tak przeżywamy kolejne wzloty i upadki w ich przyjaźni.

Wydawałoby się, że nic nie można ich rozdzielić, a jednak. Alex musi wyjechać z rodzinnego Dublina do Ameryki, gdzie jego ojciec dostał pracę. Rosie jest zrozpaczona i próbuje jakoś zatrzymać przyjaciela w kraju, ale na marne, bo w końcu nadchodzi dzień ich rozłąki. Od tej pory jest między nimi masa kłótni, cichych dni, ale i momentów, kiedy nie jesteśmy w stanie określić, co właściwie czują do siebie bohaterowie: czy to tylko przyjaźń, czy już miłość? Wychodzi tak, że czują do siebie to samo, ale żadne nie chce zepsuć tego, co łączyło ich od małego. Przez to następstwa mają np. niechciana ciąża Rosie, ślub Alexa z długonogą pięknością, później ślub samej Dunne.

Polecam każdemu, kto uwielbia książki nietuzinkowe, o miłości, ale też świetnie ukazujące damsko-męską przyjaźń i relacje na odległość. Każdy znajdzie kiedyś swój własny koniec tęczy.

Do usłyszenia!
Jules xx

środa, 3 czerwca 2015

#1 WPROWADZENIE

Witam!

Przeniosłam się tu, ze starych śmieci, by publikować dla was recenzje książek, które przeczytam. Jako że książki odgrywają praktycznie kluczową rolę w moim życiu, a czas, który poświęcam na ich czytanie nie ma końca, postanowiłam podzielić się z kimś moją pasją.
Proszę, nie zrażajcie się wyglądem bloga, który jest w kompletnej rozsypce, kiedy dorwę laptopa, to od razu się zmieni.
Do usłyszenia!

Jules xx