czwartek, 4 czerwca 2015

#2 Love, Rosie - Cecelia Ahern

Tytuł: Love, Rosie (pierwotnie wydana pod tytułem "Na końcu tęczy")
Autor: Cecelia Ahern
Tłumaczenie: Joanna Grabarek
Ilość stron: 511
Cena: 39,99
Wydawnictwo: Akurat
Ocena: 10/10






Pierwszą recenzję zaczynamy jak najbardziej pozytywnie, bo jedną z moich ulubionych książek, "Love, Rosie" pióra Cecelii Ahern, autorki "PS Kocham Cię".

Bardzo, ale to bardzo lubiłam aktorkę Lily Collins, praktycznie odkąd zobaczyłam ją na srebrnym ekranie w 2013 roku ("Dary Anioła: Miasto Kości"). Bodajże w wakacje ubiegłego roku przeglądałam sobie jej stronę na Filmweb i znalazłam informację o jej nowej roli w filmie, który ma się ukazać pod koniec roku. Jako zagorzała fanka, którą jestem do teraz, postanowiłam, że koniecznie muszę zobaczyć ten film. Pozostało mi czekać te kilka miesięcy, śledziłam różne portale zamieszczające różnorakie informacje na temat filmu. W międzyczasie POKOCHAŁAM Igrzyska Śmierci, a w szczególności Finnicka. Praktycznie miesiąc przed moją wizytą w kinie na LR dowiedziałam się, że on też gra tam główną rolę!

Tak czekając na premierę Love, Rosie siedziałam sobie w ulubionej księgarni (z ekspedientkami jestem już niemal po imieniu, co bardzo pomaga przy doborze książek :), a tu jedna z pań podsuwa mi grubą jak cegła książkę i mówi "Może ta ci się spodoba". Patrzę na tytuł: Love, Rosie. Wcześniej nawet nie przyszło mi na myśl, żeby przeczytać książkę! Od razu ją zakupiłam i połknęłam w jedną noc (przez napięty grafik tylko noc pozostaje mi na czytanie, niestety).

Love, Rosie to przysłowiowy "wyciskacz łez". Nietypowa forma sprawia, że ta opowieść jest inna niż wszystkie. Książka pisana jest wiadomościami, których autorami są głównie Rosie i Alex, dwójka najlepszych na świecie przyjaciół. Towarzyszymy im od dnia siódmych urodzin głównej bohaterki i tak przeżywamy kolejne wzloty i upadki w ich przyjaźni.

Wydawałoby się, że nic nie można ich rozdzielić, a jednak. Alex musi wyjechać z rodzinnego Dublina do Ameryki, gdzie jego ojciec dostał pracę. Rosie jest zrozpaczona i próbuje jakoś zatrzymać przyjaciela w kraju, ale na marne, bo w końcu nadchodzi dzień ich rozłąki. Od tej pory jest między nimi masa kłótni, cichych dni, ale i momentów, kiedy nie jesteśmy w stanie określić, co właściwie czują do siebie bohaterowie: czy to tylko przyjaźń, czy już miłość? Wychodzi tak, że czują do siebie to samo, ale żadne nie chce zepsuć tego, co łączyło ich od małego. Przez to następstwa mają np. niechciana ciąża Rosie, ślub Alexa z długonogą pięknością, później ślub samej Dunne.

Polecam każdemu, kto uwielbia książki nietuzinkowe, o miłości, ale też świetnie ukazujące damsko-męską przyjaźń i relacje na odległość. Każdy znajdzie kiedyś swój własny koniec tęczy.

Do usłyszenia!
Jules xx

2 komentarze:

  1. Mi nie do końca przypadła do gustu... Głównie przez to, że mijali się przez 510 stron, aby w końcu być razem na ostatniej, gdy całe życie już im minęło. Zmęczyła mnie ta książka. A jeśli jesteś ciekawa pełnej recenzji, zapraszam na recenzje-koneko.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tę książkę, choć po ten gatunek sięgam naprawdę baaaardzo rzadko... Jednak ta powieść po prostu mnie urzekła, cóż mogę więcej powiedzieć, na pewno do niej kiedyś wrócę.
    Twój post tylko przypomniał mi, że chyba jestem ostatnią osoba na Ziemi, która nie czytała, ani "Darów Anioła", ani "Igrzysk Śmierci", skomentuje to tak - jest mi wstyd....
    Pozdrawiam ;D
    ~MrocznaKosiarka
    http://w-krainie-bialych-krukow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń