niedziela, 7 czerwca 2015

#4 Szukając Alaski - John Green

Tytuł: Szukając Alaski
Autor: John Green
Tłumaczenie: Anna Sak
Ilość stron: 320
Cena: 39,90
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ocena: 8/10
Wyzwanie wzrostu: 2,2 cm











Zacznijmy od tego, że dawno, dawno temu poprosiłam panią bibliotekarkę, żeby odłożyła mi na półkę "Szukając Alaski", jak tylko odda ten, kto wypożyczył. W międzyczasie przeczytałam "W śnieżną noc", autorstwa Greena między innymi, i jego opowiadanie kompletnie mi się nie podobało i uważałam nawet, że koleżanki współautorki wykonały dużo lepszą robotę. Przeczytałam też "Gwiazd Naszych Wina" - również mi nie przypasowała. Może byłaby całkiem dobra, ale ja już niestety znałam zakończenie (tak jak już chyba każdy na tym świecie). Wtedy na moją skrzynkę pocztową przyszedł e-mail o dostępności "Szukając Alaski". Mówię dobra, zdeklarowałam się, przeczytam.

I przeczytałam jedną z najlepszych książek, jakie Green kiedykolwiek wydał. Opowiada historię Milesa Haltera, który idzie do nowej szkoły. Nie, nie doznał jakiejś szczególnej przykrości w szkole, nie przeprowadza się, ale szuka Wielkiego Być Może. Miles jest dość aspołeczny, brak znajomych rekompensuje sobie ostatnimi słowami zmarłych, uczy się ich na pamięć i analizuje.

W Culver Creek, szkole z internatem, do której zaczyna uczęszczać, poznaje Chipa, którego wszyscy nazywają Pułkownikiem, tytułową Alaskę, szaloną i żywiołową oraz Takumiego, miłego Japończyka. Wkrótce stają się paczką dobrych przyjaciół, choć najpierw miałam wrażenie, że ich przyjaźń będzie toksyczna ze względu na to, że ciągle wykorzystywali Haltera, ale nie miałam racji. Chłopaka, który nigdy nie miał przyjaciół, połączyło coś z Alaską. Dziewczyna była piękna i impulsywna, ironiczna i parała się filozofią, jak można było odnieść wrażenie. Wkrótce jednak dzieje się coś strasznego.

Książka sama w sobie jest filozoficzna i skłania do refleksji. Porusza temat wykluczenia, ale przede wszystkim temat śmierci. Po śmiertelnym wypadku jednego z uczniów Culver Creek, Miles zaczyna zastanawiać się nad sensem życia, wyjściem z labiryntu cierpienia. Sprawia to, że i czytelnik zaczyna to robić i stawiać hipotezy, próbować odpowiadać na zadane pytania.

W międzyczasie mamy do czynienia z śmiertelnym wypadkiem samochodowym, jak już wcześniej wspomniałam. Pułkownik, Miles i Takumi próbują rozwikłać zagadkę, którą chcą rozwiązać wszyscy - był to wypadek, czy samobójstwo. Prowadzą śledztwo, choć nie mają wielu dowodów i jedynie snują domysły. Ale może lepiej, by ten ktoś pozostał tajemnicą już do końca?

Bardzo spodobało mi się to, że książka podzielona jest na 136 dni PRZED i 136 dni PO. Sam styl pisania autora, który tak drażnił mnie w poprzednich książkach, już nie kuł mnie w oczy. Do oprawy wizualnej też nie mam zastrzeżeń, okładka nie jest jakaś wybitna, ale ładnie wpasowująca się w kanon lektur napisanych przez Greena. Wzruszająca powieść o przyjaźni i miłości, o odrzuceniu, jak i rodzinie.

Polecam każdemu, kto nie lubi typowych romansów, ale nie pogardzi książką o miłości, przy której zakręci się łezka.

Do usłyszenia!
Jules xx

8 komentarzy:

  1. Może się skuszę :)
    Co powiesz na wspólną obserwację? Zacznij i mnie poinformuj, a na pewno się odwdzięczę ;) Mój blog - klik

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam blogi książkowe :)))
    a tego autora to już w ogóle.. chcę przeczytać wszystkie jego książki, będę zaglądać częściej z pewnością :)
    zapraszam do siebie : http://zatrzymacchwileulotne.blog.pl/ zachęcam do komentowania jeśli coś Ci się spodoba i do kliknięcia LUBIĘ TO na facebooku ( możesz tam trafić bezpośrednio z bloga) :) pozdrawiam !:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo słyszałam o tej książce, bardzo chętnie bym ją przeczytała :)
    MÓJ BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przeczytać !
    Co powiesz na wspólną obserwację ? :)
    by-vanys.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój plan to przeczytać wszystkie książki Greena, zaczynam, gdy tylko uzyskam dostęp do dobrych bibliotek. Dwie z nich miałam okazję przeczytać jakiś czas temu, a dzięki takim recenzjom jak twoja, "Szukając Alaski" będzie najprawdopodobniej pierwsza. Naprawdę przyjemna do czytania recenzja, niczego mi nie zabrakło.
    dianabookgeek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi również "W śnieżną noc" nie przypadło do gustu, za to co do "Gwiazd Naszych Wina" mam odmienne zdanie. Jeżeli chodzi o "Szukając Alaski" to w znacznym stopniu się z Tobą zgadzam, oceniłam książkę podobnie, choć nie uważam jej za najlepsze dzieło Greena. :)

    Pozdrawiam,
    Skrzynka Pełna Ksiażek

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam książki Greena :)
    Czytałam "Szukając Alaski" i jestem zachwycona:)
    Pozdrawiam! :)
    niebanalnieoksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wytrwałam tylko przez pierwszych kilka stron. Nawet nie skończyłam pierwszego rozdziału. I z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nigdy więcej nie sięgnę po żadną książkę Greena. ;/
    Pozdrawiam :)
    recenzje-koneko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń