środa, 28 października 2015

#34 Harry Potter i Więzień Azkabanu - J. K. Rowling

Tytuł: Harry Potter i Więzień Azkabanu
Autor: Joanne Kathleen Rowling
Tłumaczenie: Andrzej Polkowski
Ilość stron: 450
Cena: 35,00
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ocena: 10/10
Wyzwanie: 2,4 cm


Każdemu puściłyby nerwy, gdyby musiał zachowywać się maksymalnie uprzejmie w stosunku do osób, które bezczelnie nim poniewierają i wykorzystują na każdym kroku. Szczególnie wtedy, gdy miałbyś nad nimi niezwyciężoną przewagę w postaci czarodziejskiej mocy, której nie mógłbyś użyć. Wyobraziłeś to sobie? To już wiesz, jak czuje się Harry.

Kolejne urodziny Harry'ego. Kolejne, na które dostał prezenty od przyjaciół i kolejne, o których zapomnieli Dursleyowie. Jemu to jednak nie przeszkadza, bo przecież za miesiąc jedzie do Hogwartu! Po długich tygodniach oczekiwania w końcu dociera do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Na szczęście ten rok zapowiada się spokojniej niż ubiegłe - żadnych domowych skrzatów i węży w rurach, żadnych trójgłowych psów na trzecim piętrze...Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie panika zasiana zarówno w świecie czarodziejów, jak i w świecie mugolskim - zbiegł groźny morderca Syriusz Black, który, jak się okazuje... poluje na Harry'ego.

Ta recenzja może być odebrana za lekko dziwną, bo skupię się tu nie na samej książce, ale również na filmie, który został nakręcony na jej podstawie. Nie wiem, czy wiecie, ale po dwóch pierwszych ekranizacjach zmieniono reżysera i uważam, że filmy o Harrym nie byłyby tak wychwalane, gdyby go nie zmieniono. Nie wiem też, czy wy również to zauważyliście, że dwie pierwsze części były takie... nie wiem, jak to określić... mało realistyczne, bajkowe, dla dzieci. Za to od trzeciej części filmy stały się bardziej poważne, ale wciąż świetnie mi się je oglądało, kiedy miałam pięć lat. Jednak nie tylko w filmach (w moim odczuciu) zaszła radykalna zmiana - książki również zaczęły być bardziej poważne!
Może uznacie za głupie, co teraz powiem, ale cieszę się, że zmieniono tak dużo wątków z fabuły książki. Nie, że wątki wymyślone w książce były złe, wręcz przeciwnie - były wspaniałe! Ale chodzi mi o to, że kiedy zostałam fanką Harry'ego ledwo potrafiłam sprawnie czytać. Zostałam fanką filmów (nie stałoby się to gdyby nie mój kochany starszy brat!) i odtąd oglądałam je cały czas, kiedy byłam smutna, wesoła czy po prostu się nudziłam. To tak jakbym nie miała szansy przeczytać Harry'ego przed obejrzeniem filmu. Więc jakże wspaniałym przeżyciem było to, jak niektóre sytuacje mogłam przeżywać po raz pierwszy (a właściwie drugi, bo już kiedyś to czytałam, ale kompletnie zapomniałam!) i zastanawiać się na przykład nad wynikiem meczu, który nie był pokazany w filmie.

Książka podobała mi się chyba jeszcze bardziej niż poprzednie części, ale niestety nie mogę dać jej jedenastu gwiazdek, choć jak najbardziej na to zasługuje. Szczerze? Raczej przez dłuższy czas nie sięgnęłabym po nią przez moje lenistwo, ale wyszło tak, że zostałam dzisiaj w domu i ponad 350 stron tej cudownej historii przeczytałam w zaledwie kilka godzin. Powodem tego były szczególnie końcówki rozdziałów, które kończyły się w takich momentach, że nie można było zrobić sobie przerwy nawet na siku! I styl pisania Rowling, niby się nie zmienił, ale jednak bardziej zachęcał do czytania i sprawiał, że sunęło się przez kartki jak Błyskawica! :)
Bardzo podobało mi się to, jak Harry nareszcie zaczął... poznawać swoją rodzinę. Syriusza (no dobra, to nie jest jego rodzina, ale prawie!), rodziców i ich przyjaciół... Jacy byli, co robili, za co byliby z niego dumni. Bardzo polubiłam postać Lupina (który w filmie przypomina mojego nauczyciela od EDB, serio!) i Syriusza. Niestety muszę wyrazić swoje oburzenie do jednej sprawy w filmie - Krzywołap był niemal kluczową postacią w książce, a w filmie jego wszystkie wręcz bohaterskie czyny zostały pominięte! :D


Uroczyście przysięgam, że tym razem zabieram się ostro do czytania! A wy, czytaliście? Podzielcie się swoją opinią!




3 komentarze:

  1. HARRY <3
    Dzięki za poprawienie humoru, bo coś ostatnio on mi nie dopisuje...
    To moja ulubiona część zarówno książkowa, jak i filmowa, także miło mi się do niej wraca, kiedy nie mam ochoty na nic innego. Kocham najbardziej początek, no i sam fakt, że tutaj pojawia się Syriusz <3
    Zapraszam do mnie na recenzję Powodu, by oddychać!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie ma za co ;) Ja jeszcze nie wiem, bo bardzo lubię filmowego "Księcia Półkrwi", ale zobaczymy, jak będzie z książką :) Z chęcią zajrzę <3

      Usuń
  2. Uwielbiam tę część!!! A w ręcz ją kocham! Wydaję mi się, że to jedna z lepszych części przygód Harrego Pottera. No i w końcu poznaje Syriusza i Lupina i dowiaduję się masy rzeczy o jego ojcu.
    Pozdrawiam!
    http://in-the-book-word.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń