czwartek, 12 listopada 2015

#41 Światło, którego nie widać - Anthony Doerr

Zdjęcie z mojego Instagrama

Tytuł: Światło, którego nie widać
Autor: Anthony Doerr
Tłumaczenie: Tomasz Wyżyński
Ilość stron: 634
Cena: 39,99
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ocena: 10/10
Wyzwanie: 4,3 cm, Akcja rozgrywa się podczas wojny

Zastanawialiście się może kiedyś, przechadzając się swoją zwykłą trasą, którą przebywacie codziennie, co zdarzyło się w tym miejscu w czasach wojny? Ile ludzi zginęło na tej polnej dróżce? Jakich byli narodowości, ile mieli lat, czy pożegnali się ze swoimi bliskimi przed śmiercią? A może nie mieli okazji, bo wojna pochłonęła także ich? Szczerze wam powiem, że ja nie, ale chyba zacznę to robić. Po przeczytaniu "Światła, którego nie widać"...

Powiem wam w tej recenzji tyle, co każdy szanujący się recenzent czy booktuber, czyli jak najmniej. Przed podejściem do tej powieści najlepiej nie czytać żadnych recenzji, opisów tym bardziej. Wtedy gwarantuję wam, że książka oczaruje was, wydobędzie z was emocje, o których nie mieliście pojęcia, wylejecie tyle łez, że moglibyście tym spokojnie napoić spragnionych żołnierzy.

Werner to po prostu nastolatek, który jako dziecko zakochał się w radiu i elektryczności. Marie-Laure to tylko mała dziewczynka, która jest ślepa, mieszka z ojcem w Paryżu i ponad wszystko kocha przesiadywać w muzeum, w którym pracuje jej tata. Podczas oblężenia, wyjeżdża z ojcem do Saint-Malo, gdzie po kilku latach trafia także Werner.

Cały czas zastanawiałam się, co napisać, jak ubrać w słowa coś tak niezrozumiałego, tego uczucia, które wywołała we mnie ta powieść. Mogę tylko napisać, że słowa Doerr'a były po prostu magiczne i jeśli już raz przeczyta się tą książkę, na zawsze pozostaniesz w łóżku, tarzając się w stosie zasmarkanych chusteczek. 

Styl pisania autora jest tak fenomenalny, że mogłam niemal wyobrazić sobie Paryż pod okupacją, czy rodzinne miasteczko Wernera w Niemczech. Wczułam się w rolę małej, niewidomej Marie-Laure... Przeżywałam z nią realia wojny i nieodwracalne skutki jej ślepoty. Uczucie, jakie towarzyszyło mi tych słów napisanych przez Doerr'a jest po prostu nie do opisania i aby to poczuć, musicie po prostu... przeczytać.

Jestem niemal pewna, że już to wiecie, ale muszę tak czy siak to zaznaczyć. Nad tym fenomenalnym dziełem autor pracował aż dziesięć lat, więc dla mnie dożywotnie propsy. Nie muszę też nadmieniać, że nagroda Pulitzera, którą dostał w tym roku za tą powieść jest całkowicie i niezaprzeczalnie zasłużona. Mimo, że autor jest w wieku mojego taty, który z całą pewnością nie jest tak stary, aby pamiętać wojnie, doskonale oddał ją na kartach książki. Niemal czułam odór rozkładających się ciał, kiedy obok Wernera przejeżdżał pociąg z trupami jeńców, daję słowo! Wiem też, że niektórzy nie mają psychiki to wojennych książek - myślę, że nie jest to tak krwawa książka, jak mogłoby się wydawać.

Ja sama sięgnęłam po "Światło, którego nie widać" po poleceniu Mai, która zapewniała, że powieść jest cudowna i musimy ją natychmiast przeczytać. Korzystając z okazji, że już miałam ją na półce, ale jakoś mnie "niezwłocznie" nie ciągnęło, sięgnęłam po nią i była to najlepsza decyzja, jaką podjęłam w ciągu ostatnich kilku dni. Więc pokierujcie się moim przykładem i jeśli masz okazję, PRZECZYTAJ!

Otwórzcie oczy i popatrzcie na to, co możecie zobaczyć, nim zamkniecie je na zawsze...

28 komentarzy:

  1. Nie jestem do końca przekonana, jednak może kiedyś do niej sięgnę :D
    Pozdrawiam, Julka
    http://karmeloweczytadla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeśli ktoś nie lubi tych klimatów, będzie to dla niego fascynująca lektura <3

      Usuń
  2. myślę, że mogłabym zajrzeć do niej :D zapowiada się ciekawie
    zapraszam, mój blog

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie muszę sięgnąć po tę książkę. To może być naprawdę cudowna lektura ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wczoraj dostałam przesyłkę z tą książką i naprawdę nie mogę się doczekać aż zacznę ją czytać!♥
    Pozdrawiam
    czasdlaksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie sam początek mnie nie zachęcał, bo opierał się bardziej na "suchych faktach historycznych", ale dalej... cudo! <3

      Usuń
  5. Wszyscy zachęcają trzeba przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam tyle pozytywnych opinii, że po prostu muszę ją przeczytać <3
    http://soelliee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Czuję, że chętnie bym po nią sięgnęła... Cóż, ale sięgnęłabym też po tysiąc innych książek, kiedy ja znajdę czas? :D Chętnie przeczytam, to zdecydowanie moje klimaty.
    Pozdrawiam, Oliwia

    Zapraszam:)
    http://zjadamszminke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo! Szkoda, że mój portfel nie bierze tego pod uwagę...

      Usuń
  8. Tak zachęciłaś do czytania, że nie pozostało nic innego jak puść kupić książkę :) + recenzja świetna! ;)

    countrywithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. mam nadzieję, że uda mi się jak najszybciej upolować tę książkę. pozdrawiam :)
    wyznaniaczytadloholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam. Kac książkowy był ogromny. Dawno nie czytałam tak poruszającej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem chyba dziwna, bo często mam kace książkowe, ale nie po dobrych książkach xD Już przeczytałam kolejną :D Ale to prawda, "Światło..." porusza do bólu <3
      Buziaki!

      Usuń
    2. U mnie recenzja tej książki za kilka dni, więc zapraszam do porównania opinii :)

      Usuń
  11. Zacznę jak zwykle od okładki, która przyciąga wzrok i jest na prawdę śliczna :)
    Całość wydaje się być cudowna i takim oto sposobem książka ląduje na mojej liście *-*

    Pozdrawiam
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    Obserwuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, co do okładki to się zgodzę! I nie jest to byle co, bo naprawdę pasuje do treści książki. Uściski! <3

      Usuń
  12. Skończyłam wczoraj czytać. I niestety... no, nie podobała mi się tak bardzo. Myślałam, że mnie wciśnie w fotel, wstrząśnie mną i wymusi na mnie niezliczoną ilość emocji. A książka była zwyczajnie bardzo dobra, i tyle. Szkoda :(

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdecydowanie muszę przeczytać, chodzi za mną od kiedy tylko weszła do księgarni i nie wyobrażam sobie, by miała nie trafić na moją półkę. ♥

    medycy nie gęsi, też książki czytają!

    OdpowiedzUsuń
  14. To jedna z książek, które powinien przeczytać każdy, bez względu na czytelnicze upodobania. Pięknie ją opisałaś i teraz czekam tylko aż dobra dusza (może ktoś mikołajopodobny) sprawi mi to cudo na gwiazdkę :) Niestety sama nie kupię, bo mąż chybaby mnie udusił (biorąc pod uwagę ilość zakupionych pozycji w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja niestety naczytałam się wielu bardzo pozytywnych recenzji i przez to, że miałam tak wysokie oczekiwania, to książka mnie zawiodła.
    Moja recenzja: http://thebookgeekalley.blogspot.com/2016/03/swiato-ktorego-nie-widac-anthony-doerr.html

    OdpowiedzUsuń