piątek, 30 grudnia 2016

#125 Podsumowanie 2k16 - Najlepsze książkowe okładki 2016!

1. Szklany miecz - Victoria Aveyard (17.02.2016)
2. Porwana pieśniarka - Danielle L. Jensen (13.01.2016)
3. Szóstka wron - Leigh Bardugo (28.09.2016)
4. Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender - Leslye Walton (02.03.2016)
5. Gniazdo - Cynthia D'Aprix Sweeney (17.08.2016)
6. Muza - Jessie Burton (23.11.2016)
7. Słowik - Kristin Hannah (12.10.2016)
8. Silver. Pierwsza księga snów - Kerstin Gier (02.06.2016)
9. Samotność odległych gwiazd - Kate Ling (28.07.2016)
10. Nowe wydania serii "Harry Potter" - J. K. Rowling (20.07.2016)
11. Ósme życie - Nino Haratischwili (18.05.2016)
12. Przebudzenie króla - Maggie Stiefvater (23.11.2016)
13. Pax - Sara Pennypacker (26.10.2016)
14. November 9 - Colleen Hoover (09.11.2016)
15. Romanowowie 1613-1918 - Simon Sebag Montefiore (26.04.2016)
16. Dwór cierni i róż - Sarah J. Maas (27.04.2016)
17. Nie poddawaj się - Rainbow Rowell (12.10.2016)
18. Zanim się pojawiłeś - Jojo Moyes (27.04.2016)
19. Obsesja - Jennifer L. Armentrout (17.02.2016)
20. Ugly Love (wydanie drugie) - Colleen Hoover (09.11.2016)

wtorek, 27 grudnia 2016

#124 Podsumowanie 2k16 - rozpoczęte i zakończone serie w 2016 roku!


Cześć!

Chyba nie przywykliście do codziennych postów, co? Haha, ja też nie :P Ale im więcej tym lepiej :) Dzisiaj przychodzę do was z bardzo króciutkim postem, bo podsumujemy sobie wszystkie serie, które przeczytałam w 2016 - które dopiero zaczęłam, skończyłam czy dokańczałam. Koniecznie pochwalcie się seriami, które wy przeczytaliście i napiszcie swoje plany na przyszły rok! :) No i absolutnie powinniście napisać w komentarzu absolutnie cudowną serię, którą odkryliście w tym prawie minionym 2016 :)

Rozpoczęte w 2015 (pochylone są te, z którymi ruszyłam się w '16):
  > "Pretty Little Liars", przeczytanych tomów: 1, pozostało: 15
  > "Szlkany Tron", przeczytanych tomów: 2, pozostało: 3
  > "Harry Potter", przeczytanych tomów: 4, pozostało: 4
  > "Selekcja", przeczytanych tomów: 1, pozostało: 4
  > "Dary Anioła", przeczytanych tomów: 4, pozostało: 2
  > "Akademia Wampirów", przeczytanych tomów: 2, pozostało: 4
  > "Igrzyska Śmierci", przeczytanych tomów: 2, pozostało: 1

Zakończone w 2016:
  > "Prawo Mojżesza" Amy Harmon (2 tomy)
  > "Czas Żniw" Samantha Shannon (2 tomy)

Rozpoczęte w 2016:
  > "The Raven Cycle", przeczytanych: 1, pozostało: 3
  > "Wojna Lotosowa", przeczytanych: 1, pozostało: 1
  > "Wiktoria Biankowska", przeczytanych: 1, pozostało: 2
  > "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy", przeczytanych: 1, pozostało: 4
  > "Zanim się pojawiłeś", przeczytanych: 1, pozostało: 1
  > "Ogień i woda", przeczytanych: 1, pozostało: 1
  > "Diabelskie maszyny", przeczytanych: 1, pozostało: 2
  > "Czerwona Królowa", przeczytanych: 1, pozostało: 1
  > "Dimily", przeczytanych: 1, pozostało: 3
  > "Zatraceni", przeczytanych: 1, pozostało: 2
  > "Endgame", przeczytanych: 1, pozostało: 1
  > "Obsydian", przeczytanych: 1, pozostało: 6
  > "Jeździec miedziany", przeczytanych: 1, pozostało: 2

poniedziałek, 26 grudnia 2016

#123 Podsumowanie 2k16 - The New Year's resolutions Book TAG

Cześć wszystkim!

Tak. Oto nadszedł ten dzień, na który wszyscy czekaliśmy. Jeżeli jesteście ze mną od początku to wiecie, że na BookBlogu kiepsko ze świętowaniem Bożego Narodzenia (choć ja jako człowiek jestem typowym świątecznym freakiem). Zauważyłam w sobie cechy typowego Rosjanina (nie, nie jestem z Rosji, ale tak się składa, że uczę się rosyjskiego :P), bowiem u mnie na blogu najhuczniej obchodzi się chyba Nowy Rok. Przy tej tradycji też zostanę i razem będziemy odliczać do 2017. 

Jak zwykle na pierwszy ogień idzie tag z moimi noworocznymi postanowieniami. W tej edycji trochę to zmodyfikowałam, bo będę odpowiadać, ale i podsumowywać odpowiedzi z zeszłego roku. To co, zaczynamy? :)

1. Autor, z którym chciałabyś rozpocząć swoją przygodę w nowym roku.
Powodem, dla którego nie za bardzo lubię tagi, jest to, że z reguły powinniśmy dawać po jednej odpowiedzi. Ale jak tu wybrać ulubioną książkę, autora, powieść do przeczytania, kiedy ich jest tak dużo? Mimo wszystko myślę, że wybiorę Donnę Tartt, bo wszystkie jej powieści, które się u nas ukazały, są określane mianem fenomenalnych, więc i ja chciałabym się o tym przekonać ;) A co do odpowiedzi z poprzedniego roku (Jennifer L. Armentrout), przeczytałam jej "Obsydian" i wszem i wobec ogłaszam, że jest to pierwsza i ostatnia książka tej autorki, po którą z własnej woli sięgnęłam.
Znalezione obrazy dla zapytania szczygieł donna
2. Książka, którą chciałabyś przeczytać.
Już od jakiegoś czasu chodzi za mną "Szóstka wron" Leigh Bardugo. Fakt, że zachwycają się tym zarówno polskie, jak i zagraniczne booktuberki, no i podobno jest to drugi "Czas Żniw" (który ja kocham), bardzo mnie do niej przyciąga. Co do odpowiedzi z poprzedniej edycji (Utrata), przeczytałam i więcej takiego błędu nie popełnię - głupia, płytka i totalnie przesłodzona.
Znalezione obrazy dla zapytania szóstka wron
3. Klasyk, który chciałabyś przeczytać.
Tutaj niestety nie jestem w stanie wybrać tylko jednego. "Duma i uprzedzenie" stoi na mojej półce już zdecydowanie za długo, więc wypadało by się z nią zapoznać. Drugą opcją jest "Mistrz i Małgorzata", która ostatnio zdobywa tyle pozytywnych opinii, że koniecznie muszę ją przeczytać! W zeszłym roku na miejscu tych dwóch powieści był "Wielki Gatsby", który, jak się okazało, była naprawdę genialny i poruszający do żywego.
4. Książka, którą chciałabyś przeczytać po raz kolejny.
Myślę, że nikt nie będzie zdziwiony jeśli jeszcze raz upchnę tutaj "Światło, którego nie widać". Była to najlepsza książka 2015, ale chcę przeczytać ją także w przyszłym roku, bo z doświadczenia wiem, że po drugim razie człowiek zauważa dużo więcej detali. Dodatkowo chciałabym odświeżyć sobie "Fangirl" Rainbow Rowell, bo... po prostu mam ochotę na coś cieplutkiego :) W zeszłym roku chciałam przeczytać po raz drugi całą serię "Dotyk Julii", ale niestety nie udało mi się to.


5. Książka, którą masz od wieków i chcesz ją przeczytać w nowym roku.
Jedyną książką, która przychodzi mi na myśl, jest "Rok 1984" George'a Orwell'a. Myślę jednak, że przeczytam ją po "Folwarku zwierzęcym", który mam zadany jako lekturę. W 2015 było to "W szponach mrozu", które na szczęście udało mi się przeczytać i bardzo się z tego cieszę! :)
Znalezione obrazy dla zapytania rok 1984
6. Wielka książka, którą chciałabyś przeczytać.
Jedyna wielka książka, którą bardzo, ale to bardzo chcę poznać, to "Gra o Tron" George'a R. R. Martina. Leży na moim regale już zdecydowanie za długo i w końcu czas, aby ktoś po nią sięgnął. Wielką książką w tamtym roku było "Endgame", które okazało się niezwykle ekscytującą lekturą!
Znalezione obrazy dla zapytania gra o tron książka
7. Autor, którego chcesz przeczytać więcej książek w nowym roku.
Może nie jestem największą fanką Sarah J. Maas, ale zdecydowanie dobrze czyta mi się jej pióro i podziwiam ją za wspaniałe charaktery, które kreuje, więc chcę spędzić z nią jeszcze ten jeden rok :) Mam w planach dokończyć "Szklany Tron" i zacząć jej wychwalany pod niebiosa "Dwór cierni i róż". W edycji poprzedniej na jej miejscu była Cassandra Clare, ale nie przeczytałam jej książek tak dużo, bo jedynie trzy.
Znalezione obrazy dla zapytania książki Sarah j maas
8. Książka, którą dostałaś na święta i chciałabyś przeczytać.
Cała seria Harry'ego Pottera łącznie z "Przeklętym dzieckiem", a w zeszłym roku był to "Powód, by oddychać", czego niestety nie udało mi się zrealizować.
Podobny obraz
9. Seria, którą chciałabyś przeczytać (zacząć i skończyć).
Seria "Dziesięć Płytkich Oddechów" wydaje się idealna na te pytanie, bo została już zakończona, a ja mam wielką ochotę na serię w takich klimatach. W zeszłym roku przypasowałam tu sagę "Pieśni Lodu i Ognia", czyli po ludzku "Grę o Tron", ale ani jeden tom nie został przeze mnie przeczytany (bardzo nad tym ubolewam).
Podobny obraz
10. Seria, którą już zaczęłaś i chciałabyś skończyć w nadchodzącym roku.
Zaczęłam "Percy'ego Jacksona" i niestety, poprzestałam w 2016 na jednym tomie, ale na mojej półce stoi to piękne, nowe wydanie serii, więc nie mogę się oprzeć i na początku 2017 zabieram się za czytanie. W zeszłym roku był to HP, ale nie ruszyłam się z tą serią ani na krok.

piątek, 23 grudnia 2016

#122 Potomkowie - Tosca Lee

Znalezione obrazy dla zapytania Potomkowie 
 ★★★★★★★☆☆☆

Wyobraź sobie jedną rzecz - budzisz się pewnego ranka, rozglądasz się z przerażeniem, bo nie poznajesz miejsca, w którym się obudziłaś. Jakaś obca kobieta uspokaja cię, mówi, że wszystko dobrze, jesteś bezpieczna i za chwilę wyjaśni ci całą tą sytuację. Ale ty nadal panikujesz, bo nie możesz przypomnieć sobie swojego imienia, wieku, pochodzenia. Jesteś dla siebie tylko pustą personą pozbawioną krzty tożsamości. Ale wkrótce kobieta mówi ci, że nazywasz się Emily i masz dwadzieścia jeden lat. Za żadne skarby nie szukaj przeszłości, bo straszne rzeczy spotkają ciebie i twoich bliskich.

Przeczytałam "Potomków" ponad dwa tygodnie temu, na początku grudnia. Nie mam bladego pojęcia, dlaczego tyle zabrało mi napisanie tej recenzji. Może dlatego, że była to najbardziej sprzeczna książka jaką w tym roku przeczytałam? Pewnie tak. Ale najpierw konkrety: Emily budzi się i nic nie pamięta. Claire, jej opiekunka, odchodzi, zostawiając niejasne wskazówki, jakby chciała, żeby dziewczyna sama do tego doszła. Seria niefortunnych zdarzeń doprowadza ją do rozwiązania zagadki - dziewczyna jest potomkinią Elżbiety Batory, najbardziej krwawej kobiety w historii ludzkości.

Potomkowie są ścigani przez Dziedziców. Otóż Dziedzice to ród ludzi, których przodkowie stracili życie przez hrabinę Batory, którzy teraz szukają zemsty. Nie myślcie jednak, że wszystko jest takie proste, o nie! Dziedzice posiadają pewną moc - kiedy zabijają Potomka, mogą przejąć jego wspomnienia, aby wytropić innych z rodu Batory i przekazują te informacje Historykowi, swojemu przywódcy. Jednak wybicie siebie nawzajem to nie jedyny cel tych dwóch rodów. Wszyscy szukają pamiętnika Elżbiety Batory, w którym podobno zapisywała szczegóły swoich zbrodni. Akurat tak się składa, że nasza główna bohaterka jest bardziej związana z pamiętnikiem niż myśli.

Znalezione obrazy dla zapytania the progeny tosca leeCała książka jest w otoczce, która bardzo przypadła mi do gustu. Podróż do krajów europejskich, ciągła ucieczka, zabawa na królewskich dworach - wszystko to to powiew świeżości dla naszej troszkę dusznej sferze. Dodatkowo początek powieści to jedno wielkie zaskoczenie, strach i milion teorii na minutę. Pierwsze strony zachowały taką nieprzewidywalność, że nie zdziwiłabym się, że główna bohaterka okazała się na przykład Śmierciożercą. Dodatkowym plusem, który mogę tu wcisnąć jest poczucie humoru. To dodało książce o wiele, wiele więcej.

Ale (niestety!) nie obyło się bez paru zastrzeżeń i aspektów do poprawy. Mimo że jest to "powiew świeżości" jako pomysł, to w swojej oryginalności powiela niezwykle dużo schematów, które mamy na co dzień. Czy bohaterka, która nagle okazuje się potężna i wyjątkowa to coś nowatorskiego? Oczywiście że nie! O ile pierwsza część książki to była akcja na akcji akcją goniąca, to jej druga część kompletnie mnie rozczarowała. Niby cały czas coś się działo, ale to, jak zostało to opisane, nie wzbudzało we mnie najmniejszych emocji.

W sumie ciężko sprecyzować tę pozycję - niby to młodzieżówka, trochę kryminał, ale jednak nie. Dodatkowo co mi się nie podobało to sposób, w jaki zostali wykreowani bohaterowie. Niedawno zauważyłam, że niektórzy autorzy muszą być naprawdę wybitni jeśli wykreują świetnych bohaterów, jeśli dobrze ich opiszą, bo coraz rzadziej się z tym spotykam. Co idzie za złą kreacją bohaterów? Beznadziejnie opisane relacje między przyjaciółmi, ale także niezwykle płytka miłość. Dialogi w tej książce to najsztuczniejsza rzecz na świecie.

Słowem podsumowania - pierwsza część książki rozłożyła mnie na łopatki, a ja byłam w niej wprost zakochana, ale później autorka jakby trochę uległa presji, chciała włożyć w "Potomków" za dużo i powstał jeden wielki chaos. Mimo wszystko polecam, bo pomysł jest nowatorski, a książka skończyła się w takim momencie, że z niecierpliwością czekam na drugą część.

Autor: Tosca Lee
Tłumaczenie: Anna Bereta-Jankowska
Oryginalny tytuł: The Progeny
Data wydania: 26.10.2016
Strony: 392
lubimyczytać

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI :)

środa, 7 grudnia 2016

#121 Podsumowanie listopada 2016

Cześć!

Tak wiem, pierwszy tydzień grudnia już za nami, a ja dopiero przychodzę do was z podsumowaniem listopada. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, a co za tym idzie, nie mogę wytłumaczyć, dlaczego książek przeczytanych w tym miesiącu jest tak mało. Na szczęście grudzień już od pierwszych dni dość dobrze się zapowiada, choć zdecydowanie jeszcze dużo przede mną (dobrze, że będzie przerwa świąteczna!). Bez przedłużania - zaczynajmy :)

https://1.bp.blogspot.com/-ikFQ-7mqcVs/V548OWFaO5I/AAAAAAAAEz0/OP0W1Qyd668j9r7pfXh-j1Bxp2_Yo7JPwCLcB/s640/wp.jpg 
1. Mort - Terry Pratchett ★★★★★★★☆☆☆
2. Pax - Sara Pennypacker ★★★★★★★☆☆☆
3. 222 strony "Potomków" Tosca Lee

Najlepsza książka: Pax
Najgorsza książka: ---
Ilość przeczytanych stron: 1053
Ilość stron na dzień: 35
Dotychczas przeczytane książki w 2016: 38

 
1. Nie poddawaj się - Rainbow Rowell - po odwiedzinach u mojego dentysty (bolało) uznałam, że na pocieszenie zajdę do Biedronki, wezmę jedno z moich ulubionych ciastek i odczekam te pół godziny, aż będę mogła coś zjeść. Oczywiście mój pierwszy przystanek to była "szafka" z książkami i tam właśnie stoczyłam niemałą, wewnętrzną bitwę, czy wybrać "Nie poddawaj się", czyli książkę powiązaną z "Fangirl", którą bardzo lubię, czy "Hopeless", które czytałam, bardzo mi się podobało, ale niestety nie miałam na swojej półce. Ostatecznie stanęło na Rowell, a ciastko było przepyszne.
 
W tym miesiącu obejrzałam tylko dwa filmy, które (swoją drogą) już wcześniej oglądałam. No bo przyznać się, kto nie oglądał z rodzicami "Samych swoich" i nie powtarzał później "Podejdź no do płota, jako i ja podchodzę". Powiem wam, że na żadnej polskiej komedii nie śmieję się tyle ile naśmiałam się na tym filmie. Oglądałam go z przyjaciółkami i później przez następne dwa tygodnie witałyśmy się tekstem "Wicia wierzchem jedzie". Nad drugim filmem rozczulać się nie będę, choć na to zasługuje, bo po prostu oglądałam go po raz tysięczny i idę o głowę, że każdy z was już go widział. Mowa oczywiście o "Harrym Potterze i Kamieniu Filozoficznym".

A jak u was wyglądał ten miesiąc? :)

wtorek, 29 listopada 2016

#120 Pax - Sara Pennypacker

★★★★★★★☆☆☆

Po sukcesie Małego Księcia, opowieści "wzorowanych" właśnie na powieści Antoine'go de Saint-Exupery'ego lub po prostu ze stałą formułką "niezwykle wzruszająca opowieść dorównująca >>Małemu Księciu<<", pojawiła się naprawdę niezliczona ilość. Czy jednak to, co autor obiecuje nam na okładce, że będzie to następna, ponadczasowa książka o niezwykłej przyjaźni i niecodziennym przesłaniu, to prawda? Z moje doświadczenia wynika, że nie, dlatego początkowo (dokładnie kiedy zobaczyłam na odwrocie zdanie z "Mały Książę") byłam do tej powieści sceptycznie nastawiona. Czy moje uprzedzenia były uzasadnione? Czy Pax faktycznie był choć w połowie tak dobry jak Mały Książę? Dowiedzcie się w recenzji ;)

Peter ma dwanaście lat i po śmierci matki, którą bardzo kochał, mieszka z surowym i niesprawiedliwym ojcem. Jego najlepszym przyjacielem jest lis o imieniu Pax, którego chłopiec kilka lat wcześniej znalazł. Teraz, kiedy w powietrzu wisi zapach śmierci i wojny, tata Petera nie może pozwolić sobie na balast w postaci pupila. Wywozi syna setki kilometrów od przyjaciela, a sam rusza, aby walczyć za ojczyznę. Chłopiec jest jednak niezwykle zdeterminowany i rozpoczyna samotną wędrówkę w stronę rodzinnego domu. Po drodze spotyka ludzi, którzy dają mu do myślenia, ale przede wszystkim wykazują się ogromnym współczuciem i zrozumieniem.

Trzeba na pewno zaznaczyć, że najlepszym i największym aspektem tej książki jest zdecydowanie przekaz, który dostajemy zamknięty w tej dość krótkiej historii. Jednak nie jest on taki sam jak w przypadku Małego Księcia, tam wszystko było przekazane w sposób bardzo domyślny, nieoczywisty, a tutaj ten aspekt moralny mamy podany na tacy. Jak dla mnie piękno tego ponadczasowego dzieła, jakim bez wątpienia jest książka Saint-Exupery'ego, leży właśnie w tym nieoczywistym morale, nad którym musimy chwilę pomyśleć i przeanalizować, przez co bardziej do nas trafia. Tutaj nie musieliśmy nad niczym się zastanawiać, ale absolutnie nie mówię, że to źle. 

Sara Pennypacker przedstawiła wszystko w sposób jasny i zrozumiały, przez co bardzo łatwo i szybko brnie się przez całą historię. Napisana jest w sposób, który dotrze zarówno do tych młodszych, jak i dojrzalszych, bardziej wymagających czytelników. Czy faktycznie zasługuje na miano następcy Małego Księcia? Według mnie nie. Za bardzo kocham tę starszą wersję, aby teraz zachwycać się czymś, co powstało na fundamencie przyszykowanym przez Exupery'ego. Nie zmienia to jednak faktu, że kiążka ta jest niezwykła i wyjątkowa.

Słowem podsumowania, jak zwykle, zachęcam was do przeczytania tej pozycji. Poczujecie woń świeżego powietrza i orzeźwiających sosen, jak to Pax, błąkający się po lesie, ale tak jak Peter, możecie też poznać zapach spalonych drzew i przeoranej przez bomby ziemi. To słodko-gorzka opowieść, która (mam nadzieję!) zachwyci każdego z was, tak samo jak i mnie zachwyciła. Dodatkowo powiem, że jeśli jesteście fanami dobrej, pewnej kreski w ilustracjach, jest to dla was pozycja obowiązkowa!

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI. A, jeśli już to czytacie, przepraszam was serdecznie, że posty pojawiają się bardzo nieregularnie, ale to wszystko unormuje się w grudniu, kiedy będę miała już swój komputer ;)

Autor: Sara Pennypacker
Tłumaczenie:
Dorota Dziewońska
Oryginalny tytuł: Pax
Data wydania: 26.10.2016
Strony: 300
lubimy czytać

poniedziałek, 14 listopada 2016

#119 Mort - Terry Pratchett

★★★★★★★☆☆☆

Sięgałam po tę książkę z lekką niechęcią. Musiałam przeczytać ją na konkurs, a wiecie jaki stosunek mam do lektur narzuconych przez szkołę i instytucje temu podobne, do tego głupio jak dla mnie dawać do przeczytania czwarty tom serii, która w danym momencie liczy sobie aż czterdzieści jeden tomów! Ale jak mus to mus - przeczytałam. Musze wam jednak powiedzieć, że ta niezwykle szpetna, rozwalająca się książka była naprawdę bardzo ciekawą i zaskakującą lekturą. Dlaczego? Przeczytajcie recenzję :)

Mort to chłopiec wątły, o zdecydowanie marzycielskiej duszy i inteligentnym, ciekawym umyśle. Na jego nieszczęście w Świecie Dysku (w tym uniwersum wierzono, że świat to wielki dysk, niesiony przez cztery słonie, które stoją na wielkim, galaktycznym żółwiu) to pracy fizycznej oczekiwano od przeciętnych ludzi - tych, którzy nie byli magami czy arystokratami, a Mort z pewnością do żadnej z tych grup się nie zaliczał. Wtedy zdesperowany ojciec bierze go na targi rzemieślnicze, gdzie, ma nadzieje, Mortimer spodoba się któremuś z pracodawców i przyjmą go pod swoje skrzydła.

Kiedy obydwoje są już zrezygnowani i pełni najgorszych uczuć, na targach zjawia się zakapturzona postać. Okazuje się Śmiercią, która chce Morta jako swojego ucznia. Po głębszym namyśle chłopiec zgadza się i wyrusza z kosiarzem do jego domu. Tam zgłębia tajniki więzów życia, próbuje zrozumieć cały mechanizm samej śmierci, no i oczywiście praktykuje swój zawód - przychodzi po ludzi w ostatnich tchnieniach ich życia. Kiedy ma jednak przyjść po pewną urokliwą księżniczkę, zabija jej oprawce i zakłóca czasoprzestrzeń, która ma księżniczkę Keli za martwą. Razem z księżniczką, pewnym magiem i Ysabell, córką Śmierci, będzie musiał przywrócić wszechświat do normy. 

Kiedy przeczytałam opis z tyłu od razu stwierdziłam, że będzie to głupia, wręcz dziecinna lektura. W końcu z takiego rodzaju fantastyki wyrosłam wtedy, kiedy wyszłam z podstawówki. Jednak jakże się myliłam! Wszystko jest tu naprawdę dobre - poczynając od świetnych bohaterów (Śmierć, który obdarzony jest fenomenalnym poczuciem humoru i chęcią prowadzenia żywota normalnego człowieka, jest przecudowny!), przez wartką akcję (naprawdę, nie zorientujecie się kiedy zleci wam cała książka), kończąc na przegenialnym stylu pisania, którym Pratchett zgarnął grono wiernych fanów (jego poczucie humoru jest obłędne!).

Z tego co wiem, to nie każda książka autora jest fenomenalna, nie każda porwie was dogłębnie. Jednak (również) z tego co mi wiadomo, poszczególne tomy serii łączy tylko to, że wszystkie dzieją się w tym samym uniwersum, także bez problemu możecie czytać osobno każdy tom. Ja polecam wam zaznajomić się z tą książeczką, chociażby dla samego Śmierci, który skradł całą moją uwagę ;)

Autor: Terry Pratchett
Tłumaczenie: Piotr Cholewa
Oryginalny tytuł: Mort
Data wydania: 2001-01-01
Strony: 231
Czas czytania: 4 dni
lubimy czytać

czwartek, 10 listopada 2016

#118 Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowanie ludzi - Laurence Yep, Joanne Ryder

Znalezione obrazy dla zapytania poradnik dla smoków żywienie
★★★★★★☆☆☆☆

Z literaturą dziecięcą nie miałam styczności chyba od trzeciej klasy podstawówki. Wtedy też zaczęłam czytać książki bardziej poważne (o ile za poważne uznamy książki typu "Straaaszna historia", a nie "Kubusia Puchatka"), a powieści dla młodszych odstawiłam. Jednak do teraz pamiętam, jak mama czytała mi wiersze Brzechwy czy Andersena, kilku nawet nauczyłam się na pamięć, ale wiadomo - z wiekiem gust czytelniczy diametralnie się zmienia. Czasami jednak warto "wrócić na stare śmieci", poszperać na strychu albo w biblioteczce rodziców i proszę! Dzisiaj na tapet bierzemy książkę właśnie dla dzieci, więc jeśli jesteście ciekawi - serdecznie zapraszam :)

Panna Drake to bardzo dobra, ale ceniąca się smoczyca. Kiedy jej ukochana podopieczna, Kudłata, umiera, do drzwi Panny Drake puka mała Winnie - krewna Kudłatej. Wyjaśnia, że ciotka przed śmiercią zostawiła jej list, w którym pisze o smokach i innych rzeczach, w które nikt normalny by nie uwierzył. Smoczyca jest na początku zła na Kudłatą i za nic w świecie nie chce przyjąć Winnie za swoją podopieczną, ale wkrótce nie będzie miała za wielkiego wyboru.

Clipper podarowuje małej szkicownik, który okazuje się być magiczny. Kiedy Winnie narysuje coś na kartkach, to ożywa i wychodzi z książki, aby żyć własnym życiem. Panna Drake musi przemówić Winnie do rozsądku i pomóc jej łapać szkicelungi. Okazuje się, że okazów do złapania jest aż dwadzieścia, w tym wielki potwór, który żywi się magią. Czy uda im się go złapać?

Zacznę może swoje przemyślenia od tego, że jest to książka dla dzieci, więc ja, przyzwyczajona raczej do poważniejszej literatury, odbieram to inaczej niż dziecko. Mimo wszystko uważam, że gdybym przeczytała ją kilka lat temu, spodobałaby mi się, nawet bardzo. Jednak jako starszy i bardziej doświadczony czytelnik mam okazję dojrzeć w tej historii moralne podłoże. Panna Drake jest bardzo oschła, ale z biegiem akcji zmienia swoje nastawienie, poznaje dziewczynkę. Cała książka to po prostu droga do ich przyjaźni i otwieraniem się na innych po stracie bliskiej osoby.

Niestety, no co ja wam mogę powiedzieć o książce dla dzieci. Podejrzewam, że i tak żaden z moich czytelników nawet nie spojrzy na tę pozycję, muszę się przyznać, że i ja bym tego nie zrobiła, gdyby ta książka nie była do mnie wysłana. Jednak nie uważam czasu, który przeznaczyłam na czytanie tego, za stracony. Był to po prostu relaks i odpoczynek od powieści poważniejszych i do tego tę książkę wam polecam.

Może nie powiem, że bohaterowie świetnie wykreowani, nie powiem też o zapierającej dech w piersi akcji, bo jeśli chcecie coś takiego to polecam coś z zupełnie innej półki, ale jeśli chcecie przypomnieć sobie literaturę lat dziecięcych, poczuć się znowu beztrosko, jak kilka, kilkanaście lat temu - koniecznie po nią sięgnijcie. Ponadto, gwarantuję wam, że w waszym młodszym rodzeństwie na zabój rozbudzi miłość do czytania ;)

Autor: Laurence Yep, Joanne Ryder
Tłumaczenie: Agnieszka Pohl
Oryginalny tytuł: A Dragon's Guide to the Care and Feeding of Humans
Data wydania: 2016-10-26
Strony: 208
Czas czytania: 1 dzień
lubimy czytać

Za egzemplarz recenzencki dziękuje wydawnictwu IUVI :)

sobota, 5 listopada 2016

#117 Podsumowanie kilku ostatnich miesięcy

Cześć wszystkim!

Po dłuższej przerwie powracam do podsumowań miesiąca. To jedno podsumowanie będzie wyjątkowe, ponieważ będzie zawierało książki z kilku ostatnich miesięcy. Niestety, nie mogę do końca powiedzieć, kiedy czytałam daną pozycję i czy to podsumowanie składa się w pełni z trzech miesięcy, dwóch i pół czy może tylko dwóch. Przepraszam, straciłam rachubę. Nie mniej, zapraszam was na podsumowanie kilku ostatnich miesięcy - zarówno wrap up i book haul, jak i całkiem nowe "kategorie" - obejrzane filmy i seriale! :) Zapraszam ;)

https://1.bp.blogspot.com/-ikFQ-7mqcVs/V548OWFaO5I/AAAAAAAAEz0/OP0W1Qyd668j9r7pfXh-j1Bxp2_Yo7JPwCLcB/s640/wp.jpg 

1. Król Kruków - Maggie Stiefvater ★★★★★★★★★☆
2. Prawo Mojżesza - Amy Harmon ★★★★★★☆☆☆☆
3. Pieśń Dawida - Amy Harmon ★★★★★★★☆☆☆
4. Kamienie na szaniec - Aleksander Kamiński ★★★★★★★★★☆
5. Antygona - Sofokles ★★★☆☆☆☆☆☆☆
6. Mówiąc inaczej - Paulina Mikuła ★★★★★★★★★☆
7. Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowanie ludzi -  Laurence Yep, Joanne Ryder ★★★★★★☆☆☆☆
8. 412 stron "Jeźdźca Miedzianego" Paulliny Simons

Najlepsza książka: Król Kruków
Najgorsza książka: Antygona
Wyzwanie wzrostu: ?
Ilość przeczytanych stron: 2399
Ilość stron na dzień: 27
Dotychczas przeczytane książki w 2016: 35,5 

1. Folwark zwierzęcy - George Orwell - na stronie nieprzeczytane.pl poczyniłam małe, szkolne zakupy. "Folwark" będzie jedną z moich lektur w tym roku (nawet nie wiecie, jak się cieszę!), a ja lubię mieć lektury na własność, także i ona dołączyła do moich zbiorów :)
2. Kamienie na szaniec - Aleksander Kamiński - kolejna książka do szkoły, ale w odróżnieniu od poprzedniej, tę już przeczytałam. Bardzo, bardzo mi się podobała - przecież wiecie, jak bardzo lubię klimaty IIWŚ ;)
3. Antygona - Sofokles - jak wyżej, również przeczytana, ale niestety najgorsza w całym zestawieniu. No ale czego możnaby się spodziewać po tragedii antycznej?
4. Prawo Mojżesza - Amy Harmon - egzemplarz recenzencki, za który bardzo dziękuję Grupie Wydawniczej Helion :)
5. Pieśń Dawida - Amy Harmon - j.w.
6. Niezgodna - Veronica Roth -  efekt wymiany za "Pojedynek" Marie Rutkoski.
7. Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowanie ludzi - Laurence Yep, Joanne Ryder - egzemplarz recenzencki od cudownego wydawnictwa IUVI! :)
8. Pax - Sara Pennypacker - j.w.
9. Potomkowie - Tosca Lee - j.w.

Pierwszym filmem jaki oglądałam we wrześniu był "Nerve". Generalnie film był bardzo fany, trzymał w napięciu, było dużo ciekawych akcji, ale, nie oszukujmy się - prawie wszyscy (a przynajmniej żeńska część widowni) poszli tam ze względu na Dave'a Franco, którego możecie kojarzyć również z filmu "Iluzja". Aktor spisał się bardzo dobrze! Możliwe, że zaśmiejecie się na wieść, że następnym filmem jaki oglądałam było "50 twarzy Greya". Już wcześniej oglądałam ten film, ale na ostatnim babskim spotkaniu z moimi przyjaciółkami stwierdziłyśmy, że fajnie będzie obejrzeć go po raz kolejny. Był to film głównie do pośmiania się, ale dużym jego plusem był Jamie Dornan :) "Taśmy Watykanu" zaczęliśmy oglądać na wolnym angielskim, później dokończyłam go z bratem. Nie był to najlepszy horror jaki w życiu widziałam, ale dobry, jeśli lubicie filmy grozy o bardziej psychicznym wydźwięku - kiedy wiecie, że żaden Valak nie wyskoczy wam zza obrazu :) A, skoro już o Valaku mowa - obejrzałam również "Obecność 2", czwarty już raz. Nadal utrzymuję, że horror jest na wysokim poziomie, mrożący krew w żyłach, ale bardzo absorbujący. Ostatnim filmem był (obejrzany również z moim bratem) "Sierociniec". Nie był on straszny, ani trochę, ale skłaniał nas do ciągłego myślenia i to bardzo mi się podobało :)

Akurat ten miesiąc w seriale był ubogi, bo obejrzałam ostatni odcinek przed przerwą Pretty Little Liars - nie zliczę, od ilu lat oglądam ten serial, może być to około 5/6 lat. Wiem, że niektórym nudzi się w połowie i przestają oglądać, ale mi się nigdy tak nie zdarzyło. Wiadomo, miałam swoje wzloty i upadki w oglądaniu PLL, ale tak naprawdę zawsze mam ten serial gdzieś z tyłu głowy. Jeśli chodzi o ostatni odcinek - był świetny, pełen zaskoczeń, nowych sytuacji i to, czego w tym serialu lubię najbardziej - cudownych bohaterów! Zaczęłam również oglądać "Stranger Things", o którym na pewno słyszeliście. Jest to stosunkowo nowy serial, ma ok. 7/8 odcinków, z czego ja obejrzałam dopiero 4. Jest to na pewno bardzo odważna i osobliwa produkcja, więc nie każdemu może się spodobać, ale ja bardzo się wciągnęłam! :)

środa, 26 października 2016

#116 Nowości wydawnicze u IUVI!

Cześć wszystkim!

Wiem, że jestem tu nieczęsto, ale jak wiecie - mam duży problem techniczny, brak laptopa. Tak więc nie mogę zaoferować wam większej ilości postów na dany czas, ale mam nadzieję, że w przeciągu ok. 1,5 miesiąca się to zmieni. Ale wracając do tematu posta - dzisiaj trochę o nowościach! Wydawnictwo IUVI w tym miesiącu oferuje nam same perełki, dlatego postanowiłam się nimi z wami podzielić! Za niedługo spodziewajcie się recenzji dwóch pierwszych pozycji ;)

http://zalacznik.wp.pl/0/d665/potomkowie_banner_180x160.png?tsn=1477493329119&zalf=Nowe&wid=10021&p=2&o2=67687&t=IMAGE&st=PNG&ct=QkFTRTY0Potomkowie - Tosca Lee
Data: 26.10.2016
Po przebudzeniu nie pamiętasz nic. Nie wiesz, jak się nazywasz i skąd pochodzisz. Nie rozpoznajesz twarzy ludzi, których kiedyś znałaś. Masz tylko ostrzeżenie, które napisałaś do siebie samej, zanim wymazałaś z pamięci całą przeszłość:
„Emily, to ja. Ty.
Nie pytaj o dwa minione lata… Nie szukaj ich w pamięci i nie staraj się grzebać w przeszłości.
Od tego zależy twoje życie. Życie innych ludzi również.
Tak przy okazji, nie masz na imię Emily…”
Masz 21 lat i zaczynasz wszystko od początku w obcym miejscu, z nowym imieniem i nowym życiem. Aż nadchodzi dzień, w którym nieznajomy mówi ci, że jesteś potomkinią „Krwawej Hrabiny” Elżbiety Batory, największej morderczymi wszech czasów. I jesteś ścigana.
Nie wierzysz mu, dopóki zabójca naprawdę się nie pojawia. Uciekasz.
Wszystkie odpowiedzi leżą w przeszłości, którą postanowiłaś pogrzebać. Tylko jedno wiesz na pewno: twoi bliscy zginą, jeśli nie odzyskasz utraconych wspomnień.
Jednak by ocalić innych, musisz najpierw sama nie dać się zabić…
„Potomkowie” to wypełniona adrenaliną i nagłymi zwrotami akcji opowieść o poszukiwaniu siebie i miłości pośród wielowiekowych intryg w podziemnej scenerii Europy… i o determinacji pewnej dziewczyny, aby przeżyć.

Pax - Sara Pennypacker
Data: 26.10.2016
http://zalacznik.wp.pl/0/d665/pax_banner_300x300.jpg?tsn=1477493565202&zalf=Nowe&wid=10022&p=4&o2=75376&t=IMAGE&st=JPEG&ct=QkFTRTY0Odkąd Peter uratował osieroconego liska, on i Pax byli nierozłączni. Pewnego dnia dzieje się jednak coś, czego Peter nigdy by się nie spodziewał: jego ojciec idzie do wojska i chłopiec musi się przeprowadzić do dziadka, którego słabo zna i raczej nie lubi (ze wzajemnością) – a lisa wypuścić do lasu.
Jednak już pierwszej nocy Peter wymyka się z domu dziadka i wyrusza do swojego, oddalonego o 500 kilometrów, gdzie ma nadzieję zastać Paxa.
Lis w tym czasie musi się nauczyć, jak przetrwać w dzikim lesie, i na nowo odkryć świat ludzi i zwierząt. Nigdy jednak nie traci nadziei, że jego chłopiec po niego wróci.
Czy dwunastolatek dotrze sam do domu? I czy odnajdzie tam Paxa?
Sara Pennypacker oddaje w nasze ręce pięknie napisaną, wprost urzekającą opowieść o dorastaniu i najistotniejszych prawdach, które decydują o tym, kim jesteśmy.

http://zalacznik.wp.pl/0/d665/poradnikdlasmokow_banner_560x500.jpg?tsn=1477493722679&zalf=Nowe&wid=10020&p=6&o2=319488&t=IMAGE&st=JPEG&ct=QkFTRTY0Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowanie ludzi - Laurence Yep, Joanne Ryder
Data: 26.10.2016
Panna Drake, uparty i zrzędliwy smok – czy tego chce, czy nie – ma nowego pupila: nad wiek wygadaną Winnie.
Dziwna sprawa: dziesięciolatka myśl, że to panna Drake jest jej zwierzątkiem! Co za niedorzeczny pomysł! Smoczyca ma przed sobą trudne zadanie: wychować tę pyskatą osóbkę na idealną towarzyszkę. O ile w ogóle jest to możliwe… Panna Drake otwiera przed Winnie tajemną i fantastyczną stronę San Francisco. Dziewczynka dostaje w prezencie szkicownik i rysuje w nim czarodziejskie stworzenia. Problem zaczyna się, kiedy jej szkicelungi ożywają, uciekają i swobodnie biegają po ulicach…
Czy Winnie i panna Drake położą kres chaosowi? Czy uda im się uwierzyć, że przyjaźń może wynagrodzić ból po stracie najbliższych?

środa, 19 października 2016

#115 Mówiąc inaczej - Paulina Mikuła

Znalezione obrazy dla zapytania mówiąc inaczej 
★★★★★★★★★☆ 

Dla przeciętnego polskiego dziecka, powiedzmy, że nazywa się Maciek, nasz język ojczysty jest wyjątkowo łatwy. No bo przecież jaką trudność napotykamy w wyrazie "piłka" czy "zabawka"? Żadnej! Jednak kiedy taki Maciek dorasta, poznaje bardziej złożone słowa, zasady gramatyczne i złożone prawa, których należy przestrzegać. jeśli chcemy poprawnie obcować z interpunkcją czy ortografią. Jednak jak osoby o opornych umysłach mają przyswoić te liczne zasady? Tu z pomocą przychodzi pani Paulina, która - jak głosi okładka - jest nauczycielką polskiego z twoich marzeń.

Czy zgodzę się z tym, że autorka byłaby najlepszą polonistką? Nie znam jej osobiście, także trudno mi ocenić, ale patrząc na jej przyjazną twarz i słuchając tych wszystkich mądrych rzeczy, które przekazuje swoim widzom, jestem skłonna stwierdzić, że byłaby naprawdę dobrą osobą na tym stanowisku. Uwielbiam kojący głos Pauliny Mikuły, który tak przyjemnie mi się słucha! Nie dość, że przyjemna dla ucha, to jeszcze uczy Polaków poprawnej polszczyzny. Jako że bardzo polubiłam jej kanał, no i nie oszukujmy się, jestem urodzonym humanistą, postanowiłam poznać dzieło tejże autorki.

Czy jest to książka, a której postawie powinniśmy pisać jakiś niebotycznie ważny test z gramatyki czy nawet maturę? Pewnie nie. Ta pozycja spisze się naprawdę idealnie, jeśli będziecie szukać czegoś lekkiego, przyjemnego, czym zapełnicie wolny czas, ale jednocześnie spędzicie go produktywnie. Bo przecież będziecie czytać o języku polskim! Ale jak właściwie wygląda ta książka w środku?

Nie jest to nic innego jak zbiór większości zagadnień, które w swoich filmikach omówiła już autorka. Nie zmienia to jednak faktu, że możemy się z niej dowiedzieć dużo ciekawych rzeczy i zabłysnąć w towarzystwie głęboką wiedzą w danym temacie (czy wiedzieliście, że w powiedzeniu "wyrwać się jak filip z konopi" nie chodzi o pana o imieniu Filip, a poprawna forma to wcale nie "wziąć coś na tapetę", ale "wziąć coś na tapet"?). Dla osób starszych to może być świetne przypomnienie funkcji partykuły i podziału imiesłowów.

Teraz trochę o samej książce i o stylu autorki. Forma wydania i "napisania" jest bardzo, bardzo fajna. Dla wcześniej wspomnianych "opornych umysłów" będzie wprost idealna. Mamy tu dużo rozdziałów o gramatyce, ortografii czy interpunkcji, czyli rozdziałów dość podstawowych, jeśli mowa o książkach o języku polskim. Ale nie brakuje też bardziej luźnych części, jak te poświęcone wulgaryzmom czy wyjaśnieniem, że nie każdy kto mówi gwarą poznańską czy śląską to "wieśniak". Do tego dochodzi to, w jaki sposób są te informacje podane - bardzo prosto, z humorem - po prostu w stylu autorki, która używa tak ludzkich przykładów, że nie da się tego nie zrozumieć.

Dlatego jeśli lubicie czytać, żeby dowiedzieć się różnych przydatnych rzeczy, chcecie zabłysnąć w towarzystwie czy poprawić swoją pozycję w oczach polonistki - koniecznie sięgnijcie po "Mówiąc inaczej". Jeśli jednak nie czujecie tego, nie chcecie wydawać na to swoich pieniędzy i skupiać za bardzo swojego umysłu - polecam formę mówioną, czyli kanał Pauliny Mikuły. Całym sercem kocham obydwie opcje!

Autor: Paulina Mikuła
Tłumaczenie: -
Oryginalny tytuł: -
Data wydania: 2016-04-13
Strony: 287
Grzbiet: 2,8 cm
Czas czytania: 4 dni

wtorek, 11 października 2016

#114 Pieśń Dawida - Amy Harmon PRZEDPREMIEROWO!

Wybaczcie za tak krótką formę, brak zdjęć, kolorów, gwiazdek etc., ale tę recenzję piszę na telefonie, bo mój komputer na dobre odszedł do laptopowego nieba. Było to też głównym powodem mojej dłuższej nieobecności, myślałam, że uda mi się naprawić go wcześniej, ale pan, który go "doglądał" troszkę go przetrzymał i na końcu powiedział, że nic z nim nie zrobi. Także musicie się troszkę przyzwyczaić, bo nowy sprzęt dostanę najprawdopodobniej dopiero w okolicy świąt :(

7/10
PRAWO MOJŻESZA | PIEŚŃ DAWIDA

Jak pamiętacie z recenzji pierwszej części "Prawa Mojżesza", książka zupełnie odbiegała od moich wyobrażeń i chyba spotkał mnie lekki zawód. Bohaterowie przerysowani, opisy bez emocji, kiepski styl pisania. Jak jednak wiemy, często jest tak, że pierwsze tomy okazują się po prostu lekko złym wstępem do cudownej historii zawartej w kontynuacji. Trochę bałam się zabierać za drugi tom, ale w ostateczności pomyślałam "co mi szkodzi, może bedzie lepsza" i zaczęłam czytać.

Tytułowy Dawid to bohater, którego wszyscy znamy z poprzedniej części. W "Prawie Mojżesza" był to Tag, zabawny, lekko pokręcony przyjaciel głównego bohatera, który na moje był trochę taką "zapchajdziurą" dla całokształtu. Tutaj jednak miałam wrażenie jakbym miała do czynienia z zupełnie inną osobą, co jednocześnie jest i dobre i zle. Tutaj jakby był bardziej "ogarnięty", nadal troszkę zakręcony, ale nie tak porywczy jak kiedyś.

Jednak wróćmy do fabuły. Tutaj mamy do czynienia właśnie z Tagiem w roli głównego bohatera, co od razu na wstępie mi sie podobało. Mojzesz był taki… nijaki, dlatego przez cała książkę męczyłam sie z nim jako centrum uwagi czytelnika. Dodatkowo miejsce Georgii zajęła Miller, naprawdę fajna, sympatyczna osóbka, która dużo w życiu przeszła i która jest według mnie dużo bardziej wartościowa niż Georgia.

Podsumowując (tak, to chyba najkrótsza moja recenzja) - wszystko zmieniło sie jak najbardziej na plus, nawet styl autorki zmienił sie nie do poznania i juz nie drażniły mnie te głupie epitety i bezsensowne, sztywne dialogi - choć nad tym autorka powinna jeszcze troszkę popracować. Jeśli wiec zastanawiacie sie, czy warto sięgać po kontynuacje - zróbcie to koniecznie! ;)

Autor: Amy Harmon
Tłumaczenie: Marcin Machnik
Oryginalny tytuł: The Song of David
Data wydania: 14-10-2016
Strony: 312
Grzbiet: ?
Czas czytania: 11 dni
Lubimy czytać 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Grupie Wydawniczej Helion ;)
Niestety nie wiem kiedy możecie spodziewać sie następnego posta :(

środa, 21 września 2016

#113 Top 5 Wednesday (2) - Postacie, z którymi NIE chciałbyś zamienić się miejscami

Cześć kochani!

Mogę pochwalić się, że udało mi się wyrobić z tym postem na odpowiednią datę i Top 5 Wednesday ukazuje się w zaplanowaną środę. Dzisiejszy temat był dość łatwy do ułożenia, tylko przebiegłam wzrokiem po mojej biblioteczce i już wiedziałam, które postaci będą na którym miejscu. Serdecznie was wszystkich zapraszam do brania udziału w tej zabawie, a ja tymczasem przedstawiam wam środowe zestawienie top 5 postaci, z którymi nie chciałabym zamienić się miejscami (mam nadzieję, że w waszym odczuciu też wybrałam kogoś oryginalniejszego niż Katniss z "Igrzysk Śmierci").


Ustaliłam, że na dwa ostatnie miejsca postawię postacie, które przeżyły coś, co teoretycznie normalnemu człowiekowi nie powinno się zdarzyć. No bo błagam was, czy istnieje możliwość, że któreś z nas znalazłoby się na opuszczonej planecie, bo statek kosmiczny, którym właśnie lecieliśmy na rejs, będzie miał "malutki wypadek"? Raczej nie. No cóż, Lilac niestety się to przydarzyło, co prawda nikt nie bierze to za możliwy wypadek, ale jednak nie chciałabym się znaleźć na jej miejscu ;)


Jak wiadomo w naszym społeczeństwie nie ma jasnowidzów, także to, co spotkało Paige, żadnego z nas nie dotyczy. Jeśli ktoś nie czytał "Czasu Żniw" (a totalnie powinniście, bo to świetna seria), Paige to dosyć potężny jasnowidz. Żyje w świecie, gdzie ta umiejętność jest surowo karana, także kiedy władze dowiadują się o prawdziwej naturze dziewczyny, zostaje ona posłana do kolonii karnej Szeol I, gdzie wszyscy jasnowidze są wykorzystywani i poniżani. Już rozumiecie dlaczego nie chciałabym zamienić się z nią miejscami?


Historia Ali również jest nieprawdopodobna i niezwykle zawiła, ale już bardziej prawdopodobna niż wypadek w kosmosie ;) Alison znika w ostatni dzień wakacji, a kilka lat później jej ciało znalezione zostaje na podwórku państwa DiLaurentis. Okazuje się, że dziewczyna była prześladowana, co zmusiło ją do ucieczki i wielu wyrzeczeń. Rozumiem, Ali nie była święta i może w pewnym stopniu sobie zasłużyła na to, co ją spotkało, ale zdecydowanie nie chciałabym znaleźć się w jej skórze.


Jeśli ktoś nie wie, co się stało z Gusem pod koniec książki (a podejrzewam, że jednak wszyscy wiedzą), niech tu nie wchodzi, bo peeełno spojlerów. Jak wiemy, koniec naszego kochanego, cudownego Augustusa był naprawdę wzruszający i chwytający za serce. Mimo że nie przepadam za tą książką, los Gusa sprawił, że czytałam kilka razy to zdanie, w którym opisany był jego "koniec". Podejrzewam, że żadne z was (i ja również) nie chciałoby skończyć tak jak on.


Rudy, czyli Jan Bytnar z "Kamieni na szaniec" zdecydowanie przerastał odwagą i hartem ducha nie jednego z nas. Mógł wieść spokojne i ułożone życie, ale wolał narażać się dla dobra ojczyzny, abyśmy my, kolejne pokolenia, mogli żyć w lepszych realiach. Został aresztowany i skatowany przez niemieckich oficerów, jednak miał to szczęście, że zmarł w gronie przyjaciół. Wrażenie tej książki cały czas się utrzymuje i mimo że chciałabym posiadać cechy Janka, na miejsca w życiu bym się nie zamieniła. 

niedziela, 18 września 2016

#112 Polski Book TAG (autorski)

Cześć kochani!

Nie wiem, czy też czasami tak macie, ale ja owszem - siedzę sobie w pokoju i czytam/oglądam booktube'a/kontempluję, aż tu nagle dostaje oświecenia. W głowie zaczynają się rodzić rożne pomysły, nieraz zupełnie irracjonalne, a niektóre wprost nie do odparcia. Jednym z takich pomysłów był pomysł na ten TAG. To mój pierwszy autorski TAG, także przepraszam za małe niedociągnięcia, ale sami rozumiecie ;) Jeśli ten post wam się spodobał, ale nie znaleźliście się w nominowanych, to śmiało, róbcie to u siebie i miejcie taką zabawę, jaką miałam ja przy tworzeniu pytań :)

1. Ulubiona polska książka
Pamiętacie mój zachwyt nad "Galopem '44"? Właśnie dlatego książka Moniki Kowaleczko-Szumowskiej zasługuje na miano mojej ulubionej. Jeśli tak jak ja lubicie klimaty IIWŚ czy samego Powstania Warszawskiego, zdecydowanie polecam zagłębienie się w tej lekturze, naprawdę warto. Fajni bohaterowie, dobry opis sytuacji i co najważniejsze - możemy się z niej czegoś nauczyć :)

2. Ulubiony polski autor
Ostatnio miałam okazję przeczytać "Kamienie na szaniec" Aleksandra Kamińskiego i muszę wam się przyznać, że z chęcią przeczytałabym tę książkę raz jeszcze. Styl autora był naprawdę świetny i mimo że, według mnie, nie dorównuje tym topowym zagranicznym pisarzom, ale Kamyk zdecydowanie jest kimś, kim nasz kraj może się chwalić. Nie dość, że bardzo dobrze pisał, był naprawdę wspaniałym człowiekiem, którego serce należało do ojczyzny. 

3. Ulubione polskie wydawnictwo
Tutaj nie mogłam wybrać wydawnictwa innego jak Otwarte! Ich książki bez wyjątku, zawsze są przecudowne, do tego te boxy subskrypcyjne, które niedawno wprowadzili! Oczywiście jest wiele wydawnictw, które bardzo sobie cenię, na przykład IUVI, SQN czy Uroboros, ale to Otwarte jest na pierwszym miejscu ;)

4. Lubiany przez ciebie klasyk napisany przez Polaka/Polkę
Naprawdę wiele lektur, które są swego rodzaju klasykami, bardzo mi się podobało, ale najlepszy klasyk... Te wszystkie głębokie, dorosłe powieści jeszcze przede mną, ale do tej pory polubiłam się bardzo z wspomnianymi już wcześniej "Kamieniami na szaniec" Aleksandra Kamińskiego czy dawno czytanym przeze mnie "W pustyni i w puszczy".

5. Polski gniot
Narażę się tą odpowiedzią na gniew wielu z was, ale muszę, po prostu muszę tu wcisnąć "Ja, diablica" Katarzyny Bereniki Miszczuk. Nawet nie jestem w stanie opisać słowami to, jak bardzo się na tej powieści zawiodłam. Liczyłam na fajną, oryginalną historię, zabawną, a dostałam irytujący, miejscami wepchnięty na siłę prostacki humor i niezwykle irytującą bohaterkę, wplątaną w jeszcze bardziej irytujący trójkąt miłosny.

6. Która polska okładka podoba ci się bardziej niż jej zagraniczny pierwowzór?
Uwielbiam nasze polskie wydanie "Maybe Someday" Colleen Hoover. Jest tak cudowne i klimatyczne, że nie trzeba nawet czytać tej książki, wystarczy że spojrzy się na tą zatrważająco piękną okładkę i już czujesz się spełniony. Ale nie, to nie oznacza, że możecie sobie odpuścić czytanie, co to to nie! Bo "Maybe Someday" to nie tylko piękna okładka, ale jeśli chcecie wiedzieć więcej, zapraszam was na recenzję. Do tej kategorii podpinam również "Jeźdźca miedzianego" Paulliny Simons, której książki są wydawane u nas w naprawdę piękny sposób. Głębokie pokłony w stronę obu tych wydawnictw!

7. Jaka książka według ciebie powinna pozostać w oryginalnej okładce?
Zdecydowanie cieszę się, że okładki zarówno "Darów Anioła" jak i "Diabelskich maszyn" zostały zmienione na te oryginalne. Polskie oprawy wyglądały okropnie i aż pluję sobie w brodę, że dwie pierwsze części "Diabelskich maszyn" mam w tej pierwszej polskiej wersji. Na szczęście MAG przejrzał na oczy i podjął świetną decyzję o zmianie szaty graficznej :)

8. Na jaką polską premierę najbardziej wyczekujesz?
Jeśli chodzi o książkę polskiej autorki, czekam na "Uratuj mnie" Ani Bellon, której debiutancka powieść ukaże się 28 września, czyli już niedługo :) Książka zbiera naprawdę różne opinie, ale to fakt, że "Uratuj mnie" było kiedyś książką na wattpadzie, zdecydowanie mnie przyciąga :) Jeśli zaś chodzi o premierę zagranicznej książki, czekam na głośną powieść Leigh Bardugo, czyli "Szóstkę wron"! :)

9. Wolisz krakowskie czy warszawskie targi książki?
Na dany moment mogę tylko potwierdzić, że warszawskie targi są naprawdę fantastyczne, bo niestety, byłam tylko na tych w stolicy. Z tego co wiem, na krakowskich jest podobno lepiej, ale o tym sama się przekonam, bo na targi do Krakowa zawitam już pod koniec października :)

10. Wymień swoich ulubionych polskich booktuberów/blogerów książkowych
Jest zbyt wielu blogerów książkowych żeby wymienić tych najlepszych! Jeśli jednak coś takiego chcecie, kiedyś mogę zrobić zestawienie najlepszych blogów, co wy na to? Jeśli zaś chodzi o naszych rodzimych booktuberów - zrobiłam już o tym post, na który serdecznie was zapraszam. Do tego doszło kilka perełek w postaci Klaudii, Alicji i Pawła! <3

11. Nominacje!
Natalkę z Addicted to books
Geek Girl z Books by Geek Girl
Klaudię z totallbooknerd 7
Amandę z Amanda Says

czwartek, 8 września 2016

#111 Prawo Mojżesza - Amy Harmon

★★★★★★☆☆☆☆
PRAWO MOJŻESZA | PIEŚŃ DAWIDA

Niewielu z nas dostrzega, że świat wcale nie jest czarno-biały. Widzimy tylko chorą matkę, niezapłacone rachunki i drugą połówkę, która zdaje się nie zauważać dopasowania, które dla ciebie jest tak oczywiste. Ale kto by pomyślał, że twoja matka choruje po to, aby oszczędzić tobie gniewu Boga, brak pieniędzy w portfelu ma na celu zmotywowanie cię do jeszcze cięższej pracy, a twój wybranek zdradzałby cię przy każdej możliwej okazji. Mojżesz właśnie tak widział świat, choć jego umysł i myśli skąpane były w różnorakich barwach.

Tytułowy Mojżesz to wcale nie prorok, a książka nie opowiada o zagadnieniach religijnych. Mojżesz Wright to dziecko cracku. Matka zostawiła go, ledwo żywego, w koszu na pranie przy jednej z okolicznych pralni, a jej ciało martwe ciało, wyniszczone przez zbyt dużą ilość narkotyków, znaleziono po jakimś czasie. Chłopiec był trudnym dzieckiem, w którego wspomnieniach przewijały się martwe osoby, a upust swoim niespokojnym emocjom dawał za pomocą farb.

Trafia do małego miasteczka w Utah, do domu babci, którą pieszczotliwie nazywa Gigi. Załatwia mu ona pracę, która ma wyciszyć go na okres wakacji i zająć jego wolny czas. Tajemniczy chłopak, z pozoru nieśmiały, bardzo skryty, przyciąga uwagę Georgii, dziewczyny niezwykle pozytywnej, pełnej energii i miłości do koni. Wkrótce zagubiony Mojżesz będzie musiał przejrzeć na oczy, uporać się ze swoim "darem", który wcale za dar nie uważa, i zastanowić nad tym, czy własna satysfakcja kosztem innych ludzi na pewno popłaca.

Bardzo spodobał mi się zarys tej historii. Mimo że już co najmniej w kilkuset powieściach przerabialiśmy schemat "tajemniczy chłopak - dziewczyna, która chce go rozgryźć", tutaj przyciągało mnie tło całej powieści, psychologiczny podtekst, miłość do koni, a także sposób na radzenie sobie z problemami za pomocą barw. Wydawało mi się, że to może być na prawdę kawał dobrej literatury, która po przeczytaniu pozostawi po sobie posmak czegoś ciekawego, absorbującego i przede wszystkim emocjonującego. Niestety, bardzo się zawiodłam.

Jako największy mankament tej opowieści mogłabym przytoczyć styl pisania autorki. Na pierwszy rzut oka Amy Harmon piszę naprawdę fajnie, dużo epitetów, dobre opisy. Ale kiedy wgryziemy się w historię, nagle jak grom z jasnego nieba spada na nas przeczucie, że przecież te słowa powinny wywołać w nas już jakieś emocje. Ale gdzie są te emocje? Gdzie przeżywanie każdego zawodu i każdych uniesień, tak jak przeżywają to bohaterowie?

Książka była kompletnie wyprana z emocji. Wiem, co autorka chciała przekazać i bardzo to doceniam, ale niestety, po drodze chyba troszkę się zagubiła i opisy ich przeżyć, nad którymi powinniśmy się rozpływać, pisała bardzo rzeczowo i zawile. Urywała w pewnym momencie, a czytelnik zastanawiał się zdezorientowany, gdzie się teraz znajduje, co robi i co stało się z akcją, którą przed chwilą mu opisywano.

Co idzie za brakiem emocji? Oczywiście - brak jakiejkolwiek interakcji między bohaterem a osobą czytającą. No i niektóre ich decyzje, zupełnie zbędne i bez jakiegokolwiek sensu. To sprawiło, że nie utożsamiłam się z żadnym z charakterów, tym bardziej nie czułam do żadnego najmniejszej sympatii. A szkoda, bo gdyby lepiej narysować postać Mojżesza, byłby naprawdę fajnym, intrygującym bohaterem. Za to miałam wrażenie, że czytaniu towarzyszy jakaś dziwna, nie za bardzo przyjemna atmosfera, a to w gruncie rzeczy o to chodzi w czytaniu. Sprawa wygląda również tak, że bohaterowie (a także sytuacje, w których się znaleźli) zostali niesamowicie przerysowani. Ale zdecydowanie daję plus autorce za fajną fabułę, morał, który był bardzo pouczający i dobre rozwiązanie całej historii. Niestety, książki do grona moich ulubionych nie zaliczam, ale może komuś z wam się spodoba :)

Autor: Amy Harmon
Tłumaczenie: Marcin Machnik
Oryginalny tytuł: The Law of Moses
Data wydania: 31-08-2016
Strony: 357
Grzbiet: 2,3 cm
Czas czytania: 8 dni

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej HELION :)

sobota, 27 sierpnia 2016

#110 Król Kruków - Maggie Stiefvater


★★★★★★★★★☆
KRÓL KRUKÓW | ZŁODZIEJE SNÓW | WIEDŹMA Z LUSTRA | THE RAVEN KING

Na samym początku chcę was przeprosić za ten mój prawie miesięczny, zupełnie nieoczekiwany urlop na blogu. Nie miałam zbytnio ochoty nic pisać, ale teraz, po cudownym wypoczynku (który niestety nie upłynął mi dobrze czytelniczo) mam więcej motywacji niż kiedykolwiek! Dlatego zapraszam was teraz do recenzji książki, którą dokończyłam na początku tego miesiąca :)

Niekiedy niegroźne zafascynowanie jakimś tematem może się przerodzić w coś większego, w chorą fascynację. Może spowodować zawalanie szkoły, odpuszczanie życia towarzyskiego tylko dla dalszych poszukiwań, drążenia tematu. Coś o tym może powiedzieć Gansey, uczeń elitarnej szkoły dla chłopców, który pochłonięty jest poszukiwaniami mitycznego króla, który leży gdzieś na linii mocy. Sprowadza go to do małego miasteczka, w którym, razem ze swoimi przyjaciółmi i nowo poznaną Blue, która jest naprawdę specyficzną osobą, kontynuuje szukanie czegoś, co zdaje się być ulotne niczym wiatr.

Przedstawiony wyżej opis to mniej więcej lekkie, bezspojlerowe streszczenie książki, która po prostu zawładnęła moim sercem. Nigdy nie spotkałam się z taką tematyką, choć na pozór mogłaby się wydawać nieco nudnawa. Nie dajcie się zwieźć, bo za tym stoi naprawdę niesamowita powieść, pełna akcji, której jednocześnie nie ma za dużo, świetnych bohaterów, którzy jednak są tak realni, że możemy bez problemu się z nimi utożsamić i przede wszystkim wspaniałej przyjaźni.


Ale świetność w tej książce nie leży w wartkiej akcji czy dobrze wykreowanych wątkach. Cała magia "Króla kruków" to według mnie tylko i wyłącznie przefenomenalny styl pisania autorki. Nie wiem co się dzieje, ale ostatnio zaczynam po prostu dostrzegać te detale, których nie widzi zwykły czytelnik, który z pisaniem raczej nie ma za wiele wspólnego. Zaczęłam zauważać te wszystkie szczegóły, najmniejsze informacje o bohaterach, które Maggie wplatała w tekst. To właśnie ona sprawiła, samą swoją osobą i swoim słowem, że klimat tej powieści jest magiczny.

Oczywiście nikt nie mógł zapomnieć o bohaterach! Stiefvater jest mistrzynią kreowania niezwykle urzekających, osobliwych i wyróżniających się bohaterów. Nie zdajecie sobie sprawy, jak to pomaga utożsamić się z charakterem, kiedy autorka podzieliła się z nami ich lękami, przeszłością czy drobnymi, śmiesznymi cechami czy historyjkami. Dzięki temu wszystkiemu, dzięki wkładowi jej pracy mogliśmy pokochać Ganseya, Adama, Ronana i poczuć sympatię do ekscentrycznej i lekko dziwnej Blue.

Wiem, że autorka ma tylu wrogów co zwolenników, dlatego szanuję każdą opinię na jej temat. Tak samo zresztą naczytałam się sprzecznych opinii o "Królu Kruków", dlatego żeby wystawić swoją opinię musicie po prostu sami ją przeczytać. Gwarantuję jednak, że to nie będzie czas stracony, bo nawet jak nie spodoba wam się całość, zawsze znajdziecie w tej książce wiele zalet!

Autor: Maggie Stefvater
Tłumaczenie: Małgorzata Kafel
Oryginalny tytuł: The Raven Boys
Data wydania: 2013-10-04
Strony: 487
Grzbiet: 3,5 cm
Czas czytania: ? dni

czwartek, 4 sierpnia 2016

#109 Top 5 Wednesday (1) - Książki, o których później zmieniłaś zdanie

Cześć wszystkim!

Tak, wiem, wiem - środa była wczoraj, więc to nie jest dobra data na ten post. Ale koniecznie chciałam włączyć się w tą świetną akcję. Ludzie, którzy ubóstwiają zagranicznego BookTube'a tak samo jak ja zapewne wiedzą, o co chodzi. Na każdą środę przypada jeden temat, a zadaniem booktuberów/blogerów jest napisane notki/nagranie filmiku o 5 książkach, które wpasują się do danego tematu. Uważam, że to naprawdę świetna zabawa i dlatego też się przyłączyłam! :) Na 3 sierpnia przypadł temat "książki, o których później zmieniłaś zdanie", czyli pozycje, co do których zmieniłaś nastawienie np. kilka tygodni po przeczytaniu albo po przeczytaniu jej ponownie. Mam kilka takich książek, więc to jak najbardziej dla mnie!

Pamiętam, że byłam naprawdę bardzo mocno rozczarowana tą pozycją. "Fangirl" miała okazać się zapadająca w pamięć i niezwykle wzruszająca, ale do mnie z początku nie trafiła. Dopiero później, po kilku miesiącach, kiedy zaczęłam o niej myśleć, uznałam ją za niesamowicie słodką i wartą uwagi. Teraz z chęcią przeczytałabym ją jeszcze raz. Do tego ta cudowna okładka!

 Pozycja niby znana przez każdego, ale mam wrażenie, jakby nikt jej nie czytał. A szkoda! Kiedy ją przeczytałam, miałam poważnie mieszane odczucia. Spodziewałam się czegoś skrajnie innego i na pewno lepszego. Ale kiedy zaczęłam o niej myśleć więcej, rozważać poczynania bohaterów, odkryłam drugie dno i teraz z wielką chęcią zmieniłabym jej ocenę na wyższą, no i zapoznała się z nią na nowo!

 Tutaj niestety wchodzimy już w strefę książek, o których moje dobre zdanie zmieniło się na gorsze. Na trzecim miejscu pasują się "Rywalki". Zaraz po przeczytaniu wydała mi się naprawdę słodka i dość oryginalna, ale z biegiem czasu zauważyłam, że ani język nie jest wybitny, ani historia oryginalna, a klimat nie do końca jest taki świetny jak myślałam. Jedyne, co w tej serii zapiera dech w piersiach to zdecydowanie okładki.

 "Naznaczoną" czytałam bardzo, bardzo dawno temu i jest to jedna z pierwszych książek, które faktycznie sama kupiłam sobie w księgarni. Byłam wtedy bardzo nastawiona na wampiry, więc uznałam, że "Dom Nocy" będzie idealną serią dla mnie. Wtedy uznałam ją za świetną i wypożyczałam kolejne tomy z biblioteki (nie pamiętam, do którego doszłam, naprawdę!), bardzo mi się podobały. Ale jak skończyłam czytać, stałam się trochę ambitniejszym czytelnikiem z większymi oczekiwaniami, zobaczyłam, że ta seria jest po prostu zła.

I teraz seria, o której niejednokrotnie tu pisałam i oczywiście mowa o "Wybranych" C. J. Daugherty. Nie powiem, że lubiłam tę serię, bo byłoby to kłamstwo. Nie, ja ją UWIELBIAŁAM. I pamiętam, że zaraziłam tą miłością moje dwie koleżanki i razem sprzeczałyśmy się o to, z kim będzie Allie, główna bohaterka. Doszłam do trzeciego tomu i przestałam, tak nagle, bez żadnego większego powodu. I wtedy jakby piorun mnie walnął i zapałałam do tej serii szczerą nienawiścią (a szczególnie do Allie i tego żałosnego trójkąta miłosnego!).

Czytaliście którąś z powyższych książek? Czy mieliście kiedyś sytuację, w której zmieniliście zdanie o książce? :)