czwartek, 31 marca 2016

#76 WRAP UP & BOOK HAUL MARZEC


Cześć wszystkim!
Marzec już za pasem, jeszcze tylko kwiecień, maj i praktycznie koniec nauki. No, nie oszukujmy się - czerwiec to miesiąc wagarów i wycieczek, a nauczyciele dają nam luzy w szkole, bo przecież "oceny już powystawiane". Ten rok szkolny przeleciał mi chyba najszybciej ze wszystkich dotychczasowych! Dobra, ale dosyć już o szkole, wszyscy wiemy, że już prawie koniec roku :P Ten miesiąc - patrząc na dwa poprzednie - był dla mnie jednym słowem niesamowity. W styczniu i lutym były to kwestie dwóch, max trzech książek, a tu osiem! Koniecznie zobaczcie, co udało mi się pożreć w marcu i pochwalcie się w komentarzach, co wy przeczytaliście w tym miesiącu :)

WRAP UP

1. "Najdłuższa podróż" - Nicholas Sparks (6/10)
2. "Endgame. Wezwanie" - James Frey, Nils Johnson-Shelton (9/10) Grzbiet: 3,7 cm
3. "W ramionach gwiazd" - Amie Kaufman, Meagan Spooner (7/10) Grzbiet: 3 cm
4. "Julia. Trzy tajemnice" - Tahereh Mafi (6/10) Grzbiet: 1,3 cm
5. "Papierowe miasta" - John Green (9/10) Grzbiet: 2,9 cm
6. "Utrata" - Rachel Van Dyken (4/10) Grzbiet: 2 cm
7. "Korona w mroku" - Sarah J. Maas, Grzbiet: 3,1 cm
8. "Czy wspominałam, że cię kocham?" - Estelle Maskame, Grzbiet: 2,9 cm


Najlepsza książka: "Endgame. Wezwanie", "Korona w mroku"
Najgorsza książka: "Utrata"
Wyzwanie wzrostu: 18,9 cm
Ilość przeczytanych stron: 3411
Ilość stron na dzień: 110

BOOK HAUL!

Ale nie tylko w przeczytanych, ale i w kupionych książkach marzec mi sprzyjał. W mojej biblioteczce zawitało aż dziewięć nowych książkach. Więc możecie sobie wyobrazić, jaka jestem uradowana, kiedy podliczam sobie wszystkie te wyniki na koniec miesiąca i widzę takie dobre wyniki. Jestem z siebie naprawdę dumna! #skromna. Dodatkowo chciałam wam oznajmić - jeśli jeszcze tego nie zauważyliście - że Bookblog w końcu osiągnął wymarzoną liczbę 100 obserwatorów! Dziękuję wam z całego serca, wyczekujcie na jakieś rozdanie! :D 


1. Miasto Szkła - Cassandra Clare - kupiona na początku miesiąca na Arosie ;)
2. W ramionach gwiazd - Amie Kaufman, Meagan Spooner - jw 
3. Dama Kameliowa - Alexander Dumas - piękny prezent na Dzień Kobiet od kolegi z klasy <3
4. Duma i uprzedzenie - Jane Austen - jw
5. Ania z Avonlea - Lucy Maud Montgomery - prezent wielkanocny od rodziców, zakupy robione na Arosie, znowu :P
6. Korona w mroku - Sarah J. Maas - jw
7. Czerwona Królowa - Victoria Aveyard - jw
8. Utrata - Rachel Van Dyken - jw
9. Czy wspominałam, że cię kocham? - Estelle Maskame - jw

poniedziałek, 28 marca 2016

#75 Utrata - Rachel Van Dyken





Tytuł: Utrata
Autor: Rachel Van Dyken
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Ilość stron: 398
Cena: 32,90
Wydawnictwo: Feeria Young
Ocena: 4/10
Grzbiet: 2 cm







Tam gdzie jest życie, tam musi być też śmierć. Obydwoje naszych bohaterów są obeznani w tym jakże smutnym temacie. Kiersten straciła obojga rodziców, co odcisnęło dość głębokie piętno na jej psychice. On - stracił matkę i brata, również nie spłynęło to po nim jak po kaczce. Losy tej dwójki splatają się, choć pozornie do siebie nie pasują. Od czasu pamiętnych wydarzeń Kiersten wycofała się całkowicie z życia towarzyskiego, a Weston żyje tym wszystkim, od czego dziewczyna chciała koniecznie się uwolnić. Nawet nie wiedzą, jak bardzo mogą sobie nawzajem pomóc.

Nie podobała mi się ta książka, muszę to zaznaczyć na samym początku. Autorka nieudolnie manipulowała sytuacjami, aby bohaterowie się spotkali, co kuło w oczy niemiłosiernie. A jeśli już o bohaterach mówimy - w całej swojej czytelniczej karierze nie spotkałam tak szarej i płaskiej pary jak Weston i Kiersten. Potwierdzeniem może być to, że musiałam zajrzeć na lubimy czytać, żeby przypomnieć sobie imię głównej bohaterki.

Styl pisania autorki również nie skradł mojego serca. Jedynym plusem w tym aspekcie było to, że książkę czytało mi się nadzwyczaj szybko i łatwo - całość pochłonęłam w niecały dzień. Jednak nie sposób nie widzieć błędów, które przeoczyła autorka, np. główna bohaterka wychodzi w spódnicy, a wraca w dżinsach, choć wątpię, żeby przebierała się na randce. Nie wiem czemu, może dlatego, że nasza polonistka nas ciągle za to karci, ale nie podobało mi się używanie wyszukanego słownictwa w zestawieniu ze zwykłymi, prostackimi odzywkami - skraść cnotę vs. jakże górnolotne stwierdzenie "przelecieć". 

Bardzo widoczne są sytuacje, które nijak nie miały by miejsca w prawdziwym życiu. Jak to możliwe, że Gabe, taki macho i kobieciarz, tak zajadle walczy o to, żeby Weston nie skrzywdził naszej biednej Kiersten, tak się nią opiekuje... Nie wspomniałam o tym, że zna ją zaledwie dwa dni. Do tego ta przyjaźń głównej bohaterki z Lisą. No kurczę, rozumiem, że można próbować się zaprzyjaźnić, ale takiej błyskawicznej i sztucznej przyjaźni jeszcze nie widziałam. Nie wspominam już o tym, że Kiersten cały czas ma depresję i chyba nie powinna z taką łatwością nawiązywać kontaktów z ludźmi.

Wszystkie te czynniki - Kiersten, aka bardzo skrzywdzona przez los dziewczyna, która nie wie o tym, jaka jest piękna i idealny Weston, z którym ona nie powinna być, ale tak czy tak nie może się mu oprzeć. Cały czas mając depresję. To wszystko sprawia, że książka jest najzwyczajniej w świecie schematyczna i nie wnosi nic nowego do naszego życia. No dobra, może coś tam wnosi.

Mimo tych wszystkich sztywnych dialogów, błędów, które w gruncie rzeczy są rzeczą ludzką, książka jest wzruszająca. Opowiada głównie o chorobach, z którymi borykają się zarówno Kiersten, jak i Weston. Ten jeden błysk nadziei w tej czarnej dziurze rozpaczy nie wystarczy jednak, abym tę konkretną pozycję uznała za dobrą. Rozumiem, jeśli komuś może się podobać, bo zakończenie było naprawdę niesamowicie wzruszające i muszę się przyznać, że łezka mi się w oku zakręciła, ale nie uważam, jakby to miało diametralnie zmienić zdanie o tych trzystu stronach przed, kiedy najzwyczajniej nic się nie działo i miałam wrażenie, jakbym gdzieś to już czytała.

A wy, czytaliście? Co myślicie o "Utracie"? Dajcie znać w komentarzach! :)

niedziela, 27 marca 2016

#74 Wielkanocny TAG książkowy & życzenia!



Cześć wszystkim!

Witam was w ten jakże piękny, wielkanocny poranek i czym was witam? Oczywiście najlepszymi życzeniami! Żebyście spędzili ten dzień z rodzinką, na wspólnym szukaniu jajek (czy tylko ja uwielbiam to robić?) i może przy odrobinie szczęścia namówicie rodzinkę na czytanie wspólnie jakiejś książki, kto wie? Zostałam nominowana również do tego tagu, który niestety robię na ostatnią chwilę... Ach, zapomniałabym - mokrego dyngusa! :)

1. Spotkanie z rodziną, czyli książka, którą polecisz nie tylko młodszym, ale starszym członkom swojej rodziny
Może niektórych zaskoczę niebanalną odpowiedzią, a niektórych zaskoczę moją schematycznością - "Mały Książę" to idealna lektura zarówno dla tych starszych, jak i młodszych. Sama książka skierowana jest oczywiście do dzieci, ale jestem zdania, że to właśnie dorośli odnajdą w niej drugie dno i zrozumieją te głębokie myśli.

2. Święconka, czyli książka z dobrą recenzją, na którą natychmiast miałaś ochotę
Dużo było takich książek. Mogę tu wcisnąć "Fangirl" Rainbow Rowell, która cały czas zbiera kolejne rzesze fanów, ze mną na czele oczywiście ;) W rzeczy samej, była to bardzo przyjemna lektura, ale raczej na jeden bądź dwa razy. Bardziej zapadła mi w pamięć świetna książka, którą przeczytałam właśnie dzięki recenzjom - mowa oczywiście o "Szklanym Tronie"! Skończyłam właśnie drugi tom i na razie mogę wam zdradzić, że mam bardzo pozytywne odczucia, ale więcej w recenzji! :)

3. Zajączek, czyli książka z cudownymi bohaterami
Bohaterowie, którzy wzbudzili we mnie najwięcej emocji to ci najcudowniejsi! A sympatią darzę większość postaci w "Darach Anioła", oczywiście z Jace'm w samym środku. Cóż ja poradzę, że bohaterowie z ciętym językiem są mi najbliżsi?


4. Kurczątko, czyli mała, ale dobra książka
Również wcisnęłabym sobie tutaj "Małego Księcia", bo liczy zaledwie osiemdziesiąt stron, ale nie będę się przecież powtarzać. Króciutką i malutką książeczką, która w gruncie rzeczy mnie bardzo usatysfakcjonowała było "Studium w szkarłacie", czyli pierwsza część przygód Sherlock'a Holmes'a :)

5. Wielkanocny poranek, czyli książka, dla której zarwałaś noc
Miałam kiedyś taki przypadek, ale nie pamiętam, z którą książką. Zwykle nie mam czasu, bo na drugi dzień szkoła, do tego jak nie wyśpię przynajmniej dziesięciu godzin to nie radzę zbliżać się do mnie mniej jak trzy metry. Poważnie.

6. Lany poniedziałek, książka, którą możesz czytać w każdą pogodę i w każdym miejscu
Książka dobra na wszystko? "Love, Rosie", a co! Pasuje mi do tej kategorii, bo jest niezwykle słodka, bohaterowie są cudowni, ale zarazem wszyscy borykają się z jakimiś problemami. No i ta rozłąka między Rosie a Alexem... Aż serce mi się kraje, ale jak pomyślę, że za chwile się spotkają to już mi się gorąco robi! :D Jeśli jednak odrzuca was "rozlazłość" akcji to polecam film - jest świetny, gra tam dwójka najlepszych aktorów na świecie, a akcja została lekko skrócona, całe szczęście :)

7. Świąteczne porządki, książka tak ciężka, że miałaś problem ze skończeniem jej
"Pojedynek" Marie Rutkoski. Nie była może jakaś szczególnie zła, ale miałam jakąś irytującą blokadę, która po prostu nie dawała mi dalej czytać. Do tego bohaterowie mnie odstraszali, nawet nie pamiętam teraz imienia głównego bohatera...

8. Baranek, czyli książeczka z milusią okładką
Jeśli chodzi o "milusią" w sensie to, co na niej jest to zdecydowanie milusi jest księżniczkowy motyw na okładce "Rywalek". Jeśli jednak chodzi o to, czy okładka jest miła w dotyku - to tylko "Fangirl"! Kurczę, dużo "Fangirl" jak na jeden TAG :D

9. Jajeczko, czyli kogo nominuję?
Jak zwykle... ciebie, drogi czytelniku! :)

piątek, 25 marca 2016

#73 Papierowe miasta - John Green




Tytuł: Papierowe miasta
Autor: John Green
Tłumaczenie: Renata Biniek
Ilość stron: 397
Cena: 39,90
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ocena: 9/10
Grzbiet: 2,9 cm






Są wyrazy, frazy czy strofy, które można interpretować na wiele różnych sposobów. Dla niektórych ogień może być oznaką życia, dla niektórych śmierci i totalnego zniszczenia, dla innych jest to potwierdzenie wielkości człowieka. Tak samo mogą być interpretowane ludzkie gesty, słowa, czyny. Ale ile znaczeń może mieć potencjalnie proste określenie: papierowe miasto?

Quentin to zwykły nastolatek, no cóż, może trochę zepchnięty poza margines życia towarzyskiego. Ma dwójkę najlepszych przyjaciół Bena i Radara - nie, to nie jego prawdziwe imię :) - do tego jest beznadziejnie zakochany w swojej sąsiadce, Margo Roth Spiegelman. Dziewczyna zdaje się go nie zauważać, przynajmniej pozornie, aż do czasu, kiedy zakrada się do jego pokoju w środku nocy i prosi go o pomoc w zrobieniu jedenastu rzeczy, które nie cierpią zwłoki.

Chłopak, jak łatwo przewidzieć, zgadza się pomóc swojej miłości. Okazuje się, że jej ówczesny chłopak zdradzał ją z najlepszą przyjaciółką, więc Margo planuje zemstę idealną, płacąc pięknym za nadobne. Jednak wyobraźcie sobie zdziwienie Q, kiedy następnego dnia okazuje się, że dziewczyna zniknęła. Ale, jak zwykle, kiedy postanawiała zrobić sobie wolne od wszystkiego i wszystkich, zostawiła wskazówki, po których Quentin ma dojść do miejsca, do którego uciekła.

Zacznę od największego atutu tej książki, który zdecydowanie stawia ją na pierwszym miejscu moich ulubionych książek Green'a - jest przezabawna! Naprawdę, uwielbiałam poczucie humoru całej trójki, do tego co chwila wynikały jakieś sytuacje, podczas których musiałam odejść na chwilę od książki, bo nie mogłam opanować napadu śmiechu. Ale jeśli lubicie poważniejsze tematy, nie musicie się zrażać - pomiędzy wierszami zdecydowanie znajdziecie coś, co może wami poruszyć, właściwie cała książka jest jak jeden wielki notatnik, którego autor zastanawia się nad tym, jak to jest, że człowiek jest inny, kiedy go poznamy, a zupełnie inaczej wygląda, kiedy przyglądamy mu się z daleka.

Quentin to bardzo mądry bohater, za co Green ma już u mnie dużego plusa. Pewnie też wiele razy miałyście problem z bohaterkami, które miały w głowach kauczuki zamiast mózgów, co obrzydzało wam całą książkę. To jest właśnie główny powód, dla którego czasem wolę odstawić typowe młodzieżówki i zacząć książkę, po której będę zastanawiać się, jak mogę zinterpretować małe niepozorne źdźbło trawy. 

Śmiem twierdzić jednak, że niektóre sytuacje były tutaj na wyrost - osiemnastolatka, która przez kilka tygodni żyje sama, za marne grosze, mieszkając w jakiejś ruderze, której nie powstydziłby się pan spod monopolowego? Rozumiem, że Margo była specyficzna, ale czy stary, rozpadający pawilon to naprawdę był szczyt jej marzeń i dla tego chciała opuścić rodzinę i przyjaciół?

Muszę wam jednak powiedzieć, że widzę pewien schemat w książkach pana Greena - są tak głębokie, że przez długi, długi czas po przeczytaniu nie jesteś w stanie przestać myśleć o wierszu Whitmana, który odgrywał tu dość kluczową rolę. Do tego autor postanowił zastosować otwarte zakończenie i mimo że skakałabym z radości, gdyby Green postanowił kontynuować "Papierowe miasta", jednak jednocześnie miałabym mu za złe, że przeciąga tą piękną historię. 

Może nie była to powieść, przy której uroniłam morze łez. Może nie była to jakaś wybitnie pisana książka. Ale jest to książka kontrastowa - poruszająca poważny temat, ale z wielką dozą humoru. Autor idealnie wyważył te dwa aspekty i wyszło coś naprawdę wspaniałego. Myślałam, że po "Szukając Alaski" nie może napisać lepszej historii, ale myliłam się. Uwielbiam to, że mogę cały czas ją analizować, myśleć o niej, a i tak zostanie mi wiele zagadnień, które nadal pozostają do zanalizowania. 

środa, 23 marca 2016

#72 Niepopularne opinie o popularnych książkach


Cześć wszystkim!
Ostatnio zauważyłam rosnącą popularność tego tagu, więc pomyślałam - czemu by nie zrobić tego na bookblogu? :) Pytania są bardzo fajne i uznałam, że wy również powinniście takowy zrobić. Więc jeśli nie znaleźliście nazwy swojego bloga w nominowanych na końcu posta, nie martwcie się, was też nominuję!

1. Popularna książka lub seria, której nie lubisz
Wszyscy już pewnie wiecie - o ile czytacie bookbloga już dłuższy czas - że książką kochaną przez dosłownie wszystkich, która mnie, jako jedynej osoby na świecie, nie zachwyciła jest "Gwiazd naszych wina". Była wzruszająca i nie uważam, żeby czas, który przeznaczyłam na jej czytanie był zmarnowany, ale nie wiem, czym się ludzie zachwycają.

2. Popularna książka lub seria, której wszyscy nienawidzą, ale ty kochasz
Mam wrażenie, jakby większa część recenzji "Endgame" była... może nie tyle niepochlebna, ale mieszana. Niektórym się podobała, ale w granicach rozsądku, a niektórych kuło w oczy podobieństwo do "Igrzysk Śmierci". Ja za to uważam, że to był kawał genialnej roboty, w której autorzy spisali się na 100%... Po prostu kocham tę książkę.

3. Trójkąt miłosny, w którym główny bohater/bohaterka, według ciebie, wybrała złą osobę lub literacka para, której nie lubisz
Trójkącik z "Wybranych". Okej, może nie doczytałam serii do końca, ale nie chodzi mi tu tylko o to, którego wybrała Allie, ale o sam tej chory trójkąt, który toczy się przez calusieńkie pięć części. Może dlatego pałam do niego taką "nienawiścią", bo główna bohaterka to największa egoistka i płaska postać ever, która ma chyba jakieś rozdwojenie jaźni - raz mówi tak, robi inaczej, raz kocha Sylvaina, raz kocha Cartera. Poza tym chłopaków też nie darzę szczególną sympatią, więc...

4. Popularny gatunek literacki, po który rzadko sięgasz
Kryminały, zdecydowanie! Oczywiście nie mam tu na myśli młodzieżówek, które często wątek kryminalny posiadają - mam na myśli typowe kryminały, kiedy właśnie zbrodnia, zabójstwo, cokolwiek, jest fundamentem całej fabuły. Owszem, lubię takie książki, ale głównie te, które wychodzą spod pióra Kinga :)

5. Popularny bądź uwielbiany bohater, którego ty nie lubisz
Deamon Black po stokroć! Wszyscy tak rozwodzą się, jaki to Daemon jest cudowny, taki zabawny, ironiczny... Dla mnie to po prostu dupek, który nie umie się określić. Wkurzał mnie przez calusieńką książkę i mam wrażenie, że to właśnie on obrzydził mi tak "Obsydian"...

6. Popularny autor, do którego nie jesteś przekonana
Mimo, że "Szukając Alaski" to był strzał w dziesiątkę, nadal pozostaje mi niesmak do Green'a po "Gwiazd naszych wina" i jego kiepskim opowiadaniu w "W śnieżną noc". Jednak daję mu jeszcze jedną szansę i "Papierowe Miasta" już od grudnia zdobią moją półkę i czekają na swoją kolej, która baaardzo się dłuży...

7. Popularny wątek/motyw, którego masz już dosyć
Nie licząc trójkątów, które są już tak oklepane jak oklepany jest wyjustowany tekst w książkach? Na moje zdecydowanie zbyt często w młodzieżówkach występuje ten motyw, że dziewczyna, która nie wie o tym, jaka jest piękna i silna odkrywa w sobie iskrę, którą odpala rebelię i prowadzi tych biednych rebeliantów, aby walczyli z rządem z idealnie opracowanym "programem".

8. Popularna seria, której nie chcesz przeczytać
Seria "Zostań jeśli kochasz" jest (a raczej była, bo ostatnio jej popularność spadła) czytana przez książkoholików, że rzygać mi się chce na widok tej pięknej okładki. Poza tym oglądałam film i w połowie wyłączyłam, tak mnie nudził. Jeszcze wczoraj mogłam do tej kategorii podać "Niezgodną", ale po ponownym obejrzeniu ekranizacji tak strasznie się wkręciłam, że tylko czekam, aż będzie dostępna w bibliotece!

9. Mówi się, że "Książka zawsze jest lepsza od filmu", ale który film lub serial, podobał ci się bardziej niż książka?
Serial "Pretty Little Liars" jest sto razy lepszy od pierwowzoru. Sara Shepard stworzyła naprawdę fajną fabułę, ale skrzywdziła ją, kiedy postanowiła, że seria będzie miała aż piętnaście tomów. Nic nie mam do długich serii, ale takie przeciąganie nikomu nie wychodzi na dobre. Choć z tego co się orientuję, serial też zaczął się dłużyć i w sumie stał się trochę nudny.

Nominuję: 
http://limobooks.blogspot.com/
http://coraciemnosci.blogspot.com/
http://filigranoowa.blogspot.com/

niedziela, 20 marca 2016

#71 Julia. Trzy tajemnice - Tahereh Mafi


Tytuł: Julia. Trzy tajemnice
Autor: Tahereh Mafi
Tłumaczenie: Małgorzata Kafel
Ilość stron: 199
Cena: 34,90
Wydawnictwo: Otwarte (Moondrive) 
Ocena: 6/10
Grzbiet: 1,3 cm


Każdy ma coś, do czego lubi wracać. Dla niektórych jest to album ze starymi zdjęciami, może jakaś broszka. Każdy przedmiot ma zawartą w sobie historię i wspomnienia, które znowu chcemy przeżyć. Wersja dla książkoholika? Oczywiście powrót do ulubionej książki. Taki właśnie wielki powrót miał miejsce dosłownie przed chwilą, kiedy skończyłam czytać "Julia. Trzy tajemnice", czyli zbiór dwóch nowelek ze świata stworzonego przez Tahereh Mafi.

Ta cieniutka, licząca sobie niecałe dwieście stron, książeczka zawiera dwie nowelki - Destroy me oraz Fracture Me. Nie jest to jednak typowy zbiór nowelek, które tworzą autorzy młodzieżowych dystopii. Przeważnie opowiadają one o wydarzeniach sprzed, albo po historii, którą opisali w swoich "głównych" książkach. Tahereh Mafi postanowiła odejść od tego zwyczaju i opisała jeszcze raz to samo, co było podczas trwania całej trylogii "Dotyku Julii", ale z innych perspektyw.

Pierwsza nowelka, Destroy me, zawiera opowiadanie, które rozgrywa się krótko po ucieczce Julki od Wernera - tak, wtedy, kiedy go postrzeliła. Jednak nowelka nie jest pisana z jej perspektywy, ale z punktu widzenia mojego ulubionego i ukochanego Wernera! Szkoda tylko, że historia w końcu pisana z jego perspektywy okazała się tak... nudna.

Tak, dobrze słyszeliście: n u d n a.

Nie myślałam, że to słowo wypiszę na klawiaturze, kiedy będę pisać o tej właśnie serii, jednej z nielicznych, które skończyłam, ale tak właśnie było. Opisane były tam niezwykle nieistotne rzeczy - jak pił kawę z Delalieu, jaki był wściekły, że przyjechał jego ojciec, jak bardzo boli go ręka. I to tyle, nic poza tym. Przełomowym momentem jego strasznie nużącej historii był moment, w którym czytał dziennik Julii, bo jak na świruskę, pisała tam w sumie fajne rzeczy.

Druga nowelka obrania się większą ilością akcji i mam wrażenie, że podobała mi się dużo bardziej, ze względu na to, że w końcu pojawia się Julka, która ratuje tą biedną nowelkę. Drugie opowiadanie opisuje Adam, który - jak możecie wiedzieć - irytuje mnie jak mało kto. Jednak tym razem dobrze, że to z jego punktu widzenia autorka przedstawiła sytuację, bo - o dziwo - w jego życiu dzieje się dużo więcej ciekawych rzeczy niż w przepełnionym bólem żywocie Aarona.

Nie zmieniło to jednak mojego wrażenia, że Adam to po prostu dupek.

W sumie mamy jeszcze jedną "nowelkę", która w gruncie rzeczy nowelką nie jest. Są to pojedyncze strony i zapiski z dziennika Julki, który znalazł Werner. Nic specjalnego, co powinno ulegać ocenie, ale bardzo miłe przemyślenia do poczytania. 

czwartek, 17 marca 2016

#70 W ramionach gwiazd - Amie Kaufman & Meagan Spooner


Tytuł: W ramionach gwiazd
Autor: Amie Kaufman & Meagan Spooner
Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Ilość stron: 487
Cena: 36, 90
Wydawnictwo: Otwarte (Moondrive)
Ocena: 7/10
Grzbiet: 3 cm

Na pewno nie raz zadano nam pytanie jakie trzy rzeczy zabrałbyś na bezludną wyspę? Wszyscy odpowiadamy zgodnie: telefon, apteczkę i (wersja książkoholika) jakąś dobrą, bardzo długą książkę. Ale właściwie nikt z nas nigdy nie pomyślał co ja bym zrobił w takiej sytuacji? Czy te wszystkie rzeczy naprawdę by mi się przydały? No cóż, możliwe, że nie. Ale zgaduję, że gdybyśmy faktycznie znaleźli się na bezludnej wyspie, na pewno nie zabralibyśmy tego, co akurat byłoby nam potrzebne. Co się w takich sytuacjach przydaje, mogliśmy przeczytać w powieści, którą mogłabym spokojnie nazwać "Robinsonem Crusoe na galaktycznym Titanicu". 

Lilac, o jakże pięknym, dźwięcznym nazwisku LaRoux, to córka inżyniera, którego sława sięga poza układ słoneczny. Ma wszystko, czego potrzebuje za sprawą ojca, który pilnuje Lilac jak oka w głowie. Pozwala jednak siedemnastolatce na samotną podróż na pokładzie Ikara, statku kosmicznego jego produkcji, pozornie niemożliwie wytrzymałego. Właśnie tam dziewczyna poznaje młodego majora, Tarvera Merendsena, któremu rodzinie nie powodzi się tak dobrze jak LaRouxom. Lilac odpycha jego zaloty, bo wie, co zrobiłby jej ojciec, gdyby ponownie się zakochała. 

Ale los ponownie krzyżuje ścieżki rudowłosej piękności i młodego żołnierza. Niezniszczalny Ikar wypada z hiperprzestrzeni, a Lilac i Tarver lądują w jednej kapsule ratunkowej. Rozbijają się na dziwnej planecie, jakby nigdy nic tu nie mieszkało, na co nie wskazuje życie fauny i flory na zaawansowanym poziomie. Ale nie ma ludzi. Wkrótce okazuje się, że para jest jedynymi żyjącymi ludzkimi istotami na tej planecie. Mimo, że nie trawią się kompletnie po odrzuceniu zalotów majora przez Lilac, muszą udać się w niezwykle długą podróż do wraku Ikara, gdzie możliwe, że znajdą ich statki ratunkowe. 

Książka niewątpliwie ma dużo zalet, ale także nie jest bez wad. Fakt, że mamy jedynie dwóch bohaterów, bardzo ułatwia nam orzeczenie, czy autorki dobrze kreują postacie, czy nie. Jeśli mam być szczera, z żadnym z nich się nie związałam, ale jeśli miałabym wybierać, na bezludnej planecie chciałabym się znaleźć z Tarverem. Jest dużo bardziej ogarnięty od Lilac i zdecydowanie zaliczył mniej dołków emocjonalnych, choć jemu też się zdarzały. Tak więc kreacja bohaterów - bez szału, ale zawsze mogło być gorzej.

Coś do czego mam największe zastrzeżenia to rozłożenie akcji w czasie. Czytanie tej książki przynosiło mi na myśl "Najdłuższą podróż" Sparksa - musieliśmy czekać naprawdę długo na rozwój wydarzeń. Nie było jednak tak źle jak przy wyżej wymienionej, o nie. Na początku mieliśmy spokojny "rejs" na Ikarze, który nie zdecydowanie nie był przepełniony akcją. Następnie coś się dzieje, Ikar się rozbija i bum! Znów nic się nie dzieje, Lilac i Tarver bez przerwy się kłócą to godzą, a ich przekomarzanie nieraz doprowadza do szału. 

Ale mimo wszystko podobało mi się to, jak obydwoje się uzupełniają i borykają się z osobnymi problemami, Lilac, choć wychowana w luksusowych warunkach, nigdy nie musiała brudzić sobie rączek, a teraz musi chodzić w obdartej, brudnej sukni. Ale kto by się spodziewał, że ta paniusia z wyższych sfer zna się na elektryce jak nikt inny? No i kto by wiedział, że straciła dwie ważne osoby w młodości? Na pewno nie Tarver, który o elektryce nie ma zielonego pojęcia, za to sam mierzy się z tęsknotą za domem i za zmarłym bratem.

Ta książka pełna jest wartości, które możemy zauważyć dopiero po zakończeniu książki. Jest pełna ludzkich uczuć, tajemnicy i intrygi. Pod koniec miałam wrażenie, że zaraz wybuchnę, jeśli tajemnicze wizje się nie wyjaśnią, co było zdecydowanie na plus! Z chęcią sięgnę po drugi tom jak tylko ukarze się w naszym kraju, a wam radzę sięgać po "W ramionach gwiazd", bo w gruncie rzeczy była to bardzo przyjemna lektura :)

poniedziałek, 14 marca 2016

#69 TOP 5 ulubionych książkowych kanałów na youtube! (angielskie)


Cześć wszystkim!
Bardzo wam dziękuję za to, że... jesteście ♥ Liczba obserwatorów ciągle rośnie, więc coś czuję, że jakieś rozdanie nam się tu szykuje! Ale to chyba zrobimy na okrągłą stówkę, chyba tak będzie lepiej :) Dzisiaj przedstawiam wam kolejną odsłonę TOP 5, tym razem z drugą częścią kanałów na YouTube. Pod lupę idzie tym razem angielskojęzyczny booktube!

Ta dziewczyna urzekła mnie głównie swoim poczuciem humoru, uśmiechem i swoimi uroczymi piegami! Uwielbiam jej bookhaule i wrap up'y, a filmik z jej ogromną biblioteczką oglądam namiętnie co najmniej co kilka miesięcy. Jest to chyba pierwsza angielskojęzyczna booktuberka jaką zasubskrybowałam, więc Regan jest tu trochę za sprawą mojego sentymentu do niej :) 

Tutaj mamy przesympatyczną dziewczynę o jakże pięknym australijskim imieniu Catriona. Uwielbiam ją głównie za samą jej osobę, za jej szalony kolor włosów (dobra, teraz ma całkiem przyjemny dla oka rudy, ale ci, którzy są z nią trochę dłużej pamiętają czasy różowych włosów :D) no i oczywiście za ten przepiękny akcent! 

Mój ukochany Jesse ląduje na miejscu trzecim, a za co tak ukochany? Przede wszystkim sposób, w jaki opowiada o książkach, jego entuzjazm i sposób w jaki mówi - po prostu nie da się go nie lubić! Dodatkowo nasze gusta czytelnicze się uzupełniają, przez co jeszcze chętniej włączam jego najświeższe filmiki. Bardzo lubię też to, że nie wstawia tylko recenzji, bookhauli czy tagów, ale robi coś ponad to, szczególnie upodobałam sobie wywiady z autorami :)

Któż by nie znał Sashy Alsberg, czyli kolejnej rudowłosej piękności, tym razem nawet o polskich korzeniach! Mamy dokładnie te same gusta czytelnicze, uwielbiamy i nienawidzimy tych samych książek. Do tego jest tak pozytywną i ciepłą osobą, że przy jej filmikach zapomina się o całym bożym świecie i... po prostu się zatracasz. 

Muszę wam przyznać, że jakiś czas temu na tym honorowym pierwszym miejscu znalazłaby się Sasha, ale wtedy odkryłam Zoe - tak cudowną, niezwykłą osóbkę, że kiedy oglądam jej recenzje czy różne zestawienia mam wrażenie, jakbym znała ją od zawsze! Do tego uwielbiam jej vlogi o studiowaniu za granicą! Zdaję sobie sprawę, że jej kanał nie jest tak znany jak poprzednie, ale jeśli to czytasz, to MUSISZ zajrzeć na readbyzoe! ♥

sobota, 12 marca 2016

#68 Endgame. Wezwanie - James Frey & Nils Johnson-Shelton


Tytuł: Endgame. Wezwanie
Autor: James Frey & Nils Johnson-Shelton
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Ilość stron: 496
Cena: 36,90
Wydawnictwo: SQN
Ocena: 9/10
Grzbiet: 3,7 cm

Na pewno nie raz ocenialiście książkę po okładce lub człowieka po ubiorze, a jak ktoś mi powie, że nie, to mu nie uwierzę. Wiem, że nikt nie jest bez winy, jesteśmy tylko ludźmi, a błąd to rzecz jak najbardziej ludzka. Tak też było w moim przypadku, lecz nie oceniałam tej książki po okładce, ale po opisie - gra, w której dwunastka uczestników musi zmierzyć się ze sobą nawzajem i powyrzynać co do jednego? Czy to nie brzmi aż nadto znajomo? Właśnie. Gdybym wtedy wiedziała, jak bardzo się myliłam, od razu sięgnęłabym po tą wspaniałą lekturę.

Wszystko jest normalne. Ludzie są normalni, ich postępowanie, czyny i słowa są normalne, jak u nas wszystkich. Żyją jak gdyby nigdy nic, jakby nie groziło im śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie wiedzą o istnieniu czegoś takiego jak Endgame i tak ma właśnie pozostać. Jednak niektórzy znają to słowo aż za dobrze - dwunastka wybranych, przedstawicieli swoich rodów stają do walki na śmierć i życie.

Czy jest to jednak walka na śmierć i życie? Niewątpliwie, choć nie do końca. Ich głównym zadaniem nie jest zabijanie się nawzajem, ale tak czy tak, przeżyć może tylko jeden, ten najsilniejszy, który zapewni przetrwanie swojemu ludowi - stawka jest niezmiernie wysoka. Muszą znaleźć kolejno Klucz Ziemi, Klucz Niebios i Klucz Słońca - aby dojść do każdego z nich, każdy z uczestników musi rozwiązać zagadkę pozostawioną w jego umyśle.

Bohaterów jest dwunastu, co daje nam duże grono ludzi, których możemy kochać, nienawidzić, ale mogą być nam kompletnie obojętni. Trudno orzec, czy jest to na plus czy na minus, bo jednocześnie każdy z nich wzbudza w nas inne uczucia, a to właśnie o nie chodzi w czytaniu książek. Z drugiej strony dość ciężko się połapać kto jest kim, kto jest dobry, a kto nie, choć przyznam, że pod koniec nie miałam już z tym żadnego problemu. Trochę nie podobało mi się to, że autorzy poświęcali najwięcej uwagi tylko jednemu zawodnikowi, a właściwie parze zawodników - chociaż tę dwójkę uwielbiam, więc dla mnie to było bardzo przyjemne :)

Czasami aż szczęka otwierała mi się ze zdziwienia, kiedy przypominałam sobie, że ta książka jest skierowana dla młodzieży. Były sceny łóżkowe i sceny dość drastyczne, dlatego książkę polecam trochę... może nie tyle starszym, ale dojrzalszym czytelnikom, ze stalowymi nerwami, których nie obrzydza odcięta ręka turlająca się po podłodze. 

Kiedy przeczytałam kilka pierwszych stron tej powieści, już wiedziałam, że to nie będą kolejne "Igrzyska", a będzie to coś kompletnie nowego i kolejny raz mój instynkt książkowy mnie nie zawiódł. Tylko kilka razy mogliśmy obserwować walkę wręcz, przez większość czasu uczestnicy rozwiązywali swoje zagadki, każdy na swój odrębny sposób. Bardzo podobało mi się, że mieliśmy do czynienia ze skrajnie różniącymi się postaciami - od niemowy po chłopaka z niemiłosiernymi tikami. Do tego w jednym czasie potrafili być na przeciwległym końcu świata!

Sama forma pisania i wydania książki jest oryginalna. Zacznę od fenomenalnego stylu pisania obydwóch tych autorów, cudownych opisów, dzięki którym mogłam bez reszty wkręcić się w czytanie. Zachwycili mnie od pierwszych słów, ale nie tylko dzięki temu - w książce nie mamy akapitów, tekst nie jest wyjustowany, co strasznie rzadko zdarza się w innych pozycjach. Niby mała, pozornie nieistotna rzecz, ale jednak coś nowatorskiego :)

Jeśli chodzi o miłość, czy znajdziecie ją na kartach "Endgame" - i tak i nie. Mamy tu nawet kilka par, jeden "trójkąt" miłosny, ale nie są to typowe relacje - no bo jak mogą być typowe, skoro tak czy tak będą musieli się nawzajem pozabijać? Jednak cieszyłam się za każdym razem, kiedy na horyzoncie pojawiała się ta para, bo sceny z ich udziałem były najbardziej interesujące i najchętniej mi się je czytało.

Słowem podsumowania, polecam wszystkim, jeśli lubicie zagadki, niebanalne książki i zwracacie uwagę na niepozorne detale. Świetnie się bawiłam przy czytaniu tej powieści i nie mogę się doczekać, kiedy w moje ręce wpadnie "Klucz Niebios", bo końcówka pozostawiła we mnie taki niedosyt, że nie mogę przestać o niej myśleć!

czwartek, 10 marca 2016

#67 Krótko o serialach: Teen Wolf


Cześć! 

Dzisiaj (mam nadzieję) trochę dłużej was tutaj potrzymam, bowiem zaczynam nową serię! Jak widzicie po tytule, będzie to seria postów o mojej drugiej miłości, czyli... serialach.

Oglądam ich całą masę i do tego mam niewyobrażalnie długą listę tytułów, które dopiero chcę zacząć. Zacznijmy może od całej mojej historii z serialami. Kiedyś, jako bodajże jedenastolatka, śledziłam bloga pewnej dziewczyny (ba, nawet do teraz jeszcze czasami na niego zaglądam), która, jak sama mówiła, miała bzika na punkcie seriali. Ja, jako mała dziewczynka, wiedziałam o istnieniu Na wspólnej czy M jak miłość, bo to mogłam znaleźć w telewizji. Nie wiedziałam jednak, że istnieją seriale nie po polsku, które obejrzymy tylko i wyłącznie w internecie. Jej ulubionym był (pewnie dobrze wam wszystkim znany) serial Pretty Little Liars. Pamiętam, jak zwerbowałam moją mamę i razem zasiadłyśmy przed laptopem z włączonym pilotażowym odcinkiem. I tak właśnie moja obsesja zaczęła się już cztery lata temu.

Dla ciekawskich, Pretty Little Liars oglądam do teraz, choć ostatnio zalegam z kilkoma odcinkami. Kiedy skończyłam już wszystkie sezony (wtedy były tylko dwa albo trzy), zaczęłam odczuwać niedosyt. Miałam ochotę na więcej seriali, z większą ilością odcinków, które mogłabym nadgonić. Po kilku miesiącach dowiedziałam się o nowo powstałym serialu Teen Wolf, który, mam wrażenie, przeżywa właśnie okres największej popularności, jaką kiedykolwiek miał. Zauroczył mnie swoją tajemnicą, C U D O W N Y M I bohaterami oraz niemonotonną fabułą.


Jak pewnie większość z Teenwolferek kocham Stilesa miłością nieprzerwaną i bezinteresowną, a Lydię uważam za boginię. Muszę przyznać, że w przypadku PLL, nowsze odcinki są na duuużo niższym poziomie, niż były na początku, co dzieje się w bardzo dużej ilości seriali. No niestety, taka kolej rzeczy. Jednak mimo tego, że właśnie wyemitowano dwudziesty odcinek piątego sezonu TW, na nowe odcinki czekam z zapartym tchem, wiem, że nie będę się nudzić, a kolejny odcinek jest nawet lepszy od poprzedniego. 

Jedyną, trochę przykrą rzeczą, którą mogę zarzucić producentom jest to, że strasznie dużo fajnych postaci, które naprawdę fajnie "sprawowałoby się" w obecnym sezonie, zostały zwyczajnie uśmiercone lub przepadły i słuch po nich zaginął (czytaj Isaac, Derek, Peter, czyli trzy moje największe miłości. 

Zdecydowanie mój ulubiony sezon!

Właśnie za to kocham ten serial - że mimo lat, które już upłynęły, cały czas towarzyszą mi te same uczucia, kiedy włączam kolejny odcinek - podniecenie, zaciekawienie i lekkie podenerwowanie. Kocham wartości, które przekazuje kolejny odcinek - moc przyjaźni i miłości. Jednak warto podkreślić najważniejsze - aktorów i ich postacie, które czynią ten serial tak wyjątkowym. Czy wśród moich czytelników też znajdują się serialomaniacy lub fani Teen Wolf? Zgłoście się, chcę zobaczyć, ile was tu jest! :)

Podsumowując - jeśli jeszcze nie oglądacie TW i nie należycie do naszej szybko rozrastającej się rodzinki, koniecznie nadróbcie zaległości!

poniedziałek, 7 marca 2016

#66 Najdłuższa podróż - Nicholas Sparks


Jestem pewna, że jeśli ktoś kiedyś nie spotkał swojego dokładnego przeciwieństwa, zrobi to w najbliższej przyszłości. No, chyba że akurat nie wychodzi z domu i prowadzi pustelniczy tryb życia, ale to jest mało prawdopodobne. Mimo wszystko, nawet taki pustelnik ma swoje przeciwieństwo. Przeciwieństwem Sofii był Luke, a przeciwieństwem Iry była Ruth - co połączyło obydwie te pary? Głęboka i nieprzerwana miłość.

Sofia Danko to studentka o francusko-słowackich korzeniach. Na pierwszy rzut oka jest zamknięta w sobie, ale przy bliższym poznaniu otwiera się. Bardzo lubi sztukę i po skończeniu studiów chciałaby znaleźć pracę w jednym z amerykańskich muzeów. Inaczej jest w przypadku Luke'a - chłopak raczej nie otwiera się na ludzi w ogóle, jego pasją jest ujeżdżanie byków, a jego pracą jest prowadzenie rancza razem z mamą, która martwi się jego niebezpiecznym hobby.

Zapewniać kogoś, że się go kocha, to jedno, a pogodzić się z tym, że miłość do tego kogoś wymaga wyrzeczenia się swoich marzeń, to zupełnie coś innego.

Ira to Żyd i jest to jedyna cecha, która łączy go ze swoją żoną, Ruth. Urodził się w 1920 roku, był lotnikiem podczas drugiej wojny światowej. Jego charakter był łatwy do określenia - nie wychylał się, wolał trzymać się na uboczu i kompletnie wycofać z życia towarzyskiego. Do tego cechowała go niezwykle uporczywa nieśmiałość, która skradła serce Ruth - kobiety pięknej, dojrzałej, otwartej i uśmiechniętej. Jej prawdziwą pasją było nauczanie i kolekcjonowanie kolejnych dzieł sztuki.

Powiem wam, że ta powieść jest pełna sprzeczności nie tylko w charakterach bohaterów, ale i w odczuciach, jakie co do niej mam. Z jednej strony ma wiele zalet i w gruncie rzeczy podobała mi się - niezwykle szybko mi się czytało, napisana była fajnym językiem, ale z drugiej strony mamy trochę płaskich bohaterów (prócz Iry i Ruth, bo ich uwielbiam!) i strasznie nudny początek, który ciągnie się przez ponad 300 stron.

Bardzo przyjemnym w czytaniu okazała się forma tej książki - mamy rozdziały prowadzone z różnych perspektyw. Jest perspektywa Luke'a i Sofii, którzy przeżywają swoją historię razem - po prostu spotykają się i są sobą oczarowani, kolejny rozdział opowiada o Irze, który utknął w zaspie śnieżnej, cały poturbowany, i który wspomina swoją zmarłą przed dziewięcioma latami żonę, którą kochał nad życie i dla której zrobiłby absolutnie wszystko.

O ile wydarzenia wspominane przez Irę i Ruth strasznie mi się podobały, tym bardziej, że Levinson przytaczał swoje wspomnienia z czasów wojny, a jak wiecie ja uwielbiam takie książki, o tyle "Najdłuższa podróż" z perspektywy Luke'a i Sofii po prostu, najzwyczajniej w świecie mnie nudziły (szczególnie na początku). 

To odróżnia rodzinę od znajomych. Rodzinę ma się na zawsze, bez względu na wszystko, nawet jak słabną kontakty, bo te można zawsze z powrotem zaciśnić. Zwłaszcza kiedy człowiek pojmie, jaka jest ważna.

Wiem, że nieraz zakończenie potrafi uratować całą książkę i w sumie całkiem lubię, jak tak jest, to tutaj - choć zakończenie jest najlepsze z całej opowieści - to jest po prostu za słabe. Do tego dochodzą nieraz przydługie opisy, które niesamowicie mnie w niektórych momentach irytowały. Jak już wspomniałam wcześniej, bohaterowie wydawali mi się płascy, a ich zachowania troszkę działały mi na nerwy - szczególnie Sofii. 

Słowem podsumowania - początek okropny, choć zakończenie daje radę. Może gdyby pozycja faktycznie była krótsza, podobałaby mi się bardziej. Nie wiem, czy zakończenie, choć niewątpliwie bardzo intrygujące i zaskakujące, jest warte męczenia się przez tyle kartek. Jeśli ktoś bardzo lubi obyczajówki i nie przepada za nadmierną ilością akcji - możliwe, że "Najdłuższa podróż" przypadnie mu do gustu :)

Tytuł: Najdłuższa podróż
Autor: Nicholas Sparks
Tłumaczenie: Jacek Manicki i Anna Dobrzańska
Ilość stron: 494
Cena: -
Wydawnictwo: Albatros
Ocena: 6/10

piątek, 4 marca 2016

#65 Social Media Book TAG + LBA

Hej!

Dzisiaj przychodzę do was z tagiem, bo uważam, że już dawno żadnego nie było. Tym razem mam dla was Social Media Book TAG, który wprost urzekł mnie swoimi pytaniami. Do tego na końcu posta znajdziecie moje odpowiedzi na LBA, do którego nominował mnie założyciel bloga Otwarta Księga. Zapraszam! <3
Twitter: twoja ulubiona krótka książka

Jeśli choć trochę mnie znacie to na bank wiecie, że moją ulubioną książką o małej ilości stron jest "Mały Książę" Antoine de Saint-Exupery. Uważam, że ta powieść ma w sobie coś naprawdę magicznego, co sprawia, że cieszyć się nią może dziecko, nastolatek i dorosły. Jeśli jeszcze nie zaliczyliście tej obowiązkowej pozycji, koniecznie musicie sięgnąć po "Małego Księcia". Obiecuję, nie zajmie wam dużo czasu, a emocje gwarantowane!

Facebook: książka, którą każdy czytał i poczułeś presję by też ją przeczytać

Czy tylko mnie się wydaje, że każdy w tej kategorii odpowiedziałby tak samo? Oczywiście, że "Gwiazd Naszych Wina" John'a Greena. Ta książka była przez jakiś okres czytana w tak masowych ilościach, że nie da się jej przeczytać bez myśli "Kurczę, a jak mi się nie spodoba?". No i niestety, myślę, że przez to właśnie nie przypadła mi do gustu.

Tumblr: książka, którą przeczytałeś, zanim to było popularne

Jeśli "Akademię Wampirów" Richelle Mead można uznać za serię dosyć popularną i chętnie czytaną, to tak. Książkę tą czytałam już dawno, dawno temu, dobre kilka lat temu, może cztery. Pamiętam, że miałam wtedy fazę na wszystko, co związane z wampirami, więc możecie wyobrazić sobie mój zachwyt nad tą powieścią i fakt, że przeczytałam wszystkie sześć książek w równiutki tydzień. 

MySpace: książka, którą nie pamiętasz, czy ci się podobała, czy nie

Nie wiem, czy to dobrze czy nie, ale nie mam takiej książki.

Instagram: książka, która była tak ładna, że musiałeś zrobić jej zdjęcie

Dużo cykałam fotek "Fangirl" Rainbow Rowell. Musicie przyznać, że okładka jest tak cukierkowa i słodka, że aż telefon sam się z kieszeni wysuwa. Z resztą, praktycznie wszystkie książki Rowell są pięknie wydane. No, może prócz polskiej wersji "Linii serc", bo tu zdecydowanie bardziej podoba się ta zagraniczna okładka.

YouTube: książka, której ekranizację chciałbyś zobaczyć

Odsyłam kilka postów niżej, bo zrobiłam właśnie takie zestawienie. Jeśli jednak jesteście takimi leniuchami jak ja i nie chce się wam scrollować, powiem wam, że najbardziej wyczekuję ponoć już zapowiedzianej serialowej adaptacji "Dotyku Julii".

GoodReads: książka, którą polecasz wszystkim

Osobiście uważam, że nie ma książki, która spodobałaby się wszystkim, dlatego potraktuję to pytanie raczej jako o moją ulubioną książkę, którą chciałabym, żeby wszyscy uwielbiali tak jak ja. Zdecydowanie mam ich kilka! "Dotyk Julii", "Love Rosie" i "Galop '44"! <3


1. Gdybyś mógł/mogła adoptować jakieś fantastyczne zwierzę, jakie byś wybrał/wybrała?
Kurczę, fantastyczne zwierzę... Do głowy przychodzi mi tylko Church z "Darów Anioła", a i z tego co pamiętam on nie był taki zaraz "fantastyczny". Poza tym nie za bardzo przepadam za kotami, ale miałabym pewnie nadzieję, że dzięki niemu się w końcu przekonam :)

2. Ulubione miejsce do czytania?
Zdecydowanie moje łóżko! Chociaż ostatnio bardzo polubiłam czytanie w salonie, kiedy nikogo tam nie ma :)

3. Książka, która zmieniła coś w Twoim życiu lub Twoją opinię o czymś?
Można powiedzieć, że "Galop '44" zmienił moje podejście do powstania i samych powstańców. Kiedy wiem, co dokładnie się wydarzyło i jak musieli się poświęcić, mam do nich większy szacunek.

4. Czy gdybyś znalazła książkę o całym Twoim życiu, przeczytałabyś ją do końca?
Chciałabym odpowiedzieć, że nie, ale znam siebie nad wyraz dobrze i jestem absolutnie pewna, że prędzej czy później tak czy tak otworzyłabym na ostatniej książce. No cóż, u mnie zawsze wygrywa niepohamowana ciekawość :P

5. Świat fantastyczny, w którym mogłabyś zamieszkać.
Harry, for sure <3

6. Gdybyś mogła spotkać pięć postaci historycznych lub fikcyjnych, kogo byś spotkała?
Oczywiście Wojtka i Mikołaja, którzy opowiedzieliby mi jak było na powstaniu. Wernera, żeby po prostu był. Warnera, żeby się na niego popatrzeć. Chaola, bo jest słodki.

7. Dlaczego powstał twój blog?
Głownie dlatego, żeby skatalogować moje czytadła, no i oczywiście żeby dzielić się z ludźmi moimi opiniami i poszerzać swoje horyzonty pisarskie :D

8. Jaki jest Twój ulubiony serial?
Zdecydowanie Teen Wolf! Jestem maniaczką, po napisaniu tego posta lecę oglądać najnowszy odcinek! Kocham Stilesa ♥

9. Masz jakąś ulubioną ekranizację książki?
Igrzyska i Harry, oczywiście! :)

10. Jakie cechy w swoim charakterze lubisz?
Myślę, że to, że jestem szczera i mówię co myślę. Do tego myślę, że robię to w... delikatniejszy sposób, jeśli może to kogoś w pewien sposób urazić.


11. Jaka jest Twoja ulubiona baśń?
Czy "Czarnoksiężnik z Krainy Oz" to baśń?