niedziela, 20 marca 2016

#71 Julia. Trzy tajemnice - Tahereh Mafi


Tytuł: Julia. Trzy tajemnice
Autor: Tahereh Mafi
Tłumaczenie: Małgorzata Kafel
Ilość stron: 199
Cena: 34,90
Wydawnictwo: Otwarte (Moondrive) 
Ocena: 6/10
Grzbiet: 1,3 cm


Każdy ma coś, do czego lubi wracać. Dla niektórych jest to album ze starymi zdjęciami, może jakaś broszka. Każdy przedmiot ma zawartą w sobie historię i wspomnienia, które znowu chcemy przeżyć. Wersja dla książkoholika? Oczywiście powrót do ulubionej książki. Taki właśnie wielki powrót miał miejsce dosłownie przed chwilą, kiedy skończyłam czytać "Julia. Trzy tajemnice", czyli zbiór dwóch nowelek ze świata stworzonego przez Tahereh Mafi.

Ta cieniutka, licząca sobie niecałe dwieście stron, książeczka zawiera dwie nowelki - Destroy me oraz Fracture Me. Nie jest to jednak typowy zbiór nowelek, które tworzą autorzy młodzieżowych dystopii. Przeważnie opowiadają one o wydarzeniach sprzed, albo po historii, którą opisali w swoich "głównych" książkach. Tahereh Mafi postanowiła odejść od tego zwyczaju i opisała jeszcze raz to samo, co było podczas trwania całej trylogii "Dotyku Julii", ale z innych perspektyw.

Pierwsza nowelka, Destroy me, zawiera opowiadanie, które rozgrywa się krótko po ucieczce Julki od Wernera - tak, wtedy, kiedy go postrzeliła. Jednak nowelka nie jest pisana z jej perspektywy, ale z punktu widzenia mojego ulubionego i ukochanego Wernera! Szkoda tylko, że historia w końcu pisana z jego perspektywy okazała się tak... nudna.

Tak, dobrze słyszeliście: n u d n a.

Nie myślałam, że to słowo wypiszę na klawiaturze, kiedy będę pisać o tej właśnie serii, jednej z nielicznych, które skończyłam, ale tak właśnie było. Opisane były tam niezwykle nieistotne rzeczy - jak pił kawę z Delalieu, jaki był wściekły, że przyjechał jego ojciec, jak bardzo boli go ręka. I to tyle, nic poza tym. Przełomowym momentem jego strasznie nużącej historii był moment, w którym czytał dziennik Julii, bo jak na świruskę, pisała tam w sumie fajne rzeczy.

Druga nowelka obrania się większą ilością akcji i mam wrażenie, że podobała mi się dużo bardziej, ze względu na to, że w końcu pojawia się Julka, która ratuje tą biedną nowelkę. Drugie opowiadanie opisuje Adam, który - jak możecie wiedzieć - irytuje mnie jak mało kto. Jednak tym razem dobrze, że to z jego punktu widzenia autorka przedstawiła sytuację, bo - o dziwo - w jego życiu dzieje się dużo więcej ciekawych rzeczy niż w przepełnionym bólem żywocie Aarona.

Nie zmieniło to jednak mojego wrażenia, że Adam to po prostu dupek.

W sumie mamy jeszcze jedną "nowelkę", która w gruncie rzeczy nowelką nie jest. Są to pojedyncze strony i zapiski z dziennika Julki, który znalazł Werner. Nic specjalnego, co powinno ulegać ocenie, ale bardzo miłe przemyślenia do poczytania. 

10 komentarzy:

  1. Cała trylogia czeka na mnie na półce! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie mi bardziej spodobało się opowiadanie z perspektywy Warnera, a to od Adama ledwo przebrnęłam. Cóż, gusta są różne, a serię i tak koocham :)
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Daru Julii"!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydanie bardzo mi się podoba, jednak treść taka sobie. Może przeczytam, gdy gdzieś trafie przypadkiem na tę pozycję. Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam dopiero pierwszy tom serii i w planach mam całą resztę, również opowiadania :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na początku musiałabym przeczytać "główne" książki ;) Ale teraz patrzę, że właśnie wiele autorów ucieka się do takiego zabiegu, ale przyznam się szczerze, że dla mnie wygląda to trochę na robienie czegoś typowo pod komerche - jak się dobrze sprzedawało to czemu nie napisać w sumie tego samego, fani i tak kupią --.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trylogię od dłuższego czasu mam w planach. Jestem jej bardzo ciekawa.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam trylogię "Dotyk Julii", ale w tej nowelce spodobało mi się tylko opowiadanie o Warnerze. Reszta również mnie nudziła ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio skończyłam dopiero pierwszy tom i był... Hmm... Początkiem czegoś nowego! O tak! Nie był jakiś rewelacyjny, ale zapowiedział dobrą dalszą serię, więc jak skończę trylogię, to może się zabiorę za opowiadania :) Pozdrawiam <3

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam tego dodatku, bo samą serię mam dopiero w planie, ale koniecznie będę musiała przeczytać - tyle wspaniałych opinie o niej krąży, że ach...! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Fatalna nie była, mnie nawet dość się podobała. ;)

    OdpowiedzUsuń