piątek, 25 marca 2016

#73 Papierowe miasta - John Green




Tytuł: Papierowe miasta
Autor: John Green
Tłumaczenie: Renata Biniek
Ilość stron: 397
Cena: 39,90
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ocena: 9/10
Grzbiet: 2,9 cm






Są wyrazy, frazy czy strofy, które można interpretować na wiele różnych sposobów. Dla niektórych ogień może być oznaką życia, dla niektórych śmierci i totalnego zniszczenia, dla innych jest to potwierdzenie wielkości człowieka. Tak samo mogą być interpretowane ludzkie gesty, słowa, czyny. Ale ile znaczeń może mieć potencjalnie proste określenie: papierowe miasto?

Quentin to zwykły nastolatek, no cóż, może trochę zepchnięty poza margines życia towarzyskiego. Ma dwójkę najlepszych przyjaciół Bena i Radara - nie, to nie jego prawdziwe imię :) - do tego jest beznadziejnie zakochany w swojej sąsiadce, Margo Roth Spiegelman. Dziewczyna zdaje się go nie zauważać, przynajmniej pozornie, aż do czasu, kiedy zakrada się do jego pokoju w środku nocy i prosi go o pomoc w zrobieniu jedenastu rzeczy, które nie cierpią zwłoki.

Chłopak, jak łatwo przewidzieć, zgadza się pomóc swojej miłości. Okazuje się, że jej ówczesny chłopak zdradzał ją z najlepszą przyjaciółką, więc Margo planuje zemstę idealną, płacąc pięknym za nadobne. Jednak wyobraźcie sobie zdziwienie Q, kiedy następnego dnia okazuje się, że dziewczyna zniknęła. Ale, jak zwykle, kiedy postanawiała zrobić sobie wolne od wszystkiego i wszystkich, zostawiła wskazówki, po których Quentin ma dojść do miejsca, do którego uciekła.

Zacznę od największego atutu tej książki, który zdecydowanie stawia ją na pierwszym miejscu moich ulubionych książek Green'a - jest przezabawna! Naprawdę, uwielbiałam poczucie humoru całej trójki, do tego co chwila wynikały jakieś sytuacje, podczas których musiałam odejść na chwilę od książki, bo nie mogłam opanować napadu śmiechu. Ale jeśli lubicie poważniejsze tematy, nie musicie się zrażać - pomiędzy wierszami zdecydowanie znajdziecie coś, co może wami poruszyć, właściwie cała książka jest jak jeden wielki notatnik, którego autor zastanawia się nad tym, jak to jest, że człowiek jest inny, kiedy go poznamy, a zupełnie inaczej wygląda, kiedy przyglądamy mu się z daleka.

Quentin to bardzo mądry bohater, za co Green ma już u mnie dużego plusa. Pewnie też wiele razy miałyście problem z bohaterkami, które miały w głowach kauczuki zamiast mózgów, co obrzydzało wam całą książkę. To jest właśnie główny powód, dla którego czasem wolę odstawić typowe młodzieżówki i zacząć książkę, po której będę zastanawiać się, jak mogę zinterpretować małe niepozorne źdźbło trawy. 

Śmiem twierdzić jednak, że niektóre sytuacje były tutaj na wyrost - osiemnastolatka, która przez kilka tygodni żyje sama, za marne grosze, mieszkając w jakiejś ruderze, której nie powstydziłby się pan spod monopolowego? Rozumiem, że Margo była specyficzna, ale czy stary, rozpadający pawilon to naprawdę był szczyt jej marzeń i dla tego chciała opuścić rodzinę i przyjaciół?

Muszę wam jednak powiedzieć, że widzę pewien schemat w książkach pana Greena - są tak głębokie, że przez długi, długi czas po przeczytaniu nie jesteś w stanie przestać myśleć o wierszu Whitmana, który odgrywał tu dość kluczową rolę. Do tego autor postanowił zastosować otwarte zakończenie i mimo że skakałabym z radości, gdyby Green postanowił kontynuować "Papierowe miasta", jednak jednocześnie miałabym mu za złe, że przeciąga tą piękną historię. 

Może nie była to powieść, przy której uroniłam morze łez. Może nie była to jakaś wybitnie pisana książka. Ale jest to książka kontrastowa - poruszająca poważny temat, ale z wielką dozą humoru. Autor idealnie wyważył te dwa aspekty i wyszło coś naprawdę wspaniałego. Myślałam, że po "Szukając Alaski" nie może napisać lepszej historii, ale myliłam się. Uwielbiam to, że mogę cały czas ją analizować, myśleć o niej, a i tak zostanie mi wiele zagadnień, które nadal pozostają do zanalizowania. 

28 komentarzy:

  1. Nie znoszę Margo i dlatego nie bardzo przepadam za tą książką, ale przyznam, że dialogi były przezabawne - Green ma taką lekkość w ich tworzeniu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podobała mi się ta książka. Chyba moja ulubiona tego autora. :) sięgnęłam po nią zaraz po Gwiazd naszych wina i byłam na plus zaskoczona. Całkiem coś innego.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja przyjaciółka jest w trakcie czytania tej książki i bardzo jej się podoba. Kto wie, może i ja się kiedyś skuszę :D
    Buziaki,
    SilverMoon z bloga Books obsession :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Totalnie wyjęłaś mi z ust wszystkie słowa, jakie chciałabym powiedzieć. Piękna, poruszająca recenzja, która w stu procentach oddaje klimat książki i emocje, jakie po niej pozostają - niestety była to jedyna powieść Greena, jaka mi się na razie spodobała :/
    Ja za to zapraszam na recenzję "Aplikacji" Lauren Miller!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czuję się jak odludek w swojej opinii ;D
    Mi totalnie się nie podobałą :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak mi. ;) Najpierw przeczytałam Papierowe miasta, a Ty mnie przekonywałaś, że na pewno nie było tak źle, i żebym w wyzwaniu przeczytała Gwiazd naszych wina. ;) A kolejno sama się przejechałaś na tej książce tak jak ja. ;)

      Usuń
  6. Z Greenem jest tak, że niektóre jego książki się podobają mocno, inne o wiele mniej. Ale zawsze w ogólnym rozrachunku wychodzi na plus, bo ma taką lekkość pióra. Świetna recenzja. Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znoszę tej książki! Tak beznadziejnie, moim zdaniem oczywiście napisana. Nudziłam się potwornie i nic z niej nie wyniosłam dobrego, plus wstręt do autora. ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Za Margo raczej nie przepadam, ale za Radarem, Benem i Q. bardzo! Ich dialogi faktycznie były przezabawne :) Całokształt tej książki bardzo mi się podobał, przyczepiłabym się do paru mankamentów, ale to takie drobnostki ;) Znam takich bohaterów, którzy mają kauczuki zamiast mózgów, znam ;) No i komentarz Arystei bez marudzenia, to nie komentarz ;) Muszę się znowu o coś przyczepić, ale mam nadzieję, że nie urazi cię to :* Tym razem zdjęcia są idealne, tylko popracuj trochę nad nasyceniem kolorów, bo zdjęcia wychodzą takie trochę blade. Chyba, że jest to zabieg celowy, to bardzo przepraszam! Wiem, że znowu mi coś nie pasuje i w ogóle, ale jestem osobą, która wbrew pozorom mówi co myśli, więc wiesz ;) Pozdrawiam cieplutko♥

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam wszystkie książki pana Greena i czekam z niecierpliwością na jakąś kolejną książkę! :)

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/03/raven.html

    OdpowiedzUsuń
  10. W moim przypadku jest tak, że chyba wolę film od książki. Co nie zmienia faktu, że bardzo przyjemnie mi się ją czytało, chociaż zakończenie odrobinkę mnie rozczarowało.:D
    Pozdrawiam!
    Biblioteczka Blanki

    OdpowiedzUsuń
  11. Chcę jeszcze raz pierwszy raz przeczytać tę książkę! Jest niesamowita jak dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi sie ta książka niezbyt podobała, dużo bardziej z książek Greena wolę "W śnieżna noc", rownież autorstwa Maureen Johnson i Lauren Myracle, która mnie po prostu urzekła. ;)

    www.moja-ksiazkowa-sfera.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam jej jeszcze, ale za to obejrzałam film - niestety wywarł na mnie naprawdę średnie wrażenie. Na koniec widza dopadało lekkie wrażenie bezsensowności tego wszystkiego (to samo powiedział mój facet z którym oglądałam). Książkę może przeczytam jeśli nadarzy się okazja ;)
    Pozdrawiam!
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam tę powieść i bardzo miło ją wspominam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Gwiazd naszych wina zrobiła na mnie wielkie wrażenie, miałam sięgnąć po więcej książek tego autora, ale jego opowiadanie w zbirze W śnieżną noc bardzo mnie rozczarowało. dlatego ostatnio omijam jego książki w bibliotece. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam ,,Papierowe Miasta" i bardzo mi się podobały. Faktycznie, nie polecam czytać jej w miejscu publicznym- czasami nie można opanować napadów śmiechu :D
    Pozdrawiam cieplutko :*

    Julka z julyinthebookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Jedyną książką Greena, która mi się podobała, było GNW. Próbowałam też przeczytać inne, ale to chyba nie jest dla mnie :c
    Buziaki ♥
    Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  18. Zdecydowanie uwielbiam tą książkę! Jedna z moich ulubionych :D
    skrytaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam dwie książki Greena i polubiłam jego twórczość. "Papierowe miasta" natomiast znam z filmu i wiem, że wypada on gorzej w stosunku do książki (choć mnie się bardzo podobał!). To zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po pierwowzór i to wkrótce mam zamiar uczynić! :D

    Zapraszam na recenzję "Ani z Zielonego Wzgórza"!
    Ania Shirley u Książkowej Królowej

    OdpowiedzUsuń
  20. "Papierowe miasta" to jedna z moich ulubionych książek Greena. Masz rację, jest przezabawna, a Quentin niemalże od razu zdobył moją sympatię ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. A dla mnie i tak nie :D Nie skusisz mnie nawet poczuciem humoru :D A otwarte zakończenia to coś, czego w jednotomówkach nienawidzę :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Właśnie zaczynam czytać i mam nadzieję, że również mnie ta książka przypadnie do gustu :D
    Pozdrawiam :* http://felicja-bookaholic.blogspot.com/
    PS Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  23. Jestem tu pierwszy raz więc pozwól, że na wstępie powiem o rzeczach trochę niezwiązanych z tematyką posta. Pierwsze co mi się wrzuciło w oczy to przepiękny wygląd. Wszystko schludne, estetyczne i przejrzyste, a kolorystyka bloga w 100% moja (niby tak nieistotna rzecz, a jednak :D ). Nie byłabym sobą gdybym nie wcisnęła obserwuj więc tak też zrobiłam, a teraz bardziej o Greenie. Ja w jego dziełach widzę inny schemat -ciągła podróż i bardzo często bohaterowie męscy są mądrzy, ale dość nieśmiali... Mi ,,Papierowe miasta'' się podobały, ale bez jakiegoś efektu wow. Myślę, że dałabym im jakąś 8 ewentualnie 8, ale uważam, że są o wiele lepsze niż sławne ,,Szukając Alaski'', które cieszy się zazwyczaj dobrymi notami. Powodzenia w pisaniu dalszych recenzji :) !
    http://wielopasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejku, dziękuję kochana za ten komentarz, dał mi niezłego kopa! :D Również obserwuję! :)

      Usuń
  24. John Green jest jednym z moich ulubionych autorów i Papierowe miasta są jedną z tych powieści, które bardzo miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jedna z moich ulubionych książek! Kocham ją po prost . Jest megamądra i przezabawna, po prostu idealna! Miałam po niej dużo pytań i analizowałam ją pół nocy! Wielkie wow. U mnie na blogu także jest recenzja, możesz zajrzeć i poznać moją opinię :)
    natchniona-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. "Papierowe miasta" trochę mnie rozczarowały po "Gwiazd naszych wina", jednak na pewno nie skończę mojej przygody z panem Greenem :)

    OdpowiedzUsuń