poniedziałek, 28 marca 2016

#75 Utrata - Rachel Van Dyken





Tytuł: Utrata
Autor: Rachel Van Dyken
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Ilość stron: 398
Cena: 32,90
Wydawnictwo: Feeria Young
Ocena: 4/10
Grzbiet: 2 cm







Tam gdzie jest życie, tam musi być też śmierć. Obydwoje naszych bohaterów są obeznani w tym jakże smutnym temacie. Kiersten straciła obojga rodziców, co odcisnęło dość głębokie piętno na jej psychice. On - stracił matkę i brata, również nie spłynęło to po nim jak po kaczce. Losy tej dwójki splatają się, choć pozornie do siebie nie pasują. Od czasu pamiętnych wydarzeń Kiersten wycofała się całkowicie z życia towarzyskiego, a Weston żyje tym wszystkim, od czego dziewczyna chciała koniecznie się uwolnić. Nawet nie wiedzą, jak bardzo mogą sobie nawzajem pomóc.

Nie podobała mi się ta książka, muszę to zaznaczyć na samym początku. Autorka nieudolnie manipulowała sytuacjami, aby bohaterowie się spotkali, co kuło w oczy niemiłosiernie. A jeśli już o bohaterach mówimy - w całej swojej czytelniczej karierze nie spotkałam tak szarej i płaskiej pary jak Weston i Kiersten. Potwierdzeniem może być to, że musiałam zajrzeć na lubimy czytać, żeby przypomnieć sobie imię głównej bohaterki.

Styl pisania autorki również nie skradł mojego serca. Jedynym plusem w tym aspekcie było to, że książkę czytało mi się nadzwyczaj szybko i łatwo - całość pochłonęłam w niecały dzień. Jednak nie sposób nie widzieć błędów, które przeoczyła autorka, np. główna bohaterka wychodzi w spódnicy, a wraca w dżinsach, choć wątpię, żeby przebierała się na randce. Nie wiem czemu, może dlatego, że nasza polonistka nas ciągle za to karci, ale nie podobało mi się używanie wyszukanego słownictwa w zestawieniu ze zwykłymi, prostackimi odzywkami - skraść cnotę vs. jakże górnolotne stwierdzenie "przelecieć". 

Bardzo widoczne są sytuacje, które nijak nie miały by miejsca w prawdziwym życiu. Jak to możliwe, że Gabe, taki macho i kobieciarz, tak zajadle walczy o to, żeby Weston nie skrzywdził naszej biednej Kiersten, tak się nią opiekuje... Nie wspomniałam o tym, że zna ją zaledwie dwa dni. Do tego ta przyjaźń głównej bohaterki z Lisą. No kurczę, rozumiem, że można próbować się zaprzyjaźnić, ale takiej błyskawicznej i sztucznej przyjaźni jeszcze nie widziałam. Nie wspominam już o tym, że Kiersten cały czas ma depresję i chyba nie powinna z taką łatwością nawiązywać kontaktów z ludźmi.

Wszystkie te czynniki - Kiersten, aka bardzo skrzywdzona przez los dziewczyna, która nie wie o tym, jaka jest piękna i idealny Weston, z którym ona nie powinna być, ale tak czy tak nie może się mu oprzeć. Cały czas mając depresję. To wszystko sprawia, że książka jest najzwyczajniej w świecie schematyczna i nie wnosi nic nowego do naszego życia. No dobra, może coś tam wnosi.

Mimo tych wszystkich sztywnych dialogów, błędów, które w gruncie rzeczy są rzeczą ludzką, książka jest wzruszająca. Opowiada głównie o chorobach, z którymi borykają się zarówno Kiersten, jak i Weston. Ten jeden błysk nadziei w tej czarnej dziurze rozpaczy nie wystarczy jednak, abym tę konkretną pozycję uznała za dobrą. Rozumiem, jeśli komuś może się podobać, bo zakończenie było naprawdę niesamowicie wzruszające i muszę się przyznać, że łezka mi się w oku zakręciła, ale nie uważam, jakby to miało diametralnie zmienić zdanie o tych trzystu stronach przed, kiedy najzwyczajniej nic się nie działo i miałam wrażenie, jakbym gdzieś to już czytała.

A wy, czytaliście? Co myślicie o "Utracie"? Dajcie znać w komentarzach! :)

26 komentarzy:

  1. Zostało mi około 50 stron do końca i zgadzam się co do tego, że przyjaźń Lisy i Kiersten była "błyskawiczna i sztuczna" jak to określiłaś. :) Tak samo wielka miłość jaką Weston darzył główną bohaterkę znając ją zaledwie dwa dni. Nie lubię gdy relacja między parą rozgrywa się tak szybko. Według mnie to jest nierealistyczne i sztuczne. Poza tym książka w miarę mi się podoba, ale tak jak napisałaś niewiele wnosi do naszego życia.
    Pozdrawiam! :)
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. O książce wcześniej nie słyszałam, ale po Twojej recenzji uznaję, że to chyba dobrze. Również nie znoszę , po prostu zdzierżyć nie mogę braku chociażby podstawowej spójności w stylu narracyjnym. Dialogi to, wiadomo inna sprawa, bo mowa bohaterów ma nieść informację n.t. ich charakterów, ale jeżeli przy erotykach widzę określenia typu "myszka" i "nasada uda" zaczynam się po prostu zastanawiać, czy ktoś w ogóle przeczytał książkę przed decyzją wydania...
    Aesthetic książkowy zbyt mocny ;) Rozumiem Twój ból
    Paulinka z
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam kiedyś tą książkę i naprawdę mi się podobała. Taka ciepła i poruszająca smutny temat. W ogóle autorka jest bardzo chwalona za swój styl, więc warto czytać jej książki. Niestety sama nie sięgnęła po inne książki z tej serii, liczę że uda mi się nadrobić. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. muszę ją przeczytać bo strasznie mnie do niej zachęciłaś :)
    http://mey-meyy.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś tutaj chyba wszedł tylko po to, żeby skomentować... Tragedia.

      Usuń
  5. Nie słyszałam o tej książce. Jednak minusy przeważają nad plusami i jednak sobie odpuszcze:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Akurat jeżeli chodzi o książki Rachel van Dyken, to sama nie wiem, czy po nie sięgać. Przed chwilą natrafiłam na recenzję, która wychwalała wszelkie jej zalety, a teraz dostaję w twarz obuchem widząc Twoją bardzo niską ocenę. Chyba odpuszczę sobie lekturę "Utraty" :)
    U mnie recenzja "Magonii", serdecznie zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem czy to książka dla mnie, ale ciągle widzę jej recenzje, więc muszę wkrótce ją przeczytać, żeby się przekonać co ja o niej myślę.

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, tak, tak! Jaką radość sprawia czytanie mi takiej recenzji! Ile to już było takich NIESAMOWITYCH książek, które na lubimy czytać mają oceny po 7 i 8, wszyscy się nimi zachwycają, a dla mnie okazało się to kompletną klapą. Zgodzę się ze wszystkim. Dwójka głównych bohaterów - płaska, nieprawdopodobna (skąd to uczucie się wzięło), też denerwowało mnie ta pseudo-ochrona Gabe'a... Wszyscy ciągle mówili o tym, jaka to ta Kiersten nie jest wyjątkowa. ALE DLACZEGO? Czy ja coś przegapiłam? A ich przyjaźń jest równie nieautentyczna co uczucie dójki bohaterów. Płaska, przewidywalna, przesłodzona. Kiepska. Tyle. I miło mi czytać o tym, że ktoś ją również jako taką postrzega :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łączmy się w bólu! Dobrze, że mam kogoś, kto wie, co czuję :')

      Usuń
  9. Niestety książki młodzieżowe już to do siebie mają, że często pojawiają się w nich jakieś sprzeczności, nieścisłości, czy też inne dozgonne i głębokie "przyjaźnie" dosłownie po kilku dniach znajomości. Naczytałam się wielu pozytywnych recenzji tej pozycji acz nie do końca dawałam im wiarę i chyba miałam rację ;) Dwa razy się zastanowię nim po nią sięgnę, o ile oczywiście to kiedyś nastąpi.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale mam ją na liście must read. Pomimo, że tobie niezbyt przypadła do gustu, ja postanowiłam jej dać szansę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Do tej pory czytałam bardzo różne opinie o tej książce i już sama nie wiem, czy warto poświęcić na nią czas. Schematyczność i sztywne dialogi między bohaterami chyba jednak mnie do niej nie zachęcają ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam sporo pozytywnych opinii, jaka taka książka jest wzruszająca, poruszająca i ogólnie jaka to ona jest cudowna. I nawet miałam kiedyś ochotę na tę serię, ale jakoś nie wszyło i nie kupiłam jej. Teraz wiem, że raczej jej nie przeczytam. Pozdrawiam <3

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. O matko i moje mieszane uczucia znów ożyły ;D
    Ale myślę dać jej szansę mimo wszystko :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam tę książkę na dzień przed początkiem roku szkolnego (musiałam się czymś pocieszyć) i wspominam ją bardzo miło. Owszem, jak tak teraz patrzę z szerszej perspektywy to nie zauważyłam wiele błędów, o których Ty wspomniałaś: tych logistycznych i gramatycznych. Jednak wtedy potrzebowałam tylko przyjemnej historii, której nie trzeba poświęcić za dużo czasu i tutaj ''Utrata'' doskonale się sprawdziła ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja książkę czytałam, nie byłą najgorsza, choć zabrakło mi w niej czegoś zaskakującego... czegoś dobrego... tego tajemniczego czegoś, co sprawia, że zakochujesz się w powieści. Z tej serii najlepszy jest dla mnie drugi tom... taki inny, choć może odrobinę przewidywalny to jednak innych niż większość młodzieżówek.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Właściwie o książce nie słyszałam wcześniej i już sam opis fabuły wydaje mi się taki pospolity. Nie wątpię, że powieść jest wzruszająca tak jak wspomniałaś, w końcu dotyka takiej a nie innej tematyki, ale jednak wzięłam sobie do serca te wszystkie wady jakie wymieniasz i chyba zrezygnuję.

    OdpowiedzUsuń
  17. Auć, a chciałam się za nią zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  18. Od dawna mam ją w planach, jednak jeszcze nie miałam zbyt wiele czasu, aby się w nią zagłębić. Słyszałam o niej raczej same pozytywy, ale teraz obawiam się jej :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie była to najlepsza powieść, jaką miałam okazję czytać, ale była dobra - miło i szybko mi się ją czytało, do tego były chwile wzruszenia. Osobiście raczej jestem z niej zadowolona, a słyszałam, że kolejny tom jest lepszy ^^
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
  20. Aż tak słabo? Nie ukrywam, trochę mnie zaskoczyłaś, czytałam dość sporo pozytywnych opinii o tej książce, sama też chciałam ją kupić, albo chociaż przeczytać. Teraz to już nie wiem...Ale chyba jednak to zrobię, żeby wyrazić swoje zdanie :)
    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ze względu na historię uważam ją za niezwykle ważną książkę z nurtu NA. Jest w niej coś niesamowitego, chociaż nie jest to najlepszy przedstawiciel tego gatunku :) Moim zdaniem drugi tom jest lepszy

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnie jakoś nigdy do tej pozycji nie ciągnęło i jakoś dobrze się z tym czuję :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Przyznam szczerze, że sama okładka już mnie odrzuca

    OdpowiedzUsuń
  24. Haha, znam to uczucie, gdy się nie pamięta nawet imienia głównego bohatera xD No, nie świadczy to zbyt dobrze o książce :P
    Pomimo tych minusów, które wymieniałaś i tak z chęcią przeczytałabym tę pozycję :D Jestem ciekawa, jak ja ją odbiorę ;)

    OdpowiedzUsuń