sobota, 30 kwietnia 2016

#83 WRAP UP, Book Haul kwiecień & TBR maj


Cześć kochani!
Ostatni dzień kwietnia może oznaczać tylko jedno - podsumowanie miesiąca! Może nie jestem aż tak zadowolona z ilości przeczytanych książek w kwietniu, bo było ich tylko cztery, ale za to jakie perełki udało mi się w tym miesiącu zdobyć! Jako że majówka się zaczyna, a ja mam wolne już od piątku, będę zaczytywać się w tych nowościach, już nie mogę się doczekać! :) Ach, i koniecznie napiszcie, co przeczytaliście i kupiliście w kwietniu i wasze plany czytelnicze na maj! 

WRAP UP:

1. "Czerwona królowa" - Victoria Aveyard (9/10) Grzbiet: 3 cm
2. "Miasto Szkła" - Cassandra Clare (10/10) Grzbiet: 3,2 cm
3. "Mechaniczny anioł" - Cassandra Clare (10/10) Grzbiet: 2,8 cm
4. "Pozłacana rybka" - Barbara Kosmowska, grzbiet: 1,5 cm


Najlepsza książka: "Miasto Szkła", "Mechaniczny Anioł"
Najgorsza książka: "Pozłacana rybka"
Wyzwanie wzrostu: 10,5
Ilość przeczytanych stron: 1633
Ilość stron na dzień: 54 

BOOK HAUL:


1. Gra o Tron - George R. R. Martin - zamówienie z nieprzeczytane.pl, z okazji Dnia Książki :)
2. Miasto upadłych aniołów - Cassandra Clare - j.w.
3. Bractwo Pierścienia - J. R. R. Tolkien - j.w.
4. Ogień i woda - Victoria Scott - egzemplarz recenzencki od wydawnictwa IUVI
5. Zanim się pojawiłeś - Jojo Moyes - efekt dzisiejszego wyjścia do księgarni. Nareszcie ją dorwałam! Cieszę się, że w tej okładce :)

TBR:

W tym miesiącu postanowiłam wziąć się za oczyszczanie moich półek z nieprzeczytanych ksiażek i postawiłam na "Słoiczek z TBR". Wychodzi na to, że maj to będzie miesiąc klasyków, bo udało mi się wylosować "Wielkiego Gatsby'ego" oraz "Damę Kameliową". Jako że w kwietniu przyszedł do mnie egzemplarz "Ogień i woda" do zrecenzowania, za tą pozycję również się zabiorę! :)

piątek, 29 kwietnia 2016

#82 Mechaniczny Anioł - Cassandra Clare


MECHANICZNY ANIOŁ | MECHANICZNY KSIĄŻĘ | MECHANICZNA KSIĘŻNICZKA

Magia jest niebezpieczna, ale miłość jeszcze bardziej. Kiedy szesnastoletnia Tessa Gray pokonuje ocean, żeby odnaleźć brata, celem jej podróży jest Anglia za czasów panowania królowej Wiktorii. W londyńskim Podziemnym Świecie, w którym po ulicach przemykają wampiry, czarownicy i inne nadnaturalne istoty, czeka na nią coś strasznego. Tylko Nocni Łowcy, wojownicy ratujący świat przed demonami, utrzymują porządek w tym chaosie. Porwana przez Mroczne Siostry, członkinie tajnej organizacji zwanej Klubem Pandemonium, Tessa wkrótce dowiaduje się, że sama jest Podziemną z rzadkim darem zmieniania się w inną osobę. Co więcej, Mistrz - tajemnicza postać kierująca Klubem - nie zatrzyma się przed niczym, żeby wykorzystać jej moc. Pozbawiona przyjaciół, ścigana Tessa znajduje schronienie w londyńskim Instytucie Nocnych Łowców, którzy przyrzekają, że znajdą jej brata, jeśli ona wykorzysta swój dar, żeby im pomóc. Wkrótce Tessę zaczynają fascynować dwaj przyjaciele: James, którego krucha uroda skrywa groźny sekret, i niebieskooki Will, zniechęcający do siebie wszystkich swym sarkastycznym humorem i zmiennymi nastrojami… wszystkich oprócz Tessy. W miarę jak w trakcie swoich poszukiwań, zostają wciągnięci w intrygę, grożącą zagładą Nocnych Łowców, Tessa uświadamia sobie, że będzie musiała wybierać między ratowaniem brata a pomaganiem nowym przyjaciołom, którzy próbują ratować świat… i że miłość potrafi być najbardziej niebezpieczną magią. ~ lubimyczytać
Dziewiętnastowieczny Londyn to doprawdy cudowne miejsce. Miasto nadal czytuje powieści zmarłego przed kilkoma geniusza, jakim niewątpliwie był Charles Dickens i świętują 41. rocznicę panowania królowej Wiktorii. Żyją tak, jak przystało na tamtejsze standardy, chadzają do pracy, czasami do teatrów, jeśli mają ochotę na odrobinę rozrywki. Nie mają jednak pojęcia, że gdzieś tam, w najciemniejszych zakamarkach Londynu, chowają się Nocni Łowcy, którzy po cichu ratują ludzką rasę przed demonami, Nocne Dzieci, rodem z Drakuli, prowadzą życie w cieniu, a czarownicy robią to, co umieją robić najlepiej.

Tessa Gray przyjeżdża z Nowego Jorku do Anglii na prośbę brata, Nathaniela. Już na początku coś wydaje jej się nie w porządku, bo po podróży nie odbiera jej brat, a dwie siostry, które zaświadczają, że przysłał je Nathaniel. Wkrótce okazuje się, że nie wszystko jest tak kolorowe, jak wydaje się Tessie, a ona sama nie jest osobą, za którą się uważa. Nocni Łowcy, wampiry, czarownicy, Will... To zdecydowanie za dużo jak na głowę biednej Tessy, która sama nie wie, do której z tych grup się zalicza. Wie tylko jedno - definitywnie nie jest człowiekiem.

Zawsze trzeba być ostrożnym z książkami i z tym, co w nich jest, bo słowa mają moc zmieniania ludzi.

Jak dla mnie, recenzje wszystkich książek można by skrócić do tylko jednego wyrazu - "genialne". Mimo, że uwielbiam zarówno historię, jak i Londyn, a XIX-wieczny Londyn brzmi jak spełnienie marzeń, nie do końca chciałam przeczytać "Mechanicznego Anioła". Ale po jakże cudownej lekturze "Miasta Szkła" nie pozostawało mi nic innego, jak znowu zatopić się w intrygujący i tajemniczy świat Nocnych Łowców, tym razem na innym kontynencie, w innych czasach i z zupełnie innej perspektywy. Czy było to dobre posunięcie? Jak najbardziej!

Cassandra Clare coraz wyżej wspina się na moim podium ulubionych autorów, z każdą przeczytaną przeze mnie książką jej autorstwa. Kocham jej styl pisania, a bohaterowie, których tworzy są jednymi z najbardziej wyrazistych i oryginalnych jakie czytałam. Stworzyła cudowny świat, który z powodzeniem przeniosła w inne miejsce i ponownie zadbała o każdy najmniejszy szczegół. Nie wiem, czy macie tak samo, ale w książkach najbardziej cieszą mnie detale. Czyżbyście nie uśmiechnęli się, gdybyście zobaczyli w książce, która dzieje się prawie sto trzydzieści lat przed "Darami Anioła", znajome wam nazwiska? Wayland, Lightwood? A to, że Clare przeniosła prawdziwy Londyn na karty tej powieści, prawdziwe ulice i budynki?

To w porządku kochać kogoś bez wzajemności, dopóki ten ktoś jest wart miłości. Dopóki na nią zasługuje.

Moim skromnym zdaniem niespodziewane zwroty akcji to coś, co wychodzi tej autorce fenomenalnie. Było ich w tej książce multum, przez co na każdej stronie coś się działo, ale jednocześnie nie mieliśmy dość, jak to się czasami zdarza przy nadmiarze akcji. Podobało mi się również to, że Cassandra Clare zrobiła z tego swego rodzaju kryminał, kierowała nasze podejrzenia na różne osoby i kiedy byliśmy już pewni, BUM, odwracała wszystko o sto osiemdziesiąt stopni!

Mimo tej okropnej okładki, która odstrasza na samym starcie (cieszę się, że ją zmienili, ale niestety ja mam ją w starym wydaniu), fabuła jest naprawdę warta poznania. Jeśli wkręciliście się w świat Nocnych Łowców tak jak ja i nie macie dość po lekturze "Darów Anioła", koniecznie zaopatrzcie się w tą pozycję. Dostaniecie mnóstwo akcji, wrażeń i nowych, cudownych bohaterów.

 

Autor: Cassandra Clare
Tłumaczenie: Anna Reszka
Oryginalny tytuł: The Clockwork Angel. The Infernal Devices - Book One
Data wydania: 2010-10-20
Strony: 467
Grzbiet: 2,8 cm

niedziela, 24 kwietnia 2016

#81 Miasto Szkła - Cassandra Clare (minirecenzja)



MIASTO KOŚCI | MIASTO POPIOŁÓW | MIASTO SZKŁA | MIASTO UPADŁYCH ANIOŁÓW | MIASTO ZAGUBIONYCH DUSZ | MIASTO NIEBIAŃSKIEGO OGNIA


Pośród chaosu wojny Nocni Łowcy muszą zdecydować się na walkę u boku wampirów, wilkołaków i innych Podziemnych… albo przeciwko nim. Tymczasem Jace i Clary też muszą podjąć ważne decyzje. Czy mogą pozwolić sobie na zakazaną miłość? ~ lubimyczytać

To już trzeci tom przygód Clary, Jace'a i ich przyjaciół - kolejna część zmagań Nocnych Łowców z demonami zarówno prawdziwymi, jak i demonami przeszłości, które w "Mieście Szkła" szczególnie uprzykrzają życie bohaterom. Clary cały czas próbuje znaleźć coś, co pomoże Jocelyn obudzić się z "magicznej śpiączki", tymczasem Jace cały czas próbuje uporać się z własnymi emocjami i zakazanym uczuciem wobec swojej siostry. 

Postanowiłam, że wprowadzę coś takiego, jak minirecenzja, czyli krótkie kilka zdań o moich odczuciach wobec powieści, którą niemal wszyscy już przeczytali i zalicza się do swoistych klasyków dla młodzieży. Uznałam, że "Miasto Szkła" wpasowuje się idealnie w kryteria, dlatego nie będę się nad tą książką aż tyle rozwodzić :)
"Niestety, człowiek najbardziej nienawidzi kogoś, na kim mu kiedyś zależało"
Nie wiem, dlaczego, ale to właśnie przy czytaniu tej części po prostu pokochałam sposób, w jaki pisze Cassandra Clare. Jest tak lekki i przyjemny, ale jednocześnie mamy tu świetne opisy i charakterystykę postaci. Nie muszę chyba mówić, jak świetne i zabawne dialogi wymyśla autorka, bo o tym doskonale wiemy. Tylu zwrotów akcji, tyle świetnej, wartkiej akcji nie widziałam już dawno i bardzo się cieszę, że pani Clare przypomniała mi, jak to jest czytać coś tak wspaniałego!
Kocham cię. Będę cię kochał do dnia, w którym umrę. A jeśli po tym jest jakieś życie, to wtedy też będę cię kochał.
Czwarty tom już do mnie wędruje, a ja tymczasem zachęcam - jeśli jakimś cudem nie wiesz, o czym jest seria "Darów Anioła", nie wiesz, kim jest Clary czy Jace i nie masz zielonego pojęcia, czym zajmują się Nocni Łowcy, to macie w tej chwili ruszyć się do biblioteki bądź do najbliższej księgarni i zaopatrzyć się w tą cudowną powieść!

 

Autor: Cassandra Clare
Tłumaczenie: Anna Reszka
Oryginalny tytuł: City of Glass. The Mortal Instruments - Book Three
Data wydania: 2013-09-11
Strony: 528
Grzbiet: 3,2 cm

środa, 20 kwietnia 2016

#80 Czerwona królowa - Victoria Aveyard

czerwona krolowa

Czy potrafilibyśmy żyć w świecie, gdzie bylibyśmy pomijani z powodu koloru nie naszej skóry, nie naszych oczu - ale krwi? Czy dalibyście radę w świecie, gdzie Srebrni tłamszą Czerwonych i używają jako tanią siłę roboczą? Witam w Norcie, krainie, gdzie obowiązują właśnie takie zasady, gdzie zapewne nie chciałby się znaleźć nikt z nas. No cóż, pod warunkiem, że nie macie srebrnej krwi, ale w to wątpię. 

Mare Barrow to zwykła Czerwona - nie ma krwi koloru srebra ani magicznych umiejętności. Trudni się kradnięciem Srebrnym ich brzęczących sakiewek, czego jej rodzina nie popiera, choć właśnie dzięki jej profesji mogą żyć. Wielkimi krokami zbliża się do Mare pobór i zostanie wysłana na wojnę, jak każdy dorosły Czerwony. Cudem dostaje pracę na królewskim dworze, gdzie zachodzi dziwne zdarzenie - okazuje się, że w tej zwykłej, przeciętnej, może trochę zbuntowanej Mare Barrow drzemie nieokiełznana siła, którą mogą władać tylko srebrnokrwiści. Jak to więc możliwe, że jej krew jest szkarłatna?

Na początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tej powieści, dosłownie wszyscy ostrzegali mnie, że "Czerwona królowa" to zlepek wszystkich bestsellerów, jakie mamy na rynku - "Igrzysk Śmierci", "Rywalek", "Niezgodnej", "Szklanego Tronu" i wiele więcej. I wiecie co? Zgadzam się z tym. Ale co z tego? Autorka może zaczerpnęła kilka faktów z innych książek, ale dzięki temu stworzyła coś nowego, co naprawdę było bardzo dobre

Nie spodziewałam, że ta książka aż tak mi się spodoba. Jej klimat był naprawdę cudowny i swoje wolne dni przeznaczałam tylko na jej czytanie. Nie zajęło mi to długo, mimo tych prawie pięciuset stron. Może to zasługa innej czcionki, którą bardzo szybko się czytało, albo to zasługa przegenialnego sposobu pisania Victorii Aveyard. Z tego co wiem, skończyła ona scenopisarstwo, co naprawdę widać. Może opisy miejsc były trochę niedokładne, bo momentami po prostu zapominałam, gdzie akurat dzieje się akcja, ale za to nie miałam tego okropnego uczucia, kiedy przeczytam pięć stron i muszę wrócić na sam początek, bo nie wiem, o czym czytałam.

Autorka bardzo dobrze przedstawiła okropną sytuację ludzi normalnych, Czerwonych, wymyśliła dopracowany w każdym calu kraj, a raczej królestwo, którym rządzi okrucieństwo i przemoc. Wykonywanie publicznych egzekucji, walk na arenie - widać, że troszkę nasza pisarka zaczerpnęła z historii, za co ma u mnie dużego plusa - wiecie, jak bardzo lubię historię. Mimo, że "Rywalki" mi się nie spodobały, tutaj wątek monarchii był prawie tak świetny jak w "Szklanym Tronie"

Bohaterowie - tutaj nie było nic specjalnego, byli przepisowi. Była zbuntowana dziewczyna, idealni książęta, król z kamiennym sercem i ktoś, kogo Mare musiała zostawić w swojej wiosce. Mimo wszystko niektórych bardzo polubiłam - na przykład Mare (tak, jestem jedyną osobą na świecie, która ją lubi!). Jak wspominałam wcześniej, tutaj nie było żadnych rewelacji, choć niektórzy bohaterowie całkiem fajnie wykreowani.  

Coś co bardzo polubiłam, coś, co autorce nadzwyczaj wychodziło - zwroty akcji. Tutaj, pod tym względem, dla mnie jest najlepsza! Cytat, który miał tu dosyć duże znaczenie - "Każdy może zdradzić każdego" - jest jak najbardziej trafny! Doprawdy, Victoria Aveyard jest mistrzynią w igraniu z emocjami czytelnika, potrafiła manipulować naszymi uczuciami jak tylko chciała. Były momenty, kiedy uśmiechaliśmy się pod nosem, a w następnej sekundzie wstrzymywaliśmy oddech - Aveyard świetnie się spisała.

No i na koniec małe podsumowanko - jeśli lubicie dystopie i chcecie coś nowego, ale jednocześnie coś powtórzonego, coś, o czym będziecie myśleć dniami i nocami, to koniecznie przeczytajcie "Czerwoną królową" Victorii Aveyard! Autorka zostawiła zakończenie, które tak namąciło mi w głowie, że za chwilę wpadam na arosa i zamawiam "Szklany miecz"! Szkoda tylko, że na następną część trochę sobie poczekamy... Jeśli jednak macie trochę czasu, ochotę na trochę dystopię, trochę młodzieżówkę - polecam serdecznie :) 


Tytuł: Czerwona królowa
Autor: Victoria Aveyard
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska-Ostapko
Ilość stron: 483
Cena: 34,90
Wydawnictwo: Otwarte
Ocena: 9/10
Grzbiet: 3 cm

niedziela, 17 kwietnia 2016

#79 Czy wspominałam, że cię kocham? - Estelle Maskame





Tytuł: Czy wspominałam, że cię kocham?
Autor: Estelle Maskame
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Ilość stron: 403
Cena: 37,90 
Wydawnictwo: Feeria Young
Ocena: 7/10
Grzbiet: 2,9 cm






Powieści w temacie zakazanej miłości, która nigdy nie powinna się zdarzyć, która jest zakazana i destrukcyjna mamy na pęczki. I jak mówię na pęczki, mam na myśli, że możemy zapełnić nimi calusieńki Pałac Westminsterski. Powiem wam w tajemnicy, ale szczerze, że czegoś o miłości rodzeństwa (przybranego, ale jednak), co nie byłoby ani odpychające ani obleśne jeszcze nie czytałam. I wtedy przyszło mi z odsieczą cudowne "Czy wspominałam, że cię kocham?" czyli kawałek idealnie wyważonej, łączącej powszechnie powielane schematy z nowatorskimi pomysłami powieści. 

Eden i jej matka od trzech lat muszą być samowystarczalne i dawać sobie radę bez męskiej ręki w domu. Ojciec szesnastolatki nie odzywa się do nich od dnia rozwodu, co jeszcze bardziej podsyca ich podejrzliwość i zaskoczenie, kiedy zbiegły tatuś zaprasza swoją jedyną córkę na wakacje do niego i jego nowej rodziny - żony i trzech pasierbów, w tym intrygującego i tajemniczego Tylera

Na początku trudno mi było wgryźć się w tą książkę, nie ciekawiło mnie kompletnie, co ma do zaoferowania i nie spieszyło mi się z jej przeczytaniem. Kolejne new adult miało mi zapewnić "odmóżdżenie" i miło spędzony czas, odpoczynek od ambitniejszych lektur. To też otrzymałam, coś, przez co będę mogła myśleć o błahostkach i wyluzować się. Nie była to może książka najlepsza z tego jakże obleganego gatunku, ale całkiem fajna, odrobinkę tylko przesłodzona.

Autorka to bardzo młoda osoba, więc nie można było spodziewać się cudów w sposobie pisania - nie oszukujmy się, do tego potrzeba lat wytężonej pracy. Tak jak się spodziewałam, styl nie był powalający, ale był taki, jaki miał być - lekki, przystępny i nieskomplikowany. Był jak najbardziej dopasowany do lekkiej młodzieżówki, jaką bez wątpienia jest "Czy wspominałam, że cię kocham?".

Przyznaję, autorka kazała nam długo czekać na rozwój wydarzeń - uczucia między Eden a Tylerem - ale w międzyczasie "zabawiała" nas innymi zabawnymi, czasami smutnymi, a nawet całkiem mądrymi sytuacjami. Bardzo fajnie poprowadzony wątek relacji Eden z ojcem, które nie są w najlepszej kondycji od dnia rozwodu. Kolejne pouczające wątki to na przykład fakt, że dziewczyna nie w pełni akceptuje swoje ciało, co uważam było po prostu świetne!

Do kreacji bohaterów mogłabym się troszkę przyczepić, ale tylko ociupinkę :) Eden była całkiem okej, ale Maskame również wpadła tu w rutynę, bo jej wybory były czasami irytujące i sprawiały, że miałam ochotę do rękoczynów. Była jeszcze troszkę mdła, ale za to Tyler był bardzo fajnie napisany - jego wybory, przejścia były jak najbardziej zgodne z jego charakterem, co często w książkach jest źle poprowadzone. Chociaż był tu też jeden przypadek - ich kolega, niby był typowym "babiarzem", a szczerze po jego zachowaniu uważałam, że jest po prostu słodziakiem :)

Podsumowując była to miła lekturka na raz, maksymalnie dwa razy, która na długo nie zagrzeje miejsca w naszych umysłach, ale przynajmniej spędzimy przy niej miło czas. Przyznaję, że książka jest przesłodzona, ale odczuwalne jest to w niektórych, niewielu momentach. Nie wiem, czy to dobry pomysł robić z tego serię, ale skoro Estelle Maskame zdecydowała, że będzie to trylogia, to czuję się zobowiązana do przeczytania pozostałych książek z DIMILY :)

wtorek, 12 kwietnia 2016

#78 Korona w mroku - Sarah J. Maas

Tytuł: Korona w mroku
Autor: Sarah J. Maas
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Ilość stron: 495
Cena: 39,90
Wydawnictwo: Uroboros
Ocena: 9/10
Grzbiet: 3,2 cm







Celaena spełnia obietnicę daną królowi i Dorianowi - na zlecenie władcy zabija potencjalnych członków ruchu oporu, który chce obalić rządy króla. Jednym z podejrzanych jest jej kompan z dawnych lat, Archer Finn. Dziewczyna będzie musiała zdecydować, czy wybierze lojalność wobec władcy, czy lojalność wobec własnego sumienia. 

Jak wiecie, pierwszy tom bardzo mi się podobał - ba, był świetny! Miałam jednak pewne obawy co do kontynuacji, bo jak wiemy, drugie tomy prawie zawsze są gorsze. Nie mogę stwierdzić, czy "Korona w mroku" była grosza czy lepsza od "Szklanego Tronu", mogę jednak powiedzieć, że trzymała poziom narzucony przez Maas w pierwszej części przygód Zabójczyni.

Wielu osobom pierwszy tom przypasował ze względu na wątek miłosny, którego w zasadzie... nie ma. Wiemy, że bohaterowie do siebie wzdychają, ale w gruncie rzeczy nic z tym nie robią i ogólnie wątek prowadzony jest bardzo subtelnie i cicho. Ale tutaj mamy wielkie BUM i ta miłość po prostu wylewa nam się z kartek. Nie jest to wada, bo nie przyćmiewa to ani trochę akcji, której również mamy w zanadrzu. Jedyne, co mi się nie podoba w tej miłosnej noweli to fakt, że mamy tu mój znienawidzony trójkącik.

Sama Maas przyznaje, że uwielbia baśnie - napisała "Dwór cierni i róż", który swą premierę ma chyba jutro, a jest to ponowne opowiedzenie baśni o "Pięknej i Bestii". Autorka uważa też, że ST jest bazowany w dużej mierze na "Kopciuszku", czego akurat nie zauważyłam, ale co tam. W "Koronie" mamy dużo większą liczbę wątków magicznych, co akurat bardzo mi się podobało. Poznaliśmy historię z "poprzedniego życia" Celaeny jak i Chaola, wiele odświeżonych albo kompletnie nowych wątków, nowi bohaterowie - czego chcieć więcej?

Mogliśmy obserwować też zmiany w charakterach naszych głównych bohaterów, wszyscy stają się trochę bardziej dojrzali, niektórzy się do siebie zbliżają, a inni oddalają. Autorka zastosowała bardzo fajną "zmianę" - w pierwszej części ukazała Celaenę w świetle niewzruszonej zabójczyni, a w "Koronie" pokazała, że to jednak wciąż nastolatka, która przeżyła w życiu dużo, ale nadal nie ma w pełni ukształtowanego charakteru. Może tak mi się tylko wydawało, ale zmienili się również Chaol i Dorian - książę stał się dużo bardziej odpowiedzialny, a Westfall jakby bardziej... ludzki.

Uważam jednak, że najlepsze w tym wszystkim było zakończenie. Nie będę wam zdradzać, kto z kim będzie, albo co się wydarzyło, bo nie wybaczyłabym sobie zaspojlerowania komuś tak ważnych wątków. Mogę was jednak zapewnić i obiecać, że nie będziecie się nudzić przez te niemal pięćset stron, a zakończenie wprawi was w taki szok i sprawi, że od razu sięgniecie po następną część!

Dlatego jak najbardziej polecam wam całą serię "Szklanego Tronu" - a przynajmniej dwa pierwsze tomy - wierzcie mi, nie będziecie się nudzić ani przez chwilę. Dajcie mi koniecznie znać w komentarzu czy jesteście Team Dorian czy Team Chaol (♥)!

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

#77 Czego słucham podczas czytania?

Cóż, jednocześnie mogę pochwalić się podzielną uwagą - mogę odrabiać lekcje i przy okazji oglądać ulubiony serial w telewizji, mogę oglądać film i jednocześnie rysować. Jednak nie zdzierżę, kiedy coś przeszkadza mi w czytaniu lub pisaniu. Dlatego znalazłam świetną alternatywę dla zwykłych piosenek, które mogłyby mi towarzyszyć podczas czytania - muzyka klasyczna i instrumentalne soundtracki! Rozumiecie, nie ma w nich tekstu, więc nic mnie nie rozprasza, dodatkowo odprężają, przez co tempo naszego czytania się zwiększa i łatwiej nam to przychodzi. Czego więc słucham, kiedy próbuję się skupić na słowie pisanym?


Jestem wielką fanką piosenek z bajek Disney'a, więc nie mogło mi tu tego zabraknąć! Kiedyś znalazłam ten filmik za sprawą przypadku i został ze mną już na stałe. Piękne, pianistyczne interpretacje największych bajkowych hitów idealnie odprężają podczas czytania! :)




Tutaj dałam wam przykładową piosenkę, ale chodzi mi tutaj o cały soundtrack z mojego ukochanego serialu "Outlander", który na pewno znacie lub o którym kiedyś gdzieś słyszeliście. Uwielbiam dźwięk chórów oraz dud, dlatego jeśli również lubicie takie klimaty, serialowy soundtrack na bank umili wam czytanie!


Skoro już mówiliśmy o Disney'u - mój ulubiony soundtrack ever, na prawdę, słuchałam go niemal codziennie podczas czytania. Niesamowicie mi to umilił i mimo, że to bajka dla dzieci, ten soundtrack nadal mnie zachwyca swoją prostotą i podobieństwem brzmień różnych tracków. A u góry mój ulubiony! Oczywiście można tu wcisnąć każdy soundtrack z jakiejkolwiek bajki, ale ten zdecydowanie podbił moje serducho! 



Jako zagorzały fan muzyki klasycznej i "pianistka" czuję się zobowiązana, żeby wstawić tutaj moją ulubioną klasyczną "nutkę" :) 


Ostatni już soundtrack pochodzi z Piratów z Karaibów, ale muszę wam powiedzieć, że słucham go tylko do książek przygodowych. Nie wiem, ale wtedy to wprowadza mnie w określony nastrój, więc nie włączam go podczas czytania romansów, o nie :)