wtorek, 31 maja 2016

#91 Podsumowanie maja

Cześć wszystkim!
Otóż ten miesiąc był naprawdę genialny i oby było takich więcej! 22 maja były moje urodziny, 20 targi, a pod pryzmatem przeczytanych tytułów jestem naprawdę zadowolona :) Nie dość, że było ich dosyć dużo (tak, 7 to niestety dla mnie dużo) to jeszcze prawie wszystkie były świetne (chociaż z wyborem tej jedynej najlepszej nie miałam żadnego problemu. Oczywiście jak możecie się dowiedzieć, i książek kupionych w tym miesiącu było całkiem sporo. No i chciałam jeszcze zaznaczyć, że wróciłam na Instagrama! :)

WRAP UP:

1. "Ogień i woda" - Victoria Scott (9/10) Grzbiet: 2,6 cm
2. "Wielki Gatsby" - F. Scott Fitzgerald (7/10) Grzbiet: 1,7 cm
3. "Miasto upadłych aniołów"- Cassandra Clare (8/10) Grzbiet: 2,7 cm
4. "Oblubienice wojny" - Helen Bryan (6/10) Grzbiet: 2,5 cm
5. "Zanim się pojawiłeś" - Jojo Moyes (7/10) Grzbiet: 2,8 cm
6. "Złodziej pioruna" - Rick Riordan (7/10) Grzbiet: 2,5 cm
7. "Marsjanin" - Andy Weir (10/10) Grzbiet: 2,3 cm


Najlepsza książka: "Marsjanin"
Najgorsza książka: ---
Wyzwanie wzrostu: 17,1 cm
Ilość przeczytanych stron: 2513
Ilość stron na dzień: 81

BOOK HAUL:


1. Oblubienice wojny - Helen Bryan - egzemplarz recenzencki od Grupy Wydawniczej Helion
2-6. Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy - Rick Riordan - już od dawna czaiłam się na to przecudowne wydanie Percy'ego (w ogóle jakieś wydanie Percy'ego xd) no i kiedy na stronie Galerii Książki był organizowany Zielony Piątek i przeceny sięgały -50 %, wzięłam wszystkie pięć książek. Zapłaciłam za nie coś koło sześćdziesięciu paru złotych, więc... DEAL ŻYCIA.
7. Marsjanin - Andy Weir - zdobycz z Warszawskich Targów Książki
8. Sekretne życie pszczół - Sue Monk Kidd - j.w.
9. Ja, diablica - Katarzyna Berenika Miszczuk - j.w.
10. Jeździec miedziany - Paullina Simons - j.w.
11. Baśniarz - Antonia Michaelis - moja pierwsza książka z wymiany i jak na razie jestem wymianami oczarowana!

TBR:

Na ten miesiąc zorganizowałam sobie kolejny raz kolejkę książek do przeczytania i bardzo lubię ten system - wtedy wszystko jest poukładane. Na początku dumnie stoi jedna z moich targowych zdobyczy, czyli "Ja, diablica" Katarzyny Bereniki Miszczuk. Już dawno chciałam coś polskiej autorki, a słyszałam same pochlebstwa na temat tej serii, więc czemu by nie? :) Później kolejna powieść Victorii Scott, czyli "Tytany". Jestem jej bardzo, bardzo ciekawa! Następnie książka, która na mojej półce stoi już od Dnia Kobiet... Mowa tu o "Dumie i uprzedzeniu". Później wielka i niezniszczalna "Gra o Tron", mówię wam, tak się wciągnęłam w serial, że ja cię kręcę! Następnie "Baśniarz" i "Morze potworów", a na samiuteńkim końcu "Powód, by oddychać" :)

niedziela, 29 maja 2016

#90 Okładki polskie vs US/UK

Cześć wszystkim!
Jakiś czas temu buszowałam sobie po anglojęzycznym booktubie i natrafiłam na filmik przesympatycznej Włoszki z kanału giuliatalkstoomuch, który był swego rodzaju zestawieniem włoskich okładek z amerykańskimi i brytyjskimi. Pomyślałam, że w sumie bardzo fajny pomysł i postanowiłam zrobić własne zestawienie z polskimi okładkami. Oczywiście, wybrałam tylko te, których okładki zostały zmienione ;) Zapraszam!

Książki są układane kolejno: US, UK, PL.

  

Wiecie, jak bardzo kocham Colleen Hoover i jej "Maybe Someday". Nie sądziłam, że ta książka tak mi się spodoba, ale, przyznaję, głównym powodem, dla którego po tę pozycję sięgnęłam była niesamowita okładka. Muszę przyznać, że polskie wydanie jest tutaj najlepsze i wybija się spośród swoich zagranicznych "kuzynek". Przyznaję, wersja amerykańska jest pomysłowa i nawiązuje do całości, ale za to okładka z Wlk. Brytanii jest po prostu okropna.

1: PL 2: US 3: UK

  

Tutaj niestety nasz rynek wydawniczy nie popisał się, bo książka wygląda okropnie. Na szczęście teraz wyszła okładka filmowa (którą na szczęście mam i ja), znacznie ładniejsza od swojej poprzedniczki. W końcu sukcesywnie uzupełniam kolekcję książek z Samem Claflinem na okładce! Wspominałam kiedyś, że mam na jego punkcie obsesję? :D Ale wróćmy! Inaczej sprawa wygląda na obczyźnie, bo te okładki aż proszą się o pogłaskanie! Moim faworytem jednak jest przesłodka wersja UK.

1: UK 2: US 3: PL

  

Pierwszy raz w całym tym zestawieniu mam dylemat. No, nie podlega wątpliwości, że kolejny raz nasza polska okładka wychodzi trochę blado przy swoich poprzedniczkach, tego jestem pewna. Myślę jednak, mimo, że angielska okładka jest strasznie interesująca, to właśnie oryginalna, amerykańska wersja podbiła moje serducho! A okładka drugiej części to już w ogóle istne cudo!

1: US 2: UK 3:PL

  

Tutaj wybór był trudny, ale zdecydowanie najłatwiejsze było obsadzenie ostatniego miejsca - okładka UK jest okropna sama w sobie, do tego ni w ząb nie pasuje do treści. Uważam, że "Jeździec miedziany" to jedna z poważniejszych historii miłosnych, w końcu dzieje się w czasach IIWŚ, dlatego stawiam na okładkę, która najbardziej oddaje jej klimat :)

1:PL 2:US 3:UK

  

Tak, wiem, te okładki są bardziej serialowe, ale gdybym wzięła starsze wydania (przypominam, że pierwotne wydanie ukazało się jakieś 20 lat temu) to skazałabym nas na sromotną klęskę. Ale jednak to nie nasza polska okładka totalnie mnie urzekła, ale to brytyjskie wydanie! Tylko spójrzcie! 

1: UK 2:PL 3:US

poniedziałek, 23 maja 2016

#89 Wielki Gatsby - F. Scott Fitzgerald


★★★★★★★☆☆☆

Jest rok 1922. Nick Carraway to względnie młody kawaler, który dopiero co przeprowadził się do West Egg i wynajmował tam domek za jedyne 80 dolarów miesięcznie. Cała historia rozpoczyna się w dniu, kiedy Nick zostaje zaproszony na kolację do willi swojej dawno niewidzianej kuzynki, Daisy na East Egg, znacznie bardziej okazałą częścią Long Island. Kuzynka przedstawia mu swoją przyjaciółkę Jordan Baker, sukcesywną golfistkę, którą Nick do tej pory oglądał jedynie na czarno-białych fotografiach w gazecie. Zachwyca się nad swoją trzyletnią córeczką i pokazuje Nickowi okazałą willę, którą Carraway podziwiał z brzegu po drugiej stronie Long Island.

Wszyscy, nawet Jordan, rozprawiają o tajemniczym Gatsby'm, u którego odbywają się najlepsze imprezy w okolicach Nowego Jorku. Nick z dumą może powiedzieć, że mieszka obok jegomościa, ale pomija fakt, że na żadnym z jego hucznych przyjęć nie zagościł. W osłupienie wprawia go, kiedy dostaje - jako jedyny w historii pamiętnych imprez Jay'a Gatsby'ego - zaproszenie na jedno z nich. Tak się właśnie rozpoczyna cudowna przyjaźń i seria niefortunnych zdarzeń, które są jedną, wielką, chodzącą metaforą dla tych wszystkich ulotnych rzeczy, jakimi są miłość i przyjaźń.

Mam absolutną pewność, że każdy z was słyszał, przeczytał lub po prostu zna nazwisko Gatsby. Z czasem dowiadujemy się, że to nie tylko rola grana przez jedynego w swoim rodzaju, cudownego Leonardo DiCaprio, ale także postać książkowa. Później, możliwe, że w szkole, dowiadujemy się, że to cudowna postać o głębokich uczuciach, charakterystycznym sposobie bycia i w gruncie rzeczy postać tragiczna.

Całą książkę czyta się szybko, nie tylko dlatego, że nie liczy sobie nawet dwustu stron. Autor w fenomenalny sposób przedstawia nam całą zawiłą historię wszystkich bohaterów. Opisuje ich problemy, które nawet teraz, ponad dziewięćdziesiąt lat po wydaniu pierwszej książki o Gatsby'm, są aktualne. Fitzgerald posługuje się piórem z zaskakującą lekkością, co zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie, bo spodziewałam się rażących w oczy archaizmów. 

Ale kiedy czytamy tę naprawdę wzruszającą, ale przede wszystkim poruszającą historię, zdajemy sobie sprawę, ile jesteśmy w stanie poświęcić i jak daleko możemy się posunąć, aby ukryć nasz sekret i odwlec skonfrontowanie się z problemem na jak najdłużej. Obawiałam się spotkania z tą książką, bo kiedy mamy przeczytać jakiegoś klasyka jako lekturę szkolną, zwykle nie mogę wbić się w historię. Tutaj ani przez chwilę nie miałam tego problemu i mogłam cieszyć się książką w stu procentach. 

Nie radzę wam czytać za wielu recenzji tej powieści, szczególnie wystrzegać się tych naprawdę szczegółowych, bo kiedy będziemy wertować tak internet w poszukiwaniu informacji o tej książce, coś sobie w końcu zaspojlerujemy, a to na bank odbierze wam przyjemność z czytania. No i oczywiście, pamiętajcie, praktykujemy zasadę najpierw książka potem film! 

Podsumowując jednym słowem, nie podobała mi się tak, aby uznać ją za książkę roku czy coś w tym stylu, ale naprawdę miło spędziłam przy niej czas i definitywnie nie jest to lektura na jeden raz. Traktuje o ponadczasowych realiach, z którymi możemy utożsamiać się my, nasi bliscy przodkowie, jak i nasze przyszłe pokolenia. Stara prawda, że pieniądze szczęścia nie dają, a przyjaciół poznaje się w biedzie to idealne frazy, aby streścić całą tą powieść. 

Autor: F. Scott Fitzgerald
Tłumaczenie: Kazimierz Cap
Oryginalny tytuł: The Great Gatsby
Data wydania: 2014-08-22
Strony: 190
Grzbiet: 1,7 cm
Czas czytania: 2 dni
lubimyczytać

środa, 18 maja 2016

#88 Oblubienice wojny - Helen Bryan [PRZEDPREMIEROWO]


★★★★★★☆☆☆☆


Każdy ma jakąś babcię, ciocię czy pradziadka, który, kiedy się z nim usiądzie, gada i gada jak najęty, opowiadając o swoich przygodach z młodości. O tym, jak razem i innymi kolegami malowali na murach Znak Polski Walczącej i w inny sposób wykonywali mały sabotaż. Historie takie są jakby rodem wyrwane ze scenariusza filmu Jana Komasy, ale - mimo, że trudno w to uwierzyć - są autentyczne. Ale jak to wyglądało z innej strony, nie Polaka, ale mieszkańca deszczowej Anglii?

"Oblubienice wojny" to powieść stricte historyczna, opowiadająca o pięciu przyjaciółkach - Elsie, Frances, Evangeline, Alice i Tanni. Każda z nich ma odrębną historię, ale w pewnym momencie jakby wszystkie te lata sprzed roku 1939, zostały wrzucone i wymieszane w jednym worku z dużym napisem "WOJNA". Dziewczyny muszą nauczyć się żyć w całkiem nowych realiach, czasach, gdzie suknie zrzucane są na rzecz zakrwawionych fartuchów czy niezbyt modnych mundurów Land Girls. Gdzie cały swój dorobek możesz stracić w dwie sekundy, a wszystko, co jest tobie przypisane, masz na kartce. O tych realiach właśnie opowiada ta powieść, chcąc przybliżyć nam czasy, w których żyli ludzie nie tak dawno temu.

Ale także muszę napisać wam trochę, jak zwykle, jak to wygląda od strony technicznej. Fabularnie wygląda to całkiem nieźle - pięć dziewczyn, które połączyła wojna i chęć przetrwania. Historia miała potencjał, którego niestety nie wykorzystała pani Bryan. Nie chodzi tu głównie o styl pisania, bo nie był on zaraz jakiś tragiczny, ale coś tam siedziało i po prostu nie pozwalało mi wgryźć się w "Oblubienice". Dodatkowo, czasami miałam wrażenie, jakbym przestawała czytać na chwilę powieść pani Bryan i zaczytywała się w jakiejś zupełnie innej książce. Trudno było nadążyć za akcją.

Może kiedy to wszystko sobie podsumowuje, nie jest to zaraz jakaś zła książka, faktycznie, nie najlepsza, ale zdecydowanie nie wrzuciłabym jej gdzieś w kąt na pastwę losu. Myślę, że celem pani Bryan było napisanie czegoś, co w obrazowy sposób wyjaśni nam życie panujące na przełomie lat czterdziestych i to można odhaczyć jako całkiem niezłe zilustrowanie. Każdy mieszkaniec wsi, na której toczy się akcja, miał swoją historię i to było piękne, że mogliśmy ten czas trudny dla wszystkich z innych perspektyw. Każdy przeżywał to na swój sposób. 

Z bohaterami jakoś specjalnie się nie zżyłam, choć Berniego uwielbiam i chyba był moją ulubioną postacią z "Oblubienic". Jak już wspomniałam, każdy inaczej odbierał życie podczas wojny, inaczej próbował pomóc Anglii podnieść się po tym ciosie, który zwalił ją z nóg. Jeśli miałabym już wybierać ulubioną bohaterkę, wybrałabym Frances, która za wszelką cenę chciała walczyć z Niemcami i położyć kres nazizmowi. 

Nie zabrakło również zapożyczeń z innych gatunków, co znacznie ubarwiło opowieść. Pod koniec mamy sprawę trochę kryminalną, detektywistyczną, ale żeby dowiedzieć się o co chodzi, będziecie musieli sami sprawdzić :) Ale przede wszystkim jest to historia więzi rodzinnych i nierozerwalnej przyjaźni, która nawet przez lata, pielęgnowana, nie zarosła chwastami i rozkwitła na nowo. Czy warto czekać do 2 czerwca, kiedy ta książka będzie miała premierę? Według mnie tak, choćby dlatego, żeby poczuć ten fantastyczny klimat i dowiedzieć się czegoś o historii. 

Autor: Helen Bryan 
Tłumaczenie: Olga Kwiecień
Oryginalny tytuł: War Brides 
Data wydania: 2016-06-02
Strony: 404
Grzbiet: 2,5 cm
Czas czytania: 5 dni

Recenzja dostępna także na lubimyczytać, Matras oraz Empik.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio :)

sobota, 14 maja 2016

#87 Kreatywny Book TAG

Cześć wszystkim!

Ale dzisiaj słonko świeci, aż chce się brać książkę, rozłożyć hamak i relaksować się w ten piękny dzień. Jakiś czas temu otrzymałam nominację Angeliki z Magii Słowa, za którą bardzo, bardzo dziękuję! Poza tym już dawno żadnych TAG'ów nie było, prawda? To zaczynamy! Koniecznie sprawdźcie, czy nie ma was w nominowanych! :)

1. Książka, w której bohater/bohaterka ma kolorowe włosy.
Tu przypomina mi się tylko Allie z "Wybranych" C. J. Daugherty. Z tego co wiem, miała farbowane na rudo/wiśniowo/czerwono włosy :)

2. Książka, w której główny bohater/bohaterka potrafi śpiewać lub grać na jakimś instrumencie.
Może nie będę kreatywna ani oryginalna i pójdę na łatwiznę, ale do tej kategorii pasuje mi tylko America z serii "Rywalki" Kiery Cass. Jak wiemy, pochodziła z... nie pamiętam jak to się nazywało, fazy (?), w której wszyscy byli utalentowani muzycznie, w tym oczywiście i ona :)

3. Książka, w której główny bohater/bohaterka się nie zakochuje.
Przyznam się wam, że tutaj musiałam rzucić okiem na moją biblioteczkę, bo okazuje się, że strasznie trudno wybrać powieść bez wątku miłosnego. No, ale nawet i taka się znalazła! Ktoś czytał "Dzieci Gniewu" Paula Grossmana? Wprawdzie Willi ma żonę, ale jest z nią dużo dużo dłużej, niż sięga sama historia, więc teoretycznie się nie zakochuje. Można tutaj też przypasować np. "Opowieść wigilijną" czy książki z serii o Sherlocku Holmesie.

4. Książka, która oparta jest na podstawie bajki lub baśni.
Może ta książka będzie troszkę naciągana, ale wstawię tu "Szklany Tron" Sarah J. Maas. Ja osobiście tego podobieństwa do baśni nie zauważyłam, ale sama autorka utrzymuje, że pisała to mając w głowie sceny i bohaterów z baśni o "Kopciuszku".

5. Książka, w której główny bohater/bohaterka jest buntownikiem.
W sumie to i Mare z "Czerwonej królowej" Victorii Aveyard mogła by zająć miejsce w tej kategorii. Wszystko, co robiła, było buntem przeciwko ustrojowi w państwie i troszkę nawet przeciwko swoim rodzicom. Kto czytał łapka do góry!

6. Książka, w której bohater/bohaterka ma dziwne imię. 
Czy Cealena Sardothien to dla mnie wyjątkowo dziwne, ale też śliczne imię? No i oczywiście Chaol, przecież praktycznie nikt nie wie, jak to wymówić! Osobiście (po obejrzeniu wywiadu z autorką) wiem, że czyta się podobnie jak kejyl, ale nie dziwię się, że dla niektórych to był i będzie czaol.

7. Książka o skomplikowanym tytule.
Kurczę, teraz wszystko, co mi przychodzi do głowy to również "Ferdydurke" Gombrowicza, ale ze mnie ściągara!

8. Książka, która opowiada o kosmosie lub akcja dzieje się w nim.
Nie czytuję za bardzo książek w klimatach sci-fi, ale tak się składa, że ostatnio - znaczy w marcu - udało mi się poznać historię Lilac i Tarvera, czyli głównych bohaterów "W ramionach gwiazd", którzy sami musieli poradzić sobie na bezludnej, porzuconej planecie.

9. Książka, po której postanowiłeś/postanowiłaś zmienić się na lepsze.
Kurczę, nie wiem, czy jest taka książka. Na pewno mój tok myślenia zmienił się odrobinkę po przeczytaniu "Światło, którego nie widać", bo zaczęłam mieć jeszcze większy szacunek do historii i ludzi, którzy na własne oczy widzieli te wszystkie okropieństwa i walczyli o swoją niezależność.





10. Nominacje, jednak inne niż wszystkie. Liczba osób nominowanych do TAGu musi być wielokrotnością liczby dwa.
Just yśka z Z miłości do książek
bookworm z Ksiażkowoholizm
Judyta Z z House of Readers
Weronika W z Bookocholic

sobota, 7 maja 2016

#86 Krótko o serialach: Gra o Tron


Dzisiaj przedstawiam wam kolejny post z serii, którą ja uwielbiam, mianowicie "Krótko o serialach"! Możecie wiedzieć lub nie, że jestem straszną serialomaniaczką i kiedy mam dobrą passę, mogę oglądać odcinek za odcinkiem, dopóki nie zorientuję się, że jest już po trzeciej nad ranem, a ja mam szkołę. Dzisiaj na warsztat weźmiemy serial, w którym ostatnio przepadłam i nie mogę się od niego oderwać! Panie i panowie, ekranizacja fenomenalnej (podobno, ja jeszcze nie czytałam) powieści George'a R. R. Martina - "Gra o Tron"!

Jak zwykle zacznę od okoliczności, w których dowiedziałam się o serialu. Oczywiście, wiedziałam, że jest coś takiego jak "Gra o Tron", to zawsze było popularne i gdzieś tam w internetach poruszane, ale nigdy nie interesowały mnie tak walki na miecze i chodzenie w zwierzęcych skórach. Niedokładnie pamiętam, jak to się wszystko zaczęło, bo było to już dawno, dawno temu, ale jakimś cudem włączyłam pierwszy odcinek (po kilku nieudanych próbach) i zaczęłam oglądać. Na początku myślałam sobie "okej, dobra, jest fajny w sumie". Oglądałam tak i oglądałam, ale jakoś bez większych emocji, aż w końcu przestałam, bo nie miałam na to czasu. Aż w końcu chyba jakiś miesiąc temu przypomniałam sobie o "Grze" i ponownie zaczęłam oglądać. I tak właśnie przepadłam w tym serialu.


Mówię wam, pożerałam odcinek za odcinkiem i robię to do teraz. Jeszcze nie obejrzałam go do końca, bo wiadomo, w życiu ucznia pojęcie "nuda" raczej nie istnieje, ale każdą wolną chwilę (oczywiście po uprzednim czytaniu jakiejś książki) sięgałam po serial. Kompletnie pochłonęła mnie wartka akcja i najlepsi bohaterowie na świecie!

Mimo, że w "Grze o Tron" niewskazane jest przywiązywać się do jakiejś postaci, bo prędzej czy później i tak ją zabiją, ja sama znalazłam kilku ulubieńców (Tyrion i Bronn górą!) i poznałam wielu świetnych aktorów (Czy tylko ja się cieszę, że Emilia Clarke, czyli serialowa Khaleesi, dostała rolę Lou w "Zanim się pojawiłeś"? :). Serial ma już w sumie dość dużo sezonów, choć stosunkowo mało odcinków, historia nie nuży się ani trochę. Dzieje się to za sprawą wprowadzenia przez scenarzystów wielu perspektyw, co jest świetne! Mamy wiele postaci, a każdej z nich przyporządkowany jest wątek lub dwa. które z zapartym tchem śledzimy. 


Nie każdy musi lubić rycerzy, żeby pokochać "Grę o Tron". Jest tu chyba jedyny czarny charakter, którego z chęcią bym dość mocno zraniła (Joffrey of kors), no i Khaleesi, której wątek zawsze z zaciekawieniem oglądam. Wiadomo, jak każdy serial ma lepsze odcinki i gorsze, ale zapewniam was, że nawet te najgorsze będą całkowicie genialne. Jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z tą historią, albo czytaliście "Grę o Tron", ale niekoniecznie ciągnie was do serialu, koniecznie go obejrzyjcie i dajcie mi znać, jak się wam podobało! :)

czwartek, 5 maja 2016

#85 Pozłacana rybka - Barbara Kosmowska

★★★★★☆☆☆☆☆

Kolejna książka o chorobie i o tym, jak relacje między członkami rodziny są ważne i jak łatwo je zepsuć. Barbara Kosmowska porusza w tej książce niełatwe tematy, problemy, z którymi, mimo tego, że się o nich nie rozmawia, zmaga się wiele dzieci i młodzieży. Opowieść o pasji i różnicach charakterów, o przyjaźni i pierwszej miłości, a także o zrozumieniu i umiejętności wybaczania. Czy pani Barbarze udało się dobrze to wszystko połączyć?

Najpierw muszę powiedzieć, że nie do końca chciałam przeczytać tą książkę, a kupiłam ją pod wpływem impulsu, podczas spotkania autorskiego w mojej szkole. Mimo że, jak widać po mojej ocenie, książka średnio mi się podobała, pani Barbara to chyba najbardziej pozytywna osoba pod słońcem! Bardzo cieszę się, że poznałam panią Kosmowską i teraz mogę patrzyć z dumą na (w sumie) mój pierwszy autograf :)

Alicja mieszka w mieście razem ze swoimi rodzicami, którzy już nie rozmawiają ze sobą jak kiedyś. Ich ciche chichotanie zastąpiły bezustanne krzyki bądź ciche dni. W końcu, ku rozpaczy Alicji, biorą rozwód, a imię taty jest usunięte z tabliczki na drzwiach. Ala traktuje wypady do Kruszyny, małej wsi, gdzie mieszkają jej dziadkowie, jak odpoczynek od miejskiego życia i wszystkich problemów. Zatapia się wtedy w lekturze, robi zdjęcia swoim ukochanym nikonem i głaszcze pannę Fryzunie. No i nie możemy zapomnieć o długich spacerach z Robertem, do którego dziewczyna zdecydowanie coś czuje.

Autorka porusza tutaj wiele kwestii - od braku zainteresowania matki, która cały swój wolny czas poświęca na pisanie biografii Astrid Lindgren, po pierwsze nasionka, z których kiełkuje najprawdziwsze uczucie, pierwsze takie w życiu czternastoletniej dziewczyny. Nie powiem, historia byłaby w sumie ciekawą obyczajówką - gdyby była lepiej napisana, a akcja troszkę inaczej poprowadzona.

Nie można było spodziewać się dużo po tej książce i cudów nie oczekiwałam. Całe szczęście, że lektura była bardzo krótka i nie zmarnowałam przy niej tyle czasu. Myślę, że główną wadą w tej historii był fakt, że jest to typowa książka dla dzieci pisana przez dorosłego. Nie wiem, czy też macie takie uczucie, że wszystko pisane jest wręcz infantylnie prostym językiem, tak, aby dziecko wszystko zrozumiało (choć książka skierowana raczej do młodzieży), a dialogi za to (wychodzące z ust tych nastolatków) nad wyraz dorosłe. 

Niestety, nie mogę powiedzieć tyle dobrego o tej książce, ile bym chciała. Styl, jak już wspomniałam, był banalnie prosty i czasami wręcz czułam się jakby ktoś mówił do mnie jak do dziecka z autyzmem. Był to typowo szkolny styl pisania, przez co bardzo trudno mi się ją czytało. Coś, co wyszło pani Kosmowskiej bezbłędnie to doprowadzanie mnie do łez i pisanie smutnych momentów. Słowo pisane praktycznie nigdy nie zmusza mnie do płaczu, ale tu autorka tak wszystko nakreśliła, że kilka mokrych śladów musiało zostać na kartkach "Pozłacanej rybki".

Coś, co mi się podobało, to to, że na okładce znajdziemy dużo przypadkowych na pozór obrazków - krowa, skrzypce, nikon. Jednak po lekturze wszystkie te elementy nabierają zupełnie nowego znaczenia i sensu, a wiecie, jak cieszą mnie takie małe szczegóły. Słowem zakończenia, historia dobra, ale troszkę źle napisana. Może to dlatego, że nie przepadam za bardzo za obyczajówkami. Cóż, może gdybyśmy dodali tam kilka elfów i prawdziwą złotą rybkę-dżinna, może by mi się podobało.

Autor: Barbara Kosmowska
Tłumaczenie: -
Oryginalny tytuł: -
Data wydania: 2015-06-11
Strony: 160
Grzbiet: 1,5 cm
Czas czytania: 1 dzień

poniedziałek, 2 maja 2016

#84 Ogień i woda - Victoria Scott

OGIEŃ I WODA | KAMIEŃ I SÓL
★★★★★★★★★☆ 

W życiu 16-letniej Telli Holloway wszystko jest nie tak. Jej brat jest umierający, a gdy kilkunastu lekarzy nie może ustalić, co mu dolega, rodzice decydują się zamieszkać w „Zapadłej Dziurze w Montanie”, by Cody miał „świeże powietrze”. Tella traci ukochane życie w Bostonie i przyjaciół, rodzice doprowadzają ją do szału, jej brat jest bliski śmierci, a ona – kompletnie bezradna……dopóki nie odbiera tajemniczych instrukcji, jak wystartować w Piekielnym Wyścigu prowadzącym przez dżunglę, pustynię, ocean i góry, by wygrać nagrodę, której Tella rozpaczliwie pragnie: lekarstwo na chorobę brata. Ale wszyscy uczestnicy pragną leku dla kogoś, kogo kochają, i walczą zaciekle – nie ma gwarancji, że Tella (lub ktokolwiek inny) przetrwa wyścig. Może liczyć tylko na swoją pandorę – zwierzątko, które powinno mieć niezwykłe zdolności, ale Tella nie ma pojęcia jakie, a nawet… czy w ogóle je ma.Wyprawa jest mordercza, zegar tyka, a Tella wie, że nie może ufać nikomu, nawet członkom swojej grupy. Czy może zaufać przynajmniej Guyowi? Czy rodzące się uczucie pomoże jej wygrać wyścig, czy będzie przyczyną jej klęski?
Niektórym nie trzeba opowiadać o cierpieniu, wiedzą, co to słowo oznacza i potrafią podać jego dosłowną definicję z własnych doświadczeń. Zrobiliby wszystko, jeśli tylko ktoś pomachałby przed ich nosem rozwiązaniem wszystkich ich kłopotów, nawet, gdyby to rozwiązanie było tylko chwilowe. Ale czy ich bliscy, którzy niewątpliwie darzą ich wielką i nieograniczoną miłością, byliby w stanie podjąć aż tak duże ryzyko?

Tella to nastolatka, która nie do końca jest normalna. Ma brata, który jest w stanie powolnej śmierci, mieszka na odludziu w otoczeniu lasów Montany, a sklep, w którym może kupić swoje ulubione słodycze jest oddalony kilka kilometrów od jej domu. Z jednej strony niejednemu nastolatkowi przydałby się internetowy detoks, ale żeby trwał aż rok? Decyzja matki Telli o zamiarze uczenia swoich dzieci w domu zmiata z powierzchni ziemi marzenia nastolatki o normalnym życiu. Jednak odizolowanie zbliża do siebie Hollowayów, przez co jeszcze bardziej pogrążają się w rozpaczy, kiedy myślą o nadchodzącej śmierci Cody'ego, która według lekarzy zbliża się wielkimi krokami.

Wtedy, kiedy Tella jest przekonana o beznadziejności swojego bytu, na łóżku znajduje niebieskie pudełeczko. W środku miga czerwona lampka, co oznacza, że na urządzeniu wiadomość czeka na odsłuchanie. Jest zdeterminowana, aby pomóc bratu i kiedy kobieta w słuchawce oferuje jej lek na każdą chorobę jako wygraną w Piekielnym Wyścigu, dziewczyna nie zastanawia się ani sekundy. Mimo protestów rodziców, Tella bierze plecak, pakuje w niego swoje oszczędności i udaje się na proces selekcji pandor.

Przygoda z tą powieścią zaczęła się od śmiechu z nieumiejętnego prowadzenia akcji przez Victorię Scott i zatrważająco głupich bohaterów, a skończyła się na łzach w oczach po wspaniałym przeżyciu. Teraz mogę wam z czystym sumieniem powiedzieć, że to, co napisane jest na odwrocie książki, tuż pod jej opisem ("Powieść Victorii Scott chwyta za gardło i nie puszcza!") to absolutna prawda i jedna z niewielu rzeczy, których jestem pewna.

Niestety, jest tu jeden mankament, o którym nie mogę nie wspomnieć i który na samym początku strasznie kuł mnie w oczy - podobieństwo do historii, którą stworzyła Suzanne Collins, a dokładnie do "W pierścieniu ognia". Jeśli jednak nie jesteś wymagającym czytelnikiem, szukasz czegoś podobnego do "Igrzysk" i uwielbiasz akcje lecącą na łeb na szyję - ta powieść jest dla ciebie! Ale w tej całej "kopii" (no dobrze, to słowo jest trochę na wyrost) Głodowych Igrzysk, Victoria Scott wykazała się niezwykłą pomysłowością i przy niektórych fragmentach miałam ochotę wstać z łóżka i zacząć klaskać dla autorki za fenomenalne pomysły, na które ja w życiu bym nie wpadła.

Fakt, Tella na początku irytowała mnie swoją lekkomyślnością, ale wtedy trafiła na Wyścig i przeszła niesamowitą metamorfozę z typowego śmieszka, który zawsze doprowadza towarzystwa do łez śmiechu, w dojrzałą dziewczynę, niemal kobietę, która wie czego chce i bez ustanku zmierza do celu. To, że motywacją jest dla niej rodzina dodatkowo zdobywa moją sympatię. Guy, który podbił moje serducho, to cudowny, opiekuńczy chłopak, w którym niejedna by się zakochała. Chyba pora dodać kolejny punkt do mojej listy fikcyjnych mężów, którzy nie dość, że nie wiedzą, kim jestem, to dodatkowo nie istnieją. Smutne.

I miałam również wrażenie, że styl pani Scott wyraźnie się poprawił w trakcie trwania "Ognia i wody". Widać, że wie, co znaczą więzy rodzinne i za to właśnie ją cenię. Już dawno nie czytałam powieści tak dobrej, że w brzuchu czułabym motylki na przemian z chęcią mordu. Autorka świetnie się spisała i z chęcią sięgnę po kolejny tom, bo Wyścig się jeszcze nie zakończył!

Autor: Victoria Scott
Tłumaczenie: Marzena Dziewońska
Oryginalny tytuł: Fire and Flood
Data wydania: 2015-06-17
Strony: 363
Grzbiet: 2,6 cm
Czas czytania: 2 dni

Za możliwość przeczytania tej cudownej x10 powieści, dziękuję wydawnictwu IUVI! :)