czwartek, 5 maja 2016

#85 Pozłacana rybka - Barbara Kosmowska

★★★★★☆☆☆☆☆

Kolejna książka o chorobie i o tym, jak relacje między członkami rodziny są ważne i jak łatwo je zepsuć. Barbara Kosmowska porusza w tej książce niełatwe tematy, problemy, z którymi, mimo tego, że się o nich nie rozmawia, zmaga się wiele dzieci i młodzieży. Opowieść o pasji i różnicach charakterów, o przyjaźni i pierwszej miłości, a także o zrozumieniu i umiejętności wybaczania. Czy pani Barbarze udało się dobrze to wszystko połączyć?

Najpierw muszę powiedzieć, że nie do końca chciałam przeczytać tą książkę, a kupiłam ją pod wpływem impulsu, podczas spotkania autorskiego w mojej szkole. Mimo że, jak widać po mojej ocenie, książka średnio mi się podobała, pani Barbara to chyba najbardziej pozytywna osoba pod słońcem! Bardzo cieszę się, że poznałam panią Kosmowską i teraz mogę patrzyć z dumą na (w sumie) mój pierwszy autograf :)

Alicja mieszka w mieście razem ze swoimi rodzicami, którzy już nie rozmawiają ze sobą jak kiedyś. Ich ciche chichotanie zastąpiły bezustanne krzyki bądź ciche dni. W końcu, ku rozpaczy Alicji, biorą rozwód, a imię taty jest usunięte z tabliczki na drzwiach. Ala traktuje wypady do Kruszyny, małej wsi, gdzie mieszkają jej dziadkowie, jak odpoczynek od miejskiego życia i wszystkich problemów. Zatapia się wtedy w lekturze, robi zdjęcia swoim ukochanym nikonem i głaszcze pannę Fryzunie. No i nie możemy zapomnieć o długich spacerach z Robertem, do którego dziewczyna zdecydowanie coś czuje.

Autorka porusza tutaj wiele kwestii - od braku zainteresowania matki, która cały swój wolny czas poświęca na pisanie biografii Astrid Lindgren, po pierwsze nasionka, z których kiełkuje najprawdziwsze uczucie, pierwsze takie w życiu czternastoletniej dziewczyny. Nie powiem, historia byłaby w sumie ciekawą obyczajówką - gdyby była lepiej napisana, a akcja troszkę inaczej poprowadzona.

Nie można było spodziewać się dużo po tej książce i cudów nie oczekiwałam. Całe szczęście, że lektura była bardzo krótka i nie zmarnowałam przy niej tyle czasu. Myślę, że główną wadą w tej historii był fakt, że jest to typowa książka dla dzieci pisana przez dorosłego. Nie wiem, czy też macie takie uczucie, że wszystko pisane jest wręcz infantylnie prostym językiem, tak, aby dziecko wszystko zrozumiało (choć książka skierowana raczej do młodzieży), a dialogi za to (wychodzące z ust tych nastolatków) nad wyraz dorosłe. 

Niestety, nie mogę powiedzieć tyle dobrego o tej książce, ile bym chciała. Styl, jak już wspomniałam, był banalnie prosty i czasami wręcz czułam się jakby ktoś mówił do mnie jak do dziecka z autyzmem. Był to typowo szkolny styl pisania, przez co bardzo trudno mi się ją czytało. Coś, co wyszło pani Kosmowskiej bezbłędnie to doprowadzanie mnie do łez i pisanie smutnych momentów. Słowo pisane praktycznie nigdy nie zmusza mnie do płaczu, ale tu autorka tak wszystko nakreśliła, że kilka mokrych śladów musiało zostać na kartkach "Pozłacanej rybki".

Coś, co mi się podobało, to to, że na okładce znajdziemy dużo przypadkowych na pozór obrazków - krowa, skrzypce, nikon. Jednak po lekturze wszystkie te elementy nabierają zupełnie nowego znaczenia i sensu, a wiecie, jak cieszą mnie takie małe szczegóły. Słowem zakończenia, historia dobra, ale troszkę źle napisana. Może to dlatego, że nie przepadam za bardzo za obyczajówkami. Cóż, może gdybyśmy dodali tam kilka elfów i prawdziwą złotą rybkę-dżinna, może by mi się podobało.

Autor: Barbara Kosmowska
Tłumaczenie: -
Oryginalny tytuł: -
Data wydania: 2015-06-11
Strony: 160
Grzbiet: 1,5 cm
Czas czytania: 1 dzień

6 komentarzy:

  1. O Kosmowskiej słyszałam baaardzo dużo, ale do tej pory nie sięgnęłam po żadną z jej powieści i chyba przez najbliższy czas nie będę tego zmieniać :/

    Pozdrawiam cieplutko ♥
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. To zdecydowanie nie książka dla mnie. Ogólnie jestem sceptycznie nastawiona do polskich autorek i powieści młodzieżowych przez nie pisanych.
    Pozdrawiam! :)
    http://natalie-and-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam jakiś czas temu książki pani Kosmowskiej. Buba? Poprawcie mnie, jeśli się mylę :D W każdym razie, Buba mnie się bardzo spodobała :D Teraz jednak nie jestem pewna, czy powieści tej pani przypadłyby mi do gustu :P

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja czytałam inne wydanie, bardziej bajeczne. Ale na ogól wszystkie książki tej autorki jakoś mi wchodzą, więc nigdy nie mam problemu z tym, że się zawiodę. No dobra, może W górę rzeki za rewelacyjne nie było, ale złe też nie. ;) Samotni.pl czy seria z Bubą jest też dość dobra ;) Lekka i przyjemna ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam dawno temu (mówiąc dawno mam na myśli - kilka lat temu, jeszcze w poprzednim wydaniu), ale niestety moja opinia jest podobna do Twojej (a z perspektywy czasu jeszcze ostrzejsza). Bardzo irytowała mnie Alicja... Oczekiwałam czegoś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Troszkę przykre i krzywdzące porównanie "jak do dziecka z autyzmem", ech, nie trafiło do mnie ono wcale :) Co do samej książki, to cóż, zupełnie nie moje klimaty, nie lubię tego typu powieści.

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń