środa, 18 maja 2016

#88 Oblubienice wojny - Helen Bryan [PRZEDPREMIEROWO]


★★★★★★☆☆☆☆


Każdy ma jakąś babcię, ciocię czy pradziadka, który, kiedy się z nim usiądzie, gada i gada jak najęty, opowiadając o swoich przygodach z młodości. O tym, jak razem i innymi kolegami malowali na murach Znak Polski Walczącej i w inny sposób wykonywali mały sabotaż. Historie takie są jakby rodem wyrwane ze scenariusza filmu Jana Komasy, ale - mimo, że trudno w to uwierzyć - są autentyczne. Ale jak to wyglądało z innej strony, nie Polaka, ale mieszkańca deszczowej Anglii?

"Oblubienice wojny" to powieść stricte historyczna, opowiadająca o pięciu przyjaciółkach - Elsie, Frances, Evangeline, Alice i Tanni. Każda z nich ma odrębną historię, ale w pewnym momencie jakby wszystkie te lata sprzed roku 1939, zostały wrzucone i wymieszane w jednym worku z dużym napisem "WOJNA". Dziewczyny muszą nauczyć się żyć w całkiem nowych realiach, czasach, gdzie suknie zrzucane są na rzecz zakrwawionych fartuchów czy niezbyt modnych mundurów Land Girls. Gdzie cały swój dorobek możesz stracić w dwie sekundy, a wszystko, co jest tobie przypisane, masz na kartce. O tych realiach właśnie opowiada ta powieść, chcąc przybliżyć nam czasy, w których żyli ludzie nie tak dawno temu.

Ale także muszę napisać wam trochę, jak zwykle, jak to wygląda od strony technicznej. Fabularnie wygląda to całkiem nieźle - pięć dziewczyn, które połączyła wojna i chęć przetrwania. Historia miała potencjał, którego niestety nie wykorzystała pani Bryan. Nie chodzi tu głównie o styl pisania, bo nie był on zaraz jakiś tragiczny, ale coś tam siedziało i po prostu nie pozwalało mi wgryźć się w "Oblubienice". Dodatkowo, czasami miałam wrażenie, jakbym przestawała czytać na chwilę powieść pani Bryan i zaczytywała się w jakiejś zupełnie innej książce. Trudno było nadążyć za akcją.

Może kiedy to wszystko sobie podsumowuje, nie jest to zaraz jakaś zła książka, faktycznie, nie najlepsza, ale zdecydowanie nie wrzuciłabym jej gdzieś w kąt na pastwę losu. Myślę, że celem pani Bryan było napisanie czegoś, co w obrazowy sposób wyjaśni nam życie panujące na przełomie lat czterdziestych i to można odhaczyć jako całkiem niezłe zilustrowanie. Każdy mieszkaniec wsi, na której toczy się akcja, miał swoją historię i to było piękne, że mogliśmy ten czas trudny dla wszystkich z innych perspektyw. Każdy przeżywał to na swój sposób. 

Z bohaterami jakoś specjalnie się nie zżyłam, choć Berniego uwielbiam i chyba był moją ulubioną postacią z "Oblubienic". Jak już wspomniałam, każdy inaczej odbierał życie podczas wojny, inaczej próbował pomóc Anglii podnieść się po tym ciosie, który zwalił ją z nóg. Jeśli miałabym już wybierać ulubioną bohaterkę, wybrałabym Frances, która za wszelką cenę chciała walczyć z Niemcami i położyć kres nazizmowi. 

Nie zabrakło również zapożyczeń z innych gatunków, co znacznie ubarwiło opowieść. Pod koniec mamy sprawę trochę kryminalną, detektywistyczną, ale żeby dowiedzieć się o co chodzi, będziecie musieli sami sprawdzić :) Ale przede wszystkim jest to historia więzi rodzinnych i nierozerwalnej przyjaźni, która nawet przez lata, pielęgnowana, nie zarosła chwastami i rozkwitła na nowo. Czy warto czekać do 2 czerwca, kiedy ta książka będzie miała premierę? Według mnie tak, choćby dlatego, żeby poczuć ten fantastyczny klimat i dowiedzieć się czegoś o historii. 

Autor: Helen Bryan 
Tłumaczenie: Olga Kwiecień
Oryginalny tytuł: War Brides 
Data wydania: 2016-06-02
Strony: 404
Grzbiet: 2,5 cm
Czas czytania: 5 dni

Recenzja dostępna także na lubimyczytać, Matras oraz Empik.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio :)

8 komentarzy:

  1. Mimo wspomnianych przez Ciebie wad, czuję się zainteresowana powieścią.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tata z chęcią by poczytał... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O też właśnie czytałam i całkiem, całkiem mimo tych niedociągnięć niektórych. :)
    Lost in books

    OdpowiedzUsuń
  4. To moje klimaty, więc z pewnością po książkę sięgnę :D
    Pozdrawiam!
    http://natalie-and-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ją w planach odkąd pierwszy raz o niej przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ponieważ bardzo lubię czytać o tym okresie w dziejach świata, z pewnością po ten tytuł sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam coś ostatnio weny na takie klimaty :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zupełnie inaczej odbieram tę książkę, dla mnie jest niesamowita i wspaniała. Nie mogłam wkręcić się w historię przez pierwszych 30 stron, a później nie potrafiłam jej odstawić na bok. Całkowicie zgadzam się z zagranicznymi opiniami na jej temat i mam wielką nadzieję, że również w Polsce stanie się ona bestsellerem.

    Pozdrawiam ciepło, bookworm z http://ksiazkowoholizm.blogspot.com/ :>

    OdpowiedzUsuń