piątek, 17 czerwca 2016

#95 Tytany - Victoria Scott


★★★★★★★★☆☆

Odkąd tytany pojawiły się w Detroit, świat Astrid Sullivana obraca się wokół tych pół koni, pół maszyn, które dosiadane przez dżokejów startują w morderczych i emocjonujących wyścigach. Wraz z najlepszą przyjaciółką dziewczyna spędza wiele godzin na torze. Fascynują ją nie tylko emocje związane z wyścigami, ale też to, jak bardzo te zaprogramowane, półmechaniczne stworzenia wydają się prawdziwe. Astrid marzy, by kiedyś dotknąć jednego z nich.…ale też trochę ich nienawidzi. Jej ojciec stracił wszystko na zakładach bukmacherskich. Dziewczyna widzi też przepaść między bogatymi dżokejami, których stać na kosztowne maszyny do jazdy, a jej przyjaciółmi i sąsiadami, którzy czasem ostatnie pieniądze stawiają w zakładach, licząc na łut szczęścia.
Ale kiedy Astrid ma szansę wystartować na jednym z tytanów w derbach, postanawia zaryzykować wszystko. Ponieważ dla dziewczyny stojącej po złej stronie toru wyścigi to coś więcej niż szansa na sławę i pieniądze. To także heroiczna walka o lepszą przyszłość.
~lubimy czytać
Z panią Scott mam już do czynienia drugi raz. Pierwsze podejście z "Ogniem i wodą" było niezwykle udane. Autorka świetnie połączyła nasz świat ze światem wykreowanym w swojej głowie, obmyśliła najmniejsze detale i przedstawiła nam je w swój własny sposób. Bardzo polubiłam jej styl, przystępny i niezwykle lekki, dlatego cieszyłam się, że mogłam jeszcze raz wrócić do historii stworzonych przez Victorię Scott.

Astrid Sullivan ma fioła na punkcie tytanów. Wiecie, co to? Nie? Już wyjaśniam. Tytany to pół konie, pół maszyny. Pewne rodzeństwo wymyśliło konkurencję, która działała podobnie jak wyścigi konne. Astrid marzy sekretnie o zostaniu dżokejką, ściganiu się - albo w ogóle, żeby choć raz dotknąć tego pięknego tworu jakim są mechaniczne zwierzęta.

Wtem nadarza się okazja nie do odrzucenia - ten, kto wygra wyścig sponsorski, może się ścigać za darmo. Dla dziewczyny to wielka sposobność nie tylko do spełnienia marzeń, ale także do pomocy zadłużonej rodzinie. Tak się składa, że Astrid darzy miłością coś, przez co jej tata kompletnie zrujnował rodzinny budżet. A teraz robi dokładnie to samo, stawiając pod znakiem zapytania fakt, czy wyjdzie z tych wyścigów w jednym kawałku.

Bardzo lubię, jak Victoria Scott umie dobrze wyważyć historię - tu damy trochę romansu, tam trochę akcji, a później trochę zwolnimy. Wtedy czytelnik ma bardziej poukładane w głowie, w opowieści nie ma ani grama chaosu, a my możemy się skupić na konkretnych rzeczach. Działa to też w sposób, że kiedy już zaczynamy się nudzić, autorka robi BUM! i mamy akcję z powrotem. Kiedy mamy już dość niekończącej się akcji, wszystko jakby momentalnie zwalnia.

Bohaterowie w tej opowieści może nie są zbyt wyraziści, szczególnie ci drugoplanowi, i mimo, że Scott nadawała im charakterystyczne cechy, jakoś trudno było kogoś polubić i na dłużej się związać. Jakby ten aspekt był dla niej najmniej ważny, a muszę powiedzieć, że nawet najgorszą, najnudniejszą książkę jestem w stanie polubić, jeśli ma dobrze wykreowane postacie.

Historia o tytanach niosła ze sobą również ukryte przesłanie, które w sumie, jeśli nad tym się teraz zastanowić, trudno dostrzec. Otóż to, jak Skobel (tytan, na którym Astrid brała udział w wyścigach) okazywał strach, radość - emocje - autorka przekazywała nam, możliwe, że nieświadomie, że zwierzęta też czują. 

Otwierając te książkę, siodłamy własnego konia i wyruszamy razem z główną bohaterką na wyścig. Przeżywamy z nią zakręty i proste odcinki, piaszczyste i trudne do przebycia drogi, ale cały czas dobrze się bawimy. Victoria Scott porwała mnie tak, że nie mogłam się oderwać. I mimo, że sama realizacja tego pomysłu nie jest doskonała, bo idzie wyłapać kilka błędów, nie mogę dać jej niskiej oceny. To była po prostu fantastyczna przygoda.

Autor: Victoria Scott
Tłumaczenie: Matylda Biernacka
Oryginalny tytuł: Titans
Data wydania: 2016-06-02
Strony: 334
Grzbiet: 2,4 cm
Czas czytania: 10 dni

Za możliwość przeczytania "Tytanów" serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI :)

9 komentarzy:

  1. Uwielbiam, gdy książki są fantastyczną przygodą <3 Mechaniczne konie to świetny pomysł :D Muszę kiedyś przeczytać tę książkę ^_^

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie za bardzo interesuję się końmi, ale w tych z książki, mechanicznych, coś mnie przyciąga... jak kol wiek to zabrzmi :D
    Bardzo podobała mi się twoja recenzja, kochana, a książka może niedługo pojawi się na mojej półce.
    Czekam na więcej twoich recenzji i innych postów ;)

    Pozdrawiam cię z całego serduszka i zapraszam do mnie na '100 książek, które chcę przeczytać' :)
    Tusia z bloga tusiaksiazkiinietylko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobała mi się ta książka, przyjemnie się ją czytało nie napotykając po drodze na kolejne schematy :)

    withcoffeeandbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Też ją ostatnio przeczytałam i podobała mi się chyba troszkę bardziej niż "Ogień i woda". Ale mam wrażenie, że miałam lepsze odczucia co do bohaterów. Nie mówię, że się zżyłam z nimi, ale każdy miał coś przyciągającego w sobie :)
    Pozdrawiam cieplutko,♥


    www.ksiazkiponadniebo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że kiedyś mogłabym dać jej szansę, ale to jeszcze wszystko w praniu wyjdzie, czy w ogóle, a jeśli tak to daleko pewnie w przyszłości .;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Opis taki sobie, okładka mnie nie kupuje, ale twoja recenzja już tak. Myślę, że przy nadarzającej się okazji dam szansę autorce, na której jeszcze nie miałam okazji się poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja dałam o jedną gwiazdkę mniej, a to dlatego, że według mnie autorka za bardzo ułatwiła bohaterom zadanie. "Tytany" są również fabularnie bardzo podobne do "Wyścigu śmierci" Maggie Stiefvater - tę książkę szczerze pokochałam i to powielenie schematu rzuciło się cieniem na "Tytany", nie zmienia to jednak faktu, że była to wspaniała lektura, która poruszała mnóstwo ważnych kwestii, brak romansu był odświeżający, a zakończenie szczerze mnie wzruszyło.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  8. To zupełnie nie moja tematyka, więc muszę sobie odpuścić. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aaaa słyszałam o niej. Chętnie bym poznała bliżej :)

    OdpowiedzUsuń