wtorek, 28 czerwca 2016

#97 Marsjanin - Andy Weir

★★★★★★★★★★

Czysta matematyka - cztery lata to 1461 dni, na tyle na bank nie starczy wody, jedzenia i przede wszystkim powietrza, a Mark będzie musiał umierać w samotności na Marsie. Załoga go zostawiła, myśląc, że jest martwy. Nie był, za to sam musiał poradzić sobie z ranami i krwawieniem. Ale jeśli ktoś miałby utknąć na obcej planecie bez możliwości ucieczki, to właśnie Mark Watney, najzabawniejszy człowiek w sytuacjach kryzysowych.

Na początku zupełnie nie kręciły mnie klimaty "Marsjanina" Andy'ego Weir'a, jedyne, co przykuwało moje spojrzenie w tej powieści to była fenomenalna okładka. Klimaty science-fiction? Nie, to nie dla mnie. Co mogło być ciekawego w kosmosie? Okazało się, że wszystko. Mark Watney to najmądrzejszy bohater literatury nowoczesnej, a ja nauczyłam się od niego przerażająco dużo.

Mark to astronauta od lat przygotowywany do różnych awaryjnych sytuacji, które mogą zaistnieć na Czerwonej Planecie podczas ich pobytu. Kiedy zaczyna się burza piaskowa, do której nie jest przystosowany statek załogi Hermesa, wszyscy chcą dostać się na pokład. Sprawy się komplikują, kiedy Watney zostaje uderzony odłamkiem jednej z anten i znika pośród nawału piasku. Załoga wszczyna szybkie, bezskuteczne poszukiwania i z trudem zarządzają decyzję o zostawieniu jego ciała na czwartej planecie od Słońca. Nikt nie przewidział, że jakimś cudem nie wyzionie ducha.

Po przeczytaniu tej lektury, wskoczyła ona na najwyższe miejsca w moich prywatnych rankingach. Ulubieni autorzy? Andy Weir! Ulubieni bohaterowie? Mark Watney! Ulubiona książka? Oczywiście, że "Marsjanin"! Jeszcze nigdy po skończonej pozycji nie chodziłam bez celu po domu z otwartą buzią. Dawno nie doznałam takich emocji podczas czytania, Weir zmuszał mnie raz do mimowolnego uśmiechu, a później musiałam moczyć kartki, bo ryczałam jak bóbr.

Teraz tak chwalę wszystko w tej książce, a od samego początku wcale tak kolorowo nie było. Jako umysł stricte humanistyczny (no dobra, lubię jeszcze matmę), który dość duże problemy ma z chemią i fizyką, nie przepadałam za opisami na początku. Skład tlenu, zjawiska fizyczne i obliczenia to nie moja bajka, a tym głównie zajmował się Mark na początku. Jeśli tak jak ja nie jesteście ścisłowcami, błagam, przebrnijcie przez te kilkadziesiąt stron, a później cieszcie się fenomenalną lekturą!

Andy pisze tak świetnie, tak zaskakująco dobrze, że aż żal nie powiedzieć czegoś o jego niezwykle inteligentnym umyśle, poczuciu humoru i niesamowitej historii. Znacie to uczucie, kiedy autor wprowadza swojego bohatera w sytuację bez wyjścia i bohater wariuje, bo nie wie, co zrobić, a wy i tak widzicie całkiem jasne rozwiązanie tej sytuacji? Cóż, to nie w tej książce. Jak Mark znajdował się w "sytuacjach bez wyjścia", to były one naprawdę bez wyjścia. A jednak dawał radę!

Wspominałam o ciekawej historii Andy'ego, prawda? Cóż, jest to akurat umysł ścisły, którego interesuje fizyka relatywistyczna i te sprawy. A teraz coś, co zaskoczyło mnie na maxa - na początku "Marsjanin" nikogo nie zachwycił i Weir nie mógł znaleźć nikogo, kto zechciałby wydać jego książkę. Tu obudziła się w nim cząstka Watney'a i nie poddał się - opublikował e-book'a na Amazonie, gdzie został zauważony przez wydawców. Całkiem ciekawa historia, co? ;)

Także małe podsumowanie - jeśli lubicie książki trochę poważniejsze, ale z naprawdę dużą dozą humoru, to polecam z całego serca "Marsjanina". Wątpię, czy przeczytam kiedyś lepszą książkę z tego gatunku.

Autor: Andy Weir
Tłumaczenie: Marcin Ring
Oryginalny tytuł: The Martian
Data wydania: 2015-09-30
Strony: 384
Grzbiet: 2,2 cm
Czas czytania: 3 dni
lubimyczytać

24 komentarze:

  1. Genialna recenzja. Rzeczowa i wiem z niej wszystko, co chciałam wiedzieć o tej książce 😊 znikłam tej książki, ale to błąd!

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam poczucie humoru Marka <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam dużo dobrego o tej książce, jednak na razie po nią nie sięgnę, bo mam trochę inne plany, ale może kiedyś... :)

    Pozdrawiam cie z całego serduszka i zapraszam do mnie na recenzję 'Crescendo' :)
    Tusia z bloga tusiaksiazkiinietylko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chęcią przeczytam tę pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo,czytałam, kocham całym sercem! Również jestem typową humanistką, ale zauważyłam, że te wszystkie opisy były dla mnie w jakiś sposób zrozumiałe. Tak czy siak, skupilam się bardziej na psychologicznych aspektach lektury. I tak jak ty, kocham Andy'ego, kocham Marka, kocham Marsjanina!

    Pozdrawiam cieplutko <3
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. No i to się nazywa recenzja! Niektóre są takie rozwlekłe i niczego się z niej nie dowiadujemy, a ta mi naprawdę wiele powiedziała i mówiąc szczerze chyba niedługo zakupię "Marsjanina" :)
    Pozdrawiam bardzo serdecznie!
    czytamboczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna recenzja, bardzo zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki! Muszę po nią koniecznie sięgnąć w najbliższym czasie, bo jestem prawdopodobnie ostatnią osobą na Ziemi, która jej nie czytała :D
    Buziaki ;*
    bookowe-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Tobą, chociaż mnie się czasami dłużyła :) Mark Watney to jeden z lepszych bohaterów literackich o jakim przyszło mi czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialna recenzja! Widać, że "Marsjanin" ogromnie Ci się spodobał. W moim przypadku chyba jednak nie sięgnę, bo z tego co wiem, mój tata czytał i był strasznie zdegustowany poziomem, jaki reprezentował Andy Weir. Może kiedyś :)
    Pozdrawiam, Patty z pattbooks.blogspot.com i zapraszam do mnie na recenzję "Gildii magów"!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ej, nie jestem ścisłowcem a już na pierwszych stronach zakochałam się w ksiązce. :P
    Jest idealna!

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam te ksiazke, a juz zwlaszcza Marka. Chyba nie mialam stycznosci z lepsza postacia literacka. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Tyle dobrego słyszałam o tej książce, ale jeszcze jej nie przeczytałam. Miałam ją kupić jakiś czas temu, ale oczywiście jak zwykle zmieniłam zdanie :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam Marsjanina, jednak zmienię to kiedyś :D Muszę poznać tego głównego bohatera, jego umysł i poczucie humoru ;) I nie wiedziałam, że autor miał takie problemy z wydaniem książki :P No proszę :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę się w końcu zabrać za książkę :D Bo chociaż ani opis, ni okładka mnie nie przyciągają, to takie recenzje i owszem! :D
    Pozdrawiam serdecznie ;*
    Sylwia
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytałam książki, ale... oglądałam film. Całkiem ciekawy i momentami zabawny ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ze mnie również jest umysł humanistyczny i zawsze przerażały mnie książki w klimacie "Marsjanina", uważałam, że science-fiction to gatunek z pewnością nie dla mnie, a stroniłam nawet i od fantasy. Podejście do sprawy zmienił mój chłopak, od którego zaczęłam pożyczać książki w klimacie "Marsjanina" czy "Wiedźmina" i okazało się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Pokochałam kosmos, nauczyłam się brnąć przez opisy trudnych zjawisk fizycznych i chce więcej książek tego typu, po 'Marsjanina" również z pewnością sięgnę :)

    Pozdrawiam ciepło, bookworm :>

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja wciąż nie jestem przekonana do "Marsjanina"... Niby wszyscy polecają, niby chemia to coś, co lubię (ale i tak wolę biologię, ha!), niby coś tam, a mnie i tak kompletnie nie ciągnie do powieści pana Weira. No cóż, może kiedyś przejrzę na oczy i się przekonam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wspaniała książka, Mark jest moim ulubionym bohaterem literackim :D Film też mi się bardzo podobał :)

    julianabookworm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. "Marsjanin" zbiera same dobre opinie! Muszę jak najszybciej nadrobić swoje zaległości w lekturze! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak to cudowna książka. Kupiłam ją za sprawą jednej blogerki, która tak mnie zachęciła do przeczytania, że o książkę poprosiłam na urodziny. I nie żałuję. Rzeczywiście na początku wszystkie te urządzenia i inne rzeczy były nieco przytłaczające, bo nie wszystko rozumiałam, ale pomyślałam, że przecież nie muszę od razu być specem w tej dziedzinie i czytałam dalej. Stanowczo Mark to wspaniały bohater, nie jakaś ciamajda tylko zdeterminowany, inteligentny i dowcipny gość. Książka świetna. Pod koniec wstrzymywałam oddech i musiałam się zmusić, by nie zajrzeć na koniec, bo tak się stresowałam. Dodatkowo polubiłam bardziej kosmos dzięki tej książce. :) Dopiero w połowie książki doszło do mnie, że Mark jest sam na Marsie, samiuśki i to było takie, o jeju to straszne.
    Mam nadzieję, że ten autor będzie pisał dalej, bo to mu wychodzi :D
    Pozdrawiam *.*

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem dlaczego, ale Marsjanin nie ma u mnie najmniejszych szans. Ani książka, ani film.

    OdpowiedzUsuń
  22. Genialna książka. Nie rozumiałam nawet połowy tego kosmiczno-technicznego języka NASA, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. I kocham poczucie humoru Marka :) Film też jest niezły, ale do książki się nie umywa.
    ściskam :*
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  23. Jestem ogromnie ciekawa tej książki. Jutro wybieram się do biblioteki i mam nadzieję, że ją tam znajdę. Myślę, że te opisy różnych zjawisk fizycznych nie będą mi przeszkadzać, bo zdecydowanie jestem umysłem ścisłym :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Po Twojej recenzji stwierdzam, że muszę bujnąć tyłek i w końcu wziąć się za "Marsjanina", który leży na mojej półce już z pół roku :D Film zrobił na mnie niewiarygodne wrażenie, a ciągle słyszę, że książka w ogóle wymiata :D

    http://kasi-recenzje-ksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń