niedziela, 10 lipca 2016

#102 Ja, diablica - Katarzyna Berenika Miszczuk

★★★★★☆☆☆☆☆

Okej, nie uwierzę wam, jeśli powiecie mi, że ani razu nie zastanawialiście się nad tym, co czeka nas po śmierci. Może Niebo, gdzie będziemy mogli robić wszystko, co chcemy, zupełnie jak w "Bruce wszechmogący"? A może cała ludzka populacja będzie smażyć się w Piekle, przedstawionym w tych wszystkich mrożących krew w żyłach horrorach? A co jeśli żadna z tych hipotez nie jest prawdziwa, a nasza dusza spocznie w czyśćcu albo odrodzimy się jako karaluch? Poznajcie Wiktorię Biankowską, która właśnie objęła stanowisko Diablicy w Piekle, po jednej stronie przekomarzając się z zakapturzoną śmiercią, po drugiej - omawiając kolejne sprawy z samym Lucyferem.

Studenckie życie to idealna okazja dla Wiktorii, aby uwolnić się z sideł nadopiekuńczego brata Marka. Kupuje własną kawalerkę, chodzi na studia i wzdycha ukrycie do Piotrka, swojego najlepszego kolegi. Jednak pewnego wieczoru, kiedy wracała po imprezie do domu, została napadnięta i brutalnie zamordowana. Dziewczyna, przez swe przewinienia, które popełniła podczas swojego dwudziestoletniego życia, trafia do Piekła. Tam jednak nie staje się zwykłą obywatelką Niższej Arkadii, a Diablicą, której zadaniem będzie sprowadzać nowe dusze pod władanie Lucyfera. 

Wielu chwali tę powieść za cudowny styl, którym posługuje się Katarzyna Berenika Miszczuk, no i oczywiście - to poczucie humoru! Jak dla mnie, niestety, to właśnie te wymienione wcześniej "plusy" były największymi wadami tej powieści. Dosłownie w dwóch momentach przy lekturze uśmiechnęłam się, kiedy jakiś bohater zrobił coś głupiego, czy wyszła jakaś zabawna sytuacja. W większości przypadków jednak te "żarty" czy komizm sytuacyjny, były po prostu wciskane w fabułę na siłę, będąc wręcz infantylnym.
Wybaczcie, że to zdjęcie tak ni z gruchy ni z pietruchy, tak na środku, ale blogger znowu odmawia współpracy i coś odwala z tekstem. Ale jeśli już czytasz ten drobny druczek to zrobię sobie #chamskąreklame i zapraszam na mojego instagrama (coffeethebook), z którego pochodzi zdjęcie :D
Do tego styl pisania pani Miszczuk - nie był zły, naprawdę, ale po prostu nie przypadł mi do gustu. Naprawdę uwielbiam, kiedy autor bawi się słowem, wymyśla nietuzinkowe zwroty czy porównania, po prostu maluje słowem. A w "Ja, diablica" po prostu tego nie ma. Opisy nie są nudne, ale przede wszystkim rzeczowe. To właśnie ta rzeczowość tak odepchnęła mnie od tej powieści, a autorka nie pokazała, co potrafi. 

Widzę tu jednak coś, co bardzo mnie boli - niewykorzystany potencjał. Naprawdę nie wiecie, jak bardzo szkoda mi takich historii, które pomysł na fabułę mają wręcz fenomenalny, ale wykonanie już takie nie jest. Pomysł z Piekłem, Diablicami, wplataniem postaci historycznych i tym całym diabelskim uniwersum był po prostu genialny. I czuję, że gdyby nie wymienione wady - rzeczowość w stylu autorki i te żarty na siłę - książka również by taka była.

Możliwe, że bohaterowie mieli być satyryczni, prześmiewczy, ale wyszli lekko naiwni i niezbyt mądrzy. Większość z nich po prostu mnie irytowała swoimi głupimi postanowieniami, a główna bohaterka? Podejmowała najgłupsze decyzje, jakie kiedykolwiek by mi się przyśniły.

Jednak nie ulegajcie złudzeniu, że wszystko było w tej książce złe. Jako recenzent czuję potrzebę totalnego zmieszania z błotem jakiejś książki, ale moja optymistyczna natura nie pozwala mi na to w pełni. Jak już wspomniałam - pomysł był świetny. Tak samo świetna była wartka akcja i ładnie wplątany wątek miłosny. Choć trójkąty mi się już przejadły, tutaj nie czułam tego aż tak bardzo. A coś, co najlepiej wychodzi autorce? Zdecydowanie zaskakiwanie czytelnika! :) Także słowem podsumowania - najwybitniejsze arcydzieło to nie było, ale mimo wszystko ma kilka zalet.

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tłumaczenie: -
Oryginalny tytuł: -
Data wydania: 2010-10-07
Strony: 414
Grzbiet: 3 cm
Czas czytania: 2 dni

25 komentarzy:

  1. O, mam takie same zdanie jak ty! Wszyscy się jarali tą książką, mówili, że styl autorki jest genialny, że tyle humoru, a ja też uważam, że to minusy i podobnie jak ty tylko kilka razy się usmiechnęłam. Te żarty były po prostu... suche. Dla przedszkolaków. Z jej stylem też się zgodzę. Suchy, rzeczowy, a ja tego baaaardzo nie lubię. Na dodatek czasem wydaje mi się, że szła na skróty. Bohaterowie też mi się cholernie nie podobali. To po prostu ckliwa opowieść dla niewymagających nastolatek - musiałam to powiedzieć D: zaleta to oczywiście pomysł, ale jak powiedziałaś: jego potencjał nie został do końca wykorzystany ;)
    Pozdrawiam!

    #SadisticWriter
    http://zniewolone-trescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczekuję na tę powieść w bibliotece już długi, dlugi, długi czas i wciąż dorwać nie mogę. No ale powoli, mam czas, jeszcze zdążę przeczytać "Ja, diablicę". :D I jakoś mnie nie odrzucają, na szczęście, wymienione przez Ciebie wady. Być może mnie ten infantylny humor nie będzie raził, nie uznam też potencjału za niewykorzystanego. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak byłam w Twoim wieku to czytałam "Ja, diablica" i byłam szczerze zachwycona. Teraz już do tego nie wracam, bo nie chcę psuć sobie wrażeń, ale ostatnio czytałam najnowszą książkę tej pani - "Szeptucha" - która zawiodła mnie niepomiernie. Jeżeli nie przypadła ci do gustu Wiktoria, to Gosi po prostu całkiem nie polubisz. Wciąż próbuję wypchnąć tę książkę z głowy :) szkoda, bym zraziła się do ulubionej autorki tylko przez jedną pozycję!
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli nie jest to jakaś sensacja :D Ale książka była czasami zaskakująca i zawiera kilka plusów... to najważniejsze :)
    Pozdrawiam i życzę miłego czytania następnej książki ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno temu czytałam bardzo pochlebną opinię do tej książki:) Najbardziej jestem zadowolona, kiedy mogę porównać inne recenzje. Szkoda, że potencjał nie został wykorzystany!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam tę książkę ładnych parę lat temu, bo koleżanka mi ja poleciła. Była nawet okej, ale nie wzięłam się za kontynuację. Teraz po tym czasie nie jestem w stanie powiedzieć czegoś więcej na temat stylu pisania autorki, ponieważ niewiele z tego pamiętam.
    Ale wiem, co mi się spodobało! Kurt Cobain na imprezie :p
    Ogólnie jestem podobnego zdania, sama historia i pomysł na wielki plus, gorzej już z oprawą. :)

    Pozdrawiam
    http://pierwsza-strona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. szkoda, że humor jest wciskany na siłę. mam ją na liście do przeczytania, chętnie sama się przekonam czy będę miała takie odczucia jak Ty. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książkę czytałam dość dawno temu, ale pamiętam, że miałam zupełnie inne odczucia względem niej, bo pozostawiła po sobie bardzo pozytywne wrażenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurczę chciałam przeczytać, ale teraz nie wiem, czy warto w ogóle tracić czas :((

    PS przecudne foto <3

    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja pomysłem na fabułę oczarowana nie jestem. Jest ciekawy, ale to po prostu nie mój typ, rzadko sięgam po takie książki. Nie mogę jednak powiedzieć, że nie jest oryginalny. Wielka szkoda, że autorka nie wykorzystała potencjału tej historii. Zawsze mnie to wyjątkowo smuci, bo książka, która zostałaby dobrze napisana i dobrze poprowadzona pewnie okazałaby się bestsellerem, a tak się nie stało i zmarnował się niezły pomysł.

    Pozdrawiam ciepło, bookworm z Książkowoholizm :>

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie słyszałam o tej książce, ale opis mnie bardzo zaciekawił. Szkoda tylko tego niewykorzystanego potencjału. Pewnie nie sięgnę po tę książkę, bo mam podobnie jak Ty, że nie za bardzo bawi mnie ten wymuszony komizm sytuacyjny.
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam o tej książce i o autorce. Mam w planach przeczytać "Drugą szansę" tej autorki, która jest podobno świetna. Jednak "Ja, diablica" mnie do siebie nie ciągnie. Diabły? Piekło? E, jakoś nie bardzo mi się podoba taki pomysł. Więc, na razie nie jestem zainteresowana tą lekturą, choć może kiedyś się do niej przekonam, kto wie ;)
    Pozdrawiam Tris *.* z http://hopebravestory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Kusi mnie ta historia i to bardzo, ale jednak nie jestem pewna, czy się nie rozczaruję ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. rzeczywiście fabuł bardzo ciekawa i zachęcająca do przeczytania a do tego niespotykana ;) może skuszę się kiedyś i mimo wad które wymieniłaś przeczytam ta książkę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwsze zdjęcie jest bardzo ładne, zachęca do przeczytania recenzji. Szkoda tylko, że sama książka bardzo przeciętna - ja sama chcę się przekonać, skoro naprawdę wiele osób tak poleca styl pisania pani Miszczuk. Jak dotąd czytałam tylko jedną jej książkę i była okej, ale chyba bez szału, nie jest ona lekturą, którą wszyscy powinni przeczytać.
    Pozdrawiam i zapraszam na post rocznicowy :* pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Znam jedną książkę autorki i nie porwała mnie, po drugą nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  17. Podpisuje się pod tym co napisałaś wszystkim! Po lekturze miałam takie same odczucia. A nasza główna bohaterka doprowadzała mnie do szału! A sam pomysł, tak jak mówisz, był naprawdę super, ale niestety autorka tego nie udźwignęła. Niestety później wcale nie jest lepiej, a brak jakiejkolwiek konsekwencji będzie aż bił po oczach!

    OdpowiedzUsuń
  18. Może kiedyś.... Na pewno nie teraz, mam na głowie zbyt wiele książek, a i na dodatek szczególnie mnie do niej nie ciągnie
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie czytałam tej trylogii, ale spotkałam się z bardzo sprzecznymi opiniami zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi, tak jak Twoja. Do tej pory czytałam tylko jedna książkę autorki - najnowszą, czyli "Szeptuchę", która pozytywnie mnie zaskoczyła i zaczęłam czaić się na powyższą trylogię, a teraz mój zapał trochę osłabł ;) Zapewne i tak kiedyś sięgnę po pierwszy tom, bo jestem go ciekawa, ale nie będę miała wygórowanych wymagań ;)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak, czytam te drobne druczki z chamską reklamą :D Gdy tylko przeczytałam imiona bohaterów (takie typowo polskie) powróciłam wzrokiem na nazwisko autorki i już spodziewałam się, że nie będzie to nic porywającego. Może to przykre co powiem, ale mam wielkie obiekcje do polskich pisarzy i nie sięgam po ich książki mimo, iż powinnam. Cały czas jednak ciągnie mnie do zagranicznych bestsellerów. Już wiem, że nie sięgnę po tę książkę. Nienawidzę nie wykorzystanego potencjału, a poza tym trójkąty. Ileż można? To naprawdę robi się męczące. Mówię tej książce zdecydowane i stanowcze nie.

    Pozdrawiam Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
  21. Intryguje mnie ta pozycja od jakiegoś czasu :D
    Jeszcze nie wiem czy się skusze na nią szybko, ale na pewno szansę jej dam :D

    Wybacz moją długą nieobecność u ciebie :(
    Buziaki
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Rzadko sięgam po polskich autorów, jakoś nie mogę się przekonać, ale może kiedyś sięgnę po tę pozycję :)
    Dzięki za swoją obecność na moim blogu! :) Również idę Cię obserwować! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Świat dzieli się na dwie strefy: fanów pani Miszczuk i jej antyfanów. Dobrze, że nie sięgnęłam po tę książkę, kiedy byłam w antykwariacie. Straciłabym całe 16 złotych...
    Dziękuję za ostrzeżenie, wstrzymam się z czytaniem! :D
    Pozdrawiam Cię gorąco,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak jak zauważyła Isabelle West, zdaje się, że można być tylko fanem albo antyfanem tej książki. Nie wiem, może kiedyś przeczytam, tak z ciekawości, żeby zobaczyć, do której grupy należę. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Po tę serię mam zamiar sięgnąć, ale kiedy? Nie mam pojęcia. ;/ Jak narazie czytałam Pustułkę i Drugą szansę autorki i jestem zachwycona. ;)

    OdpowiedzUsuń