wtorek, 19 lipca 2016

#105 Tancerze burzy - Jay Kristoff

★★★★★★★★★☆

TANCERZE BURZY | BRATOBÓJCA | ENDSINGER

Poświęcenie to rzecz wyjątkowa. Nie każdy potrafi zasłonić kogoś bliskiego własnym ciałem i przyjąć na siebie karę wymierzaną przyjacielowi przez los. Taka relacja była, jest i będzie wyjątkowo cenna. Masaru wie o tym doskonale i właśnie takie wartości chce przekazać córce, jedynej osobie, jaka mu została. A sama Yukiko przekona się, że takim uczuciem można obdarzyć nie tylko człowieka, ale także stworzenie. Zapraszam was na recenzję książki, która w mgnieniu oka stała się dla mnie wyjątkowo ważna, powieści intrygującej i po prostu cudownej.

Yukiko ma szesnaście lat i żyje w Shimie. Niebo już dawno przestało być niebieskie, przybierając barwę krwi, a ludzi przestał męczyć rak, a ich prawdziwe zmartwieniem stało się uzależnienie od lotosowych oparów. W końcu dewiza tamtejszej cywilizacji brzmiała "lotos musi kwitnąć". To niezwykle okrutny świat, w którym Strażnicy Czystości i Gildia Lotosu pilnowała, aby likwidować każdego, kto choć trochę wychyli się z szeregu. Yukiko ma dosyć, ale musi pozostać wierna ojcu i wspierać go, uzależnionego od lotosu łowcy w służbie szogunowi

Nikt nie wie, że Yukiko jest jedną z osób, które nie pasują do reszty społeczeństwa. Posiada dar, który pozwala jej buszować w myślach innych istot i przekazywać im niewerbalne wiadomości. Gdyby ktokolwiek się o tym dowiedział, dziewczyna zostałaby skazana na śmierć, więc łowczyni dokładnie pilnuje, aby nikt nie poznał jej sekretu. Pewnego dnia szalony szogun oświadcza, że Masaru ma zapolować na arashitorę, mityczne stworzenie, zwane również Tygrysem Gromu. Oboje z Yukiko wiedzą, że ostatnie takie stworzenia wymarły, ale posłusznie wyruszają na poszukiwanie wiatru w polu.


Nie jestem w stanie stwierdzić, jakim cudem przeczytanie tych czterystu trzydziestu stron zabrało mi tak dużo czasu. Wiecie, dlaczego? Bo czytanie tej książki było po prostu przygodą tego miesiąca. Może podświadomie czytałam ją bardzo powoli, bo nie chciałam, żeby ta podróż w nieznane rejony rodem z japońskich legend się zakończyła. Podobało mi się w niej wszystko - od oryginalnego pomysłu na fabułę, po fenomenalny styl pisania.

Okej, Rick Riordan na stałe wprowadził mitologiczne monstra na listy bestsellerów i to on jest swego rodzaju pionierem w tej dziedzinie, ale jak dla mnie w tej kategorii Jay Kristoff bije go na głowę. Mitologia grecka? Czy to aż takie oryginalne? Przecież każdy to zna, wszyscy musieliśmy czytać poszczególne teksty Parandowskiego w podstawówce. Ale czy ktoś kiedykolwiek czytał o Onich, japońskich demonach, albo wie, co to katana (nie, nie chodzi mi tutaj o dżinsową kurtkę)? Autor świetnie wymyślił cały świat, pogrzebał we wschodnich legendach i zdobył przepis na książkę niemal doskonałą.

Ale czuję, że "Tancerze burzy" nie byliby tak świetni, gdyby nie styl pisania Jaya Kristoffa. Przez tą całą powieść czułam, jak wspina się po hierarchii moich ulubionych autorów i zasiada dumnie na samym szczycie. To, jak on operuje słowem pisanym, jak świetnie potrafi opisać coś, czego w ogóle nie widział na oczy - to niewiarygodne. Ile musiał przygotowywać się, aby po prostu usiąść do komputera i zacząć pisanie pierwszego rozdziału, ile musiał sprawdzić i wykuć na pamięć - jego poświęcenie tej historii było przeogromne, a na kartach powieści mogliśmy dosłownie ujrzeć jego całe serce, jakie w to dzieło włożył.

Umiejętnie wyważona historia, odrobina romansu i kropla politycznych zagrywek tylko dodają smaku i zwiększają apetyt na kolejną część. Mam nadzieję, że ten objętościowo wielki "Bratobójca" wkrótce zasiądzie obok swojej poprzedniczki na najwyższej półce, zarezerwowanej dla najlepszych z najlepszych. Więc jeśli macie ochotę na kawał dobrego pisarsko tomiska, chcecie poznać się na nowym temacie i przeżyć niesamowitą przygodę - zróbcie mi tę przyjemność i po nią sięgnijcie. 

Autor: Jay Kristoff
Tłumaczenie: Paulina Braiter-Ziemkiewicz
Oryginalny tytuł: Stormdancer
Data wydania: 2013-06-05
Strony: 431
Grzbiet: 2,7 cm
Czas czytania: 9 dni

22 komentarze:

  1. Jeszcze nie słyszałam o tej książce i nie wiem jak to się stało, bo bardzo lubię fantastykę ;) Mam nadzieję, że niedługo uda mi się po nią sięgnąć ;)

    Pozdrawiam cię z całego serduszka i zapraszam do mnie na 'Daily post #3 Warszawa! Odwiedziny u Kasi.' :)
    Tusia z bloga tusiaksiazkiinietylko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. wow <3 słyszałam już trochę o tej opowieści, ale nie byłam jednak 100 procentowo pewna czy chce ją przeczytać. Dzięki tobie, naprawdę muszę kupić tę książkę :D
    Pozdrawiam, Olcia z bloga zlodziejka-zapisanych-stron.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się porównanie tej książki do przygody miesiąca. Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już od dawna interesuję się tą pozycją i na pewno jak znajdę troszkę czasu to po nią sięgnę :) Ricka uwielbiam, głównie za jego styl pisania, pomysły oraz mitologię grecką, ale fajnie by było poczytać innego równie dobrego autora tylko tym razem związanego z jak by to powiedzieć mitologią japońską :)
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o niej wiele dobrego i jestem bardzo zaciekawiona, jeszcze nie czytałam niczego z Japonią w tle i baaardzo chciałabym to nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O, czy mi się wydaje, czy fabuła jest dosyć oryginalna? Już sam opis mnie zaintrygował. W dodatku japońscy bohaterowie. No, to muszę się z tym kiedyś zapoznać :D. Tym bardziej, że twoja ocena jest wysoka. A powolne czytanie to ja mam we krwi ahaha.

    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że mogłabym się skusić w wolnej chwili . ;]

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój klimat nawet bardzo! Ale z tego co napisałaś wnioskuję, że uda im się tego tygrysa znaleźć i z bohaterką całkiem się polubią, a to już mi mniej odpowiada

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie słyszałam o tej książce a bardzo mnie zaciekawiła! Świetna recenzja <3
    Pozdrawiam cieplutko :**

    Nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam jeszcze o tej książce! :) Ale wydaje się być niesamowicie ciekawa - a przynajmniej tak ją przedstawiłaś.
    Wydaje się być w moim klimacie, więc w wolnej chwili po nią sięgnę :)
    Pozdrawiam, Amelia.
    Osobisty ósmy księżyc

    OdpowiedzUsuń
  11. mimo Twojej świetnej recenzji, która zachęca do przeczytania tej książki, niestety nie jest to mój ulubiony gatunek(już bo kiedyś przepadałam), więc pewnie po nią nie sięgnę. Jednak patrząc obiektywnie książka ma bardzo ciekawą fabułę, powinna spodobać się nie jednemu miłośnikowi fantastyki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. zdecydowanie musze przeczytac :) naklonilasm nie ^^ pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. "Tancerze Burzy" goszczą w moich planach już od dłuższego czasu i chyba czas się zmobilizować, co wszyscy mówią o niej w samych superlatywach. Przeczuwam , że może to być jedna z tych książek, po której będę oburzona, że nie jest bardziej znana , bo to zdecydowanie moje klimaty :).

    Pozdrawiam ciepło!
    http://ksiazki-moim-oddechem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Szykuje się kolejna seria, z którą warto byłoby się zapoznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię fantasy, więc myślę, że po nią sięgnę, szczególnie po przeczytaniu Twojej zachwalającej recenzji :)

    Pozdrawiam serdecznie
    I feel only apathy

    OdpowiedzUsuń
  16. Raczej nie moje klimaty, ale dla odświeżenia mogłabym przeczytać ;) Na razie jestem zakochana w "Jedz módl się, kochaj" i sądzę, że przez długi czas nie będę mogła porównać żadnej innej książki do tej właśnie ... :)
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakoś nie mogę się tutaj przełamać, ale nie to, że jestem przeciw, czy uprzedzona. Coś mnie powstrzymuje, a dokładniej stosy książek przy łóżku. Najpierw one, potem "Tancerze burzy". :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam już tyle pozytywnych opinii o tej książce, że chyba muszę się przełamać i ją przeczytać:)Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Co do tej książki mam mieszane uczucia, ale co raz bardziej się przekonuję. :) Może kiedyś będzie mi dane po nią sięgnąć...

    OdpowiedzUsuń
  20. Muszę się w końcu zabrać za to cudo! a jeśli chodzi o Onich i katanę, to od razu skojarzyło mi się z serialem Teen Wolf, aka moim życiem. Nie wiem czy lubisz seriale, ale gorąco polecam! Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  21. O "Tancerzach burzy" słyszałam i strasznie chcę to przeczytać!! Naprawdę!
    W ogóle - kocham okładki książek z tej serii, są zaprojektowane przez jednego z moich ulubionych rysowników, czyli Jasona Chana ♥♥♥
    Ten okrutny świat... Ach, odżyła we mnie chęć przeczytania tej książki! Z radością po nią sięgnę!
    Świetna recenzja, naprawdę, bardzo podoba mi się Twój styl pisania! :D
    Pozdrawiam Cię gorąco,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  22. Już jestem niesamowicie ciekawa stylu pisania autora oraz świata, jaki wykreował, bo zapowiada się naprawdę ciekawie. Choć po przeczytaniu samego opisu fabuła nie wydaje się być aż tak oryginalna, to mam nadzieję, że ta historia jednak mnie zaskoczy ;)

    OdpowiedzUsuń