czwartek, 8 września 2016

#111 Prawo Mojżesza - Amy Harmon

★★★★★★☆☆☆☆
PRAWO MOJŻESZA | PIEŚŃ DAWIDA

Niewielu z nas dostrzega, że świat wcale nie jest czarno-biały. Widzimy tylko chorą matkę, niezapłacone rachunki i drugą połówkę, która zdaje się nie zauważać dopasowania, które dla ciebie jest tak oczywiste. Ale kto by pomyślał, że twoja matka choruje po to, aby oszczędzić tobie gniewu Boga, brak pieniędzy w portfelu ma na celu zmotywowanie cię do jeszcze cięższej pracy, a twój wybranek zdradzałby cię przy każdej możliwej okazji. Mojżesz właśnie tak widział świat, choć jego umysł i myśli skąpane były w różnorakich barwach.

Tytułowy Mojżesz to wcale nie prorok, a książka nie opowiada o zagadnieniach religijnych. Mojżesz Wright to dziecko cracku. Matka zostawiła go, ledwo żywego, w koszu na pranie przy jednej z okolicznych pralni, a jej ciało martwe ciało, wyniszczone przez zbyt dużą ilość narkotyków, znaleziono po jakimś czasie. Chłopiec był trudnym dzieckiem, w którego wspomnieniach przewijały się martwe osoby, a upust swoim niespokojnym emocjom dawał za pomocą farb.

Trafia do małego miasteczka w Utah, do domu babci, którą pieszczotliwie nazywa Gigi. Załatwia mu ona pracę, która ma wyciszyć go na okres wakacji i zająć jego wolny czas. Tajemniczy chłopak, z pozoru nieśmiały, bardzo skryty, przyciąga uwagę Georgii, dziewczyny niezwykle pozytywnej, pełnej energii i miłości do koni. Wkrótce zagubiony Mojżesz będzie musiał przejrzeć na oczy, uporać się ze swoim "darem", który wcale za dar nie uważa, i zastanowić nad tym, czy własna satysfakcja kosztem innych ludzi na pewno popłaca.

Bardzo spodobał mi się zarys tej historii. Mimo że już co najmniej w kilkuset powieściach przerabialiśmy schemat "tajemniczy chłopak - dziewczyna, która chce go rozgryźć", tutaj przyciągało mnie tło całej powieści, psychologiczny podtekst, miłość do koni, a także sposób na radzenie sobie z problemami za pomocą barw. Wydawało mi się, że to może być na prawdę kawał dobrej literatury, która po przeczytaniu pozostawi po sobie posmak czegoś ciekawego, absorbującego i przede wszystkim emocjonującego. Niestety, bardzo się zawiodłam.

Jako największy mankament tej opowieści mogłabym przytoczyć styl pisania autorki. Na pierwszy rzut oka Amy Harmon piszę naprawdę fajnie, dużo epitetów, dobre opisy. Ale kiedy wgryziemy się w historię, nagle jak grom z jasnego nieba spada na nas przeczucie, że przecież te słowa powinny wywołać w nas już jakieś emocje. Ale gdzie są te emocje? Gdzie przeżywanie każdego zawodu i każdych uniesień, tak jak przeżywają to bohaterowie?

Książka była kompletnie wyprana z emocji. Wiem, co autorka chciała przekazać i bardzo to doceniam, ale niestety, po drodze chyba troszkę się zagubiła i opisy ich przeżyć, nad którymi powinniśmy się rozpływać, pisała bardzo rzeczowo i zawile. Urywała w pewnym momencie, a czytelnik zastanawiał się zdezorientowany, gdzie się teraz znajduje, co robi i co stało się z akcją, którą przed chwilą mu opisywano.

Co idzie za brakiem emocji? Oczywiście - brak jakiejkolwiek interakcji między bohaterem a osobą czytającą. No i niektóre ich decyzje, zupełnie zbędne i bez jakiegokolwiek sensu. To sprawiło, że nie utożsamiłam się z żadnym z charakterów, tym bardziej nie czułam do żadnego najmniejszej sympatii. A szkoda, bo gdyby lepiej narysować postać Mojżesza, byłby naprawdę fajnym, intrygującym bohaterem. Za to miałam wrażenie, że czytaniu towarzyszy jakaś dziwna, nie za bardzo przyjemna atmosfera, a to w gruncie rzeczy o to chodzi w czytaniu. Sprawa wygląda również tak, że bohaterowie (a także sytuacje, w których się znaleźli) zostali niesamowicie przerysowani. Ale zdecydowanie daję plus autorce za fajną fabułę, morał, który był bardzo pouczający i dobre rozwiązanie całej historii. Niestety, książki do grona moich ulubionych nie zaliczam, ale może komuś z wam się spodoba :)

Autor: Amy Harmon
Tłumaczenie: Marcin Machnik
Oryginalny tytuł: The Law of Moses
Data wydania: 31-08-2016
Strony: 357
Grzbiet: 2,3 cm
Czas czytania: 8 dni

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej HELION :)

25 komentarzy:

  1. O kurcze, to chyba pierwsza recenzja tej książki w której o bohaterach opinia nie jest mega pozytywna. Teraz jestem jeszcze bardziej ciekawa, czy mi by podeszla ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka zbiera dość dobre recenzje. Jestem ciekawa, jak ja bym ją odebrała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tytuł rzeczywiście mylący :D.
    Matko! Myślałam, że zapowiada się dobrze, ale ja tak bardzo nie lubię książek wyssanych z emocji! Już widzę, że to nie dla mnie ;___;
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
  4. Dotychczas słyszałam same dobre rzeczy o tej książce. Twoja nie do końca pozytywna recenzja jeszcze bardziej zachęciła mnie do jej przeczytania i wyrobienia własnej opinii :)
    szczerze-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie przeczytam tę książkę, bo spotykam się z sprzecznymi opiniami. Chciałabym wyrobić sobie własne zdanie o tej powieści, a sam opis bardzo mnie zainteresował. :)
    Pozdrawiam, Nat z osobliwe-delirium.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że Ci się nie spodobała. Brak emocji to faktycznie duży problem :/ Ja mam nadzieję, że jednak mi się spodoba i wzbudzi we mnie masę uczuć. Na pewno wkrótce się w nią wyposażę - już nie mogę się doczekać lektury!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi w tej książce potwornie nie podobała się pierwsza część... była tak schematyczna, głupia,tak beznadziejnie poprowadzona, że byłam pewna faktu, że rzucę tę książkę w cholerę. Druga poprawiła moje zdanie, jednak w ostateczności wciąż nie rozumiem ogólnych zachwytów. Mam wrażenie, że istnieją tylko dwie nie do końca pochlebne recenzje tej książki w internecie - Twoja i moja.

    OdpowiedzUsuń
  8. Co do bohaterów - to rzeczywiście, ja też się do nich nie przywiązałam, ale emocje czułam! Było ich sporo, szczególnie w drugiej połowie i achhhhhh :'(
    Pomimo tego ja też książki do ulubionych nie zaliczam :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Zastanawiam się nad przeczytaniem ale raczej po nią nie siegnę i tak mam stosy innych do przeczytania, które bardziej mnie zachęają ;)
    Zapraszam do mnie ;)
    http://karola8399.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Z książką miałam styczność już w wielu recenzjach i nie mogę się przełamać przez to dziwaczne imię - Mojżesz.
    No kurcze... jakoś tak mnie odpycha :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam już chyba trzy recenzje tej książki i w zasadzie jestem do niej przekonana. Szkoda jednak, że jest pozbawiona emocji. To dla mnie bardzo ważne, by jednak znalazły się w książce.
    Dziękuję za odwiedziny, również obserwuję :D

    Pozdrawiam, Katia z zaczytana-i.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam już kilka razy o tej książce. Widzę, że drażnią Cię w literaturze podobne rzeczy, co mnie. Szkoda, że utwór wypada tak słabo, bo opis fabuły naprawdę mnie zaciekawił, gdy go na początku przytoczyłaś. Swoją drogą — masz bardzo ładny styl, dobrze się czyta ;)

    Obserwuję, ale nie umiem zrobić tego magicznego czegoś, żeby wyświetlało mnie jako Isleen, więc widać tylko moje nazwisko i to bez obrazka. Ale obserwuję :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Niedawno kupiłam sobie tę powieść zachęcona przez ogromną ilość pozytywnych opinii. Twoja recenzja jednak trochę ostudziła mój entuzjazm... Kiedy już czytam obyczajówki chciałabym, żeby lektura naprawdę wywoływała we mnie emocje... Niemniej i tak jestem bardzo ciekawa tej powieści i z pewnością sięgnę po niż jak tylko skończę „Mechanicznego” ;)

    Pozdrawiam cieplutko
    Kasia z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiele słyszałam już o tej książce i jestem jej bardzo ciekawa ;) muszę ją jak najszybciej kupić i przeczytać :)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam zdanie trochę odmienne niż ty, mnie ta książka bardzo się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam tej książki. Może kiedyś jak trafi w moje ręce, to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. To chyba pierwsza recenzja jaką czytam, w której nie wychwalanoby tej ksiażki pod niebiosa! Jednak mimo twojej nie do końca pochlebnej opinii, chce ją przeczytać i zobaczyć czy by mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie słyszałam nigdy o tej książce :d
    http://treamicii.blogspot.com/2016/09/podsumowanie-wakacji.html

    OdpowiedzUsuń
  19. recenzja świetna, ale ja nie potrafię sie zachęcić jakoś do czytania książek :C

    Zapraszam: http://velina-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj... Jak to nie było emocji? ;) Ja płakałam na niej jak głupia i do teraz kiedy wspomnę wiele scen łezki kręcą mi się w oku ;)
    Pozdrawiam cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie mogę się jej doczekać, aż kiedyś trafi w moje ręce!

    OdpowiedzUsuń
  22. Z jednej strony interesująca fabuła, całkiem ciekawy pomysł, a z drugiej... wypranie z emocji. Nie podoba mi się to, ale jednocześnie mam ochotę skonfrontować recenzje z rzeczywistością i wyrobić sobie własne zdanie na temat "Prawa Mojżesza". :)

    OdpowiedzUsuń
  23. My lubimy inny tym troszkę, ale mega fajna recenzja!:*

    Pozdrawiamy cieplutko,
    www.twinslife.pl (klik)♥

    OdpowiedzUsuń
  24. Jest to pierwsza pozycja na mojej liście książek w które musze się zaopatrzyć po nadrobieniu zaległości. Same pozytywne opinie wszędzie widzę :)
    Nominowałam Cię do LBA! Więcej szczegółów znajdziesz TUTAJ
    Pozdrawiam,
    Zaczytana Wiedźma
    ZaczytanaWiedźma.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń