wtorek, 29 listopada 2016

#120 Pax - Sara Pennypacker

★★★★★★★☆☆☆

Po sukcesie Małego Księcia, opowieści "wzorowanych" właśnie na powieści Antoine'go de Saint-Exupery'ego lub po prostu ze stałą formułką "niezwykle wzruszająca opowieść dorównująca >>Małemu Księciu<<", pojawiła się naprawdę niezliczona ilość. Czy jednak to, co autor obiecuje nam na okładce, że będzie to następna, ponadczasowa książka o niezwykłej przyjaźni i niecodziennym przesłaniu, to prawda? Z moje doświadczenia wynika, że nie, dlatego początkowo (dokładnie kiedy zobaczyłam na odwrocie zdanie z "Mały Książę") byłam do tej powieści sceptycznie nastawiona. Czy moje uprzedzenia były uzasadnione? Czy Pax faktycznie był choć w połowie tak dobry jak Mały Książę? Dowiedzcie się w recenzji ;)

Peter ma dwanaście lat i po śmierci matki, którą bardzo kochał, mieszka z surowym i niesprawiedliwym ojcem. Jego najlepszym przyjacielem jest lis o imieniu Pax, którego chłopiec kilka lat wcześniej znalazł. Teraz, kiedy w powietrzu wisi zapach śmierci i wojny, tata Petera nie może pozwolić sobie na balast w postaci pupila. Wywozi syna setki kilometrów od przyjaciela, a sam rusza, aby walczyć za ojczyznę. Chłopiec jest jednak niezwykle zdeterminowany i rozpoczyna samotną wędrówkę w stronę rodzinnego domu. Po drodze spotyka ludzi, którzy dają mu do myślenia, ale przede wszystkim wykazują się ogromnym współczuciem i zrozumieniem.

Trzeba na pewno zaznaczyć, że najlepszym i największym aspektem tej książki jest zdecydowanie przekaz, który dostajemy zamknięty w tej dość krótkiej historii. Jednak nie jest on taki sam jak w przypadku Małego Księcia, tam wszystko było przekazane w sposób bardzo domyślny, nieoczywisty, a tutaj ten aspekt moralny mamy podany na tacy. Jak dla mnie piękno tego ponadczasowego dzieła, jakim bez wątpienia jest książka Saint-Exupery'ego, leży właśnie w tym nieoczywistym morale, nad którym musimy chwilę pomyśleć i przeanalizować, przez co bardziej do nas trafia. Tutaj nie musieliśmy nad niczym się zastanawiać, ale absolutnie nie mówię, że to źle. 

Sara Pennypacker przedstawiła wszystko w sposób jasny i zrozumiały, przez co bardzo łatwo i szybko brnie się przez całą historię. Napisana jest w sposób, który dotrze zarówno do tych młodszych, jak i dojrzalszych, bardziej wymagających czytelników. Czy faktycznie zasługuje na miano następcy Małego Księcia? Według mnie nie. Za bardzo kocham tę starszą wersję, aby teraz zachwycać się czymś, co powstało na fundamencie przyszykowanym przez Exupery'ego. Nie zmienia to jednak faktu, że kiążka ta jest niezwykła i wyjątkowa.

Słowem podsumowania, jak zwykle, zachęcam was do przeczytania tej pozycji. Poczujecie woń świeżego powietrza i orzeźwiających sosen, jak to Pax, błąkający się po lesie, ale tak jak Peter, możecie też poznać zapach spalonych drzew i przeoranej przez bomby ziemi. To słodko-gorzka opowieść, która (mam nadzieję!) zachwyci każdego z was, tak samo jak i mnie zachwyciła. Dodatkowo powiem, że jeśli jesteście fanami dobrej, pewnej kreski w ilustracjach, jest to dla was pozycja obowiązkowa!

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI. A, jeśli już to czytacie, przepraszam was serdecznie, że posty pojawiają się bardzo nieregularnie, ale to wszystko unormuje się w grudniu, kiedy będę miała już swój komputer ;)

Autor: Sara Pennypacker
Tłumaczenie:
Dorota Dziewońska
Oryginalny tytuł: Pax
Data wydania: 26.10.2016
Strony: 300
lubimy czytać

poniedziałek, 14 listopada 2016

#119 Mort - Terry Pratchett

★★★★★★★☆☆☆

Sięgałam po tę książkę z lekką niechęcią. Musiałam przeczytać ją na konkurs, a wiecie jaki stosunek mam do lektur narzuconych przez szkołę i instytucje temu podobne, do tego głupio jak dla mnie dawać do przeczytania czwarty tom serii, która w danym momencie liczy sobie aż czterdzieści jeden tomów! Ale jak mus to mus - przeczytałam. Musze wam jednak powiedzieć, że ta niezwykle szpetna, rozwalająca się książka była naprawdę bardzo ciekawą i zaskakującą lekturą. Dlaczego? Przeczytajcie recenzję :)

Mort to chłopiec wątły, o zdecydowanie marzycielskiej duszy i inteligentnym, ciekawym umyśle. Na jego nieszczęście w Świecie Dysku (w tym uniwersum wierzono, że świat to wielki dysk, niesiony przez cztery słonie, które stoją na wielkim, galaktycznym żółwiu) to pracy fizycznej oczekiwano od przeciętnych ludzi - tych, którzy nie byli magami czy arystokratami, a Mort z pewnością do żadnej z tych grup się nie zaliczał. Wtedy zdesperowany ojciec bierze go na targi rzemieślnicze, gdzie, ma nadzieje, Mortimer spodoba się któremuś z pracodawców i przyjmą go pod swoje skrzydła.

Kiedy obydwoje są już zrezygnowani i pełni najgorszych uczuć, na targach zjawia się zakapturzona postać. Okazuje się Śmiercią, która chce Morta jako swojego ucznia. Po głębszym namyśle chłopiec zgadza się i wyrusza z kosiarzem do jego domu. Tam zgłębia tajniki więzów życia, próbuje zrozumieć cały mechanizm samej śmierci, no i oczywiście praktykuje swój zawód - przychodzi po ludzi w ostatnich tchnieniach ich życia. Kiedy ma jednak przyjść po pewną urokliwą księżniczkę, zabija jej oprawce i zakłóca czasoprzestrzeń, która ma księżniczkę Keli za martwą. Razem z księżniczką, pewnym magiem i Ysabell, córką Śmierci, będzie musiał przywrócić wszechświat do normy. 

Kiedy przeczytałam opis z tyłu od razu stwierdziłam, że będzie to głupia, wręcz dziecinna lektura. W końcu z takiego rodzaju fantastyki wyrosłam wtedy, kiedy wyszłam z podstawówki. Jednak jakże się myliłam! Wszystko jest tu naprawdę dobre - poczynając od świetnych bohaterów (Śmierć, który obdarzony jest fenomenalnym poczuciem humoru i chęcią prowadzenia żywota normalnego człowieka, jest przecudowny!), przez wartką akcję (naprawdę, nie zorientujecie się kiedy zleci wam cała książka), kończąc na przegenialnym stylu pisania, którym Pratchett zgarnął grono wiernych fanów (jego poczucie humoru jest obłędne!).

Z tego co wiem, to nie każda książka autora jest fenomenalna, nie każda porwie was dogłębnie. Jednak (również) z tego co mi wiadomo, poszczególne tomy serii łączy tylko to, że wszystkie dzieją się w tym samym uniwersum, także bez problemu możecie czytać osobno każdy tom. Ja polecam wam zaznajomić się z tą książeczką, chociażby dla samego Śmierci, który skradł całą moją uwagę ;)

Autor: Terry Pratchett
Tłumaczenie: Piotr Cholewa
Oryginalny tytuł: Mort
Data wydania: 2001-01-01
Strony: 231
Czas czytania: 4 dni
lubimy czytać

czwartek, 10 listopada 2016

#118 Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowanie ludzi - Laurence Yep, Joanne Ryder

Znalezione obrazy dla zapytania poradnik dla smoków żywienie
★★★★★★☆☆☆☆

Z literaturą dziecięcą nie miałam styczności chyba od trzeciej klasy podstawówki. Wtedy też zaczęłam czytać książki bardziej poważne (o ile za poważne uznamy książki typu "Straaaszna historia", a nie "Kubusia Puchatka"), a powieści dla młodszych odstawiłam. Jednak do teraz pamiętam, jak mama czytała mi wiersze Brzechwy czy Andersena, kilku nawet nauczyłam się na pamięć, ale wiadomo - z wiekiem gust czytelniczy diametralnie się zmienia. Czasami jednak warto "wrócić na stare śmieci", poszperać na strychu albo w biblioteczce rodziców i proszę! Dzisiaj na tapet bierzemy książkę właśnie dla dzieci, więc jeśli jesteście ciekawi - serdecznie zapraszam :)

Panna Drake to bardzo dobra, ale ceniąca się smoczyca. Kiedy jej ukochana podopieczna, Kudłata, umiera, do drzwi Panny Drake puka mała Winnie - krewna Kudłatej. Wyjaśnia, że ciotka przed śmiercią zostawiła jej list, w którym pisze o smokach i innych rzeczach, w które nikt normalny by nie uwierzył. Smoczyca jest na początku zła na Kudłatą i za nic w świecie nie chce przyjąć Winnie za swoją podopieczną, ale wkrótce nie będzie miała za wielkiego wyboru.

Clipper podarowuje małej szkicownik, który okazuje się być magiczny. Kiedy Winnie narysuje coś na kartkach, to ożywa i wychodzi z książki, aby żyć własnym życiem. Panna Drake musi przemówić Winnie do rozsądku i pomóc jej łapać szkicelungi. Okazuje się, że okazów do złapania jest aż dwadzieścia, w tym wielki potwór, który żywi się magią. Czy uda im się go złapać?

Zacznę może swoje przemyślenia od tego, że jest to książka dla dzieci, więc ja, przyzwyczajona raczej do poważniejszej literatury, odbieram to inaczej niż dziecko. Mimo wszystko uważam, że gdybym przeczytała ją kilka lat temu, spodobałaby mi się, nawet bardzo. Jednak jako starszy i bardziej doświadczony czytelnik mam okazję dojrzeć w tej historii moralne podłoże. Panna Drake jest bardzo oschła, ale z biegiem akcji zmienia swoje nastawienie, poznaje dziewczynkę. Cała książka to po prostu droga do ich przyjaźni i otwieraniem się na innych po stracie bliskiej osoby.

Niestety, no co ja wam mogę powiedzieć o książce dla dzieci. Podejrzewam, że i tak żaden z moich czytelników nawet nie spojrzy na tę pozycję, muszę się przyznać, że i ja bym tego nie zrobiła, gdyby ta książka nie była do mnie wysłana. Jednak nie uważam czasu, który przeznaczyłam na czytanie tego, za stracony. Był to po prostu relaks i odpoczynek od powieści poważniejszych i do tego tę książkę wam polecam.

Może nie powiem, że bohaterowie świetnie wykreowani, nie powiem też o zapierającej dech w piersi akcji, bo jeśli chcecie coś takiego to polecam coś z zupełnie innej półki, ale jeśli chcecie przypomnieć sobie literaturę lat dziecięcych, poczuć się znowu beztrosko, jak kilka, kilkanaście lat temu - koniecznie po nią sięgnijcie. Ponadto, gwarantuję wam, że w waszym młodszym rodzeństwie na zabój rozbudzi miłość do czytania ;)

Autor: Laurence Yep, Joanne Ryder
Tłumaczenie: Agnieszka Pohl
Oryginalny tytuł: A Dragon's Guide to the Care and Feeding of Humans
Data wydania: 2016-10-26
Strony: 208
Czas czytania: 1 dzień
lubimy czytać

Za egzemplarz recenzencki dziękuje wydawnictwu IUVI :)

sobota, 5 listopada 2016

#117 Podsumowanie kilku ostatnich miesięcy

Cześć wszystkim!

Po dłuższej przerwie powracam do podsumowań miesiąca. To jedno podsumowanie będzie wyjątkowe, ponieważ będzie zawierało książki z kilku ostatnich miesięcy. Niestety, nie mogę do końca powiedzieć, kiedy czytałam daną pozycję i czy to podsumowanie składa się w pełni z trzech miesięcy, dwóch i pół czy może tylko dwóch. Przepraszam, straciłam rachubę. Nie mniej, zapraszam was na podsumowanie kilku ostatnich miesięcy - zarówno wrap up i book haul, jak i całkiem nowe "kategorie" - obejrzane filmy i seriale! :) Zapraszam ;)

https://1.bp.blogspot.com/-ikFQ-7mqcVs/V548OWFaO5I/AAAAAAAAEz0/OP0W1Qyd668j9r7pfXh-j1Bxp2_Yo7JPwCLcB/s640/wp.jpg 

1. Król Kruków - Maggie Stiefvater ★★★★★★★★★☆
2. Prawo Mojżesza - Amy Harmon ★★★★★★☆☆☆☆
3. Pieśń Dawida - Amy Harmon ★★★★★★★☆☆☆
4. Kamienie na szaniec - Aleksander Kamiński ★★★★★★★★★☆
5. Antygona - Sofokles ★★★☆☆☆☆☆☆☆
6. Mówiąc inaczej - Paulina Mikuła ★★★★★★★★★☆
7. Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowanie ludzi -  Laurence Yep, Joanne Ryder ★★★★★★☆☆☆☆
8. 412 stron "Jeźdźca Miedzianego" Paulliny Simons

Najlepsza książka: Król Kruków
Najgorsza książka: Antygona
Wyzwanie wzrostu: ?
Ilość przeczytanych stron: 2399
Ilość stron na dzień: 27
Dotychczas przeczytane książki w 2016: 35,5 

1. Folwark zwierzęcy - George Orwell - na stronie nieprzeczytane.pl poczyniłam małe, szkolne zakupy. "Folwark" będzie jedną z moich lektur w tym roku (nawet nie wiecie, jak się cieszę!), a ja lubię mieć lektury na własność, także i ona dołączyła do moich zbiorów :)
2. Kamienie na szaniec - Aleksander Kamiński - kolejna książka do szkoły, ale w odróżnieniu od poprzedniej, tę już przeczytałam. Bardzo, bardzo mi się podobała - przecież wiecie, jak bardzo lubię klimaty IIWŚ ;)
3. Antygona - Sofokles - jak wyżej, również przeczytana, ale niestety najgorsza w całym zestawieniu. No ale czego możnaby się spodziewać po tragedii antycznej?
4. Prawo Mojżesza - Amy Harmon - egzemplarz recenzencki, za który bardzo dziękuję Grupie Wydawniczej Helion :)
5. Pieśń Dawida - Amy Harmon - j.w.
6. Niezgodna - Veronica Roth -  efekt wymiany za "Pojedynek" Marie Rutkoski.
7. Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowanie ludzi - Laurence Yep, Joanne Ryder - egzemplarz recenzencki od cudownego wydawnictwa IUVI! :)
8. Pax - Sara Pennypacker - j.w.
9. Potomkowie - Tosca Lee - j.w.

Pierwszym filmem jaki oglądałam we wrześniu był "Nerve". Generalnie film był bardzo fany, trzymał w napięciu, było dużo ciekawych akcji, ale, nie oszukujmy się - prawie wszyscy (a przynajmniej żeńska część widowni) poszli tam ze względu na Dave'a Franco, którego możecie kojarzyć również z filmu "Iluzja". Aktor spisał się bardzo dobrze! Możliwe, że zaśmiejecie się na wieść, że następnym filmem jaki oglądałam było "50 twarzy Greya". Już wcześniej oglądałam ten film, ale na ostatnim babskim spotkaniu z moimi przyjaciółkami stwierdziłyśmy, że fajnie będzie obejrzeć go po raz kolejny. Był to film głównie do pośmiania się, ale dużym jego plusem był Jamie Dornan :) "Taśmy Watykanu" zaczęliśmy oglądać na wolnym angielskim, później dokończyłam go z bratem. Nie był to najlepszy horror jaki w życiu widziałam, ale dobry, jeśli lubicie filmy grozy o bardziej psychicznym wydźwięku - kiedy wiecie, że żaden Valak nie wyskoczy wam zza obrazu :) A, skoro już o Valaku mowa - obejrzałam również "Obecność 2", czwarty już raz. Nadal utrzymuję, że horror jest na wysokim poziomie, mrożący krew w żyłach, ale bardzo absorbujący. Ostatnim filmem był (obejrzany również z moim bratem) "Sierociniec". Nie był on straszny, ani trochę, ale skłaniał nas do ciągłego myślenia i to bardzo mi się podobało :)

Akurat ten miesiąc w seriale był ubogi, bo obejrzałam ostatni odcinek przed przerwą Pretty Little Liars - nie zliczę, od ilu lat oglądam ten serial, może być to około 5/6 lat. Wiem, że niektórym nudzi się w połowie i przestają oglądać, ale mi się nigdy tak nie zdarzyło. Wiadomo, miałam swoje wzloty i upadki w oglądaniu PLL, ale tak naprawdę zawsze mam ten serial gdzieś z tyłu głowy. Jeśli chodzi o ostatni odcinek - był świetny, pełen zaskoczeń, nowych sytuacji i to, czego w tym serialu lubię najbardziej - cudownych bohaterów! Zaczęłam również oglądać "Stranger Things", o którym na pewno słyszeliście. Jest to stosunkowo nowy serial, ma ok. 7/8 odcinków, z czego ja obejrzałam dopiero 4. Jest to na pewno bardzo odważna i osobliwa produkcja, więc nie każdemu może się spodobać, ale ja bardzo się wciągnęłam! :)