wtorek, 21 marca 2017

#138 Nowości od Grupy Wydawniczej Foksal!

Nie wiem jak to się dzieje, ale większość książek, które darzę wyjątkową sympatią (m.in. "Król Kruków", "Szklany Tron", "Tancerze burzy") są wydawane właśnie przez Grupę Wydawniczą Foksal. Uwielbiam książki, które wydają i dlatego właśnie dzisiaj opowiem Wam o dwóch nowościach (z czego jedna nie do końca jest nowością, ale to później ;), które oferuje nam właśnie ta grupa. Mam nadzieję, że tak jak ja jesteście okropnie ciekawi!


Jedni ścigają się by wygrać, inni by przeżyć…
Listopad to wyjątkowy miesiąc na klifach Skarmouth. To czas Wyścigu Skropiona, w którym liczy się tylko to aby dojechać na grzbiecie dzikiego wodnego konia do mety. Niektórym się to udaje. Inni umierają.
Dziewiętnastoletni Sean Kendric jest niezwyciężony. Jeśli się czegoś boi to na pewno nie pozwoli sobie na okazanie lęku.
Puck Connolly jest zupełnie inna. Nigdy nie chciała się ścigać, jednak los nie zostawił jej wielkiego wyboru. Jest pierwszą w historii dziewczyną, która bierze udział w wyścigu. I zupełnie nie spodziewa się tego, co się wydarzy…
~***~
Jestem bardzo ciekawa tej premiery. "Wyścig Śmierci" został już wcześniej wydany, ale z tego, co się orientuję, w chwili obecnej jest nie do zdobycia. Dużo osób go chwali, także koniecznie muszę przekonać się na własnej skórze!


Imperium burz to piąty tom bestsellerowej serii Szklany tron, która podbiła serca milionów czytelników na całym świecie.
Prawa do adaptacji „Szklanego tronu” wykupiło studio Mark Gordon Company (m.in. „Ray Donovan” i „Grey’s Anatomy”). Ekranizacją serialu zajmie się Mark Gordon Company. Autorką scenariusza ma być Kira Snyder, pilotażowy odcinek wyreżyseruje Anna Foerster.
~***~
Dla dobra własnego i waszego użyłam opisu, który nie zdradza ani krztyny tego, co znajdziemy w "Imperium Burz". Przede mną jeszcze tom 3 i 4, ale myślę, że zdążę nadrobić! :) Tak btw, możemy poświęcić chwilkę i pogadać o tym, jak świetnie będzie zobaczyć "Szklany Tron" na ekranie? Mam nadzieję, że nie zepsują aktorów i całej akcji, tak jak to zrobili w "Shadowhunters". 

A wy, na co czekacie najbardziej? :)

wtorek, 14 marca 2017

#137 Folwark zwierzęcy - George Orwell

★★★★★☆☆☆☆☆

Wszyscy się zgodzą, że opinie co do klasyków nie są często podzielone - przecież jakaś grupa ludzi musiała je do tego klasycznego kanonu wpisać. Ja również kocham klasyki, "Wielki Gatsby" i "Mały Książę" to moje miłości, ale że często miewam inne zdanie od reszty książkoholików, w tej kwestii musiała znaleźć się jedna czarna owca. Niestety, musiało paść na coś, do czego miałam naprawdę ogromne nadzieje, co wszyscy powszechnie ubóstwiają i polecają. Dlaczego akurat "Folwark zwierzęcy" George'a Orwella? Zapraszam do recenzji.

Zwierzęta na Folwarku Dworskim pana Jonesa nigdy nie miały lekko, ale nie narzekały na zbyt spartańskie warunki. Stary Major był odmiennego zdania, zwołał więc zwierzęta do siebie i obwieścił im swój plan rewolucji. Te przyjęły to entuzjastycznie, uznając rację świni, i wtem poczęły przygotowywać się do powstania. Po Wojnie pod Oborą, przed którą obiecywano zwierzętom życie w luksusie, nastąpiło coś zupełnie innego...

Przepraszam was z góry jeśli mój styl pisania w tej recenzji będzie dziwny i może troszkę bardziej formalny, ale miałam tę książkę za lekturę i trochę tak mi zostało. Ale... Zastanawia was pewnie fakt mojej bardzo niskiej jak na tak wychwalaną powieść oceny. Naprawdę żałuję, że nie mogę dać Orwellowi więcej. Mam z tą książką ogromny problem i mam wrażenie, że do końca zraziłam się do tego autora (szkoda, bo w planach miałam "Rok 1984"), choć styl pisania był naprawdę bardzo dobry. To jednak nie to.

Rozumiem i doceniam to, co autor pragnął przekazać w tych niecałych 130 stronach. Rozumiem jak postrzegał ustrój totalitarny i wpływ Stalina na to, co dzieje się w Wielkiej Brytanii, bo taki jest właśnie przekaz kryjący się za tą z pozoru prostą opowiastką o zwierzątkach. Podobało mi się również to, jak przedstawił świnie wysuwające się spoza szeregu, naginające prawa i zmieniając je według swoich potrzeb. Na plus działa też kreacja bardzo wyraźnych, określonych bohaterów. Listę rzeczy, które zadowalały mnie w tej lekturze zamyka styl autora, który faktycznie, utrzymany jest na wysokim poziomie i w prosty, ale elokwentny sposób potrafi wprowadzić czytelnika w zaistniałe sytuacje.

Niestety, listę negatywów też mam. Może nie jest ona tak długa jak tych "drobnostek", które akurat zaspokoiły moje potrzeby czytelnicze, ale jednej, tej najważniejszej, nie dały rady... Przez całe 130 stron wiało NUDĄ. Nie wiem, co się stało. Po prostu nie sprawiało mi przyjemności czytanie o tym, jak zwierzęta budują wiatrak. I choć momenty, w których ta pogarda względem ustroju totalitarnego była widoczna, bardzo przyjemnie się czytało, nie było ich wiele.

Wiem, że wielu z was się ze mną nie zgodzi i zacznie kwestionować to, jakie mam odczucia co do tej książki, że nie rozumiem podtekstu i nie wiem, o co chodzi. Doskonale wiem o co chodzi i bardzo doceniam takie obrazowe pokazanie sprawy, jednak jako książka nie wzbiła się wysoko na mojej liście ulubionych. Może to dlatego, że "Folwark" był moją lekturą i musiałam dogłębnie przeanalizować każde słowo czy każdy fragment, zniechęciło mnie do niej.

Autor: George Orwell
Tłumaczenie: Bartłomiej Zborski
Oryginalny tytuł: Animal Farm
Data wydania: 17.08.1945 (pierwsze wydanie)
Strony: 136

sobota, 11 marca 2017

#136 Spójrz mi w oczy, Audrey - Sophie Kinsella


★★★★★★★★☆☆

Rodzina Audrey to z pozoru rodzina idealna, przechadzająca się spacerkiem z jedną czarną owcą - którą jest oczywiście tytułowa bohaterka. Czternastolatka nie wychodzi z domu, nie uśmiecha się jej na myśl o kontakcie wzrokowym z drugą osobą, przez co cały czas chodzi w okularach przeciwsłonecznych. Jedynym promykiem nadziei w dziurze, w której się aktualnie znajduje, wydają się być spotkania z doktor Sarah, a od niedawna również z Linusem, kolegą jej brata.

Kocham książki, które okazują się zupełnie inne niż początkowo sądziłam. Spojrzałam na okładkę i pomyślałam sobie "Okej, dziewczyna w okularach, pewnie będzie niewidoma", co w sumie mi się dosyć podobało. Jednak to, co dostałam, podobało mi się jeszcze bardziej. Rzadko kiedy mamy okazję spotkać się z różnymi rodzajami fobii, szczególnie w literaturze młodzieżowej, dlatego właśnie uważam, że pomysł autorki to strzał w dziesiątkę. Aktualnie w książkach poszukujemy przede wszystkim oryginalności, dążymy do poznania czegoś, z czym nigdy wcześniej nie mieliśmy styczności. To pierwszy powód dla którego powinniście sięgnąć po "Spójrz mi w oczy, Audrey".

Jaki jest drugi powód? To, że nie tylko fabuła wyróżnia się na tle innych młodzieżówek, ale sama Audrey jest niepowtarzalna. Ma czternaście lat, więc jest na etapie pierwszych miłości, buntu i przeglądania kolorowych magazynów. Jednak ona ma ważniejsze problemy na głowie, bowiem jest dużo dojrzalsza od swoich rówieśników, do czego (mam wrażenie) przyczyniła się w pewnym stopniu jej choroba. Nie zmienia to faktu, że jest niezwykle interesującą postacią i naprawdę przyjemnie się o niej czyta

Jednak nie tylko na Audrey skupia się historia, co tylko działa na plus. Postacie drugoplanowe są fenomenalnie rozwinięte, co nadaje książce wymiarowości i czyni ją bardziej realną. Podczas gdy my rozważamy z główną bohaterką problemy jej choroby, w tle Frank i mama Aud toczą zaparty bój o pewną grę komputerową, co potrafi doprowadzić czytelnika do łez (oczywiście ze śmiechu). Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić to to, że wątek "związku" Linusa i tytułowej bohaterki nie został według mnie rozwinięty w pełni poprawnie. Czułam się, jakby ktoś napisał cały tekst o nich, a później wyrwał kilka stron i tak zostawił.

Nie zmienia to jednak faktu, że serdecznie polecam wszystkim, którzy są nastawieni na powieść niezwykle przyjemną, zarówno dla naszego gustu czytelniczego jak i oka, bo okładka jest fantastyczna! Genialnie nada się dla osób szukającym barwnych postaci, dobrego, bardzo lekkiego i młodzieżowego języka, które bardzo cenią sobie w książkach rodzinną i bardzo ciepłą atmosferę

Autor: Sophie Kinsella
Tłumaczenie: Maciej Potulny
Oryginalny tytuł: Finding Audrey
Data wydania: 06.10.2016
Strony: 320

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Media Rodzina! :)
Znalezione obrazy dla zapytania media rodzina

wtorek, 7 marca 2017

#135 Podsumowanie lutego 2017

https://1.bp.blogspot.com/-ikFQ-7mqcVs/V548OWFaO5I/AAAAAAAAEz0/OP0W1Qyd668j9r7pfXh-j1Bxp2_Yo7JPwCLcB/s640/wp.jpg
1. Słowik - Kristin Hannah (310 stron) ★★★★★★★★☆☆ - dokończyłam tę książkę w lutym i muszę powiedzieć, że faktycznie jest to kawał dobrej literatury, ale niestety, nie spodobał mi się tak jak reszcie. Myślę po prostu, że za wysoko ustawiłam poprzeczkę po "Świetle", ale więcej mówię w recenzji, więc tam was zapraszam ;)

2. Folwark zwierzęcy - George Orwell ★★★★★☆☆☆☆☆ - z tą książką mam niesamowity problem. Rozumiem, co autor miał do przekazania i bardzo to doceniam, uważam, że w bardzo oryginalny i niezwykle prawdziwy sposób ukazał system totalitarny, ale mnie ta książka nie zachwyciła - była po prostu nudna.

3. Dawca - Lois Lowry ★★★★★☆☆☆☆☆ - tutaj kolejny średniak, do którego miałam większe nadzieje. Wszyscy naokoło trąbili jaki to "Dawca" jest świetny, ale ja tu nic świetnego nie widzę. Może gdybym była starsza i przeczytała to w późnych latach dziewięćdziesiątych to wywarłaby na mnie większe wrażenie, bo zdaje się, że był to pionier w dystopijnych klimatach (jeśli to przeczytacie, zobaczycie, na czym "Niezgodna" była naprawdę wzorowana), ale teraz... 

4. Całkiem obcy człowiek - Rebecca Stead ★★★★★★★★☆☆ - promyczek nadziei w tym niezbyt dobrym miesiącu. Była to niezwykle przyjemna lektura, idealna na słoneczne dni, których teraz jest coraz więcej (szczęście dla mnie, bo mój nastrój jest niesamowicie zależny od pogody). Jest przede wszystkim niezobowiązująca, prawdziwa i po prostu urocza. Ponownie - zapraszam do recenzji :)

5. Mechaniczny książę - Cassandra Clare (146 stron) - kocham autorkę i tak samo kochałam pierwszy tom, ale do tego coś nie mogę się przekonać i idzie mi to bardzo opornie.

6. Spójrz mi w oczy, Audrey - Sophie Kinsella (175 stron) - tę książkę już przeczytałam, ale dokończyłam ją w marcu, także nie ma jej w tym podsumowaniu. Wyczekujcie na dniach osobnej recenzji :)

Najlepsza książka: ---
Najgorsza książka: Folwark zwierzęcy
Ilość przeczytanych stron: 1391
Ilość stron na dzień: 50
Dotychczas przeczytane książki w 2017: 8

1. Całkiem obcy człowiek - Rebecca Stead - w tym miesiącu o dziwo same egzemplarze recenzenckie, co nie jest codziennością. Tę pozycję dostałam od wydawnictwa IUVI, w dodatku mogłam ją przeczytać przedpremierowo, za co z całego serducha dziękuję :)

2. Spójrz mi w oczy, Audrey - Sophie Kinsella - tutaj jak wyżej, ale książkę pani Kinselli dostałam od wydawnictwa Media Rodzina, za co również jestem ogromnie wdzięczna!

1. Przełęcz ocalonych ★★★★★★★★★★ - tutaj wiele wyjaśniać nie muszę, bo oglądałam to w styczniu i w tym właśnie podsumowaniu go opisałam. W skrócie - świetny, jedyny w swoim rodzaju, cholernie inspirujący i dający do myślenia.

2. Dom bardzo nawiedzony ★★★★★★★★☆☆ - jedna z tych niezwykle idiotycznych komedii, które są tak niewiarygodnie głupie, że aż śmieszne. Akurat ta to parodia różnych horrorów (coś jak Straszne Filmy), które ja osobiście uwielbiam. Polecam na wieczory, kiedy macie ochotę na po prostu głupi humor.

3. Pamiętnik ★★★★★★★★★★ - oglądałam go z przyjaciółką już po raz setny (i za tym setnym razem zorientowałam się, że główna bohaterka to Regina George z "Wrednych dziewczyn") i powiem wam, że nigdy mi się nie znudzi. Może specjalnie przy nim nie płaczę, ale przyznam, że jest bardzo wzruszający (kto normalny odrzuca Ryana Goslinga, heloł).

4. Pierwszy raz ★★★★★★★☆☆☆ - możecie go kojarzyć z nazwy, bo grali w nim Britt i Dyan. Mimo dobrych aktorów, film jakoś mi nie przypasował. Powtarza schematy, choć przyznam, przyjemny dla oka.

5. Dom bardzo nawiedzony 2 ★★★★★★★★☆☆ - kolejna część, bo mieliśmy z bratem ochotę. Ma trochę inny klimat od pierwszej części (w której bardziej mi się podobał), ale z kolei w kontynuacji komizm był poza skalą.

6. Ciemniejsza strona Greya ★★★★★★★★☆ - tak, tak, mówcie co chcecie. Że głupie, że strata pieniędzy na bilet do kina. Jak dla mnie Grey jest naprawdę dobrą serią filmów (szczególnie druga część, która w końcu ma fabułę). Do tego Jamie Dornan, błagam. Iiipp.

7. Painkillers ★★★★★☆☆☆☆ - film, który obejrzałam w szkole w ramach pewnego projektu. Produkcja holenderska, dosyć fajna, z bardzo wyraźnym przekazem, ale wiadomo jak to z tymi niskobudżetówkami bywa.

8. Walentynki ★★★★★★★★☆☆ - kolejna komedia (Ashton KUUUUTTCHEEER), tym razem romantyczna, która była miła, z bardzo, bardzo dobrą obsadą, ale jednak nie wyróżnia się na tle innych. Powtarzam - Ashton KUUUTTTCHERRR). Na Walentynki - polecam szczególnie.

9. Szybcy i wściekli ★★★★★★★★★★ - nawet nie mogę wyrazić w słowach, jak bardzo lubię ten film. Nie będę ukrywać, że na nim właśnie się wychowałam (no i na Harry'm), więc taka ocena wynika również z sentymentu. Nie zmienia to faktu, że kocham oglądać "Szybkich i wściekłych" z moimi chłopakami, z którymi przygotowujemy się do premiery pod koniec kwietnia.

10. Za szybcy za wściekli ★★★★★★★★★★ - jak pierwsza, to i druga część. Podobała mi się trochę mniej, ale to jednak nadal "Szybcy i wściekli". kontynuacja mojego małego maratonu, teraz na odtworzenie czeka "Tokio Drift".


Z seriali nie mam za dużo, co oczywiście zaowocowało większą ilością filmów. Z TV shows mam tylko Outlandera - możecie być ze mnie dumni, w końcu skończyłam pierwszy sezon! - oraz Teen Wolf, stary, dobry i zawsze na miejscu. Teraz czekamy na część dalszą!