poniedziałek, 3 lipca 2017

#153 Imperium burz - Sarah J. Maas

★★★★★★★★★☆

Wszyscy zapewne nie lubimy, kiedy coś dobrego się kończy. Chcemy zatrzymać to na jeszcze dłuższy czas, mieć przy sobie w najcięższych chwilach i nie martwić się, że to coś zniknie. Niektóre rzeczy są ulotne, niektóre zostają. Nawet nie wiecie, jak szczęśliwa jestem, że seria stworzona przez Sarah J. Maas zostanie na mojej półce i będę mogła powrócić do niej, kiedy tylko będę miała na to ochotę. Jednocześnie smutno mi, bardzo mi smutno, bo nie przeżyję tego znowu po raz pierwszy, już nie będzie tego czekania na kolejny tom, pełni ekscytacji, a jednocześnie gniewu, że tyle musimy czekać na kolejne przygody Zabójczyni Adarlanu...

Aelin wędruje ze swoim dworem w stronę odbudowy Terrasenu, jest coraz bliżej, ale to nie byłoby normalne, gdyby na drodze do swojego narodu nie znalazła przeszkód. Jednak kiedy ma za sobą takich przyjaciół jak Rowan, Aedion czy Lysandra, nic nie może zgasić w niej ognia. Nic nie może jej powstrzymać. Jednak w niektórych momentach, te przeszkody są o wiele za wysokie dla dziewiętnastolatki i może się wydawać, że jej dni zostały już przez kogoś policzone...

Pisałam o tym w podsumowaniu, ale napiszę też tutaj - gdyby ktoś pokazał mi, czternastoletniej Julce, która dopiero co skończyła pierwszą część "Szklanego Tronu" urywek piątej, ostatniej części, zastanawiałabym się, co to właściwie jest. Podczas lektury miałam wrażenie, że jedyne imię, które bym poznała to był Dorian. Rozbudowanie i rozwinięcie tej historii może podchodzić pod całkowite jej przekwalifikowanie. To, od czego się zaczęło, zostało tylko wspomnieniem, a na pierwszy plan wydarł się nowy "Szklany Tron".

Jak już wspomniałam, Sarah chyba znudziła się bohaterami z pierwszej części, bo kompletnie zastąpiła ich nowymi ludźmi. Nie wiem czy to dobrze, czy to źle, ale jeśli liczyliście (tak jak ja), że którykolwiek z rozpoczętych w pierwszym tomie romansów przetrwa, to ostro się myliliście. Trochę to może irytować, bo zdążyłam się już przyzwyczaić do niektórych, a pojedyncze sztuki bardzo polubić (Chaol). Całą serię mogłabym przyrównać do serialu. Kiedy oglądasz pierwszy odcinek, poznajesz wszystkich bohaterów, którzy, masz nadzieję, będą towarzyszyć nam do końca. Kiedy oglądasz już piąty sezon, czujesz, że nie ma już postaci, które znałaś i kochałaś, ale są nowe, które wprowadzają zupełnie inny klimat i zmieniają bieg historii. 

Coś co w połowie mnie zadowala, a w połowie niezwykle irytuje to wątki. Piąty tom był jednocześnie świetnym zwieńczeniem przygód nastolatki, bo większość wątków znalazła tam swoje rozwiązanie. Nie wiem, czy to był celowy zabieg autorki czy może już tak pogubiła się w tych wszystkich pozaczynanych plotach, że niektóre z nich (tak się stało, że najważniejsze) pozostały otwarte do ostatniej strony. Szczerze, gdybym nie wiedziała, że to ostatni tom, już szukałabym w Internecie daty wydania kolejnego. Jeszcze tak otwartego zakończenia nie widziałam i mimo to, że nie było takie złe, bo mogliśmy w głowie dopowiedzieć sobie ostatnie wydarzenia, ale z drugiej... nie. Po prostu nie. Czy był to dobry tom na ostatni? Zdecydowanie nie.

Autor: Sarah J. Maas
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Oryginalny tytuł: Empire of Storms
Data wydania: 26.04.2017
Strony: 864

DZIĘKUJĘ ZA KSIĄŻKĘ WYDAWNICTWU UROBOROS!
Znalezione obrazy dla zapytania uroboros wydawnictwo

10 komentarzy:

  1. Przeczytałam recenzję pobieżnie, żeby nie zeobić sobie spoilerów, bo jestem po drugiej części tej serii, ale w wakacje zamirzam ją dokończyć, a przynajmniej przeczytać Dziedzictwo ognia :D Jednak boję sie troche tego zakończenia, ale i tak przeczytam :D

    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka raczej nie w moim klimacie, ale recenzja mi się spodobała :)

    Pozdrawiam!
    Karo

    www.czarodziejka-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie jestem w trakcie czytania "Imperium burz" i mam nieco mieszane uczucia. Na początku kompletnie nie mogłam się w tej książce odnaleźć, gdyż poprzedni tom czytałam już dawno temu. Jednak z każdą stroną wszystko sobie przypominałam i z powrotem zrozumiałam, dlaczego tak bardzo uwielbiam tę serię ;)
    Nie wiem czy jestem w błędzie, ale wydaje mi się, że "Imperium burz" nie jest ostatnim tomem "Szklanego tronu" ;)
    Buziaki ;*
    bookowe-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak czytam recenzję i.. Aelin? Rowan? Aedion? Kto to w ogóle jest? Co prawda, czytałam tylko pierwszy tom, ale.. no, bez przesady! Żeby praktycznie ani jednego starego bohatera nie zachować? :c
    Troszkę szkoda tak fajnie zapowiadającej się serii. :/

    Masz bardzo ładny układ posta, tak zauważyłam! Wszystko tak fajnie ze sobą współgra. :)

    NaD okładkę :) (dawniej LimoBooks - małe, wielkie zmiany!)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam pierwsze trzy tomy i nie jestem zachwycona. Zamierzam jednak dać pani Maas jeszcze jedną szansę i spróbować sięgnąć po "Królową cieni" :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na recenzję "Zakazanego życzenia"!
    Patty z bloga pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę Cię pocieszyć bo "Imperium burz" nie jest ostatnim tomem. ;) Następna część ma być o Chaol'u(opowiada o jego losach, kiedy rozgrywa się akcja Imperium burz). Dopiero 7 tom ma być tomem wieńczącym przygody Celaeny.
    Ja jestem przed "Imperium burz", ale już się nie mogę doczekać, by poznać losy moich kochanych bohaterów.

    Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oto i kolejna zachwalana seria, której nie czytałam. Będę musiała to nadrobić, ale jeszcze nie wiem kiedy, zwłaszcza, że właśnie się zdziwiłam: nie wiem czemu, ale książki Maas kojarzyłam raczej jako takie malutkie i cieniutkie, a tu widzę, że całkiem niezłe cegiełki. Aż przez chwilę zwątpiłam, na co patrzę widząc zdjęcie :D W każdym razie negatywna recenzja mnie nie odstrasza ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę przyznać, że nie Ciągnie mnie do tej ksiązki :)

    Pozdrawiam Agaa i zapraszam na Book Tour.
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/2017/07/book-tour-2017.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Skończyłam czytać ten tom kilka dni temu i miałam problem z wbiciem się w akcję. Dopiero chyba po 250 stronie poczułam, że się wciągnęłam. Mi u Maas (bo nie tylko w tej serii, ale i w Dworach) przeszkadzają wątki romantyczne, a już w tym piątym tomie szczególnie. Zastanawiałam się czy nie może zostawić chociaż jednej osoby (z tych głównych bohaterów) samotnej? Poważnie każdy musi mieć ukochaną osobę? Dla mnie to trochę nudne się robi u Maas :/
    Chaola będzie dużo w tomie 6, bo będzie cały poświęcony jemu. W sumie średnio mnie to cieszy, bo ja specjalnie go nie lubię, ale jakoś to zniosę ;) I z pewnością poznamy dalsze losy Aelin, bo takie zakończenie musi mieć kontynuację.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Wg mnie największy problem tej książki to brak Chaola. Ciekawa jestem, czy mi Maas wynagrodzi jego nieobecność w tym tomie tym, że cały następny będzie o nim xd

    Pozdrawiam!
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń